Pokaż wyniki od 1 do 16 z 16
Like Tree60Likes
  • 10 Post By Rafaldca
  • 8 Post By Rafaldca
  • 3 Post By Wamo
  • 2 Post By Rafaldca
  • 6 Post By Rafaldca
  • 8 Post By Rafaldca
  • 1 Post By shiver
  • 1 Post By Rafaldca
  • 1 Post By NCC-1701D
  • 10 Post By Rafaldca
  • 10 Post By Rafaldca

Wątek: Kolumbia i Panama w weekend

  1. #1

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    BWIADCADW

    Domyślnie Kolumbia i Panama w weekend


    Polecamy

    Witam,

    W zeszly weekend mialem przyjemnosc poleciec do Kolumbii przez Paname z dwojka znajomych. To byla moja pierwsza wizyta w Kolumbii i druga w Panamie. Ale tym razem zaplanowalem tak aby naprawde zobaczyc Panama City, a nie tylko robic spotting na lotnisku
    Miejscem docelowym byla miejscowosc na polnocy Kolumbii - Barranquilla. To jest czwarte co do wielkosci miasto w tym kraju, z ponad jedno milionowa populacja. Do tego miasta przyjezdzaja turysci jedynie w lutym na najwiekszy kolumbijski karnawal. Poza tym, to miasto zyje z najwiekszego portu w Kolumbii i wielu kopalni ktore znajduja sie w okolicy. Najslynniejsze osoby z tej miejscowosci to Shakira i Valderrama.
    Shakira ma nawet swoj pomnik przy stadionie narodowym, na ktorym zreszta reprezentacja gra bardzo duzo meczow (graja tam czesto bo stadion jest na poziomie morza, a Bogota jest wysoko w gorach).
    Plan podrozy byl taki: wylot z Waszyngtonu do Panamy w piatek po poludniu, godzinka w Panamie i godzinny lot do Barranquilla z ladowaniem o 23:00. Cala sobota w Barranquilla i wylot do Panamy w niedziele o 7 rano. Powrotny lot do DC z Panamy o 19tej i ladowanie zaraz po polnocy.

    W piatek prace skonczylem przed poludniem. Pojechalem do domu po rzeczy i w droge. Znajomy mieszka w Arlington wiec po drodze na Dulles podjechalem po niego i 30 minut pozniej bylismy na parkingu na lotnisku. Pozniej autobus do terminalu i check in. Podczas odprawy biletowej spotkalem sie z czyms poraz pierwszy. Ze mialem miejsce w wyjsciu awaryjnym, agentka zapytala sie mnie czy mowie po hiszpansku. Podejrzewajac co sie szykuje, powiedzialem ze tak. Wytlumaczyla mi ze jezeli nie mowie po hiszpansku to moga mnie w samolocie przesadzic.
    To jest tak jak by Lufthansa sie mnie pytala czy znam niemiecki bo inaczej mnie przesadza, lub Air France sie pytal czy znam francuski.

    Nie wiem co sie dzialo, ale jak nigdy, przejscie przez bramki bezpieczenstwa zajelo prawie 40 minut. W terminalu B poszlimy prosto do lozy Lufthansy ktora uzywa tez Copa. Po jedzeniu i kilku drinkach czas bylo isc do gejtu. Wtedy tez dolaczyla do nas kolezanka ktora z nami leciala. Gdy tam doszlismy, okazalo sie ze nasz samolot jest opozniony o godzine przez pozny przylot do IAD.
    Problem byl taki ze mielismy dokladnie godzine na przesiadke w PTY aby zlapac nasz lot do BAQ. Agentka z Copa zapewniala ze przytrzymaja nasz lot z PTY do BAQ.

    IAD - PTY
    Copa Airlines B737-800

    Na pokladzie po zakonczonym boardingu przyszla flight attendant i po hiszpansku dala gadke o ewakuacji. Wyczaila chyba ze nie mowie po hiszpansku wiec po angielsku zapytala sie mnie czy zrozumialem. Powiedzialem ze tak i bylo ok.
    Szybkie taxi do pasa 19L i jeszcze szybszy start. Jakas godzine po starcie zaczeli serwowac drinki i jedzenie. Do wyboru byl kurczak z ryzem lub wolowina z ziemniakami. Wybralem to drugie i bylem zaskoczony bo naprawde jedzenie bylo smaczne.



    Lot przebiegl bez zadnych niespodzianek. Wyladowalismy 10 minut przed odlotem naszego samolotu do BAQ. Znajomy ktory siedzial z przodu samolotu mial za zadanie przebiegniecia lotniska i zatrzymanie samolotu I tak tez zrobil. Z kolezanka lecielismy na zlamanie karku aby przy gejcie zobaczyc czekajacych na nas agentow ktorzy powiedzieli zeby sie nie martwic, wiedzieli ze nasz lot jest opozniony i trzymali dla nas samolot.
    Naprawde bardzo ladnie z ich strony. Przez nas ten lot byl opozniony o 5 minut. Jak widac, jak sie chce to mozna. Ten komentarz dedykuje dla lini lotniczych z USA.

    PTY - BAQ
    Copa Airlines opb. AeroRepublica Colombia
    EMB-190

    Gdy weszlismy na poklad to wszyscy pasazerowie juz siedzieli na miejscach. Przez to ze mialem siedzenie w wyjsciu awaryjnym to dostalem ta sama gadke po hiszpansku od flight attendant. Na koncu powiedzialem 'Si' i wszystko bylo dobrze
    Krotki, bo 45 minutowy lot z Panamy do Kolumbii. Serwowane byly buleczki z szynka, serem i majonezem. Przepilem to rumem z cola i czas bylo ladowac
    Lotnisko w Barranquilla nie jest duze. Maja chyba z 6 gejtow. Bylismy jedynym lotem ktory wyladowal wiec kolejka do kontroli paszportowej byla krotka. Celnik ledwo co mowil po angielsku. Spytal sie o miejsce docelowe w Kolumbii.
    Celnik: Jedziesz do Cartagena?
    Ja: Nie, do Barranquilla.
    Celnik: Naprawde?
    Ja: Tak

    I dostalem pieczatke w paszporcie z Kolumbii Barranquilla nie ma turystow poza sezonem karnawalu, turysci ktorzy tam przylatuja biora autobus do Cartageny ktora jest niecale dwie godziny jazdy.
    Po wyjsciu z hali przylotow, zaczelismy szukac 'kantoru' aby wymienic pieniadze na lokalne pesos. Niestety wszystko bylo pozamykane i bankomat ktory tam byl tez byl wylaczony z serwisu.
    Na szczescie kolega mial lokalne pieniadze z jego ostatniej wizyty w Bogocie. Wiec wzielismy taksowke i po 25 minutach dojechalismy do hotelu w centrum Barranquilli.
    Po polnocy zeszlismy do lobby hotelu gdzie spotkalismy kolege kolegi ktory mieszka od 11 lat w Bogocie. Rodowity anglik z Lancaster. Przyjechal do BAQ aby sie spotkac z nami. Wsiedlismy w taksi i pojechalismy do jednego z kilku otwartych barow. Bar nazywal sie Burbon Street i byl w stylu baru z Nowego Orleanu.
    Kilka lat temu, na jednym z projektow pracowalem z facetem z Kolumbii. Caly czas mi opowiadal jakie super jest Aguardiente. Oczywiscie wszystkim mowilem ze chce sie napic tego Aguardiente. Anglik mowil abysmy tego nie zamawiali bo to jest zwykle 'go*no'. Wiec zamowilismy cala butelke To jest takie wstretne. Smakuje cos jak greckie uzo. Taki smak anyzkowy. Obrzydlistwo! Pozniej sie z nas smial ze mamy nauczke i ze nastepnym razem powinnismy sie jego sluchac. Ogolnie to kosztowalismy lokalnych piw. Aguila i Port Colombia. Takie siki, dobre jak jest goraco i komus sie chce pic. Nic specjalnego. Do tego, wydawalo mi sie ze ten bar zatrudnia jako kelnerki byle miss swiata. Pozniej sie okazalo ze wszystkie bary czy restauracje maja sliczna obsluge. Do tego na ulicy jest grom slicznych kobiet.



    Bar zamykali po 2:30 wiec trzeba bylo poszukac jedzenia i wracac do hotelu sie wyspac. Niedaleko byla restauracja z tradycyjnym lokalnym jedzeniem. Udalismy sie tam po jedzenie na wynos (tez zamykali) i wrocilismy do hotelu aby tam jesc w lobby.
    Zamowilismy jakies tradycyjne jedzenie. Myslelismy ze to jakas pizza. W hotelu sie troche zdziwilismy. Jedzenie wygladalo jak pizza bez ciasta i sosu pomidorowego Byly w tym frytki, kawalki chleba kukurydzianego, kukurydza, kurczak, wolowina, kielbasa, salata, papryka, cebula i polane majonezem. Dziwnie to smakowalo ale bylo zjadliwe. Tak sie zakonczyl pierwszy dzien pozrozy. CDN

    Wamo, Miłosz, STYRO and 7 others like this.

  2. #2

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    BWIADCADW

    Domyślnie

    Drugi dzien zaczynal sie na lekkim kacu Obudzilem sie bardzo wczesnie wiec wyszedlem z hotelu aby zobaczyc jak wyglada okolica. Poza hotelem w okolicy byla jeszcze galeria. Niestety ze bylo wczesnie to byla jeszcze zamknieta. Wrocilem do hotelu, nalalem sobie kawe i w pokoju ogladalem 3 mecze. Dwa ligi angielskiej i jeden bundesligi. Tam naprawde kochaja pilke. Na 30 kanalow w TV, jakies 10 to byly kanaly z meczami
    W poludnie, tak jak sie umowilismy wczesniej, wszyscy wytoczyli sie z pokoi. Udalismy sie do galeri aby wymienic pieniadze w jednym z kilku bankow.
    Gdy zobaczylismy kolejki w bankach, to nam sie odechcialo. Wzielismy taksowke i pojechalismy w inna czesc miasta aby zjesc obiad.



    Na TripAdvisor znalazlem restauracje nr. 3 w miescie. Gdy tam dojechalismy to dowiedzielismy sie ze potrzebna jest rezerwacja. Wiec klapa z obiadem w dobrej restauracji. Zdecydowalismy sie przejsc i poszukac innego miejsca na obiad. Na jednej z ulic znalezlismy z 10 kantorow Jeden przy drugim.
    Weszlismy do pierwszego lepszego i chcialem rozmienic $100. Facet wyciagnal kalkulator i pokazal mi $280 000 (symbol pesos w Kolumbii tej jest jak znaczek dolara). Gdy dostalem pieniadze chcialem je przeliczyc i gdy skonczylem liczyc mialem $28000 a nie $280 000 jak mi pokazywal na kalkulatorze. Kolega przeliczyl moja kase i mowi ze wszystko sie zgadza. Mam cale $280 000. Nie wiedzialem ze na banknotach nie drukuja calej sumy, np. $100 000 to $10000 MIL. Czyli banknot dziesiecio tysieczny z koncowka MIL oznacza sto tysiecy

    Niedaleko ulicy z kantorami zobaczylismy 'dziure w scianie', czyli lokalna jadlodajnie. Byl tam spory tlum wiec zdecydowalismy sie na obiad na ulicy.
    Zamowilismy steka z ryzem. Na poczatek przyniesli nam zupe ktora wygladala jak pomyje a smakowala jak rosol z warzywami. Nie zamawialismy zupy ale widocznie tak podaja obiad - pierwsze i drugie danie.



    Bylo tak goraco a ta zupa nas nie chlodzila Wkoncu przyniesli drugie danie. Smakowalo gorzej niz wygladalo. Mieso twarde jak podeszwa, bez przypraw. Naprawde nic specjalnego.



    Po obiedzie udalismy sie do sklepu spozywczego sieci "Olimpico" i tam zrobilismy male zakupy (Aguardiente, Rum i kawe na prezety).
    Znowu w taksowke i do hotelu aby ulozyc plan na popoludnie i wieczor. A ze nie ma w tym miescie nic do zwiedzania to wszyscy siedzieli na telefonach i szukali miejscowych rozrywek.



    Wyszlo na klub/restauracje Las Vegas na drugim koncu miasta.



    W tym klubie maja dwa sektory do sportu narodowego. Jeden do Tejo a drugi do czegos czego nie pamietam nazwy. Tejo polega na tym ze ustawia sie jakies 6 metrow od celu (celem jest fajerwerek w kwardracie napchanym glina) i rzuca sie w to metalowy krazek aby ten fajerwerek eksplodowal



    Ta druga ulubiona dyscyplina kolumbijczykow polega na tym ze stoi sie jakies 15 metrow od trzech drewnianych palikow, i rzuca sie w nie kula troszeczke mniejsza niz kula do kregli Tutaj jest klip kumpla rzucajacego Kilka razy trafil w paliki ale na torach obok

    https://youtu.be/KHrK_5ji_FQ

    Tam spedzilismy ze dwie godzinki i pojechalismy do baru z pierwszej nocy. Tam umowilismy sie z kolega kolegi kolegi. Gosci z Irlandi Polnocnej ktory od 6 lat mieszka w Barranquilli.



    Tym razem nie zamawialismy Aguardiente Przy piwku planowalismy gdzie pojdziemy zjesc i flirtowalismy z lokalnymi dziewczynami
    Tutaj jest moja ulubiona dziewczyna z Barranquilla



    Przez te kolumbijskie piwa bylem zmuszony nauczyc sie jednego zdania po hiszpansku donde esta el bano?
    Lokalny gosc z Belfastu wybral restauracje z tradycyjnym jedzeniem. Pojechalismy do Cucayo Restaurante ktora serwuje jedzenie kolumbijsko karaibskie. Zywa muzyka, bardzo glosna.
    Tutaj przez przypadek nagralem ta muzyke

    https://youtu.be/0Cuf8wmJFMk

    Jedzenie wybral Irlandczyk. Dopiero jak zjedlismy czesc potraw, powiedzial nam co to bylo. Najwiekszym zaskoczeniem byly smazone panierowane rybie oczy, do tego danie ktore smakowalo jak pierogi bez ciasta i inne lokalne potrawy. Najbardziej smakowaly mi smazone na glebokim oleju swinskie brzuszki.











    Nie ma co czarowac. Jedzenie kolumbijskie jest jednym z gorszych ktore kiedykolwiek jadlem. Nie bylo nic takiego o czym bym powiedzial ze z checial bym zjesc jeszcze raz. Po kolacji wrocilismy do hotelu aby wstac o 4 rano by zlapac poranny lot do Panamy.
    Moje wrazenia z wizyty w Kolumbii sa mieszane. Ludzie sa mili, chca pomagac nawet jezeli nie mowia po angielsku. Miasto jest bardzo zaniedbane. Przypominalo mi Bliski Wschod. Jedynie kobiety sa na piatke
    Ciag dalszy i relacja z Panamy niedlugo.
    Drzemi, otul72, Wamo and 5 others like this.

  3. #3
    Awatar Wamo

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Więcej kobiet!
    STYRO, otul72 and shiver like this.

  4. #4

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    BWIADCADW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Tomasz Wójcik Zobacz posta
    Więcej kobiet!
    W nastepnej czesci bedzie troszke wiecej kobiet
    STYRO and Wamo like this.

  5. #5

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    BWIADCADW

    Domyślnie

    Tak jak wspomnialem, pobudka byla o 4 rano. Spotkalismy sie w lobby kilka minut przed piata aby zrobic check out. Tak jak sie spodziewalismy, doliczyli nam podatki do ceny pokojow. Tak wlasnie kantuja turystow. Trzeba bylo im tlumaczyc aby odliczyli podatki z rachunku za dwie noce w hotelu. W Kolumbii jest tak ze turysci ktorzy przyjezdzaja na mniej niz 30 dni nie placa podatkow. Oczywiscie pracownik hotelu nagrywal Czeski film. W koncu z wielka laska to zrobil. Podroz taksowka na lotnisko trwala jakies 20 minut.
    Przy stoisku Copa nie bylo wielkiego tloku. Gdy przyszla nasza kolej, sprawdzili paszporty, dali nam karteczke i kazali isc do celnika aby ja podbil. Trzeba bylo wyjsc z kolejki, stanac w nastepnej kolejce gdzie celnik podbil karteczke i dodal dwie rozne pieczatki w paszporcie.



    Z tymi pieczatkami udalismy sie do nastepnej kolejki aby odebrac karty pokladowe. Przeszlismy w strone kontroli bezpieczenstwa i stanelismy w nastepnej kolejce. To stoisko bylo obslugiwane przez 4 kobiety. Zwykla bramka wykrywacza metali i rentgen do bagazu. Po przejsciu tej kontroli trzeba bylo sie ustawic w nastepna kolejke. Tam policjant wyjmowal cala zawartosc plecaka i recznie wszystko przeszukal.
    Po tej kontroli trzeba bylo ustawic sie w nastepna kolejke. Panie po prawej a Panowie po lewej. W tej kolejce nastepny policjant recznie dotykal calego ciala, od ramion po stopy, a w szczegolnosci macal brzuch. Z tego co zobaczylem, to wysylal jakies 7 osob na 10 na dodatkowa kontrole. Znajomi musieli isc na rentgena ciala Ja mialem szczescie i bylem w tej mniejszosci.
    Nie wiem czy ktos z Was oglada na Nat Geo program 'Alarm na lotnisku' - akcja dzieje sie na lotnisku w Bogocie, i tam dokladnie pokazuja procedure tego rentgena. Stajesz na tasmie i przejezdzasz przez maszyne ktora przeswietla cale cialo.
    Kolega musial przez nia przejechac dwa razy. Po pierwszym razie zobaczyli cos u niego w zoladku, wiec zrobili druga rundke.
    Pozniej nam mowil ze rano nie mogl sie 'skupic' w hotelu wiec mial cale jedzenie z zeszlej nocy w srodku Widocznie ci od narkotykow mysleli ze cos tam chowa

    W hali odlotow byl tylko jeden rekaw i jeden sklep duty free. Gdy ostatni pasazer wyszedl z gabinetu rentgena, zaczeli boarding.

    Lot byl Copa ale obslugiwany przez AeroRepublica EMB-190. Jak zwykle ta sama gadka przed odlotem po hiszpansku. 'Si' znowu zrobilo robote



    Obserwowalem przez okno obsluge naziemna, ktorej towarzyszyli policjanci. Zanim polozyli walizke na tasme do samolotu, musieli pewnie poszukac czy pasazer jest na pokladzie i odznaczyc to na liscie.



    Przy innych gejtach byly Airbusy z VivaColombia i dwie Avianca.



    Miejsce w samolocie wybralem taktycznie, tak aby podczas startu miec dobry widok na wojskowa rampe. Przez okno terminalu widzialem Kolumbijskie AF Casy 295, B737-700, UH-60 i UH-1. Bardzo sie zawiodlem gdy przejezdzalismy obok tej rampy. Przy taxiway na ktorej kolowalismy byl sztucznie usypany wal, zza ktorego bylo widac tylko ogony samolotow
    To nici z fotek. Gdy unieslismy sie z pasa 05, za oknem zobaczylem starego Douglasa DC-6 i Jak-40. Oba samoloty gnija i czekaja na koniec zywota.

    (te dwa zdjecia tylko dla zapisu historycznego)





    Szybki lot bo niecale 50 minut i zostalismy przywitani w deszczowej Panamie. Gdy zobaczylismy kolejke do immigration to postanowilismy isc na kawe do salonu Copa Airlines. Tam wypilismy kawke i powoli zbieralismy sie do wyjscia.

    Widok z lozy w PTY



    I dobrze ze tak zrobilismy, bo gdy zeszlismy ponownie do immigration to byly juz chyba tylko ze trzy osoby przed nami.
    Bagazu nie trzeba bylo odbierac bo byl nadany do konca czyli do IAD.
    Gdy weszlismy do hali przylotow, nasz zamowiony wczesniej kierowca stal z karteczka i cierpliwie czekal na nas.
    Poszlismy za nim do jego vana i zaczelismy ustalac program dnia. Powiedzialem ze pierwszym przystankiem ma byc lotnisko krajowe Panama City Marcos A. Gelabert Airport ktore polozone jest jakies 30 minut od glownego lotniska w Panamie.
    Byl bardzo zdziwiony. Musialem mu wytlumaczyc ze szybki spotting nie jest zly
    Tak jak sobie zazyczylem tak tez zrobil. Nigdy wczesniej tam nie bylem, ale wiele razy studiowalem to lotnisko na google earth, wiec mu mowilem gdzie ma jechac. Czego na google earth nie widac, to to ze nie ma tam siatki od strony polnocnej, jest mur 3 metrowy.
    Zza sciany widac bylo tylko ogony samolotow. Az sie serce krajalo. Podjechalismy pod ten mur i szukalem czegos na co mogl bym wejsc.
    Kilka metrow dalej znalazlem jakies stare krzeselko do karmienia malutkich dzieci Kumpel trzymal a ja wspinalem sie na mur
    Z tego miejsca mialem limitowany widok na rampe lini Air Panama z Fokkerami i innymi ciekawymi rzeczami.
    Zrobilem co mialem zrobic i aby ich nie meczyc powiedzialem ze juz mozemy pojechac nad kanal.







    Z tego lotniska nad kanal jest jakies 5 minutek jazdy. Wiec po chwili znalezlismy sie przed visitors center w Miraflores Lock.



    CDN
    otul72, Machoni, QbaqBA and 3 others like this.

  6. #6

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    BWIADCADW

    Domyślnie

    Gdy dojechalismy do kanalu, kierowca wysadzil nas przed visitor center a sam pojechal na parking czekac na nas. Najpierw trzeba isc do kasy gdzie bilet dla doroslej osoby kosztuje $15. Pozniej wchodzi sie do budynku gdzie mozna isc do kina na film dokumentalny o budowie kanalu lub na trzecie pietro budynku gdzie znajduje sie taras widokowy. Odpuscilismy sobie kino i przeszlismy na taras. Myslelismy ze mamy duze szczescie bo akurat trafilismy na dwa frachtowce ktore zaczynaly przeprawe ze stronty Pacyfiku na strone Atlantyku. Jak sie pozniej okazalo, to kolejka jest nieziemska i praktycznie cztery statki przeplywaja przez kanal co godzine.
    Z tarasu rowniez widac koncowa faze konstrukcji nowych lokow. Dodaja tam trzecia linie aby przeprawiac wiecej statkow na dobe. Z jednego wzgorza nieopodal kanalu widac bylo kolejke na Pacyfiku do wplyniecia na kanal.

    Gdy bylismy na tarasie przeprawe zaczynaly statki Cherry Dream i Strategic Unity. Co ciekawe bylo, przy przeprawie kazdego statuku asystuje od 4 do 6 20-to tonowych lokomotyw. Te pociagi nie ciagna/pchaja statkow, poprostu je asekuruja aby statek przeplywal przez kanal prosto. Czas podrozy przez loki zabiera mniej wiecej 20 minut.
    Tutaj jest nagranie przeplywu Cherry Dream:

    https://youtu.be/rxNcivNkNvs













    Po obejrzeniu przeplywu udalismy sie jeszcze do sklepu z pamiatkami i udalismy sie na wzgorze Ancón Hill z ktorego widac cale miasto i kanal z wysokosci 200 metrow.
    Po drodze jeszcze maly spotting z samochodu



    Podjazd nad szczyt i 'cisza przed bitwa', tak jak to robia zawodowi bokserzy



    Z samego szczytu jest swietny widok na panorame miasta, kanalu i lokalnego lotniska. Z wiekszym obiektywem mozna nawet robic zdjecia ladowan. Niestety mialem ze soba tylko 18-105mm

    Kanal widac w oddali



    Kolejka do kanalu od strony Pacyfiku



    Widok na trzecie lotnisko za rzeka w Panamie. Byla baza USAF Howard AFB



    Na szczycie spotkalismy ekipe telewizyjzna z Danii. Nagrywali program na temat kanalu



    I super widoki na miasto i krajowe lotnisko



















    Po jakims czasie postanowilismy udac sie na stare miasto ktore znajduje sie jakies 5 minut jazdy od wzgorza.
    Ciag dalszy relacji nastapi
    pitterek, otul72, Wamo and 5 others like this.

  7. #7

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Świetny wpis, jak na razie najbardziej mi się podobał.
    tartal likes this.

  8. #8

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    tylko do ideału brakuje co by te fotki się większe wyświetlały..... a nie takie mikrony...

  9. #9

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    BWIADCADW

    Domyślnie

    Czyli wstawiac preview zdjec w wiekszej rozdzielczosci?

    Np. takiej?

    Jak klikniesz na zdjecie to sie otwiera 1024x750




    otul72 likes this.

  10. #10

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    O tak dużo lepiej się czyta. Możesz chyba użyć forumowych tagów [IMG] jeśli tego nie robisz.

  11. #11

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    BWIADCADW

    Domyślnie

    To ostatnia czesc bedzie wieksza

  12. #12

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    szkoda że ostatnia... i mogłyby być jeszcze troszkę większe..

  13. #13
    Awatar NCC-1701D

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    UK

    Domyślnie

    Może dodam ciekawy temat wałkowany kilka tygodni temu przez BBC. Chodzi o kopany obecnie konkurencyjny kanał w poprzek Nikaragui. Ma byc tańszy od Panamskiego, a pieniądze wyłozyli Chińczycy. Egipt tez wykopał druga nitkę Kanału Sueskiego. Do tej pory ruch był jednokierunkowy a w kilku miejsach były mijanki. Kanał Sueski nie ma żadnych zapór a róznica poziomu wód między Morzem Czerwonym a Śródziemnym wynosi zaledwie ok 1.5m.

    W Kanale Panamskim jest inaczej: Woda w środku kanału jest chyba ponad 30m wyżej od wód Pacyfiku czy Morza Karaibskiego. O ile pamiętam to jedna ze śluz nazywa się Miraflores.
    A teraz temat główny: Ile kosztuje przepłynięcie Kanału Panamskiego małym jachtem a ile wielkim kontenerowcem.

    Większość jachtów czy łodzi motorowych po prostu mierzy się miarą. Personel kanału nie wierzy zapewnieniom właściciela jachtu, że jego np katamaran ma tyle a tyle stóp długości. Oprócz tego trzeba opłacić liny cumownicze, stare opony, opłaty za pobranie paszportu i za wstawienie wiz.
    Daje to sumę ok 800 USD za jednostkę do 50 stóp, 1200 powyżej 80 stóp i chyba 2000 USD powyżej 100 stóp.

    Teraz duże statki. Tutaj sumy są znacznie wyższe. Akurat znalazłem coś na stronie FOX News:

    The cost of moving a ship through the Panama Canal has tripled over the past five years to around $450,000 per passage for a vessel carrying 4,500 containers, and this figure is likely to go up upon completion of the expansion process.
    Shipping goods from Shanghai to New York via Panama takes 25 to 26 days compared to 27 to 28 days through Suez, but only about 20 percent of China’s exports to the U.S. head through the Panama Canal. Typically, Chinese goods are shipped to West Coast ports and then moved overland by truck or train to the East Coast, a method that generally takes between 19 and 22 days.

    No i już wiadomo, jaki interes widzą Chiny w przekopaniu Nikaragui
    W lutym rusza połącznie Emirates Dubai-Panama, ma byc to najdłuższa trasa na świecie, 13700 km i 17h 35min lotu.
    Na razie bilety na luty są po ok 2000 euro za DXB-PTY-DXB. Jak będzie promocja za 100 euro to kupię
    maciass likes this.

  14. #14

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    BWIADCADW

    Domyślnie

    A ja cos takiego znalazlem.

    Cargo ships are billed $82 per full container, $74 for an empty one. (So you really don’t want to have a lot of empties.) Then in a system that seems like it was copied from U.S. airlines, there are lots of extra fees on top of that. The ship passing by in the photo above was loaded with 3,800 containers, so here’s what the captain paid:
    – $321,446 for the containers
    – $11,445 for the work of 7 tugboats
    – $4,745 for ground assistants
    – $3,600 for ground wires
    When they exit the other side of the canal, that transit alone will have added 1/3 of a $million to the cost of the goods on the ship. So if you’re in Boston getting coffee from Sumatra or a car from Korea, keep this in mind when you look at the price.
    Speaking of prices, you’ll pay a surcharge if you go on a cruise ship through the Panama Canal. Those ships are levied a fee of $134 per bed. Enjoy the ride that day—you’ve paid handsomely for it.

    Co do Emiratow, to w lutym tez Lufthansa i Turkish zaczynaja loty do PTY. Turkish zrobi IST-BOG-PTY-IST

  15. #15

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    BWIADCADW

    Domyślnie

    Ze wzgorza Ancon zjechalismy do pobliskiej starowki. Kierowca nas wysadzil i powiedzial ze sie z nami spotka na drugim koncu za godzine czy dwie.







    Spacerkiem wchodzilismy w co ciekawsze ulice. Polowa z tych budynkow ma tylko przednia czesc, to pozostalosci po inwazji z 1989 w ktorym zlapali Noriege. W budynkach ktore jeszcze nie zostaly odrestaurowane, w elewacji widac slady po kulach...

    I w Panamie i w Kolumbii widac za kim kibicuja



    Z ciekawosci zapytalem sie kierowcy gdzie sa plaze w Panamie, powiedzial ze najblizsza plaza jest nad Atlantykiem jakas godzine drogi samochodem, lub 2 godziny jazdy na plaze nad Pacyfikiem. Mowil ze przez kanal woda jest brudna i za wyjatkiem kilku pokreconych osob, nikt sie nie kapie w oceanie w samym miescie.
    Kilka fotek z porannego odplywu Pacyfiku.



    A tutaj jest wzgorze Ancon z ktorego widac dwa lotniska, kanal i cale miasto.



    Przechodzilismy obok kosciola do ktorego wchodzila masa turystow. Weszlismy z ciekawosci aby zobaczyc co jest grane. Okazalo sie ze w tym kosciele znajduje sie najstarszy oltarz, ktory ma prawie 500 lat.



    I spacerku ciag dalszy.











    Po dluzszym spacerku trzeba bylo odpoczac i napic sie zimniutkiego Mojito. Bylo takie dobre ze na jednym sie nie skonczylo





    Po kilku Mojitos otworzyla sie miska i trzeba bylo poszukac miejsca na obiad. Do tego chmury sie rozeszly i wyszlo piekne slonce. Kierowca doradzil ze mozemy udac sie na rybi targ, gdzie maja mase restauracji. I tak tez zrobilismy. A ze to bylo niecaly kilometr od starego miasta to walnelismy z buta.



    Po drodze wstapilismy jeszcze po Mojito to go Jak sie okazalo, w Panamie mozna chodzic legalnie z alkoholem w reku po ulicach - tak dlugo jak ten alkohol nie jest w szklanym opakowaniu.











    Obiad, ruiny zamku i odlot juz w ostatniej czesci.
    Drzemi, Wamo, Machoni and 7 others like this.

  16. #16

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    BWIADCADW

    Domyślnie


    Polecamy

    W tym tygodniu mialem nieoczekiwana wyprawe z pracy do Arizony i nie mialem czasu dokonczyc raport.

    Wiec ruszylism z buta aby dojsc do rybiego targu. Bylo strasznie goraco ale mojito nas chlodzilo
    Przechodzilismy ulica gdzie rodowite indianki z Panamy sprzedaja swoje rekodziela. Nie wiem co to jest, ale kupilismy dwa za $20



    Pozniej trzeba bylo na szybciora przebiec przez bardzo ruchliwa ulice i bylismy kilka krokow od rybiego targu.











    Na targu atmosfera karnawalowa. Wszystkie restauracje wypchane po brzegi. Nasz kierowca zaproponowal restauracje w ktorej jego zdaniem jest najlepsze ceviche.

    Zamowilismy sobie po rundce ceviche jako appetizer, i drugie danie rybne. Do tego lokalny browarek na popych.





    Ceviche w Panamie jest kompletnie inne niz to ktore jadlem w Peru czy w San Diego (w Meksykanskiej restauracji). W tym ceviche jest jeszcze majonez. I tym sie rozni od innych.





    Na drugie zamowilem sobie smazonego Red Snappera i smazonymi plaintains. Ryba byla naprawde super. Za caly obiad zaplacilem $11. Tyle to sie u mnie placi w McDonnaldzie za jakies smieci



    Gdy zajadalismy sie owocami morza, zobaczylismy ze jakis facet chodzi z reklamowka i cos tam szprechowal po hiszpansku. Zapytalismy sie kierowcy co jest grane. Odpowiedzial ze sprzedaje on jajka zolwia morksiego na miekko. Dwa za $1.
    Takiej okazji szybko juz nie bede mial. Zamowilismy wiec dwa jajka.



    Jajko bylo wielkosci pileczki pingpongowej. Skorupka byla miekka. Trzeba bylo zrobic mala dziurke i wyssac zawartosc.
    Smakowalo jak normalne jajko od kury, ale ze sie wiedzialo ze to jest jajko zolwia, to poprostu uroslo w ustach
    No nic, jajko zolwia zaliczone

    Najedzeni i zadowoleni, poprosilismy kierowce aby nas zabral w jakies ciekawe miejsce. Zaproponowal ruiny fortu z ponad 490 lat. No i tak zrobilismy.
    Wiozl nas przez czesc biurowa abysmy rzucili okiem jak ta czesc miasta wyglada.









    Gdy dojechalismy na miejsce to zobaczylismy mlyn jak w Jarocinie. Okazalo sie ze trafilismy na narodowe swieto Panamy. Obchodzili 496-ta rocznice zniewolenia przez Hiszpanie. Kierowca nas wyrzucil, pojechal szukac miejsca na praking a my zwiedzalismy ruiny fortu i pierwszych budynkow w Panamie. Bylo bardzo przyjemnie, ale sie troche zdziwilem ze przez te ruiny maja podciagniete kable z elektryka i ze ludzie moga chodzi gdzie chca i po czym chca. Jeszcze kilka lat i niedlugo nic tam nie zostanie z tych ruin.
    Do tego mieli mase ludzi przebranych za hiszpanskich konkwistadorow.












    Jak sie okazalo, bylismy jednymi z niewielu turystow tego dnia w tym miejscu. Ludzie patrzyli sie na nas tak jak bysmy sie tam znalezli przez przypadek



    Ci Panowie w czarnych mundurach to policja prezydencka. Cos takiego jak Secret Service tutaj. Podeszli do nas z czystej ciekawosci, zapytali skad jestesmy itp. Na dowidzenia zaczeli nam dziekowac ze przyjechalismy w to miejsce gdzie powstala Panama w dniu ich swieta, i takie tam pierdoly. Bardzo przyjemni ludzie.

    Powoli zblizal sie czas aby wracac na lotnisko. Ze byla to niedziela to nie bylo wielkiego ruchu na ulicach. Autostrada dojechalismy do lotniska w 20 minut.



    Szybkie przejscie przez bramki bezpieczenstwa i udalismy sie do lozy Copa Airlines.





    Pozniej szybki browarek przed prysznicem i czas bylo sie zbierac sie do wylotu.



    Cztery godziny pozniej wyladowalismy na IAD. Przejscie przez immigration zajmuje 30 sekund dzieki Global Entry i 45 minut czekania na bagaz. Do domu dojechalem gdzies na 2 w nocy, ale na szczescie poniedzialek mialem wolny.

    I tak sie robi Paname w 10 godzin

    Podsumowujac ta wycieczke. Do Kolumbi nie wiem czy jeszcze kiedy kolwiek wroce (chyba ze stricte na spotting). Jedzenie bez smaku. To bylo chyba najgorsze jedzenie z 30 krajow ktore dotychczas odwiedzilem. Ludzie mili i kobiety sliczne, ale to nie wszystko aby mnie tam przyciagnelo
    Panama - jezeli znowu znajde tanie bilety to z pewnoscia wroce do Panamy. Jedzenie dobre, fajne klimaty i ciekawe miejsca na spacery / zwiedzanie. Wycieczke do Panamy polecam z calego serca. Naprawde fajne miejsce.
    pitterek, otul72, Machoni and 7 others like this.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •