Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 42
Like Tree59Likes

Wątek: Dominikana 737-ką, czyli Katowice- Puerto Plata by Travel Service

  1. #1
    Awatar pawel111

    Dołączył
    Apr 2012
    Mieszka w
    Wrocław/ Ludwikowice

    Domyślnie Dominikana 737-ką, czyli Katowice- Puerto Plata by Travel Service


    Polecamy

    Buenos días


    Po mojej pierwszej relacji dotyczącej wycieczki do Warszawy przyszedł czas na relację z podróży zagranicę, a nawet za kontynent, a konkretnie do Puerto Plata na Dominikanie która odbywała się w dniach 5-12 lutego. Niestety ze względu na problemy z internetem na miejscu nie jest to relacja na żywo.


    Wszystko zaczęło się od pomysłu rodziców, żebyśmy pojechali gdzieś rodzinnie na ferie, jak jeszcze kilka lat temu. Wyjazdu szukaliśmy głównie pod kątem ceny i- jeśli będzie to miejsce z morzem/oceanem- żeby było ciepło. Z powodu ostatniego kryterium odpadły Kanary (wg. rodziców zbyt zimna woda w oceanie). Jeśli chodzi o kraje Arabskie, to po ostatnichwydarzeniach rodzice nie chcieli brać tego wariantu pod uwagę.Propozycja wyjazdu gdzieś na narty również odpadła, no bo jak się ma 5 km od domu stoki? I tak w końcu padło na Dominikanę.Jednak ze względu na cenę zdecydowaliśmy się na wylot z Katowic-niestety: z WAW LOTem były tylko na 11-12 dni, a tak nam nie pasowało; na Arke ceny wysokie, a z Niemiec część w nieodpowiadającym nam terminie a część za drogo. Z terminem wyjazdu było najciężej, ponieważ rodzice i siostra mogli lecieć tylko w czasie ferii, a u mnie w dalszym ciągu była niepewna ocena z ostatniego przedmiotu w sesji (całe szczęście w drodze na lotnisko dowiedziałem się, że zdałem ). Już wcześniej wiedziałem, że z KTW na pewno lot będzie wykonywany przez B738 z postojem na Azorach (a konkretniej w Santa Maria), dlatego zaraz po rezerwacji zacząłem sobie wyobrażać, jaka to będzie męka dla mnie- osoby mającej 190 cm- lecieć takim knypkiem do Ameryki .


    Cała podróż zaczyna się 4 lutego około godziny 22:00. Co prawda wylot jest następnego dnia o godzinie 4:40, ale jednak do Katowic trzeba dojechać, a z naszej wioski jest to 250 km. Na szczęście po drodze nie ma żadnych korków (nawet na bramkach na A4 ), dzięki czemu na lotnisko dojeżdżamy około godziny i 50 minut po północy. Do rozpoczęcia odprawy zostało zatem 50 minut, ale decydujemy się od razu ustawić do kolejki, która chwilę później liczyła już dobre 30 osób.


    DSC_1477 by Paweł Krupiej, on Flickr


    Po odprawie, kontroli bezpieczeństwa, paszportów, około 20 minut przed planowanym wylotem przychodzi czas na boarding. Dostajemy się do pierwszego z autobusów i... właściwienie wiem, o co z tym wszystkim chodziło: ruszyliśmy spod terminala,po czym mniej więcej w połowie drogi autobus stanął i stał takdobre kilka minut. Co ciekawe, kiedy dojechaliśmy do samolotu,kierowca nie otwierał drzwi jeszcze przez kolejne 5 minut. Nie wiem czym to było spowodowane, ale raczej nie była to przyjemna sytuacja, ponieważ ze względu na temperaturę panującą wewnątrz niektórzy po otworzeniu drzwi wyszli na zimne powietrze spoceni.


    Jak już wcześniej mnie poinformował @ssoll (jeszcze raz dzięki! ) nasz rejs obsługiwać ma SP-TVZ,tak więc około 9-letni egzemplarz, jedyny we flocie Travel Service z polskimi "numerami". Przydzielone nam zostały miejsca A,B, C i D w 4. rzędzie, tak więc widoku na skrzydło za bardzo nie mamy. Do tego po tradycyjnej "kłótni o okno" ja zajmuję miejsce D .


    Z tego powodu nie za bardzo widzę, co się dzieje na zewnątrz. Jednak odnoszę wrażenie, że odladzają samolot, po czym 15-20 minut później robią to ponownie. Ostatecznie z około 45- minutowym opóźnieniem, po kołowaniu,wjeździe na 27 i starcie wzbijamy się w powietrze. Po kilkunastu minutach osiągamy pułap FL340. Po kilku lotach QS mam o przewoźniku dobrą opinię, jednak 737-800 na 13 godzin lotu a na maksymalnie 5 to spora różnica w wygodzie- nawet z całkiem fajnymi fotelami z regulowanymi zagłówkami, jakie w tym samolocie się znajdują.Szkoda, że już teraz nie lata ten B763 od Arke z KTW- tym bardziej,że obłożenie na naszym rejsie było bardzo dobre: wydaje mi się,że LF wynosił ponad 90%.


    Cieszę się jednak, że pomimo uciążliwego dla niektórych rejsu mogę też wymienić zalety. Po pierwsze trafiliśmy na bardzo fajną załogę: CC mili, a nawet weseli; więc skutecznie umilali pasażerom lot. Poza tym kapitan(Czech) co jakiś czas podawał różne informacje na temat naszego lotu. Po drugie: w drodze na Dominikanę (jak i z powrotem) dostaliśmy w sumie dwa posiłki.


    Pierwszy darmowy serwis rozpoczyna się mniej więcej w połowie odcinka KTW-SMA: jest on dosyć skromny,gdyż dostajemy wodę i wybraną kanapkę: „z serem” lub „z kurczakiem”. Ja wybieram tą pierwszą, w której poza serem jestteż sałata, oliwki, coś co wygląda jak mała kukurydza... i oczywiście masło. Kanapka trochę sucha, ale da się zjeść.


    DSC_1478 by Paweł Krupiej, on Flickr


    Trochę po ósmej LT zaczynamy zniżanie i po ok. 25 minutach dosyć twardo lądujemy na wyspie Santa Maria od strony południowej (RWY 36). Dolecieliśmy z ok. 20- minutowym opóźnieniem, a pogoda na Azorach jest całkiem przyjemna- 13 stopni Celsjusza i niewielkie zachmurzenie. Wbrew temu co mi napisał@pitterek (mimo wszystko dzięki za chęci! ) zostajemy jednak wypuszczeni do terminala, do strefy tranzytowej. Budynek z zewnątrz wygląda trochę, jak typowa polska szkoła...

    DSC_1488 by Paweł Krupiej, on Flickr




    ...jednak w środku prezentuje się całkiem nieźle- mimo, że jest niewielki. Jest nawet darmowe Wi-fi(słabe, ale jest ) Jeśli chodzi o wyspę, to mają tam całkiem fajne widoki (góry, ocean), poza tym klimat sprawia, że jest to idealne miejsce dla osób, które nie przepadają za gorącymi kurortami.

    DSC_1484 by Paweł Krupiej, on Flickr

    DSC_1485 by Paweł Krupiej, on Flickr




    Po około 40 minutach wchodzimy ponownie na pokład naszego samolotu. Około 9:30 LT (40 min. obsuwy)ponownie wzbijamy się w powietrze z RWY18, żeby niedługo później osiągnąć wysokość FL360. Czas lotu na odcinku SMA-POP rozkładowo powinien wynieść 6 godzin i 55 minut, jednak według deklaracji załogi przed startem z KTW powinniśmy lecieć jedynie 5 godzin i 40 minut. W tym czasie większość ludzi śpi, u mnie przy takim układzie siedzeń trochę ciężko o sen- jedna noga
    wgięta w poprzedzający fotel, druga leży na przejściu, zagłówek ustawiony tak wygodnie, jak tylko się da. Kończy się to jednak spaniem po maksymalnie 20-30 minut w kilku seriach. Około 2 godziny po starcie rozpoczyna się drugi darmowy serwis: Tym razem jest to całkiem pokaźny zestaw: każdy dostaje kurczaka w sosie cygańskim z ziemniakami i fasolą, wraz z serami,
    bułką, masłem.


    DSC_1491 by Paweł Krupiej, on Flickr

    Obiad (albo śniadanie- już nie wiem ) dobry w smaku i- co najważniejsze- syty. Niedługo później zaczyna się darmowy serwis napojów- jest to jedyny moment w ciągu podróży, kiedy dostajemy za darmo inne napoje niż woda.


    W drugiej połowie odcinka SMA-POP kilka razy dochodzi do turbulencji- momentami dość silnych. Naokoło godzinę przed lądowaniem załoga rozdaje nam karty wjazdowe-W przypadku Dominikany wymagane jest wypełnienie takowych jeszcze przed wjazdem na terytorium, a także przed wyjazdem z kraju (w tym przypadku jest to karta wyjazdowa). Kiedy mamy już
    wypełnione wszelkie formalności,załoga informuje nas o rozpoczęciu zniżania. Po 25 minutach trochę niespokojnego schodzenia (turbulencje) gładziutko siadamy na pasie 26 lotniska Puerto Plata. Temperatura na zewnątrz wynosi 30 stopni Celsjusza, a niebo jest umiarkowanie zachmurzone.


    Dane na Flightradar są trochę przekłamane: strona pokazuje, że samolot usiadł minutę przed czasem; a w rzeczywistości dotknęliśmy pasa jakieś 20 minut wcześniej. Filmowałem oba lądowania, jednak kamera w telefonie pokazuje błąd- tak więc filmiki niestety prawdopodobnie stracone,ale będę jeszcze próbował je odzyskać.


    Z samolotu wydostajemy się poprzez rękaw





    Przed wyjściem z terminala czeka nas jeszcze kilka procedur: najpierw kontrola paszportów, kart wjazdowych i opłata 10$ od osoby; dalej kolejna kontrola paszportu;następnie... nosz kurcze: kontrola bagaży podręcznych ;następnie odbiór bagażu z „karuzeli” i na koniec oddanie kart wjazdowych.


    Teraz tylko pozostało podejść do stoiska naszego biura podróży i wsiąść do odpowiedniego autobusu. Terminal ogólnie wygląda fajnie, nowocześnie. Poza tym ciekawą cechą jest to, że niektóre jego części (stanowiska biur podróży, stanowiska odprawy) są na świeżym powietrzu, ale w takim klimacie mogli sobie na takie coś pozwolić.








    Obok terminala znajduje się również Cessna 172 pełniąca rolę pomnika. Niestety, zdjęcie kompletnie minie wyszło, ale coś tam widać.

    Bez tytułu by Paweł Krupiej

    Po 15 minutach szalonej jazdy kierowcy autobusu (dłuugie wyprzedzania o mało nie zakończone czołówkami,manewry na wąskich uliczkach miasta) zatrzymujemy się obok naszego hotelu: Casa Marina Beach& Reef w miejscowości Sosúa.


    Hotel usytuowany jest przy dwóch plażach oddzielonych sporą skałą (a właściwie wyschniętą rafą), jedzenie w restauracjach całkiem dobre, 3 baseny, spory wybór jeśli chodzi o rozrywkę (siatkówka, tenis stołowy, bilard,piłkarzyki itd.). Poza tym jest świetny widok na startujące i lądujące samoloty, gdyż hotel znajduje się tylko 4 km od lotniska


    Pomimo 5 godzin różnicy międz yPolską a Dominikaną (drugiego dnia około 17 chciałem dzwonić do dziekanatu mojej uczelni dopóki sobie nie przypomniałem, że w Polsce jest już 22:00 ) dosyć szybko udaje nam się przyzwyczaićdo nowej strefy czasowej. Najgorzej było pierwszego dnia po całonocnej podróży w połączeniu w alkoholem .


    Tutaj trochę zdjęć hotelu, plaży (a właściwie obu plaż)





























    Hotel leży w malowniczym miasteczku Sosúa, które liczy sobie około 70000 mieszkańców. Poniżej kilka zdjęć:


























    Nie za bardzo rozumiem, dlaczego wszystkie domy są tam zabezpieczone kratami. Najlepsze były jednak całkiem ciekawe prowizorki, jak śmietniki przerobione na transformatory (a myślałem, że to Polak potrafi )








    czy urozmaicone oświetlenie w samochodzie (zwróćcie uwagę na samochód pośrodku)





    Jeśli chodzi o samych Dominikańczyków,to są oni (przynajmniej ci, których miałem okazję poznać) bardzo przyjaźni i zabawni- ciężko z nimi porozmawiać poważnie, bez żartów . Natomiast jeśli chodzi o handel, to metody marketingowe mają podobne, jak mieszkańcy krajów arabskich- zaczepiają każdego przechodnia i zachęcają do zakupu, albo proponują podwózkę swoim skuterkiem. Jeśli chodzi o ich wiedzę na temat naszego kraju, to wielu z nich nawet nie wie, że taki kraj istnieje. Ba! Jeden z tych, z którymi rozmawiałem wiedział nawet o istnieniu Czech, a o Polsce nic . Mimo wszystko ludzie są naprawdę spoko i da się z nimi pogadać.


    Jak już wcześniej wspominałem- hotel leży zaledwie kilka kilometrów od lotniska, więc są i foty startujących/ lądujących samolotów:


    IMG_0537by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0542by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0546by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0563(1)by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0568by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0572(1)by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0584(1)by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0591(1)by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0599(1)by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0604(1)by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0611(1)by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0616(1)by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0634(1)by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0641by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0648by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0649by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0652by PawełKrupiej, on Flickr


    IMG_0657(1)by PawełKrupiej, on Flickr


    W samym hotelu sporą zaletą jest też(tak jak w wielu hotelach) grupa animacyjna, dzięki której ciężko jest się nudzić: w ciągu dnia różne gry, zabawy; a pod wieczór występy w teatrze. W kilku takich grach uczestniczyłem, po wygraniu jednej z takich dostałem nawet nagrodę: lokalną kawę


    DSC_1609 by Paweł Krupiej, on Flickr


    W przedostatni dzień pobytu postanowiliśmy odwiedzić również miejską plażę. Ogólnie z tymi drzewami wygląda bardzo ładnie, poza tym- w odróżnieniu od hotelowej plaży- na tej nie ma tak dużych fali. Pod drzewami natomiast ukryte są różne bary, restauracje, sklepiki.














    Niestety nasz tygodniowy pobyt dobiega końca i trzeba wracać z powrotem do domu. Tak więc w piątek 12 lutego, zaraz po śniadaniu idziemy się pakować. Do zbiórki mamy jeszcze trochę czasu, więc idziemy jeszcze trochę posiedzieć nad oceanem. O 11:15 stawiamy się przy recepcji w celu wymeldowania się.Autobus, który miał być po nas o 11:30 przyjeżdża z 20-minutowym opóźnieniem. Po szybkim załadowaniu pasażerów i bagaży ruszamy prosto na lotnisko, na które dojeżdżamy o 12:05.


    Jak już wcześniej pisałem- odprawa odbywa się na świeżym powietrzu, a żeby ludziom nie było za gorąco, na suficie umieszczone są spore wiatraki- naprawdę spore.








    Po przejściu odprawy, kontroli bezpieczeństwa, wypełnieniu kart wyjazdowych i kontroli paszportowej dostajemy się do hali odlotów- bardzo ładnej zresztą





    Pozostaje więc tylko czekać na wylot.Żeby zabić czas, kupujemy sobie miejscowe piwo Presidente oraz zaopatrzamy się w lokalne pamiątki i alkohole, które zamierzamy zabrać do domu. Co prawda naszego samolotu jeszcze nie ma, ale jest za to inny QS …wykonujący połączenia dla Air Transat.


    DSC_1577by PawełKrupiej, on Flickr


    DSC_1583by PawełKrupiej, on Flickr


    Nasz ostatecznie przylatuje na Dominikanę z półgodzinnym opóźnieniem. Wychodzi na to, że i w drogę powrotną zabierze nas SP-TVZ.


    DSC_1580by PawełKrupiej, on Flickr


    Kilka minut po 14 rozpoczyna się boarding, a do samolotu wchodzimy przez rękaw.


    DSC_1585by PawełKrupiej, on Flickr


    Nie dość, że ten sam samolot, to również przytrafia się nam ta sama fajna załoga (jeśli ktoś z nich czyta to forum, to jeszcze raz chciałbym podziękować za świetną obsługę, która niejako zrekompensowała tyle godzin w małym samolocie ). Tym razem dostajemy miejsca 12 C, D, E i F a więc rząd, przy którym nie ma okien (jest tylko obok oparcia w rzędzie 11). Około 14:35 dojeżdżamy na koniec na pasa 08 i z 20-minutową obsuwą ruszamy z powrotem do Europy. W pierwszej części lotu siedziałem na miejscu D, więc zdjęć ze startu nie mam

    Około godziny po starcie otrzymujemy pierwszy przewidziany na podróż posiłek: zestaw złożony z ryżu z papryką i ogórkiem, ciasta, bułki i kurczaka z makaronem i papryką. Ogólnie obiad całkiem smaczny.

    DSC_1586 by Paweł Krupiej

    Po zjedzeniu dostajemy również (w zależności od wyboru) kawę lub herbatę.

    Dalsza część odcinka POP-SMA mija raczej pod znakiem spokojnego nocnego lotu, za oknem tylko ledwo widoczny ocean, więc raczej za dużo nie ma tu co pisać. Rejs dzięki sporej prędkości (większość czasu ponad 500 kts) trwadosyć krótko- 5 godzin i 7 minut (wcześniej załoga zapowiadała,że będziemy lecieć 5 godzin i 20 minut), a kończy się dośćtwardym lądowaniem na pasie 18 (od północy) o godzinie 22:42.Lądujemy zatem 33 minuty przed czasem.

    Również tym razem zostajemy wypuszczeni do strefy tranzytowej na czas zatankowania samolotu

    DSC_1589 by Paweł Krupiej

    DSC_1590 by Paweł Krupiej


    Jakieś pół godziny później wracamy na pokład i zajmujemy miejsca. Co ciekawe, tym razem startujemy o 23:35, czyli 20 minut przed czasem rozkładowym. Mało tego- jak na Dominikanie załoga zapowiadała, że odcinek SMA-KTW będzie trwać 5 godzin 40 minut, to na Azorach mówili już 4 godzinach i 20 minutach. Wygląda więc na to, że do Katowic możemy dolecieć długo przed czasem. Kilkanaście minut po starcie kapitan informuje nas o planowanej trasie lotu: będziemy lecieć nad Oceanem (jak wiadomo ), następnie zatoką Biskajską, Francją, Niemcami i Czechami, gdzie w okolicach Pragi powinniśmy rozpocząć zniżanie.


    Niedługo po osiągnięciu wysokości przelotowej (FL360) otrzymujemy ostatni z przewidzianych dla nas posiłków- kanapkę z szynką, serem, papryką, oliwkami i musztardą.

    DSC_1594 by Paweł Krupiej

    również na tym odcinku nic szczególnego się nie dzieje- część osób śpi, część (w tym ja) bezskutecznie próbuje zasnąć. Ja podczas lotu spałem może z 20 minut bo więcej nie byłem w stanie- no coż, tak to jest ja się jest takiego a nie innego wzrostu


    DSC_1596 by Paweł Krupiej, on Flickr

    DSC_1595 by Paweł Krupiej, on Flickr


    Pozostaje mi więc podziwiać przez okno pięknie oświetloną Europę- przynajmniej w drugiej części lotu, kiedy nie lecimy już nad Oceanem.


    Tym razem też lecimy dosyć szybko (również ponad 500 kt) i około 4 godziny po starcie z Azorów zostajemy poinformowani o rozpoczęciu zniżania. Około 15 minut przed lądowaniem idzie komunikat, że ze względu na międzynarodowe przepisy trzeba dokonać dezynsekcji samolotu, a środek, który zostanie zastosowany nie jest szkodliwy. Po chwili widzimyuśmiechniętego stewarda przechadzającego się wzdłuż pokładu i rozpylającego substancję .


    Po ukończeniu procedury w kabinie gaśnie większość oświetlenia, schodzimy poniżej chmur po czym ukazuje nam się świetlista mapa Górnego Śląska. Jeszcze tylko kilka kilka skrętów, pełne wysunięcie klap, podwozia i dokładnie o godzinie 5:56 bardzo delikatnie siadamy na pasie 09. Sprawdzają się więc moje przypuszczenia co do lądowania długo przed czasem-jesteśmy bowiem w Katowicach 64 minuty przed czasem rozkładowym(!), a cały rejs z Dominikany (wliczając postój) trwał dokładnie 10 godzin i 21 minut.


    Pogoda w Polsce oczywiście znacząco się różni od tej w miejscu, z którego przybyliśmy: temperatura wynosi 2 stopnie Celsjusza i występują niewielkie opady śniegu.


    Po zjeździe z pasa kołujemy kilka minut, po czym zatrzymujemy się na jednym ze stanowisk zlokalizowanych między hangarami, a terminalem A i po ok. 5 minutach zostajemy wypuszczeni do autobusów, które po chwili zabierają nas do terminala C

    DSC_1602 by Paweł Krupiej

    DSC_1603 by Paweł Krupiej

    DSC_1606 by Paweł Krupiej


    Około 6:30 rusza „karuzela”, a 10 minut później mamy już wszystkie swoje bagaże, więc spokojnie udajemy się na parking, pakujemy samochód, jedziemy na pobliską stacje paliw na śniadanie, po którym ruszamy w długą drogę do domu.





    Podsumowując:


    Cieszę się bardzo, że również z KTW można polecieć do tak odległego kurortu, jakim jest Dominikana. Jednak puszczanie na tak długiej trasie samolotu typu 737-800 pod względem komfortu nie jest zbyt dobrym pomysłem.Oczywiście rozumiem, że być może nie chcieli ryzykować i podstawiać od razu grubasa, ewentualnie wpływ na to mogły mieć tez inne czynniki. Mam jednak nadzieję, że biura podróży widząca aktualne wyniki przewozowe na tej trasie zdecydują się na 767 na stałe. Zresztą, moim zdaniem wypełnienie samolotów z KTW na Dominikanę pokazuje, że w naszym kraju jest popyt na takie połączenia i to nie tylko z Warszawy. Nie Zdziwiłbym się więc,gdyby za kilka lat z KTW było kilka sezonowych czarterowych long-hauli.


    Jeśli chodzi o Dominikanę, to ja jak najbardziej polecam wizytę w tym kraju tym, którzy lubią odwiedzać miejsca z tropikalnym klimatem oraz lazurową wodą


    Gracias!

    Edit: Z góry przepraszam za ewentualne błędy. Pojawiły się wraz z udostepnieniem posta: najczęściej posklejane wyrazy.
    Ostatnio edytowane przez STYRO ; 20-02-2016 o 19:14

  2. #2
    Awatar pitterek

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Sosnowiec, Poland

    Domyślnie

    Zostałem wywołany do tablicyz obserwacji mych wynikało, że jednak czasu za mało na deboarding i boarding. Ale plusem dodatnim jest możliwość rozprostowania gnatów. Wygonić i spędzić tych samych ludzi do samolotu w czterdzieści minut jednak okazało się osiągalne.
    Pitterek

  3. #3
    Awatar kudak

    Dołączył
    Jul 2009
    Mieszka w
    Grudziądz

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez pawel111 Zobacz posta
    Dostajemy się do pierwszego z autobusów i... właściwienie wiem, o co z tym wszystkim chodziło: ruszyliśmy spod terminala,po czym mniej więcej w połowie drogi autobus stanął i stał takdobre kilka minut. Co ciekawe, kiedy dojechaliśmy do samolotu,kierowca nie otwierał drzwi jeszcze przez kolejne 5 minut.
    Pewnie samolot nie był jeszcze gotowy na przyjęcie pasażerów, w KRK w lato trzymali mnie 15 min w autobusie przy parowoziku, także było duszno w środku.

  4. #4
    Awatar pawel111

    Dołączył
    Apr 2012
    Mieszka w
    Wrocław/ Ludwikowice

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez pitterek Zobacz posta
    Zostałem wywołany do tablicyz obserwacji mych wynikało, że jednak czasu za mało na deboarding i boarding. Ale plusem dodatnim jest możliwość rozprostowania gnatów. Wygonić i spędzić tych samych ludzi do samolotu w czterdzieści minut jednak okazało się osiągalne.
    A jednak dają radę. Deboarding i boarding wbrew pozorom też trwał za każdym razem wyjątkowo szybko- może dlatego, bo nie ma już sprawdzania kart pokładowych .

    Cytat Zamieszczone przez kudak Zobacz posta
    Pewnie samolot nie był jeszcze gotowy na przyjęcie pasażerów, w KRK w lato trzymali mnie 15 min w autobusie przy parowoziku, także było duszno w środku.
    A nie mogą w takiej sytuacji trzymać paxów w terminalu? Wyjście z upalnego autobusu na zimne powietrze spowodowało, że połowa ludzi pod koniec lotu kaszlała i kichała .

  5. #5

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Bardzo fajnie W zimie na pewno miło wybrać się na takie plażowanie. Aczkolwiek chyba też nie chciałbym tyle godzin tłuc się wąskim kadłubem.
    Zaskoczyło mnie że 738 ma taki zasięg.
    pawel111 likes this.

  6. #6

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    CTR warszawa
    Wpisów
    108

    Domyślnie

    Dwie sprawy:
    Miałeś tą samą załoge bo jej odpoczynek także wypadał na Dominikanie.
    @shiwer Odległości dla 738 dochodzą do 5000 km, a w tym przypadku katowice - ponta delgada (jako miasto charakterystyczne dla azorów) to3774 km. A z ponta delgada do Puerto Plata to 4768 km.
    otul72 and pawel111 like this.

  7. #7
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Nie wszystkie zdjęcia się otwierają - popraw proszę.

    Pogoda taka sobie z tego co widzę. Kraty w oknach, bo kraj mało bezpieczny a i amatorów cudzej własności sporo. Trzeba uważać też na pijanych kierowców, jest mnóstwo a Brugal u nich to jak u nas herbata prawie. Mamajuana przywiozłeś?

    Wyprawa fajna, ale mam trochę niedosyt po tej relacji. Nic nie zwiedzaliście?
    pawel111 likes this.
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  8. #8
    Awatar pawel111

    Dołączył
    Apr 2012
    Mieszka w
    Wrocław/ Ludwikowice

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez STYRO Zobacz posta
    Nie wszystkie zdjęcia się otwierają - popraw proszę.

    Pogoda taka sobie z tego co widzę. Kraty w oknach, bo kraj mało bezpieczny a i amatorów cudzej własności sporo. Trzeba uważać też na pijanych kierowców, jest mnóstwo a Brugal u nich to jak u nas herbata prawie. Mamajuana przywiozłeś?

    Wyprawa fajna, ale mam trochę niedosyt po tej relacji. Nic nie zwiedzaliście?
    Nie tylko pijanych kierowców. Ogólnie tam jeżdżą jak wariaci.

    Mamajuana nie przywiozłem i szczerze powiedziawszy pierwszy raz o tym słyszę

    Co do zwiedzania: Niestety, rodzina wolała przez 7 dni jak najbardziej pocieszyć się plażą i morzem oraz odpocząć, więc poza miasto raczej nie wykraczaliśmy . Znając życie to przy 14 dniach sytuacja byłaby zupełnie inna...

    Jeśli chodzi o pogodę, to przez 2 dni pod wieczór lało. Jednego dnia (chyba w środę) ulewa była też w ciągu dnia. Tak więc jak mówisz: pogoda w kratkę .
    Ostatnio edytowane przez STYRO ; 20-02-2016 o 19:16 Powód: wrzucilem fotki do pierwszego postu.
    tartal and ssooll like this.

  9. #9
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Oni w ogóle maja inna filozofię życia, już nie będę wnikał czy lepszą czy gorszą. Piszą tak, że w Polsce takich analfabetów nie widziałem, ich hiszpański to właściwie inny język, gramatyka? Kto by się tym przejmował. Najważniejsze to plaża, rum i bachata.

    Mamajuana to taki ichniejszy wynalazek. Butelka wypełniona ziołami, korzeniami, liśćmi itd. Może to być plastik, może zwykłe szkło, a może być to całkiem pokaźny gąsiorek oprawiony w tłoczoną skórę itd. Zioła ta zalewa się rumem, winem, miodem, odstawia na parę dni i pije. Na początku trochę mi lekarstwem zajeżdżało, ale potem piłem nałogowo. W letnie wieczory nad Soliną na dodatek.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Mama_Juana

    Właśnie doczytałem, że nazywana jest dominikańską wiagrą. Te zioła i korzenie wytrzymują około 2 lat, potem można dokupić i je wymienić i znowu zalewać.



    Zalewamy, pijemy, zalewamy, pijemy, zalewamy, pijemy, zalewamy, pijemy. Teoretycznie płynne składniki muszą parę dni odstać aby nabrać mocy, nad Soliną smaku i mocy nabierały po kilkunastu godzinach.

    MAMAJUANA, znana również jako Viagra Dominicana jest tradycyjnym napojem na wyspie. Haiti i Republika Dominikańska mają własną odmianę tej recepty. Wszystkie one ponoć pobudzają pociąg seksualny.
    Pierwotnie wytwarzana była przez Indian Taino, którzy gotując pewne korzenie sporządzali napój przypominający herbatę. Napój ten słodzono miodem. Z biegiem czasu zaczęto dodawać rum lub wino i tak powstała Mamajuana, jaką znamy dziś.
    Mieszkańcy wyspy twierdzą, że ten słodki, bursztynowego koloru napój leczy wszystko, a głównie stosowany jest przy gripe, co jest dominikańską nazwą grypy. Ponoć również jest dobrym środkiem przy artretyzmie, bólu zęba, bólu głowy czy bólu żałądka. Od samego początku Mamajuana stosowana była jako lek przy wielu różnych schorzeniach.
    Wiele z naturalnych składników Mamajuany stosowanych jest również w zachodnim ziołolecznictwie. Niektóre z nich to Anamu (kora drzewa), Bahuco (rodzaj pnącza), Brasil, Canelillea (liście i łodygi przypomijające cynamon, stosowane dla nadania smaku, wspierania krążenia i wytwarzania uczucia ciepła), Timacle (zioło energetyzujące, sprzyjające jasnemu myśleniu), Caro, Marabeli, Osua, Guyacan, gałązki Pala Indio, Palo de Maguey i Pega Palo (dosłownie kij do bicia). Oprócz tego jest pewna ilość innych składników, które są tajemnicą. Każdy producent ma własną odmianę przepisu, która stanowi o jego produkcie.
    Inne specyficzne składniki mogą być pochodzenia zwierzęcego. Głównie są to zwierzęta morskie, a wśród nich ośmiornice, ślimaki, muszle, mięczaki i ostrygi. Jednym z cennych składników jest Membro de Carey, czyli penis morskiego żółwia. Różne wersje przepisów mogą zawierać różne części. Jest inny przepis dla zajścia w ciażę, zawierający pazury kota lub papugi, inny zaś dla niedopuszczenia do ciąży czy też pozbycia się bólu głowy ...Jeśli nie będzie Ci odpowiadać wersja tego rozgrzewającego napoju w jednym miejscu, spróbuj inną wersję w drugim miejscu. Wkrótce bardzo Ci posmakuje ta typowa dominikańska “viagra”
    Źródło: http://www.garnek.pl/puska83/1015444...anska-viagra-w
    Ostatnio edytowane przez STYRO ; 20-02-2016 o 19:40
    otul72 likes this.
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  10. #10

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    BWIADCADW

    Domyślnie

    Gdy przeczytalem tytul to na mysl przyszlo mi tylko jedno slow. Masochista...
    Moja tolerancja na 737 to 5 godzin i ani minuty dluzej. Az mnie plecy bola po przeczytaniu tego raportu
    A raport spoko
    tartal, Jerry, otul72 and 2 others like this.

  11. #11
    Awatar Scorpio86

    Dołączył
    Aug 2012
    Mieszka w
    Lublin

    Domyślnie

    Paweł, bardzo fajna relacja. Super, że do fotek typowo turystycznych dorzuciłeś również zdjęcia samolotów (całkiem niezłą różnorodność tam miałeś pod względem typów i malowań).
    otul72 likes this.
    Blog: scorpio86-planespotting.blogspot.com (zdjęcia, nowe malowania, ciekawostki oraz wiele innych informacji:))

  12. #12
    Awatar pawel111

    Dołączył
    Apr 2012
    Mieszka w
    Wrocław/ Ludwikowice

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez STYRO Zobacz posta
    Oni w ogóle maja inna filozofię życia, już nie będę wnikał czy lepszą czy gorszą. Piszą tak, że w Polsce takich analfabetów nie widziałem, ich hiszpański to właściwie inny język, gramatyka? Kto by się tym przejmował. Najważniejsze to plaża, rum i bachata.

    Mamajuana to taki ichniejszy wynalazek. Butelka wypełniona ziołami, korzeniami, liśćmi itd. Może to być plastik, może zwykłe szkło, a może być to całkiem pokaźny gąsiorek oprawiony w tłoczoną skórę itd. Zioła ta zalewa się rumem, winem, miodem, odstawia na parę dni i pije. Na początku trochę mi lekarstwem zajeżdżało, ale potem piłem nałogowo. W letnie wieczory nad Soliną na dodatek.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Mama_Juana

    Właśnie doczytałem, że nazywana jest dominikańską wiagrą. Te zioła i korzenie wytrzymują około 2 lat, potem można dokupić i je wymienić i znowu zalewać.



    Zalewamy, pijemy, zalewamy, pijemy, zalewamy, pijemy, zalewamy, pijemy. Teoretycznie płynne składniki muszą parę dni odstać aby nabrać mocy, nad Soliną smaku i mocy nabierały po kilkunastu godzinach.



    Źródło: Mamajuana - dominikańska viagra w płynie - Garnek.pl
    Jak jeszcze będę miał okazję odwiedzić Dominikanę, to następnym razem NA PEWNO wypróbuję . Poza tym dzięki za edycję postów .

    Cytat Zamieszczone przez Rafaldca Zobacz posta
    Gdy przeczytalem tytul to na mysl przyszlo mi tylko jedno slow. Masochista...
    Moja tolerancja na 737 to 5 godzin i ani minuty dluzej. Az mnie plecy bola po przeczytaniu tego raportu
    A raport spoko
    Dzięki . Co do lotu 737 przez tyle godzin, to da się przeżyć. Największy problem może być z zaśnięciem (przynajmniej dla wyższych osób) oraz nudą (jeśli nie ma "telewizorków" a na lot się nic nie przygotowało).

    Cytat Zamieszczone przez Scorpio86 Zobacz posta
    Paweł, bardzo fajna relacja. Super, że do fotek typowo turystycznych dorzuciłeś również zdjęcia samolotów (całkiem niezłą różnorodność tam miałeś pod względem typów i malowań).
    Dzięki . Malowania może i różnorodne, ale jeśli chodzi o typ samolotu to w 95% były to B738 . A320 to tylko Jetblue, a grubasy lądowały/ startowały zazwyczaj, gdy już było ciemno. No może poza tym złapanym 787- bardzo się cieszę, że udało mi się tam trafić dla Dreamlinera TUI .

  13. #13

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    BWIADCADW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez pawel111 Zobacz posta
    Dzięki . Co do lotu 737 przez tyle godzin, to da się przeżyć. Największy problem może być z zaśnięciem (przynajmniej dla wyższych osób) oraz nudą (jeśli nie ma "telewizorków" a na lot się nic nie przygotowało)
    Napisales ze miales fajna zaloge. Dobra zaloga to jest 80% komfortu lotu w klasie ekonomicznej. Tez sie balem leciec w ekonomi na B777 YYZ-HKG. Lot trwal 16 godzin, ale przez to ze mielismy zajebista zaloge, lot byl bardzo przyjemny.
    pawel111 likes this.

  14. #14
    Awatar Gabec

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    KRK

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Rafaldca Zobacz posta
    Moja tolerancja na 737 to 5 godzin i ani minuty dluzej.
    Twierdzisz, że niby taki B77W z 470 (jak np w AF) fotelami jest bardziej komfortowy? 10 wąskich foteli, 31 cali odstępu - uwierz na słowo - nie jest. Komfort latania w Y schodzi na psy.
    no risk, no fun ;D


  15. #15

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WAW/KRK

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez pawel111 Zobacz posta
    Największy problem może być z zaśnięciem (przynajmniej dla wyższych osób)
    Troche powtorze to, co juz napisal Gabec: czy aby na pewno komfort w 767 bylby wiekszy? No dobrze, szeroka kabina jest naprawde milym wynalazkiem (chyba ze jest jakos pociachana na male kawalki, wtedy "efekt przestrzennosci" sie niweluje), ale nawet w nie-czarterowych liniach rzedy foteli w Y sa czesto okropnie poupychane...

    Cytat Zamieszczone przez pawel111 Zobacz posta
    oraz nudą (jeśli nie ma "telewizorków" a na lot się nic nie przygotowało).
    Moze to pytanie do innego watku, ale jesli sie trafia szeroki kadlub w linii czarterowej, to czy na pewno jest w nim system rozrywki? Albo, az strach pytac, PTV? Mowimy oczywiscie o *czynnym*.

    PS. Duzym plusem ze mozna bylo wysiasc chociaz na te 40 minut, i to w miare w polowie drogi. Natomiast w sumie byloby fajniej, gdyby to byl postoj kilku-godzinny: po pierwsze odpoczynek solidniejszy, a po drugie, daloby sie (hopefully) pozwiedzac miejsce postoju.
    Ostatnio edytowane przez Czterosilnik ; 21-02-2016 o 23:40

  16. #16
    Awatar tango fox

    Dołączył
    Jun 2009
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Czterosilnik Zobacz posta
    daloby sie (hopefully) pozwiedzac miejsce postoju.
    Dziś dzień języka ojczystego - mniemam, że polskiego
    Ostatnio edytowane przez STYRO ; 23-02-2016 o 09:41
    STYRO likes this.
    lataj synku nisko i powoli... jak mówiła mama do młodego pilota

  17. #17
    Awatar pawel111

    Dołączył
    Apr 2012
    Mieszka w
    Wrocław/ Ludwikowice

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Czterosilnik Zobacz posta
    Troche powtorze to, co juz napisal Gabec: czy aby na pewno komfort w 767 bylby wiekszy? No dobrze, szeroka kabina jest naprawde milym wynalazkiem (chyba ze jest jakos pociachana na male kawalki, wtedy "efekt przestrzennosci" sie niweluje), ale nawet w nie-czarterowych liniach rzedy foteli w Y sa czesto okropnie poupychane...
    Ale z reguły chyba w szerokich jest więcej miejsca na nogi?

    Cytat Zamieszczone przez Czterosilnik Zobacz posta
    Moze to pytanie do innego watku, ale jesli sie trafia szeroki kadlub w linii czarterowej, to czy na pewno jest w nim system rozrywki? Albo, az strach pytac, PTV? Mowimy oczywiscie o *czynnym*.
    W latających z Polski (Arke i LOT) są na pewno (tylko w Arke chyba niższe klasy dopłacają 5 euro) .

  18. #18
    Awatar Olson

    Dołączył
    Nov 2012

    Domyślnie

    Które to biuro zapewnia swoim klientom takie atrakcje? Jestem pewna, że 80% paxów nawet nie wiedziało jakim samolotem będą lecieć, i że z międzylądowaniem... Masakra!

    Ale fajnie, że napisałeś relacje. Teraz już wiem, że Punta Cana jest najpiękniejsza na Dominikanie.
    Pozdrawiam, Ola

  19. #19

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    CTR warszawa
    Wpisów
    108

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Olson Zobacz posta
    Jestem pewna, że 80% paxów nawet nie wiedziało jakim samolotem będą lecieć, i że z międzylądowaniem... Masakra!
    A ja jestem pewien, że większość turystów w ogóle nie patrzy czym i kim leci. wg mnie jest to wybór z kryteriami w kolejności: ma być ciepło, nie było mnie tam, cena, co ciekawego zobaczę
    ssooll likes this.

  20. #20
    Awatar pawel111

    Dołączył
    Apr 2012
    Mieszka w
    Wrocław/ Ludwikowice

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez Olson Zobacz posta
    Które to biuro zapewnia swoim klientom takie atrakcje? Jestem pewna, że 80% paxów nawet nie wiedziało jakim samolotem będą lecieć, i że z międzylądowaniem... Masakra!

    Ale fajnie, że napisałeś relacje. Teraz już wiem, że Punta Cana jest najpiękniejsza na Dominikanie.
    Może dla ich dobra nie będę podawał nazwy - jedno z największych polskich biur podróży z grecką wyspą w nazwie . Punta Cana jest bardzo ładnym miejscem- tak przynajmniej wnioskuję ze zdjęć , ale okolice Puerto Plata też mają swój urok.

    Cytat Zamieszczone przez lelek7 Zobacz posta
    A ja jestem pewien, że większość turystów w ogóle nie patrzy czym i kim leci. wg mnie jest to wybór z kryteriami w kolejności: ma być ciepło, nie było mnie tam, cena, co ciekawego zobaczę
    Coś w tym jest. Gdyby nie ja, rodzice aż do rozpoczęcia podróży nie wiedzieliby nic o międzylądowaniu . Tak jak mówisz- najczęściej się patrzy na cenę i samo miejsce.

Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •