Pokaż wyniki od 1 do 5 z 5
Like Tree15Likes
  • 14 Post By sanfran
  • 1 Post By sanfran

Wątek: ABZ - LGW ze wspomnieniami

  1. #1
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie ABZ - LGW ze wspomnieniami


    Polecamy

    Budzik dzwoni o 6:00. Bagaże spakowane dnia poprzedniego. Prysznic, banan na śniadanie. Najśliczniejsza druga połówka śpi, starszy dzieciak na studiach w Niemczech, młodszy odsypia godziny rozwalania czołgów na XBOXie. Krzątam się cichutko - niech złapią jeszcze trochę snu bo mają ferie wiosenne. Już pod domkiem czeka taksówka. Czarne Audi A8. Wychodzę z domu, pakuje się do pustego auta. Za chwile taksówkarz wraca - jak zwykle oglądał mój zielony, socjalistyczny kabriolet-terenówkę. Podobno jedyny taki egzemplarz w Szkocji. Wsiadam, jedziemy na lotnisko ABZ. Po drodze taksówkarz opowiada co i niego i wypytuje co się działo u mnie. Ostatnio skończyłem kontrakt na Morzu Północnym i po półrocznej przerwie wypadało by wrócić do mojej macierzystej firmy. W firmie tej przepracowałem raptem kilka dni i zostałem "sprzedany" jako kontraktor, więc teraz muszę się wdrożyć aby być użytecznym dla firmy.


    13.04.2005
    Budzik dzwoni o 4:00. Bagaże spakowane dnia poprzedniego. Tym razem nic nie mogę przełknąć. W ręku trzymam bilet w jedna stronę. Jest to owoc bezskutecznego poszukiwania pracy w IT na Śląsku. Brat podjeżdża na parking pod blokiem białym Cinquecento. Najśliczniejsza druga połówka zapłakana ściska mnie na pożegnanie - kiedy się znowu zobaczymy? Malutkie dzieciaki śpią, nie chcę ich budzić. Jedziemy na lotnisko KTW.



    Z taksówki kieruję się na stanowisko EasyJet. Dzisiaj lecę tą linią. British Airways jest ciut za drogi jak na obecną zapaść gospodarczą na rynku ropy. Podaję telefon z kartą pokładową, bagaż przyjęty, idziemy na kontrolę bezpieczeństwa. Stanowczo odmawiam ściągnięcia paska od spodni - moim przypadku pasek nie tylko pełni rolę ozdobna ale także i funkcjonalną - trzeba trzymać linię aby przejść badania "ofszorowców", a spodnie od garniaka pamietają jeszcze stare dobre czasy. Rzut oka na sklepik z elektroniką - nic ciekawego. Siadam niedaleko wyjścia, bezprzewodowy Sennheiser Momentum na głowie odcina mnie od wszelkich zbędnych dźwięków. Na pasie startowym siadają i odlatują samoloty oraz śmigłowce. Nie wiem czy znajdzie się jakiś model, w którym bym nie siedział jako "balast". Kątem oka dostrzegam ruch. To obsługa wpuszcza pasażerów do korytarzyka pomimo, ze samolot jeszcze nie dokołował na stanowisko. Mam dzisiaj miejsce 12D. Poczekam, jeszcze jest czas.


    13.04.2005
    Nie pamietam jak minęła odprawa i jak znalazłem się w samolocie A320 linii WizzAir. Pamiętam natomiast jak poprosiłem podczas lotu o zajęcie miejsca "A" w jednym z pierwszych rzędów i jak tam wypatrywałem ziemi przebijającej się przez niskie chmury i jak stwierdziłem, ze ci na dole faktycznie jeżdżą po lewej stronie. W końcu pojawił się pas lotniska Luton. Wylądowaliśmy o czasie, co wtedy dla mnie nie było niczym dziwnym - jak to mówią: co drugi głupi ma szczęście bo za dwie godziny miałem lot do Edynburga linią EasyJet. Kontrola paszportu przebiegła bez jednego słowa. I dobrze, bo byłem zakręcony jak rondo, a o jego stopniu niech świadczy rozpacz kiedy nie mogłem na taśmociągu znaleźć swojego tobołka. Dopiero po pewnym czasie zauważyłem ze stoję jak kapliczka na rozstaju pod karuzelą z napisem Warsaw, a wypadało by się przejść do karuzeli z napisem Katowice gdzie mój dobytek kręcił się w osamotnieniu. Pora ruszać się w kierunku odlotów - dzisiaj muszę dolecieć do kraju, w którym faceci skąpiący grosza biegają w spódniczkach. Po jakimś czasie okazało się, że obie te tezy nijak maja się do rzeczywistości.



    Samolot jest wypychany ze stanowiska postojowego. Ledwo do mnie to dotarło - tak byłem zaczytany w opowiadaniu Test Stanisława Lema (o tym kiedy Kadet Pirx miał muchy w rakiecie). Książkę tą czytałem już poprzednio, ale opowiadania te wciągają. Może powinienem nieco bardziej się skupić na instruktażu przedstartowym, ale kto chociaż raz wysiadał przez okno z fantomu helikoptera będąc przypięty do siedzenia zanurzonego pod wodą i odwróconego do góry nogami ten odruchowo sprawidzi gdzie ma najbliższe wyjście awaryjne w każdej zamkniętej przestrzeni do której wchodzi.


    13.04.2005
    Na lotnisku Luton muszą MOWIĆ DO MNIE DUŻYMI LITERAMI. Inaczej nie za bardzo wiem o co im chodzi. Dlaczego oni mi grzebią w bagażu? Przecież go prześwietlili! I dlaczego tą szczotką z papierkiem czyszczą mój aparat i odtwarzacz CD? W końcu wsiadam do B737 w barwach EasyJet - tak, kiedyś używali takich samolotów. Przy wejściu pani wita mnie "Hi there" co blednie zinterpretowałem jak "Hi Dear". Jak się okaże to pierwszy błąd w interpretacji języka tubylców i na pewno nie ostatni. Słoneczko ładnie swieci, zapadam w drzemkę.



    Ponieważ siedzę przy przejściu jedynie kątem oka notuję warstwę białych chmur zaścielających ziemię. Zmiana ciśnienia w uszach oznajmiła zniżanie. Bez nadmiernego krążenia samolot siada na pasie LGW. Przez okna widzę rożne typy samolotów A380 w malowaniu Emirates, kilka 777 dumnie noszących barwy British Airways. Przypominam sobie ich wnętrza i porównuję do ciasnej kabiny A319 z której zaraz będę wysiadał.


    13.04.2005
    Budzi mnie zniżanie samolotu. Samolot kieruje się nad zatokę, kładzie na skrzydło w zakręcie na lewo dzięki czemu spoglądam w szare wody Morza Północnego. Po wyrównaniu miękko osiada na pasie. Odbieram walizkę bez żadnych przeszkód i siadam w hali przylotów i czekam. Kuzyn poprosił znajomka aby mnie odebrał z lotniska i zorganizował kilka pierwszych nocy do spania. Ale będzie dopiero po 18:00 więc czeka mnie kilka godzin w hali przylotów. Popijam wodę przywiezioną w podręcznym z Polski i zaczytuje się w opowiadaniu Test Stanisława Lema (o tym kiedy Kadet Pirx miał muchy w rakiecie) oraz o jego innych przygodach. Pod lotnisko przyjeżdzają samochody i autobusy a ja wciąż czekam.



    Wysiadam w Gatwick. Lotnisko nie jest mi obce, jakiś czas temu z tego portu leciałem do Meksyku oglądać Pacyfik. Dworzec kolejowy jest na drugim terminalu, można się tam dostać automatycznym pociągiem. Koszt powrotnego biletu z Gatwick na dworzec Victoria to 34.90 GBP. Pociąg prawie pusty o tej porze, nie zatrzymuje się po drodze na żadnej stacji. Podobno Victoria to była kiedyś ściana płaczu dla nowo przybyłych Polaków poszukujących lepszego losu. Kieruję kroki do stacji metra. Za bilet służy mi zbliżeniowa karta płatnicza. Bramki otwierają się wpuszczając mnie na stacje. Dzisiaj skorzystam z lini żółtej, jadę kilka stacji i wysiadam na High Street Kensington. Karta zbliżeniowa została odczytana przy wyjściu z metra. Jutro moje konto zostanie obciążone kwotą GBP2.30. Człapię do hotelu, zostawiam walizkę i kieruję się do biura popracować resztę dnia.


    13.04.2005
    O 18:30 telefon. Zbieraj się, czekam na ciebie bo się spieszę. Wsiadam do kilkunastoletniego Opla - o przepraszam Vauxhall'a Omegi, które najlepsze lata ma już dawno za sobą, ale właściciel jest z nabytku bardzo dumny - 400 funtów. Co prawda auto nie ma przeglądu, ale to drobny szczegół. Po czasie się okaże, że poszły za tym spore konsekwencje. Tymczasem zmierzamy do małego miasteczka oddalonego o pół godziny jazdy od lotniska. Tam w kilkusypialnianym domku koczuje już kilka osób w większości pracującej w pobliskiej przetwórni mięsa. Mi w udziale do spania przypadła podłoga w salonie. Układając się do snu jestem pełny obaw. Czy mi się uda tutaj? Czy nie wrócę do domu na tarczy nic nie osiągnąwszy? Czas pokaże, czy wyjazd był dobrą decyzją.



    W biurze czas "po lunch'u" zleciał w miarę szybko. Nic nie znacząca gadka-szmatka z szefem o możliwym nowym kontrakcie gdzieś w Afryce. Czasami z czegoś takiego może się wykluć zdrowy kurczak więc wszystko jest możliwe. Około 18:00 zbieram się do hotelu. Londyński szum mnie męczy, wole już mój wiejski spokój północno-wschodniej Szkocji. Po wylegiwaniu się w wannie z gorąca wodą rzucam się na cztery metry kwadratowe łóżka czytając dalsze opowiadania o pilocie Pirx'ie. Nawet nie wiem kiedy zasypiam. Kolejny normalny dzień pracy upłynął.
    Pzlm28, 1x2lupus, Gryni and 11 others like this.

  2. #2
    Moderator Senior Screener
    Awatar Pzlm28

    Dołączył
    Jun 2009
    Mieszka w
    EPKK

    Domyślnie

    Zapowiada się ciekawie, czekam na więcej

    .................Don't let me die, I want to fly

  3. #3

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Fajne! Pisarze, qrna Ale zaraz...

    Jest to owoc bezskutecznego poszukiwania pracy w IT na Śląsku.

    ...wait, what???

  4. #4
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie

    13.04.2005. Tak było. Nikt nie chciał Cisco'wca.
    shiver likes this.

  5. #5
    mco
    mco jest nieaktywny

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    BIELSKO EPBA/EPKW

    Domyślnie


    Polecamy

    Fajnie....mi też tym wpisem odświeżyłeś trochę podobnych wspomnień.....stare czasy.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •