Pokaż wyniki od 1 do 14 z 14
Like Tree101Likes
  • 11 Post By agentF
  • 16 Post By agentF
  • 23 Post By agentF
  • 6 Post By shiver
  • 15 Post By agentF
  • 13 Post By agentF
  • 3 Post By agentF
  • 10 Post By agentF
  • 1 Post By STYRO
  • 1 Post By agentF
  • 2 Post By agentF

Wątek: No Stress czyli tydzień na Cabo Verde i 200 lot (z domieszką Porto i Maroka) (FR, AT)

  1. #1
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie No Stress czyli tydzień na Cabo Verde i 200 lot (z domieszką Porto i Maroka) (FR, AT)


    Polecamy

    Bom Dia! Zapraszam do śledzenia relacji z wakacji na Wyspach Zielonego Przylądka, a konkretnie jednej wyspie – Santiago.

    Pomysł wyjazdu na Wyspy Zielonego Przylądka zrodził się jako wypadkowa kilku założeń: po pierwsze chcieliśmy lecieć gdzieś gdzie będzie gwarancja dobrej pogody, po drugie gdzieś nie zbyt daleko od Europy, po trzecie gdzieś gdzie będzie bardziej egzotycznie niż na Kanarach, po czwarte gdzieś gdzie będzie w miarę bezpiecznie, po piąte gdzieś gdzie nie będzie strasznie drogo, wreszcie po szóste gdzieś gdzie dolecimy z Polski za max 1200 zł.

    Wszystkie te warunki w największym stopniu spełniały Wyspy Zielonego Przylądka dzięki czemu mogłem zabrać się za realizację postulatu nr 6 czyli znalezienie w miarę tanich przelotów. Niestety naszym ograniczeniem był termin czyli przełom października i listopada albo początek listopada. Ponadto nie za bardzo chcieliśmy lecieć na pustynne wyspy Sal i Boavista i skłanialiśmy się najbardziej ku Wyspom Zawietrznym - Sao Vincente (czyli rodzinnej wyspie „Bosonogiej Divy” Cesarii Evory z uroczym miastem Mindelo), Santo Antao (skąd pochodzi najlepszy grog na Cabo Verde) lub wyspom Podwietrznym – wulkanicznej Fogo lub największej i najbardziej „afrykańskiej” Santiago.

    Ostatecznie z pomocą ITA Matrix udało mi się znaleźć połączenie na pokładach marokańskich królewskich linii lotniczych Royal Air Maroc na trasie Port-Casablanca-Praia-Casablanca-Manchester za 800 zł, dolot do Porto z Modlina kosztował jedynie 110 zł, powrót z Manchesteru do Gdańska jedynie 75 zł, a bus z Gdańska do Warszawy 9 zł
    Tym samym wszystkie bilety kosztowały nas ok. 1000 zł. Dodatkową atrakcja był powrót z międzylądowaniem w Bissau i całodniowy postój w Casablance w drodze powrotnej. Z tego co widzę bilety na takiej trasie cały czas są dostępne za ok. 800 zł na przyszły rok na sporo terminów

    Oto plan naszych lotów:





  2. #2
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Część 1: Zauroczeni Porto

    Naszapodróż zaczęła się od wieczornego lotu z Modlina do Porto. Port lotniczy Warszawa-Modlin jak poprzednio zrobił na nas słabe wrażenie - tłok sprawił że tak jak wielu innych pasażerów czekaliśmy na lot na podłodze terminala. Również wejście do samolotu w tłoku pomiędzy metalowymi barierkami było mało komfortowe, ale skoro za jednego pasażera lotnisko pobiera jedynie 6 zł opłaty pasażerskiej to 10-krotnie niszy standard obsługi niż na Chopinie jest niejako uazasdniony Podczas lotu do Porto byliśmy też zaskoczeni wysokim LF wynoszącym ponad 90%, choc z drugiej strony jeśli Ryanair sprzedawał na ten lot bilety za 100zł nie jest to dużym zaskoczeniem Niestety lot był nieco opóźniony i w Porto wylądowaliśmy 20 minut po północy, dzięki umiejętności szybkiego biegania z walizkami rzutem na taśmę zdążyliśmy na ostatnie metro do miasta (odjeżdża o 0:34)
    Porto powitało nas piękna słoneczną i wyjątkowo ciepłą pogodą co zdecydowanie zachęcało do zwiedzania miasta.

    Był to mój powrót do Porto po 7 latach i nadal uważam że jest to jedno z najbardziej uroczych miast w Europie Stara portowa dzielnica Ribeira, most Eifla, trawaje, domy pokryte połyskującymi w blasku słońca "azulejos", duża ilość pięknych parków i ogrodów, zabytkowa architektura i perełki modernizmu i wreszcie wino składają się na wyjątkowy klimat miasta Zresztą zobaczcie sami na zdjęcia Z mniej znanych atrakcji miasta polecam również muzeum sztuki współczesnej z pięknych ogrodem Serralves Jeśli macie więcej czasu i pogoda dopisuje warto pojechać na plażę (stacja metra Matsohinos Sur A poniżej troszkę zdjęć z Porto


    22 czyli najsłynniejsza linia tramwajowa w Porto














    Widok na starą dzielnicę Ribeira


    Most Eifla








    Para na zdjęciu to Polacy



    Pan Paw najpierw był spokojny........


    ..a potem nastroszył piórka

    Polecam też wizytę w muzeum sztuki współczesnej z pięknym ogrodem - Fundacji Serralves, poniżej kilka zdjęć:




    Porto ma też bardzo ciekawe budynki architektury modernistycznej i współczesnej:





    Przed Casa Musica - czyli główną salą koncertową miasta



    news_, elza030, Rafal and 13 others like this.

  3. #3
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Część 2: Podróż ku słońcu z Royal Air Maroc

    Po 1,5 dniowej wizycie w Porto naładowani portugalskim słońcem i spojeni kieliszkami Porto metrem udaliśmy się na lotnisko by rozpocząć nasza przygodę z liniami Królestwa Maroka czyli Royal Air Maroc Na początek może kilka słów o samym przewoźniku - w tym roku linia świętuje swoje 60-lecie co mocno akcentuje zarówno na malowaniach samolotów, w magazynie pokładowym a nawet na kubeczkach na napoje Lot z Porto do Casablanki czyli lotniska stanowiącego hub przewoźnika (w związku z tym iż Casablanka to największe miasto w Maroku) trwał 1,5h. LF był bardzo niski - w B737-800 mogącym pomieścić 171 pasażerów zajętych było ok 40 miejsc.


    Obrigado Porto!

    Na locie podano przekąskę (na lotach powyżej 2h linia podaje pełen posiłek) czyli ponizszy zestaw czyli twardą kanapkę z serem, jogurt, ciastko.


    Pasażerom podróżującym w celach pielgrzymkowych linia oferuje taki oto zestaw podróżny:





    RAM ma rozubudowaną siatkę połączeń do Afryki i Europy

    Na plus należy zaliczyć miłą załogę, sporą ilość miejsca na nogi, możliwość zabrania dwóch bagaży nadawanych w cenie.

    Na lotnisku w Casablance mieliśmy ponad 2 godziny na przesiadkę, nocą RAM obsługuje bardzo egzotyczne afrykańskie kierunki.


    Co ciekawe mieszkańcy Afryki za nic mają sobie czasy boardingu, zamknięcia bramki itp. Kiedy wchodziliśmy do samolotu, do bramki obok która była już zamknięta, wpadła czarnoskóra Pani i z impetem zaczęła walić, szarpać i kopać w drzwi, kiedy te jednak nie były łaskawe wpuścić jej na lot do Gabonu, wpadła w histerię po czym w asyście dwóch rosłych czarnoskórych jegomościów pobiegła w stronę terminala (czyżby po klucz?. W czasie naszego lotu załoga też kilkakrotnie sprawdzała karty pokładowe i okazało się że 4 pasażerów pomyliła loty i weszła nie do tego samolotu co trzeba! W końcu udało się wystartować w 4 godzinny rejs do Praii. Tym razem LF na pokładzie mniejszego B737-700 był wysoki bo samolot leciał w rotacji Casablanca-Praia-Bissau i tym samym na pokładzie maszyny byli pasażerowie podróżujący zarówno na Cabo Verde jak i do Gwinei Bissau.

    W czasie lotu podano bardzo smaczny jak na samolotowe standardy posiłek, do posiłku można było napić się również wina




    Załoga była bardzo miła, sam uciąłem sobie miłą pogawędkę z piękną stewardesą i przy okazji dostałem 2 buteleczkę wina

    Ogólna ocena linii z Maroka: 8/10

  4. #4

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Zdjęcie pięknej stewardesy się nie wyświetla :P

    Nareszcie relacja z lowcostów (i nie tylko).
    tartal, Adik_s, Rumun and 3 others like this.

  5. #5
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Część 3: Bom Dia Cabo Verde!

    W stolicy kraju Praii wylądowaliśmy po północy i po wykupieniu na granicy wizy za 25 EUR (od 2018 r. Cabo Verde znosi wizy dla obywateli UE) rozpoczęliśmy naszą przygodę z Cabo Verde. Zainicjował ją nocleg na lotnisku, jako że nasz apartament mieliśmy zarezerwowany od godziny 7:30 i tym samym byliśmy zmuszeni przeczekać noc na lotnisku. Jak się okazało, sporo osób wpadło na ten sam pomysł, co w połączeniu z malutkim i ciasnym terminalem, nie pozwalało na wygodne spanie na krzesłach;/ Dlatego ja zmajstrowałem sobie takie oto królewskie łoże na podłodze i przez kilka godzin w miarę wygodnie spałem










    Dla zabicia części czasu postanowiliśmy że ok 8 km które dzieliły lotnisko od naszego apartamentu pokonamy pieszo Początkowo maszerowaliśmy dwupasmową drogą z lotniska, po której wielu mieszkańców Praii biegało w ramach porannej rozgrzewki ("Kochanie niedługo wrócę, tylko zrobię sobie rozgrzewkę 15 km na lotnisko i z powrotem) Ogólnie patrzono na nas jak na UFO, bo który biały człowiek paraduje w afrykańskim kraju o 6 rano z walizką po autostradzie? A jeżeli już któryś się odważy, to od razu będzie odtrąbiony przez niezliczonych kierowców taksówek, którzy za wszelką cenę będą chcieli przywrócić afrykańską, postkolonialną normalność tj. biały człowiek do taksówki Pozostaliśmy jednak być nie do końca normalni i odbyliśmy nieco męczący ale bardzo przyjemny spacer przez budzącą się do życia stolicę, która powoli nabierała kolorytu dnia codziennego























    Po południu udaliśmy się na spacer po stolicy, która ma małe, ale przyjemne centrum położone na wzgórzu.







    W celu intensyfikacji doświadczenia lokalnego kolorytu warto odwiedzić targ.













    Nie obyło się też bez selfie z mieszkańcami stolicy Szybko dostrzegliśmy, że mieszkańcy kraju żyją w dość bezstresowej atmosferze, nieco z dala od problemów wielkiego Świata, co przejawiają przede wszystkim uśmiechem na twarzy, również w kontakcie z białym turystą, który nadal jest tu traktowany jako atrakcja.

















    Mieszkańcy Cabo Verde z pewnością mogliby napisać przewodnik noszenia na głowie – opisujący techniki noszenia żywności, ryb, misek, papieru toaletowego, butli z wodą, skrzynek a nawet kanistrów z benzyną (!)






    Wieczorem udaliśmy się do położonej obok naszego apartamentu restauracji na mięsko z grilla - bardzo smaczne (cena to 800 CVE czyli ok 30 zł.)
    Rafal, Rumun, Canon and 12 others like this.

  6. #6
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Część 4: Podróż za niejeden uśmiech

    Kolejnego dnia okazało się że mamy mały problem - skończyły nam się pieniądze wymienione na lotnisku a jako że była sobota to wszystkie banki były zamknięte, tym samym przez cały weekend musieliśmy nieco oszczędzać i zadani byliśmy na łaskę Szymona, który jako jedyny wymienił większą ilość gotówki Na szczęście bilet na busa do Cidade Velha kosztował tylko 100 CVE czyli ok 4 zł, o czym w czasie kiedy już takiego busa złapaliśmy, poinformował nas czarnoskóry jegomość, który przedstawił się jako policjant i nie chciał żebyśmy zostali oszukani. Na wyspie nie ma publicznego transportu międzymiastowego. Funkcjonują za to busy zwane Aluguerami, które odjeżdżają kiedy zbierze się komplet pasażerów. A kiedy jest z tym problem kierowca potrafi krążyć po mieście w poszukiwaniu brakujących pasażerów Busami jeździ się średnio komfortowo że względu na małą ilość miejsca, szybką jazdę po często krętych drogach i nie zawsze miłe zapachy (np świeżych ryb) Poza tym na krótszych trasach pomiędzy mniejszymi miejscowościami jeździ się na pace pickupa – najczęściej Toyoty Hiace


    W piekarni w oczekiwaniu na pyszne bułki z kokosem


    Jak nie przestaniesz napierdalać tym aparatem do dostaniesz michą w łeb!





    Cidade Velha to pierwsza stolica kraju i najstarsze miasto Republiki Zielonego Przylądka – założone w 1462 jako Ribeira Grande (z port. Wielka Dolina), obecną nazwę uzyskało w XVIII wieku. W 2009 roku zabytkowa starówka Cidade Velha została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako pierwszy obiekt w Republice Zielonego Przylądka. Osada Ribeira Grande została założona w 1462 roku przez włoskiego żeglarza Antonio da Noli, który w służbie Portugalii badał archipelag Wysp Zielonego Przylądka. Była to wówczas nie tylko pierwsza osada na archipelagu, ale też pierwsza stała osada europejska w strefie zwrotnikowej. Osadników przywieziono z Madery. W 1466 roku osada odzyskała królewski monopol na handel niewolnikami i szybko zyskała na znaczeniu. Niewolników z Gwinei-Bissau i Sierra Leone przerzucano stąd dalej do Brazylii i na Wyspy Karaibskie. Położona w pobliżu miasta dolina służyła za naturalne więzienie. W tutejszym kościele (najstarszym kościele w kolonialnym na świecie) niewolników poddawano chrztom, przez co można ich było sprzedać za wyższą cenę. W 1532 roku Ribeira Grande stało się siedzibą biskupstwa, a w 1572 roku do jej nazwy dodano tytuł Cidade – miasto.
    W czasie swoich podróży do Ribeira Grande zawijali m.in. Krzysztof Kolumb (w 1498) i Vasco da Gama (w 1497). W 1585 i 1586 miasto było celem najazdów Francisa Drake'a.
    Kres świetności Ribeira Grande jako portu dostawczego i ośrodka portugalskiego handlu niewolnikami położył w 1712 roku Francuz Jaques Cassart, który splądrował i zniszczył miasto. Dzisiaj Cidade Velha jest małym miasteczkiem rybackim, a dawna dolina niewolników wykorzystywana jest rolniczo pod uprawę trzciny cukrowej, orzechów kokosowych i mango.




    Ta Pani bardzo się śmiała jak zobaczyła że tańczymy do fajnej afrykańskiej piosenki która leciała z głośników i na koniec wypaliła "Do You like my music ?"














    W miasteczku warto odwiedzić też rynek, Rua de Banana i plażę






    Th smile of Rua de Banana
















    Ten Pan z dumą prezentował swą zdobycz






    W drodze powrotnej ten Pan wiózł długi pręt który trzymał wraz z innym Panem siedzącym za mną na zewnątrz busa

    Po powrocie do Praii udaliśmy się na kiermasz roślin i do centrum handlowego Praia Shopping




    W Prai jest nawet pomnik naszego papieża



    Niestety okazało się, że na Cabo Verde nie można płacić zagranicznymi kartami kredytowymi;/ Poza tym są problemy z wyjęciem pieniędzy z bankomatu - często wyskakują błędy;/ Trzeba więc zabrać ze sobą Euro lub Escudo. W Praia Shopping kupiliśmy lokalny grog Kosztuje ok 500-600 CVE, podobno najlepszy jest ten z Santo Antao Mocne to jest bo ma nawet do 45%! Dlatego ja po kilku drinkach szybko poszedłem spać



    Machoni, jtf2, dak04 and 10 others like this.

  7. #7

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    okolice Łańcuta

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez agentF Zobacz posta
    Ribeira Grande (z port. Wielka Dolina)
    W kwestii formalnej: Wielka Rzeka

  8. #8

    Dołączył
    Feb 2017

    Domyślnie

    Pomnik Papieża
    Cogito ergo sum.

  9. #9
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Pomik powstał na pamiątke ziyty Jana Pawła II. Podróż na Cabo Verde była pierwszym etapem 6. pielgrzymki polskiego papieża do Afryki. 25 lutego samolot z Janem Pawłem II wylądował na Santiago. Ojca Świętego powitał na lotnisku w Praia biskup Antonio Veglio, pronuncjusz apostolski oraz miejscowy ordynariusz Livramento Evora. Prezydent Cabo Verde Artistides Pereira, za którym przybiegły dzieci z kwiatami i białym gołębiem, powiedział: „ „Nasz kontynent umęczony niedorozwojem, dotkliwą suszą i brakiem zasobów naturalnych wita Ciebie jako Posłańca Nadziei, Pokoju i Pojednania". Gołąbek, symbol rozpoczynającej się wizyty „Posłańca Pokoju” uwolniony pofrunął ku niebu, a Jan Paweł II pojechał na spotkanie w katedrze.
    Nazajutrz, w obecności około 20 tysięcy wiernych odprawił mszę świętą na stadionie Fontinha w Mindelo. Nieoczekiwanym wydarzeniem – na Cabo Verde deszcz jest zawsze wydarzeniem – były pierwsze od 4 miesięcy opady deszczu, które miejscowi nazwali„deszczem Papieża” i uznali za szczególny w tym dniu dar od Boga. Po południu Jan Paweł II wrócił do stolicy i nad brzegiem morza, na placu Guebra-Canela odprawił kolejną Mszę św., wciąż w strugach padającego deszczu.
    Rumun, Wamo and tartal like this.

  10. #10
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Część 5: Niebiańska plaża

    W niedzielę pożegnaliśmy na kilka dni stolicę i ruszyliśmy w podróż na północ do Tarrafal - miasteczka z jedną z najpiękniejszych plaż na Cabo Verde W tym celu złapaliśmy taksówkę (koszt taksówki za kursy po mieście to 1,5-2 EUR, na lotnisko 10 EUR) która zawiozła nas na postój busów jadących do Assomady i Tarrafal. W momencie zostaliśmy zgarnięci przez naganiacza do busa i wkrótce wyruszyliśmy w podróż na północ Choć Praie i Tarrafal dzieli ok 75 km to podróż trwa ok 2h, czasami wymagana jest przesiadka w Assomadzie. Zdecydowanie nie była to najbardziej komfortowa podróż w naszym życiu choć dość egzotyczna Mieszkańcy Santiago głośno dyskutowali, śmiali się, a nasz bis mknął po krętych drogach gór Serra da Malagueta. Ja i Szymon niestety nie mogliśmy uczestniczyć w tych dyskusjach, a nawet otworzyć ust, bo mogłoby to zakończyć się ubarwieniem bujnego afro siedzącej przed nami niewiasty.



    Tarrafal to małe choć symwtyczne 5-tys. miasteczko na północy wyspy.





    Ze względu na piękną plażę stanowi najpopularniejszą miejscowość wypoczynkową wyspy co sprawia żejest tu aż 7 hoteli (czyli nawet więcej niż w stolicy).



    Jako że była niedziela po południu udaliśmy się na niedzielny relaks na plaży Mogliśmy tu podziwiać niewielu turystów i wielu mieszkańców miasteczka












    Obowiązkowa fotka przy napisie


    Na deser po piwko coco drink

















    Mała dama





    Niektórych jak widać poniżej udało się nawet poznać troszkę lepiej










    A dlaczego Ty umiesz zrobić taką rurkę z języka a ja nie?




    Ja jestem już duża bo mam mam 6 lat, ja też jestem już duży bo mam aż mam 3





    Częstowaliśmy dzieci ciastami kupionymi w Tarrafal i choć jadły to nie były zachwycone Za to jak Szymon dał im portugalskiego Knoppersa, to malec który sprawdzał wilgotność mojego języka pochłonął go w rekordowym tempie a jego siostra wylizała papierek Jak widać zachodnie słodycze biją te chińskie ma głowę! Tak chińskie, w Tarrafal jest tylko kilka małych sklepów prowadzonych zazwyczaj przez Chińczyków, gdzie królują chińskie rarytasy w tym kiełbasa i jogurty które na 30 stopniowym upale leżą sobie na półce i nic im nie jest. Mają tyle E w sobie że nic ich nie ruszy, a ich duże spożycie może sprawić że trafimy na E…..mergency.
    Plagą Tarrafal i innych miast Wyspy są hordy bezpańskich psów któremnożą się jak króliki, biegają za ludźmi, gryzą się między sobą (choć na szczęście ludzi rączej nie gryzą).
    Wieczorem wszyscy obecni w Tarrafal turyści spotykają się w jedynej porządnej restauracji w mieście o nazwie Buzio (Buzio to lokalne ślimaki, jeden z przysmaków z Cabo Verde.



    Podróżując po wyspie cały czas natrafiliśmy na tych samych białych ludzi (co nie dziwi biorąc pod uwagę że na całej wyspie jest max 20 hoteli ) Rekordzistą był jeden Francuz, którego spotkaliśmy w sumie chyba 6 razy (na dodatek Szymon spotkał go jeszcze w Lizbonie dwa dni po powrocie z wyspy. Wracając jednak do Buzio - największą zaletą restauracji są świeże ryby i owoce morza w bardzo dobrych cenach - pełen zestaw jak widać poniżej z rybą kosztuje 500 CVE (ok 20 zł), ze ślimakami Buzio 600 CVE (ok 24 zł). Ryby i slmaki na prawdę bardzo smaczne! Do tego lokalne piwo Strzela lub jej ciemniejsza wersją Strela Kreol za 100 CVE (4 zł)Poniżej Strela klasyczna i menu:






    Bardzo smaczna świeża rybka



    Potrzeba jest matką wynalazku Czyli kiedy moskitiera jest za krótka
    shiver, HanZel, Wamo and 7 others like this.

  11. #11
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Szersze wyjaśnienie odnośnie mojego ulubionego zdjęcia z inspekcją mojego języka - otóż ten słodki chłopiec był homozygotą recesywną w kwestii tej cechy jednogenowej i tym samym nie umiał sam zrobić trąbki z języka A ja jako homozygota dominująca lub heterozygota umiem ją zrobić Malec więc z dziecięcą ciekawością zaglądał mi w paszczę żeby zobaczyć jak ja to robię Widać miał mierny z genetyki w żłobku

  12. #12
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez agentF Zobacz posta
    był homozygotą recesywną w kwestii tej cechy jednogenowej i tym samym nie umiał sam zrobić trąbki z języka A ja jako homozygota dominująca lub heterozygota
    Nie filozuj

    Relacja mega!!! Świetne foty. Jak z bezpieczeństwem tam?

    Póki co jedynie planuję Lwów i Jarmark Noworoczny na weekend. Nigdzie mi grzaniec nie smakuje jak tam na placu przed Operą.
    Gabec likes this.
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  13. #13
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez STYRO Zobacz posta
    Nie filozuj

    Relacja mega!!! Świetne foty. Jak z bezpieczeństwem tam?

    Póki co jedynie planuję Lwów i Jarmark Noworoczny na weekend. Nigdzie mi grzaniec nie smakuje jak tam na placu przed Operą.
    Dziękuję bardzo Moim zdaniem jest bardzo bezpiecznie - jest dużo policji na ulicach, ani razu nie czułem się nawet trochę niebezpiecznie
    STYRO likes this.

  14. #14
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie


    Polecamy

    Część 6: Lekcja historii i bajeczne widoki z okna

    Kolejnego dnia w poniedziałek z samego rana niczym do świętego Gralla dopadliśmy do drzwi banku, które w końcu były otwarte Niestety kolejka zwiastowała bardzo długie oczekiwanie, w związku z tym stanąłem sobie w oknie banku z widokiem na ratusz i trochę jak przyczajony tygrys i ukryty smok obserwowałem codzienne życie miasteczka, poniżej kilka kadrów:




    Pani z karnistrem na głowie





    Po wymianie gotówki ruszyliśmy na dłuuugi spacer do obozu koncentracyjnego Chao Bom, który jest niewątpliwie najczarniejszą kartą historii kraju, kraju w którym nigdy nie było żadnej wojny i który określany jest mianem "Wysp Szczęśliwych".



    Wędrowaliśmy w iście tropikalnej scenerii polną drogą









    Sam obóz składa się z małej walki z kilkoma pamiątkami i mapy innych obozów koncentracyjnych w tym również tych na ziemiach polskich. Niestety umiejscowienie poszczególnych obozów woła o pomstę do nieba.




    Poza małą salką obóz składa się z kilku betonowych całkowicie pustych baraków.



    Obóz został otwarty w 1936 roku i funkcjonował aż do 1974 roku. W 1932 r. Salazar został premierem Portugalii (primeiro-ministro). Po umocnieniu swojej władzy ogłosił Estado Novo ("Nowe państwo") w 1933 roku. Był to rząd wzorowany na faszystowskim państwie we Włoszech, rządzonym przez Benito Mussoliniego. Związki zawodowe i partie polityczne zostały zakazane (z wyjątkiem Krajowej Unii Salazara). W odpowiedzi wiele lewicowych organizacji rozpoczęło kampanie przeciwko prawicowemu reżimowi. Aresztowania doprowadziły wkrótce do wzrostu liczby więźniów w Portugalii.









    Przeciwko temu powrotowi, Estado Novo, pod przykrywką reorganizacji więzień w kraju, postanowiło zbudować kolonię karną za granicą, by wygnali przeciwnicy polityczni. Rozważono kilka lokalizacji w portugalskich koloniach. Ostatecznie Chăo Bom (co oznacza dobrą ziemię i ziemię) został wybrany na wyspie Santiago w archipelagu Wysp Zielonego Przylądka. Witryna została zatwierdzona, ponieważ najlepiej nadaje się do "higieny, nadzoru i zasobów naturalnych"; wszystkie idealne właściwości, które powinna posiadać kolonia więzienna według portugalskich ekspertów karnych.

    Ideologicznie Tarrafal został stworzony dla dwóch celów. Najpierw byłby wykorzystywany do usuwania i izolowania więźniów politycznych, którzy zakłócają cele na lądzie poprzez protesty i ataki na siedząco. Po drugie, obóz miałby surowe warunki, aby wysłać wyraźną wiadomość do opozycji w Portugalii, że autorytarny reżim Salazara nie tolerowałby jakiegokolwiek politycznego sprzeciwu. Cele te zostały jasno określone w początkowych punktach dekretu z mocą ustawy nr 26539 (Decreto-Lei nr 26539), ustawy, która została uchwalona w celu budowy więzienia Tarrafal. Stwierdził, że obóz - podlegający kontroli PVDE (Polícia de Vigilância e de Defesa do Estado: Tajna policja Portugalii) - był przeznaczony wyłącznie do wyrzucenia więźniów politycznych i społecznych, którzy zakłócili inne więzienia i zostali uznani za " szkodliwy element "do innych więźniów. Jednak prawo zostało ostatecznie rozszerzone o każdego, kto popełnił przestępstwo w celach politycznych, był tymczasowo aresztowany za zbrodnie polityczne lub został aresztowany za przestępstwo polityczne.

    18 października 1936 r. Pierwszy statek wypłynął z Lizbony z 152 więźniami politycznymi. W drodze obóz podstawowy został ukończony 29 października 1936 r. Wśród pierwszych więźniów byli związkowcy i anarchiści, którzy 18 stycznia 1934 r. Przejęli Marinha Grande w proteście przeciwko reżimowi Estado Novo. Bezkrwawy zamach stanu został ostro rzucony przez prawicowy rząd. António Guerra, który kierował okupacją poczty Marinha Grande, został skazany na 20 lat więzienia; zmarł w Tarrafal w 1948 r. Inni więźniowie to marynarze z dwóch portugalskich okrętów wojennych, Afonso de Albuquerque i Dăo, którzy zbuntowali się 8 września 1936 r., kiedy to zmarło 10 marynarzy.

    Przez pierwsze dwa lata obozu więźniowie spali w namiotach, na których brakowało prądu i wentylacji. Stare puszki na paliwo były używane do wydobywania słonawej wody ze źródła około 2 km od obozu. Ze względu na ciężką i długotrwałą porę deszczową na Zielonym Przylądku, namioty zgniły zmuszając jeńców do spania w prowizorycznych schronieniach. Malaria była również powszechna.
    W 1940 roku obóz został odbudowany w cegle. Powiększone miejsce, które mogło pomieścić do 4000 więźniów, miało klocki zbudowane wokół czworoboku parady, centrum zdrowia, czytelni, wież strażniczych PVDE i koszar oraz zaplecza administracyjnego. Obóz mógłby również obsługiwać małą kolej w celu transportu materiałów i paliwa.

    PVDE wzorował swój reżim obozowy na nazistowskie obozy koncentracyjne. Więźniowie byli poddawani brutalnemu autorytetowi. Wprowadzono rygorystyczne przepisy, a informacja zewnętrzna była zabroniona. PVDE stosował przemoc fizyczną i psychiczną wobec więźniów, obejmującą pozbawienie snu, bicie i upokorzenie. Mężczyźni i kobiety byli torturowani w celu uzyskania informacji na temat ich organizacji i sieci w Portugalii. Najpoważniejszą karę przeprowadzono w betonowej celi zwanej frigideira (angielski: "patelnia"). Wewnątrz tego bezokiennego budynku o wymiarach 6 x 3 m temperatury w ciągu dnia mogą osiągać nawet 60 ° Celsjusza. Więźniowie mogli przebywać w tych blokach przez kilka dni, tygodni lub miesięcy.

    Obóz został zamknięty w 1954 roku z powodu nacisków krajowych i międzynarodowych.
    W sumie w Chao Bom mogło pomieścić maksymalnie 4000 więźniów z czego 32 zmarło (od 1938 do 1948) – przyczyną ich śmierci były epidemie chorób, które nawiedzały więzienie i brak skutecznej opieki medycznej.

    Obóz został ponownie otwarty w 1961 roku na polecenie Adriano Moreira, Ministra Prowincji Zagranicznych. Byłby teraz wykorzystywany jako obóz pracy przymusowej dla afrykańskich przywódców i bojowników walczących z portugalskim kolonializmem. Więźniowie przybyli z Republiki Zielonego Przylądka, Angoli i Gwinei Bissau. Pomimo warunków więźniowie starali się pomagać sobie nawzajem oraz poprawiać swoje wykształcenie i wiedzę. Prowadzili zajęcia dla siebie nawzajem i szkolili się jako tłumacze i urzędnicy.

    Więzienie zostało zamknięte na drugi, i ostatni, czas po rewolucji goździków w dniu 25 kwietnia 1974 r., Która zakończyła 50-letni autorytarny reżim Portugalii. Następnego wieczoru około godziny 11:30 przybył z Lizbony porucznik z rozkazem uwolnienia wszystkich więźniów politycznych.

    Rząd portugalski przekazał teren Wyspie Zielonego Przylądka po uzyskaniu niepodległości w 1975 r.

    Po wizycie w obozie ruszyliśmy dalej na spacer do małego miasteczka Riberia do Prata. Niestety marsz w upale przez góry szybko nas zmęczył dlatego złapaliśmy Hiace do samego miasteczka, gdzie po wypiciu dwóch piwek poszliśmy na kamienistą plażę i skałki Po godzinie relaksu wyruszyliśmy w drogę powrotną, zaliczyliśmy kolejne piwko i znów złapaliśmy Hiace do Tarrafal


    Jak nie spalić sobie karku










    Ribeira do Prata








    - Czego możemy pozazdrościć świniom z Cabo Cerde?
    - Widoku z okna!









    Wieczór to kolejna wizyta w Buzio i kolejna rybka na talerzu Po wizycie w restauracji poszliśmy na plażę by w brzasku księżyca wsłuchani w szum fal napoić się większą ilością Streli Wieczór umilały nam kraby które kopały sobie mini norki w piasku



    STYRO and jtf2 like this.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •