Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 26
Like Tree221Likes

Wątek: Weekend w Tokyo z Qatar Airways (The 'Sake Fare')

  1. #1

    Dołączył
    Mar 2013
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie Weekend w Tokyo z Qatar Airways (The 'Sake Fare')


    Polecamy

    Czas nadrobić zaległości w pisaniu raportów! Wycieczka hiszpan2007 przypomniała mi, że od dawna zbierałem się do napisania raportów z krótkiej wycieczki do Tokyo i dłuższej na Hawaje

    Tytułem wstępu

    Jak co roku, w styczniu 2017 roku Qatar Airways miał tygodniowy "festiwal tras" - promocję na loty z Europy w praktycznie wszystkich kierunkach. Ceny, jak to z Qatar Airways, były promocyjne... za wyjątkiem jednodniowej promocji na loty z Amsterdamu/Brukseli do Tokyo - QR sprzedawał bilety po 650 EUR w klasie business. Gdy się o niej dowiedziałem (ok 19) większość dat była już wyprzedana... jednak udało mi się kupić bilet na weekend w październiku. W szaleństwie zakupowym trochę nie wyliczyłem dobrze czasu i wyszło, że na miejscu spędzimy tylko 2 noce/ok 50 godzin... w wycieczce towarzyszyła mi siostra, która planowała utrzymać status srebrny w BA Executive Club (ekwiwalent Star Alliance Gold - daje fast track, wstęp do poczekalni + gość, darmowy wybór miejsc, extra mile i extra bagaż).



    Zakup Biletu

    W szaleństwie zakupowym popełniłem dwa błędy taktyczne - kupując wylot o 18 października założyłem, że dolecimy 18 wieczorem (prawdziwe, jeśli leci się na zachód, nie na wschód...) oraz przeoczyłem, że wylot jest o godzinie 0:01 - czyli cały dzień stracony... jednak za taką ceną lecieć business Qatar Airways to jak wygrać los na loterii nie marudziłem zbyt mocno. Z drugiej strony - okazało się, że nie mieliśmy jet-lag ani po przylocie do Japonii, ani po powrocie do Europy. Gdy kupowałem bilet, większość wylotów z Amsterdamu była już wyprzedana, więc zdecydowaliśmy się na wylot z Brukseli. Plan wycieczki:

    2017-10-17 19:40 LHR ✈ BRU BA404 A319 Y
    2017-10-18 18:00 BRU ✈ DOH QR194 A359 J
    2017-10-19 07:00 DOH ✈ HND QR812 A359 J
    2017-10-22 00:01 HND ✈ DOH QR813 A359 J
    2017-10-22 08:25 DOH ✈ BRU QR193 B788 J
    2017-10-22 16:40 BRU ✈ LHR BA397 A319 Y


    Bilet QR: 619.08 EUR
    Bilet BA: 115.13 GBP

    Po zakupie biletu pozostało nam jedynie czekać i planować pobyt w międzyczasie QR zmieniło rozkład lotów parę razy dodając/ujmując 15-30 minut to tu to tam, ale nie na tyle, by można było zmienić bilet. Ci co kupili bilet z Amsterdamu, mieli więcej szczęścia - QR w pewnym momencie anulował jeden z lotów z AMS, co dało im prawo zmienić miejsce wylotu w zasięgu 300 mil - wiele osób zmieniło więc na lot z Londynu, w tym na pokładzie QSuites. Przyznam, że trochę im zazdrościłem - jak się później okazało, szczęście się do nas uśmiechnęło i też mieliśmy okazję przetestować QSuites

    Disclaimer

    Posty będę dodawał sukcesywnie - część zdjęć mam już przygotowane, tym razem będzie mniej lotniczo, bardziej krajoznawczo
    Moje loty | Moje zdjęcia | Instagram | oneworld: AT AA AB BA CX AY IB JL JJ LA MH QF QR RJ S7 UL

  2. #2

    Dołączył
    Mar 2013
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie Dzień 1

    Teoretycznie mogłem udać się do Brukseli w dniu wylotu do Dohy, ale wolałem uniknąć stresu - Heathrow to zapchane lotnisko, powieje mocniejszy wiatr i zaczynają się problemy, bo większa separacja, to trzeba kasować loty... a jak wiadomo - te najkrótsze idą do kasacji pierwsze.

    Qatar Airways daje zrobić odprawę na 30 godzin przed lotem, wiec w pracy wydrukowałem sobie karty pokładowe (na wszelki wypadek):



    Z pracy udałem się metrem a potem pociągiem Heathrow Express na lotnisko - od jakiegoś czasu Heathrow Express sprzedaje bilety po obniżonych cenach, jeśli kupi się bilet odpowiednio wcześniej. Na 90 dni przed datą wyjazdu bilet kosztuje od 5.50 GBP, kupiony w dniu wyjazdu 25 GBP.

    Mając status BA Gold na terminalu 5 można skorzystać z The First Wing - dedykowanych stanowisk odprawy check-in oraz kanału odprawy bezpieczeństwa prowadzącego bezpośrednio do poczekalni pierwszej klasy. Dzięki temu czas z terminala do poczekalni to 2-3 minuty. Niestety nie można robić zdjęć, a szkoda - Lucky na swoim blogu umieścił pare zdjęć. Za odprawą bezpieczeństwa jest tunel z reklamami - trochę mało "premium" według mnie...



    W poczekalni wykorzystałem czas do maksimum na pracę (musiałem wyjść wcześniej z pracy...) popijając szampana



    Przy bramce okazało się, że samolot jest nie gotowy jeszcze, ale parę osób już się ustawiło w kolejce... Do niedawna BA miało dość chaotyczny sposób boardingu. Wołali pasażerów według klasy podróży i/lub statusu, tak jak na poniższym zdjęciu:



    Zwykle kończyło się to chaosem, bo w momencie, gdy agent zaczynał zapowiadać, którą grupę zaprasza na pokład, wszyscy rzucali się do przejścia fast track. Od niedawna BA wprowadziło boarding w grupach (wzorując się na liniach amerykańskich) - dzięki temu łatwiej jest zaprosić konkretną grupę i sprawdzić, czy pasażer należy do odpowiedniej grupy.

    Lot 1 BA404 LHR ✈ BRU



    Lot: BA404 LHR ✈ BRU
    Samolot: Airbus A319 G-EUPK
    Miesce: 10A (wyjście ewakuacyjne, przy oknie)
    Odlot planowany: 19:40, aktualny: 20:28
    Dolot planowany: 21:50, aktualny: 22:12

    Lot nie warty zapamiętania - od kiedy British Airways wprowadziło "buy on board" w klasie ekonomicznej, lot przypomina jazdę autobusem. Na szczęście miałem miejsce przy oknie przy wyjściu ewakuacyjnym, więc na brak miejsca na nogi narzekać nie można. 45 minut lotu minęło szybko.

    Po wylądowaniu dość sprawnie minąłem odprawę paszportową i udałem się do pociągu, który zabrał mnie do centrum.

    Crowne Plaza Le Palace Hotel

    Nocleg zabookowałem w Crowne Plaza Le Palace - był tani i był w centrum, a do tego wyglądał (na zdjęciach) dość znośnie. Na miejscu okazało się, że zdjęcia musiały być mocno retuszowane... a widok z pokoju... to ściana budynku obok. Przynajmniej łóżko było wygodne, a tego mi najbardziej było potrzeba.





    Na oko dostałem ugprade, bo pokój był dość duży i miał sofa bed. Hotel znajduje się w dość starym budynku i widać, że albo był hotelem od lat i niewiele w nim zmieniano, albo dokonano adaptacji najmniejszym kosztem. Miło, że zostawili mi czekoladki.



    Wolałbym zamiast czekoladek działający internet
    Moje loty | Moje zdjęcia | Instagram | oneworld: AT AA AB BA CX AY IB JL JJ LA MH QF QR RJ S7 UL

  3. #3
    PeK
    PeK jest nieaktywny

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    @Megaloman - nie czepiaj się, to porządny hotel jest. Mnie tam kiedyś próbowali dokwaterować gościa. Popijam wieczorne piwo na łóżku oglądając telewizję, a tu wparowuje mi facet z bagażami awanturując się co ja tam robię. Jeden telefon do recepcji i po minucie zjawił się garniturowiec, zabrał faceta i przeprosił za zajście. Sprawna obsługa.

    Piotr

  4. #4

    Dołączył
    Mar 2013
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie Dzień 2: Bruksela

    Trochę pozwoliłem sobie pospać... więc przespałem śniadanie Za to przywitał mnie piękny widok za oknem:



    Około 11 zrobiłem check-out i z walizką podręczną ruszyłem na spacer po mieście. Wylot do Dohy planowany był na 17:30, więc miałem parę godzin do "zabicia". Była to moja druga wizyta w Brukseli, poprzednia 18 lat temu...

    Na pierwszy ogień - brunch w Quick - niestety kanapka nie smakowała jak kiedyś, ale i tak lepiej niż w innych fast foodach



    Po brunchu ruszyłem w kierunku fontanny Manneken Pis.

    Trochę nie rozumiałem o co chodzi, ale sporo osób stało w kolejce do sklepu z make upem...



    Za sklepem natknąłem się na restaurację Drug House, w której podczas poprzedniej wizyty jadłem lunch. Jeśli mnie pamięć nie myli, na lunch jedliśmy wyborne omlety, które są specjalnością miejsca (a może były?) - niestety według Google miejsce ma teraz dość średnią opinię.



    Parę kroków dalej znalazłem Dolores obok tęczowego domu.



    W jednym ze sklepów z pamiątkami zauważyłem ciekawą koszulkę - chętnie bym ją nabył, ale sklep był zamknięty...



    W końcu dotarłem do fontanny Manneken Pis - niestety statuetka była ubrana tym razem.



    Ciekawsze było to, co działo się przed fontanną - uczestnicy dziwnego obrządku oddawali hołd Manneken Pis'owi



    I do tarłem do głównego rynku, na którym było dość sporo ludzi.





    Trochę zmęczyło mnie chodzenie po bruku z walizką, więc usiadłem na kawę z ciastkiem, by odpocząć - w końcu urlop, nie można się przemęczać



    Po kawie ruszyłem w kierunku skweru, przy którym nocowałem w hotelu Ibis podczas poprzedniej mojej wizyty. Skwer mieścił się rzut beretem od stacji kolejowej, z której mogłem złapać pociąg na lotnisko. Ku mojemu zaskoczeniu Hôtel Ibis nadal stoi tak jak stał. Dzień był ciepły i słoneczny, więc sporo osób wpadło na podobny pomysł jak ja



    Na skwerze przy fontannie (lub jej pozostałości) grupa niebiesko umalowanych szaleńców oddawała cześć swoim bogom w dość oryginalny sposób:



    Czas szybko biegł, więc trzeba było się zbierać na lotnisko. Pociąg z centrum Brukseli jedzie około 20 minut. Po drodze złapałem lokalny podmiejski:



    Na lotnisku miałem spotkać moją siostrę, która leciała KLM przez Amsterdam do Brukseli - niestety jej loty miały małe opóźnienie, co lekko podnosiło moje ciśnienie krwi

    CDN
    Moje loty | Moje zdjęcia | Instagram | oneworld: AT AA AB BA CX AY IB JL JJ LA MH QF QR RJ S7 UL

  5. #5

    Dołączył
    Mar 2013
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez PeK Zobacz posta
    @Megaloman - nie czepiaj się, to porządny hotel jest. Mnie tam kiedyś próbowali dokwaterować gościa. Popijam wieczorne piwo na łóżku oglądając telewizję, a tu wparowuje mi facet z bagażami awanturując się co ja tam robię. Jeden telefon do recepcji i po minucie zjawił się garniturowiec, zabrał faceta i przeprosił za zajście. Sprawna obsługa.

    Piotr
    Hej, masz rację - to porządny hotel, a ja za mało czasu w nim spędziłem, by móc go obiektywnie oceniać.
    Moje loty | Moje zdjęcia | Instagram | oneworld: AT AA AB BA CX AY IB JL JJ LA MH QF QR RJ S7 UL

  6. #6

    Dołączył
    Mar 2013
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie Dzień 2: Lot QR194 Bruksela-Doha

    Moja siostra postanowiła dotrzeć do Brukseli w dniu wylotu do Tokyo... lecąc KLM przez Amsterdam! Na szczęście miała wystarczająco dużo czasu na przesiadkę w AMS, bo jej oba loty były opóźnione. Dotarła do Brukseli o 14:30 - dokładnie 3 godziny przed kolejnym lotem. Będąc przygotowanym na jej ewentualny dolot w ostatniej chwili, miałem karty pokładowe wydrukowane - na szczęście nie były potrzebne!

    Skierowaliśmy nasze kroki do check-in Qatar Airways - ku mojemu zaskoczeniu, przy check-in było sporo osób w kolejce premium, ale kolejka dla economy była pusta, więc... stanęliśmy nie tam, gdzie trzeba Obsługa bez problemu sprawdziła nasze paszporty i dała nam karty pokładowe w gustownych koszulkach - bardzo fajny pomysł!



    Z kartami pokładowymi udaliśmy się prosto do odprawy bezpieczeństwa i odprawy paszportowej. Około 15 było raczej pusto, więc w kilka minut byliśmy w poczekalni. Qatar Airways nie ma swojej poczekalni w Brukseli, korzysta z poczekalni British Airways. Poczekalnia jest na piętrze i jest raczej uboga. Niewielki wybór przekąsek i alkoholi, fotele brudne i trochę rozpadające się. Pod tym względem Amsterdam wypada dużo lepiej (BA odnowiło swoją poczekalnię w AMS 2-3 lata temu).

    Jedyną zaletą poczekalni był widok na płytę - stąd skupiłem się na foceniu samolotów, nie braku jedzenia/picia

    Swiss Bombardier CS100


    Austrian Embraer E195


    Brussels Airlines Sukhoi Superjet 100-95B (leasing od CityJet)


    British Airways Airbus A319


    Brussels Airlines Airbus A320 z Vueling Airbus A320 w tle


    Lot 2 QR194 BRU ✈ DOH



    Lot: QR194 BRU ✈ DOH
    Samolot: Airbus A350-900 A7-ALQ
    Miesce: 4A (przy oknie)
    Odlot planowany: 17:30, aktualny: 17:41
    Dolot planowany: 00:45, aktualny: 00:29
    Czas lotu: 5h47

    Boarding został zawołany o 16:45 - 45 minut przed planowanym odlotem. Gdy doszliśmy do bramki, boarding pasażerów klasy business się już rozpoczął. W samolocie zajęliśmy swoje miejsca 3A i 4A - przy oknie. Miejsca w środku nie wychodziły w grę - jako miłośnik lotnictwa musiałem siedzieć przy oknie Siostra nie marudziła, bo też lubi patrzeć przez okno.

    Po zajęciu miejsc pojawiła się stewardesa przedstawić się i zaproponować coś do picia - poprosiłem o szampana Dostałem dość spory kieliszek oraz gorący ręczniczek.



    Po chwili ta sama stewardesa przyniosła amenity kit oraz menu na dzisiejszy lot. Jako że lecieliśmy w październiku, a październik na zachodzie jest miesiącem walki z rakiem piersi, wszyscy otrzymali walizeczkę Brick's w kolorze różowym. Muszę przyznać, że świetnie się sprawiły jako prezent dla płci pięknej



    Moja siostra była szczególnie podekscytowana, bo to był jej pierwszy w życiu lot linią Qatar Airways. Nie obyło się bez paru pamiątkowych fotek.



    Oraz z szampanem rosé:



    W trakcie taxi zrobiłem jeszcze pare fotek samolotom zerkając na kamerkę - muszę przyznać, że kamerka to niezły chłyt marketingowy - mały detal, a daje mega dużo radości pasażerom



    Obok nas zaparkowany stał Royal Air Maroc Boeing 737-800


    A zanim w tle ANA Boeing 787-8 Dreamliner


    Pracownik lotniska nie przepuścił okazji i zrobił parę fotek naszej A359, za nim Thomas Cook Belgium Airbus A320:


    KLM Cityhopper Embraer E175


    easyJet Airbus A320 startujący przed nami


    FlyBe De Havilland Canada DHC-8-402Q Dash 8 podążający za nami do startu


    W trakcie startu złapałem Brussels Airlines Airbus A320 w specjalnym malowaniu


    Oraz prywatny Boeing 767-35DER, który wcześniej latał dla LOT jako SP-LPA


    Po starcie zakręciliśmy w kierunku południowym, dzięki czemu udało mi się złapać lotnisko


    Po starcie szefowa pokładu przyszła się przywitać oraz zaprosić moją siostrą do wspólnego zdjęcia przy barku, który znajdował się w środku klasy business. Muszę przyznać, że byłem lekko w szoku, że Qatar przywiązywał uwagę do takich szczegółów!

    Qatar Airways ma pełny bar z lounge w samolotach Airbus A380, w samolotach A350 i B788 zrezygnowali z baru i zainstalowali barek, na którym wystawiają kwiaty i owoce. Jest to też fajne miejse, przy którym można sobie z crew zrobić zdjęcie.

    Na naszym locie barek został przygotowany tak:


    Na kolejnym locie do Tokyo i na powrocie z Tokyo nic poza kwiatami nie było. Podejrzewam, że zależy to od inwencji załogi...

    Qatar Airways w klasie business oferuje serwis w formule "dine on demand", czyli można poprosić załogę, by posiłek podano np. 2 godziny po starcie. W naszym wypadku - zajęliśmy się rozmową z innymi pasażerami przy powyższym barku, więc zanim się zorientowaliśmy, większość pasażerów w przedniej części kabiny już kończyło swój posiłek. Pomimo tego, że zaczęliśmy nasz później niż większość, nasz posiłek był świeżo przygotowany oraz niczego nie brakowało w karcie.

    Przed posiłkiem poprosiłem o old fashioned


    Następnie przygotowano mi stolik


    I podano starter - Arabic Mezze


    Uwielbiam humus i tym razem się nie zawiodłem - starter wyglądał dobrze, a smakował jeszcze lepiej!


    Po starterze dostałem zupę-krem z zielonego groszku


    Na danie główne wybrałem sobie rybę - nie zawiodłem się!


    Do ryby podano mi sos tabasco w miniaturowej butelce


    Na deser wybrałem świeże owoce oraz lody pistacjowe


    Na deskę serów nie miałem już miejsca... może następnym razem!

    Po posiłku poprosiłem o kawę, by wspomóc trawienie trochę


    Do kawy dostałem czekoladki Godiva


    Pozostały czas lotu upłynął mi na oglądaniu filmów - zanim się obejrzałem, dolatywaliśmy do Dohy.

    Lądowaliśmy w nocy, tuż przed lądowaniem przelecieliśmy obok lotniska, stąd udało mi się (telefonem) załapć zdjęcie:
    Moje loty | Moje zdjęcia | Instagram | oneworld: AT AA AB BA CX AY IB JL JJ LA MH QF QR RJ S7 UL

  7. #7
    Awatar PolishAir42

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Ft. Lauderdale/Miami, FL - USA
    Wpisów
    109

    Domyślnie

    Cenzura siostry? Why?!
    Ostatnio w Blogu: Easy in AUA

    Pics - www.nonreving.com


  8. #8

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Też miałem spytać, siostra nie zgodziła się na publikację? Trochę dziwnie to wygląda
    Cani, lew3k and otul72 like this.

  9. #9
    Awatar Cani

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPOD/EPSY/EPGD

    Domyślnie

    Po prostu, po publikacji twarzy, na forum pojawiłoby się zbyt dużo absztyfikantów chętnych na konkury

  10. #10

    Dołączył
    Mar 2013
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez PolishAir42 Zobacz posta
    Cenzura siostry? Why?!
    Cytat Zamieszczone przez shiver Zobacz posta
    Też miałem spytać, siostra nie zgodziła się na publikację? Trochę dziwnie to wygląda
    Nie cenzura - nie dostałem autoryzacji, więc siostra jest wypikselowana, sorry!

    Cytat Zamieszczone przez Cani Zobacz posta
    Po prostu, po publikacji twarzy, na forum pojawiłoby się zbyt dużo absztyfikantów chętnych na konkury
    Nie pomyślałem o tym... dobry argument!
    shiver and otul72 like this.
    Moje loty | Moje zdjęcia | Instagram | oneworld: AT AA AB BA CX AY IB JL JJ LA MH QF QR RJ S7 UL

  11. #11
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez megaloman Zobacz posta
    Nie cenzura - nie dostałem autoryzacji, więc siostra jest wypikselowana, sorry!
    Dawaj, nie pękaj! Siostry się boisz?
    otul72, Canon, Wamo and 6 others like this.
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  12. #12
    Awatar mapa

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WRO

    Domyślnie

    HEHE, Styro jak zwykle pierwszy lgnie do płci pięknej w relacjach
    Gabec, otul72 and Cani like this.

  13. #13
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez mapa Zobacz posta
    Styro jak zwykle pierwszy lgnie do płci pięknej w relacjach
    Walczę dla PolishAir42 , Shivera i Caniego - taka praca i obowiązki moda Poza tym ile można samolotów oglądać, a siostra to nie złoczyńca, żeby ją pikselować. Megaloman, apelujemy do Ciebie - pokaż siostrze kto tu rządzi
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  14. #14
    Awatar Cani

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPOD/EPSY/EPGD

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez STYRO Zobacz posta
    Walczę dla ... Caniego
    Hahahahahahahahahahahaha

  15. #15
    Awatar PolishAir42

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Ft. Lauderdale/Miami, FL - USA
    Wpisów
    109

    Domyślnie

    Gdyby siostra gdzies tam byla daleko w tle to jeszcze ok ale tylko cenzura selfie by byla przy tych zblizonych zdjeciach dziwniejsza

    DONT BE SCARED!

    Sent from my SM-G930T using Tapatalk
    T0pek, STYRO, otul72 and 1 others like this.
    Ostatnio w Blogu: Easy in AUA

    Pics - www.nonreving.com


  16. #16

    Dołączył
    Mar 2013
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie Dzień 3: Lot QR812 Doha-Tokyo

    Po wylądowaniu w Doha dość sprawnie przeszliśmy odprawę paszportową - obsługa lotniska z daleka widziała srebrne koszulki naszych kart pokładowych i kierowała nas do przejścia dla klasy pierwszej/biznes. Kolejka dla pasażerów economy nie była specjalnie długa. Generalnie - nie mieliśmy się gdzie spieszyć, bo kolejny lot był za... 6 godzin! O ile Doha to świetne lotnisko do szybkich przesiadek, to wizja spędzenia na nim nocy średnio nam się podobała...

    W pierwszej kolejności udaliśmy się do poczekalni Al Mourjan Business Lounge - jest to chyba największa poczekalnia, z których miałem okazję odwiedzić, a jednocześnie najmniej ekscytująca. W poczekalni udaliśmy się do sekcji z miejscami do spania, ale (jak przewidzieliśmy), wszystkie były zajęte... Udaliśmy się więc do tzw. pokoi rodzinnych - nie były to pokoje, lecz wydzielone sekcje z fotelami do siedzenia - moja siostra skorzystała z nich i zdrzemnęła się ponad 4 godziny! Niestety miejsca do spania było tylko dla jednej osoby. Pro tip: z samolotu warto zabrać poduszkę i kołdrę, a potem zostawić na kanapie.



    W poczekalni zajęliśmy miejsce przy stoliku razem z poznanymi ludźmi z samolotu - była nas w sumie grupa 7 osób. 6 godzin upłynęło więc dość szybko na rozmowach o podróżach, statusach, liniach lotniczych... obsługa dość regularnie dolewała nam trunków. Ok 2 w nocy obsługa dała nam znać, że nie ma już kolejki do prysznica, więc kolejno udaliśmy się do sekcji spa, by się odświeżyć. Prysznic postawił mnie trochę na nogi, więc bez problemu dotrwałem do 6 rano

    Lot QR812 DOH ✈ HND



    Lot
    : QR812 DOH ✈ HND
    Samolot: Airbus A350-900 A7-ALI
    Miesce: 4A (przy oknie)
    Odlot planowany: 06:45, aktualny: 06:52
    Dolot planowany: 22:40, aktualny: 22:40
    Czas lotu: 9h47

    Boarding rozpoczął się o czasie, ale nie do samolotu, tylko do bramki, gdzie musieliśmy poczekać parę minut. Za oknem wstawał dzień, a nas czekał 10 godzinny lot do Tokyo. Muszę przyznać, że trochę dziwny ten lot. W ekonomicznej podają dwa ciepłe posiłki, w biznesie... śniadanie i/lub przekąski tylko. Lot startuje o 6:45 rano z Dohy, więc śniadanie ma sens, ale biorąc pod uwagę długość lotu, spodziewałbym się też pełnego drugiego posiłku. No nic.

    W samolocie na dzień dobry podano nam szampana... siostra nie chciała pić, więc musiałem wypić dwa



    W trakcie kołowania i podczas startu udało mi się złapać parę samolotów.

    Startujący Qatar Airways Boeing 787-8 Dreamliner


    Lądujący British Airways Boeing 777-200


    Terminal w Doha


    Royal Jordanian Boeing 787-8 Dreamliner


    Qatar Airways Airbus A350-900


    Qatar Airways Cargo Boeing 747-8F


    Latam Airbus A350-900 - wykonuje loty dla QR


    Widok na centrum finansowe w Doha


    Winglet


    Jak wspomniałem wcześniej - wybór jedzenia na tym locie nie był oszałamiający. Na początek poprosiłem o snack w wersji japońskiej.


    Moja siostra spała (znów) w najlepsze!


    Nota bene świetnie widać, jak mało prywatności zapewniają te siedzenia.

    Praktycznie większość pasażerów w samolocie poszła spać... ja byłem dość mocno zmęczony, więc też udałem się w objęcia Morfeusza. Obudziłem się w okolicach Pekinu, nawet nie głodny, ale stewardesa przechodząca obok zapytała się, czy chciałbym moje śniadanie teraz... więc odpowiedziałem - czemu nie. Śniadanie wybrałem... japońskie - trochę nie wiedziałem, na co się piszę!

    Japoński set śniadaniowy




    Nie było to złe, ale też... nie było to rewelacyjne. Dobrze, że chociaż zupka miso była ciepła, bo reszta była podana na zimno!

    Po śniadaniu dostałem jeszcze świeże owoce


    Oraz deser


    Przed lądowaniem zdążyłem jeszcze obejrzeć film... a w Tokyo deszcz, który nas nie opuszczał przez cały pobyt. Od Pacyfiku szedł huragan, który naganiał chmury deszczowe nad Japonię - zapowiadał się uroczy weekend w Tokyo!



    Odprawa paszportowa zajęła nam około 40 minut - kolejka nie była zbyt długa, ale posuwała się dość wolno. Obawiając się, że odprawa może zająć dużo czasu (lądowaliśmy o 22:40), zabookowaliśmy nocleg w Royal Park Hotel THE Haneda, który znajdował się w budynku lotniska. Hotel bardzo fajny, ale pokoje dość mikroskopijne. Za to w łazinece mieliśmy prawdziwą japońską toaletę z fontanną



    Pomimo tego, że w Tokyo dochodziła północ, mój żołądek zaczął się domagać jedzenia. Postanowiliśmy udać się do terminala i poszukać jakiejś restauracji. Niestety wszystko było już zamknięte. Znaleźliśmy jedno miejsce, w którym były otwarte trzy lokalne fast-foody - były one całodobowe. Zamówiłem sobie coś z ryżem:



    Z bankomatu też wyciągnąłem trochę lokalnej waluty - mimo, że Japonia to dość zaawansowany technologicznie kraj, to jednak sporo jest miejsc, gdzie nie da się zapłacić inaczej niż gotówką!



    Obok znajdowała się świątynia życzeń (?) - wybaczcie moją ignorancję, ale byłem dośc zdezorientowany po długiej podróży.

    Ściana z życzeniami


    Wiadomość/życzenia - tabliczki można było kupić w automacie obok...


    Zmęczenie dawało się we znaki, więc postanowiliśmy wrócić do hotelu i pójść spać. Pomimo różnicy czasu bez problemu zasnęliśmy i spaliśmy do rana!

    CDN
    Optymista, Mentos, PeK and 17 others like this.
    Moje loty | Moje zdjęcia | Instagram | oneworld: AT AA AB BA CX AY IB JL JJ LA MH QF QR RJ S7 UL

  17. #17

    Dołączył
    Mar 2013
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie Dzień 4: Tokyo

    Wszystkie przewodniki sugerują kwiecień albo październik jako najlepsze miesiące na podróż do Tokyo. Na kilka dni przed wylotem sprawdzałem dzień po dniu prognozę pogody i... nie wyglądało to dobrze - deszcz, deszcz i tylko deszcz. W okolicach Japonii szalał huragan, który przyniósł opady nad Tokyo i okolice... no cóż. Jak się nie ma co się lubi... to się lubi co się ma!

    Dzięki długiej (i dość męczącej) podróży bez problemu przespaliśmy noc i wstaliśmy około 7 rano czasu lokalnego - nie tak źle! Widok za oknem niestety nie napawał optymizmem:


    Ale, zanim wyruszymy do centrum, należało uzupełnić zapasy kalorii. Postanowiliśmy zjeść w restauracji w hotelu, gdzie oferowano bufet japoński i europejski.

    Śniadanie lokalne


    Śniadanie europejskie


    Po śniadaniu wybraliśmy się na taras widokowy - pomimo deszczu chciałem zobaczyć, czy warto go odwiedzić w przyszłości. Na tarasie spotkałem jednego zahartowanego spottera, który kręcił filmiki - niestety nie zrobiłem mu fotki, a wyglądał zabawnie cały w przeźroczystym plastikowym pokrowcu + jego kamerka na statywie w identycznym.

    Taras widokowy ma ogrodzenie (nie szybę) przez którą spokojnie można aparat wystawić:


    Po lewej stronie zaparkowane stały Boeingi Japan Airlines


    Po prawej stronie zaparkowane stały Boeingi ANA


    Na tarasie jest też kafejka


    Z lotniska do Tokyo udaliśmy się pociągiem Monorail, który dojeżdża do Hamamatsuchō Station. Można też dojechać metrem, ale chciałem przejechać się monorailem niestety Tokyo nie ma zintegrowanego systemu biletowego w metropolii, więc bilet na metro nie działa w Monorail.
    Ze stacji Hamamatsuchō do hotelu udaliśmy się na pieszo korzystając z chwili przerwy w opadach deszczu.


    Nasz pokój nie był jeszcze gotowy, więc zostawiliśmy bagaże i ruszyliśmy w kierunku naszego pierwszego celu: Tokyo Tower. Ponieważ padało, podjechaliśmy metrem do stacji Akabanebashi, skąd musieliśmy podejść to wieży na pieszo.

    Tokyo Tower


    Jarzębina w parku obok Tokyo Tower


    Na miejscu okazało się, że najwyższy taras wieży jest zamknięty z powodu remontu i wpuszczają tylko na niższy. Nie było kolejek, więc postanowiliśmy skorzystać. Tokyo Tower została zbudowana na wzór wieży Eiffla w Paryżu i też miała zostać rozebrana, a stoi do dziś. Na tarasie widokowym widać, że szyby w oknach są dość stare i porysowane... przez co zdjęcia nie wychodzą najlepiej. Chociaż może został na nie naklejony plastik by zapobiegać pękaniu?

    Widoki z Tokyo Tower




    Widok na Tęczowy Most (Rainbow Bridge) - most jest tęczowy w nocy, w dzień po prostu biały


    Znajomi nam polecili odwiedzić wieżowiec World Trade Centre, skąd podobno dość fajnie widać Tokyo Tower, niestety nie daliśmy rady tam dotrzeć.

    Kolejny punkt naszej wycieczki - Shibuya - podobno miejsce najbardziej zatłoczonego przejścia dla pieszych na świecie. Znów, podjechaliśmy tam metrem. Na miejscu okazało się, że deszcz dał sobie spokój, przynajmniej tymczasowo, a przejście nie jest zbyt zatłoczone:

    Shibuya crossing


    Pokręciliśmy się chwile po okolicznych uliczkach bez celu






    W pewnym momencie moja siostra dopadła uniqlo, więc kolejne 45 minut spędziliśmy na zakupach... przy okazji dowiedziałem się, że w Japonia oferuje zakupy tax-free, co zmotywowało moją siostrę do kontynuowania zakupów

    Po zakupach weszliśmy do lokalnego pubu/jadłodalni (w tym samym budynku co uniqlo, nie mogę na google maps zlokalizować nazwy) - część barowa była zamknięta, ale dało się panią kelnerkę namówić, by mi jakiś lokalny craft przyniosła. Piwko nie było złe!



    Fajny patent - dostaliśmy koszyki na zakupy/aparat


    Na lunch zamówiłem sobię quesadilla z kurczaka z matcha


    Posileni ruszyliśmy dalej, tym razem by odwiedzić pomnik upamiętniający pieska Hachiko


    A dalej skierowaliśmy swoje kroki to kociej kawiarni Mocha, gdzie w założeniu można napić się kawy i miło spędzić czas w otoczeniu kotów. Reczywistość wygląda trochę inaczej - płaci się za czas spędzony w środku 200 yenów za każde rozpoczęte 10 minut, nielimitowana kawa (i inne napoje) z automatu kosztuje 350 yenów.

    Pierwszy poziom kawiarni był dość pusty:


    Drugi poziom - wręcz przeciwnie


    Większość kotów spała sobie i raczej nie miała ochoty zadawać się z obcymi


    Pracownicy dbali jednak, by koty trochę się ruszały, ku uciesze gości


    Nie wiem, co to było, ale koty się prawie zabijały o lizaka




    Generalnie kocia kawiarnia sprawiła na mnie dość przygnębiające wrażenie. Owszem, kotom jest tu dobrze - są zadbane i nie są głodne, ale jest kawiarnia to de facto ich wielka klatka. Większość gości (szczególnie lokalnych) w ogóle nie przestrzegała zasad - kotów nie można brać na ręce, drażnić, czy przesuwać - można je pogłaskać tylko, gdy podejdą same i nie uciekają...

    Trochę nas łapało zmęczenie, więc postanowiliśmy wrócić do hotelu zrobić check-in, odświeżyć się i kontynuować zwiedzanie już po zachodzie słońca. Kolejną noc spedzaliśmy w hotelu Conrad Tokyo - przypadkiem znalazłem w sieci kod promocyjny, który obniżył cenę o 60%! Ciekawostką hotelu jest to, iż znajmuje on tylko piętra 28 i wyższe, niżej są (chyba) biura tylko. Wejście nie jest zbyt spektakularne, ale wewnątrz hotel robi bardzo dobre wrażenie.

    Na parterze przy windach stało sobie drzewko, które dawało bardzo fajny zapach cytrusowo cedrowy


    Check-in zajął dość sporo czasu - mimo, że zabookowałem hotel bezpośrednio na stronie Hiltona, to recepcjonistka stukała w klawiaturę coś przez 10-15 minut. W tym czasie moją siostrą zajęły się dwie inne recepcjonistki proponując różne sklepy oraz miejsca godne odwiedzin - trochę to mi się wydawało na siłę, ale mojej siostrze to się chyba podobało

    Pokój dostaliśmy z widokiem na zatokę - czyli taki jak zamówiłem. W pokoju czekał na nas drobny poczęstunek - różne lokalne smakołyki


    Widok z okna na zatokę i Tęczowy Most


    W pokoju był fajny zestaw do parzenia cherbaty


    A w mini barku dość dobry wybór whisky (ceny od 15000 yenów za 50ml)


    W łazience czekała kolejna kaczka do kolekcji


    Oraz pełno rozmiarowa wanna, z której (po otwarciu kurtyn) można z łazienki podziwiać widok na zatokę


    W Pokoju mieliśmy też gałązkę drzewka, które dawało podobny zapach jak na dole przy windach


    Chwila odpoczynku w hotelu minęła dość szybko, a za oknem zrobiło się ciemno.

    Widok na Tęczowy Most


    Z hotelu ruszyliśmy pieszo w kierunku dzielnicy Gizna... niestety deszcz zaczął padać, więc trzeba było zatrzymać się i kupić przeźroczyste parasolki


    Po krótki spacerze przez Ginza zajrzeliśmy (znów) na chwilę do Uniqlo


    Po podziwialiśmy protytyp Nissana


    I ruszyliśmy metrem do Shibuya coś zjeść. Moja siostra też chciała tam robić zdjęcia odbić w kałuży (takie jej obsesja fotograficzna)...

    W metrze, na niektórych stacjach naklejone są wskazówki, gdzie stać, by wsiąść do pociągu


    Oraz są pełnowymiarowe barierki


    Troche byłem zawiedziony, że mimo okolic godzin szczytu metro było dość puste...


    Shibuya w nocy




    Na kolację poszliśmy do Sushi Zanmai - trochę w ciemno, ale miała dość dobre review, więc postanowliśmy zaryzykować. W środku pełno japończyków i expatów, turystów mało, więc zapowiadało się dobrze. Ceny też przyzwoite. Na dzień dobry zapytano nas, czy chcemy stolik czy szefa - jak podejrzewam, siedząc na przeciwko kucharza można mówić co się chce. Zostaliśmy przy stoliku, gdzie dostaliśmy album ze zdjęciami wszystkiego co jest w ofercie (to norma w Japonii) oraz formularz zamówienia.



    Do jedzenia podawana była w nielimitowanej ilości herbatka, do tego była darmowa

    Tempura


    Sushi


    Maki


    Jedzenie wyglądało dobrze i smakowało bardzo dobrze, a do tego w sumie wyszło około 24 euro za dwie osoby (nie pamiętam, ile to w yenach było).

    Po wyjściu z restuaracji jeszcze trafiłem na sprzedawcę wołowiny z Kobe... niestety tym razem sobie darowałem, ale przy kolejnej wizycie na pewno spróbuję!


    W drodze do hotelu zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę by zrobić zdjęcie Tokyo Tower w nocy - niestety dość mocno kropiło, więc szybko musieliśmy się zwijać.



    CDN
    Cani, maniekklb, 1x2lupus and 21 others like this.
    Moje loty | Moje zdjęcia | Instagram | oneworld: AT AA AB BA CX AY IB JL JJ LA MH QF QR RJ S7 UL

  18. #18

    Dołączył
    Mar 2013
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie Dzień 5: Tokyo

    Rano okazało się, że pogoda jest jeszcze gorsza, niż dzień wcześniej... za oknem było mgliście i deszczowo.



    Postanowiliśmy wykorzystać do maksimum pobyt w hotelu - na dzień dobry porządne śniadanie - niestety brak zdjęć, a szkoda. Wybór jedzenia dość szeroki od specjałów europejskich po typowo azjatyckie - w formule bufetu. Do tego można było zamawiać wafle, naleśniki, omlety itp. Kawa też dobra, choć jak dla mnie trochę zbyt elegancko. Śniadanie za darmo dzięki mojemu statusowi w programie Hilton Honors.

    Po śniadaniu (i odpoczynku) wybraliśmy się na basen, ja skupiłem się na pływaniu, siostra testowała jacuzzi oraz saunę. Po dwóch godzinach spędzonych na basenie wróciliśmy do pokoju spakować się i przygotować się do wyjścia.

    O 12 umówieni byliśmy z moją koleżanką, która pracowała parę lat wcześniej ze mną w Londynie. Yuki obiecała być naszą przewodniczką tego dnia Zostawiwszy bagaże w hotelu ruszyliśmy metrem w kierunku Asakusa, gdzie mieliśmy spotkać znajomych poznanych w samolocie w drodze do Tokyo.

    Zapomniałem w poprzednim dniu dodać tego zdjęcia - w metrze wszędzie jest darmowe wifi, bardzo użyteczne. Można wysłać fotki znajomym w drodze z jednego miejsca do drugiego.



    W Asakusa lało dość mocno, ruszyliśmy więc w kierunku Kaminarimon Sensouji (Thunder Gate) - bramy prowadzącej (przez targowisko) do świątyni Sensō-ji. Przy bramie mieliśmy spotkać naszych amerykańskich znajomych, którzy się trochę spóźniali. Na targu spróbowaliśmy gorącej sake (?)... i przyznam, że od razu poczułem się lepiej

    Brama była mocno okupowana przez turystów


    Na głównej ulicy targowiska było dość tłoczno, boczne uliczki były raczej puste


    W sporej grupie, posileni sake ruszyliśmy w kierunku kolejnej bramy - Hōzōmon gate




    Wnętrze świątyni Sensō-ji


    Widok ze schodów świątyni - turystów przybywało raczej niż ubywało


    Muszę przyznać, że zrobiłem bardzo mało zdjęć! Zafascynowały mnie opowieści o buddyzmie, które usłyszałem. Nie spodziewałem się, że Amerykanin może mieć tak pokaźną wiedzę na temat tej azjatyckiej religii!

    Po wizycie w świątyni udaliśmy się do lokalnego miejsca Namiki Yabusoba, gdzie grupa starszych japonek prowadziła tradycyjną mini restaurację serwującą yabu soba.

    Wejście do Namiki Yabusoba - miejsce bardzo niepozorne i nawet Yuki nie była pewna, czy to właściwe miejsce!


    W restauracji siedziało się... po turecku przy bardzo niskim stole - trochę mało wygodne, jeśli nie jest się przyzwyczajonym do tego typu siedzenia. Może to wyjaśni krzywe nogi japonek? hm...

    Na dzień dobry zostaliśmy poczęstowani sake, a przy okazji dowiedziałem się, jak się ją powinno pić - znów brak zdjęć!

    Yabu soba z tempurą


    Obok stała dość spora baryłka z sake


    Po obiedzie ruszyliśmy w kierunki Ginza poszukiwać Motcha Cafe, ale większość nie miała stolików lub kazała sobie czekać... wylądowaliśmy więc na piwo i deser w jakimś miejscu w piwnicy, którego miejsca ani lokacji nie pamiętam

    O dziwo, w komórce znalazłem zdjęcie deseru


    Po drinkowaniu wylądowaliśmy w jakimś shopping mallu, gdzie moja siostra chciała kupić sobie herbatkę motcha, ja za to skupiłem się na wyborze umeshi - wina śliwkowego Z shopping mall niewiele pamiętam (oops!) ale w komórce mam zdjęcie uchwytu na parasole, co w momencie robienia zdjęcia wydawało mi się genialnym pomysłem!


    Będąc w Ginza i mając jeszcze trochę wolnego czasu (amerykańscy znajomi udali się do hotelu by się odświeżyć przed kolacją ze swoimi znajomymi), ruszylismy w kierunku National Diet Building - siedziby parlamentu Japonii.

    National Diet Building (przez bramę)


    National Diet Building


    Chcieliśmy jeszcze podejść do pałacu Cesarza, ale deszcz zaczynał coraz mocniej padać, więc wróciliśmy do hotelu odebrać bagaż i na spokojnie ruszyć w kierunku lotniska. Tym razem pojechaliśmy metrem - wygodniej niż spacer do Monorail, choć odrobinę dłużej może.

    CDN
    PeK, Mateuszz, 1x2lupus and 13 others like this.
    Moje loty | Moje zdjęcia | Instagram | oneworld: AT AA AB BA CX AY IB JL JJ LA MH QF QR RJ S7 UL

  19. #19

    Dołączył
    Mar 2013
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie Dzień 5: Powrót

    Wszystko, co dobre, szybko się kończy - tak i nasza krótka podróż do Tokyo dobiegała do końca. W hotelu odebraliśmy bagaże, trochę się przepakowaliśmy i ruszyliśmy na lotnisko. Odlot było 0:01 następnego dnia, czyli... minutę po północy Qatar Airways otwiera check-in na 3 godziny przed odlotem, więc celowaliśmy tak, by na lotnisku być około 21:00. Tym razem pojechaliśmy metrem - odrobinę dłużej niż monorailem, ale za to metro spod hotelu i wygodniejsza przesiadka z bagażami.

    Na lotnisku znów kolejka premium długa i zapchana stosem bagażu... więc poszliśmy do pustej dla klasy ekonomicznej. Jako, że zakupiłem trochę lokalnych trunków, musiałem nadać bagaż - generalnie unikam, ale jak mus to mus. Agentka check-in bez problemu nadała mój bagaż na lot do Londynu przez Dohę i Brukselę, dodatkowo drukując mi karty pokładowe na wszystkie loty. Miło z jej strony!

    Z check-in udaliśmy się prosto do kontroli bezpieczeństwa w kanale premium a tu zonk, niekumata japonka nie wpuszcza nas. No to powrót do check-in i pytanie, czemu nie możemy skorzystać z odprawy premium, co kończy się na tym, że pracownica Qatar Airways idzie z nami i wchodzimy. Dwój pasażerów za nami - ten sam zonk, ale chyba się zorientowali i też wrócili po pracownicę Qatar Airways. Cała sytuacja była trochę komiczna, bo przejście premium znajduje się bezpośrednio obok check-inu Qatar Airways.

    Odprawa bezpieczeństwa poszła sprawnie, za trzeba było oddać kwitki tax free, przejść odprawę paszportową i można iść do poczekalni. Tym razem postanowiliśmy skorzystać z poczekalni pierwszej klasy Japan Airlines, do której mieliśmy wstęp jako posiadacze statusu oneworld emerald (BA Gold).

    Sekcja relaksacyjna poczekalni


    Zmęczeni włóczeniem się po mieście w pierwszej kolejności udaliśmy się szukać pryszniców. Możliwość odświeżenia się przed/po locie, to dla mnie największy atut wszystkich lotniskowych poczekalni

    Po prysznicu udaliśmy się do restauracji (nadal w poczekalni)


    O tej porze wybór jedzenia był raczej skromny - trochę sushi etc w postaci bufetu, za to dobry wybór alkoholi był


    Czekając na jedzenie...


    ...popijaliśmy szampana.


    Potrawka z wołowiny przygotowana przez kucharza urzędującego w poczekalni - mięso było cooked to order.


    Po jedzeniu udaliśmy się do Red Suite Library Room - "biblioteki" wypełnionej różnymi pamiątkami lotniczymi. Przyznam, że o ile główna część poczekalni jest dość bezpłciowa i... nudna w wystroju, to Red Suite Library Room robi pozytywne wrażenie!

    Champagne Bar


    Lokalne wino/sake (?)


    Laurent-Perrier - nie jest to Grand Siecle, ale daje radę


    Biblioteczka










    Był jeszcze pokój z piłkarzykami, ale był okupowany, więc nie miałem jak zrobić zdjęcia.

    Lot QR813 HND ✈ DOH



    Lot: QR813 HDN ✈ DOH
    Samolot: Airbus A350-900 A7-ALH
    Miesce: 4J (przy oknie)
    Odlot planowany: 00:01, aktualny: 03:17
    Dolot planowany: 06:15, aktualny: 08:46
    Czas lotu: 11h28

    Ok 23:15 zebraliśmy się w kierunku bramki - na miejscu okazało się, że boarding się jeszcze nie zaczął i polecono nam wrócić do poczekalni. W poczekalni pokazało się, że odlot opóźniony o 1h. Wystarczająco dużo czasu, by wypić kolejną lampkę - tym razem - japońskiej whisky. O 0:45 pojawiła się informacja, że boarding się zaczął. Ruszyliśmy spowrotem do bramki, a tam boarding klasy ekonomicznej praktycznie zakończony. W samolocie, w biznesie za to pusto - po chwili jednak się pojawili się inni pasażerowie i kabina była pełna.

    Na dzień dobry podano szampana, kosmetyczki i piżamki


    Wypiłem może 3 kieliszki szampana, a tu nadal stoimy... ok 2:00 okazało się, że trzeba wypakować czyjść bagaż... no trudno się mówi. W międzyczasie stewardesa przyniosła kolejnego szampana, a druga ciastka itp.


    Ok. 3:00 w końcu odepchnięto nas od rękawa, za oknem non stop padało


    Parę minut później w końcu wystartowaliśmy... muszę przyznać, że w tym momencie już byłem jak warzywo na wpół śpiąc... więc oczywiście przegapiłem kolację! Tzn. nie przegapiłem - w Qatar Airways można jeść, kiedy się chce, więc miałem kolację ok 2 godzin po starcie, jak się ocknąłem

    Amuse bouche


    Zupa z dyni


    I chleb do zupy


    Starter - tuńczyk - palce lizać!


    Główne - ryba z ryżem


    Deser - sernik motcha


    I na koniec obowiązkowe czekoladki Godiva


    Po posiłku znów odpłynąłem w głeboki sen i... obudziłem się na podejściu do Dohy. Muszę przyznać, że w A359 śpi mi się wyjątkowo dobrze! Przed lądowaniem zdążyłem złapać stewardesę i poprosić o śniadanie, które podano mi na szybko 20 minut przed lądowaniem (!)

    Naleśniki


    Podejście do lądowania


    Dość krótkie taxi do bramki mieliśmy, więc niewiele udało mi się złapać na lotnisku...

    Air India Express Boeing 737-800


    Jazeera Airways Airbus A320


    Na lotnisku, przy wyjściu z rękawa czekał na nas pracownik linii Qatar Airways. Lądując wiedzieliśmy, że nie zdążyliśmy na nasze połączenie do Brukseli. Agent miał dla nas przygotowane karty pokładowego - dla mnie prosto do Londynu, dla siostry do Brukseli przez Kopenhagę. Tłumaczył się, że miałem nadany bagaż prosto do Londynu, więc mnie przekierowali, ale z moją siostrą nie wiedzieli co zrobić. Poprosiłem więc, by nas przebookował razem na lot bezpośrednio do Londynu. Agent przeprowadził nas przez kontrolę bezpieczeństwa prosto do poczekalni klasy business i nas tam zostawił na dobre 30 minut. Gdy wrócił, miał dla nas karty pokładowe na lot prosto do Londynu lotem o 12:25, chciał tylko podpis od mojej siostry, że dotrze do Brukseli na własny koszt. Nie był to problem, bo jej docelową destynacją nie była Bruksela, Londyn był wygodniejszy. Bilet Ryanair do domu kosztował ją dodatkowe 30 funtów - nie tak źle, jak na bilet kupiony w ostatniej chwili

    Poczekalnia klasy business w Doha jest ogromna - tu widok z pierwszego piętra restauracji na całą poczekalnię


    Czekając na agenta piliśmy... szampana


    Do dziś nie rozumiem, o co chodzi z tym misiem z lampą w głowie...
    1x2lupus, otul72, Mentos and 10 others like this.
    Moje loty | Moje zdjęcia | Instagram | oneworld: AT AA AB BA CX AY IB JL JJ LA MH QF QR RJ S7 UL

  20. #20

    Dołączył
    Mar 2013
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie Dzień 6: QSuites


    Polecamy

    Lot QR1 DOH ✈ LHR



    Lot: QR1 DOH ✈ LHR
    Samolot: Boeing 777-300ER A7-BED
    Miesce: 7F (w środku)
    Odlot planowany: 12:25, aktualny: 12:37
    Dolot planowany: 17:55, aktualny: 17:48
    Czas lotu: 7h10

    Już w poczekalni sprawdziłem - tak, wrzucili nas na lot obsługiwany przez (wtedy) jedyny egzemplarz 77W z nowymi siedzeniami w klasie business - tzw. QSuites. Co więcej - dostaliśmy dwa miejsca obok siebie! Nawet mojej siostrze mina się poprawiła, gdy wsiedliśmy do samolotu

    Qatar Airways reklamuje swoje nowe siedzenia jako najlepszą klasę business i jeśli chodzi o prywatność, trzeba przyznać, że jest to chyba najlepszy produkt w tej klasie na rynku w tej chwili.

    Przednia kabina z QSuites


    Miejsce 8K (przy oknie, do tyłu)


    Miejsce 9J (przy oknie, do przodu)


    Zamknięte drzwi 8K


    Przegroda między siedzeniami 8E i 8F - na życzenie pasażera załoga ją obniża do takiego poziomu, że praktycznie można mieć podwójne łóżko (po rozłożeniu siedzeń)


    Ekran IFE jest ogromny


    Dzienny zestaw - poduszka, koc i kosmetyczka (kolejna!) - na życzenie rozdawano też piżamki


    Kontrolki do sterowania siedzeniem + gniazdka


    Gniazdka + czytnik płatności zbliżeniowych (hm...)


    Po starcie rozpoczął się serwis, moją stronę obsługiwała bardzo sympatyczna koreanka; po drugiej stronie pracowała litwinka, która chyba była nowa, bo była baaaardzooo wolna - gdy ja kończyłem deser, moja siostra dopiero dostała starter... trochę wtopa, bo serwis powinien być zgrany.

    Aperitif


    Przygotowany stolik - lampka to nowy dodatek wprowadzony przy okazji QSuites


    Amuse bouche


    Winko rekomendowane przez stewardesę


    Zupa


    Starter - łosoś


    Główne - wołowina... mam generalnie zasadę, że nie jadam wołowiny w samolocie, ale tym razem się złamałem i... pożałowałem - takiego kapcia dawno nie jadłem!


    Deska serów


    Deser


    Niestety siedząc w środku nie ma szans na robienie zdjęć podczas startu/lądowania - ale z drugiej strony fajnie, że mieliśmy okazję spróbować QSuites. Jak dla mnie w pozycji poziomej "łóżko" jest trochę za krótkie, poza tym QSuite jest super. Fajny pomysł i super realizacja - z jednej strony udało się Qatar Airways stworzyć innowacyjny produkt, a z drugiej - upchnęli maksymalnie dużo miejsc. QSuites będzie montowany we wszystkich A350-1000, z czasem A350-900 oraz Boeingi 777 też je dostaną. Póki co Dreamliner i A330 zostaną ze starym produktem w biznesie.

    Po wylądowaniu byłem ciekaw, czy mój bagaż doleci - założyłem, że nie! A tu miła niespodzianka - nie dość, że doleciał, to jeszcze... jako jeden z pierwszych wylądował na taśmie. Fajna ręcznie wypisana naklejka


    W domu jeszcze zrobiłem zdjęcie fantów z podróży ;-)


    The End.
    SWISSboi, Milek1, Mentos and 17 others like this.
    Moje loty | Moje zdjęcia | Instagram | oneworld: AT AA AB BA CX AY IB JL JJ LA MH QF QR RJ S7 UL

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •