Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 21 do 40 z 50
Like Tree450Likes

Wątek: Namibia na majówkę z Ethiopianem

  1. #21

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie


    Polecamy

    W O W !!!!

  2. #22

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Wodopój przy Camp Halali to legendarne miejsce, gdzie na pewno będzie można zobaczyć ciekawe zwierzęta wieczorem i w nocy. Obok kempingu jest niewielkie wzgórze i na nim zostało przygotowane miejsce dla obserwatorów. Dodatkowo na waterhole skierowane są 2 reflektory z ciepłym światłem imitującym zachodzące słońce:

    [IMG]

    Przychodzimy tuż po zachodzie, przygotowani na długie wyczekiwanie. Jest bardzo dużo ludzi (camp jest pełny) ale panuje niezmącona cisza. Dosłownie parę minut po zapadnięciu całkowitego zmroku pojawiają się hieny

    [IMG]

    Małe stado pije, rozgląda się i nagle zmyka z powrotem w zarośla. My czujemy nagle konkretny smród. Ale coś wali!! No tak właśnie wygląda zapowiedź większego zwierza, do wodopoju przychodzą....

    [IMG]

    nosorożce!!

    [IMG]

    [IMG]
    tylko słychać trzask migawek i ciche zachwyty wśród obserwatorów

    [IMG]

    Przyszła cała rodzinka. Obserwujemy ich przez dobre pół godziny kiedy nagle największy nosorożec przegania gwałtownie matkę z dzieckiem do buszu i sam zaczyna nerwowo krążyć koło wody. Znowu czujemy falę nowego smrodu i nagle zza drzew wyłania się ....

    [IMG]

    naprawdę duży słoń!

    [IMG]

    To jest sytuacja konfliktowa dla tych dwóch zwierząt - stają naprzeciw siebie i zaczyna się próba sił!!!

    [IMG]

    Ryki, pohukiwania i mini-szarże nosorożca na słonia - ale spektakl!! Wszyscy wstrzymują oddech czy dojdzie do zwarcia!

    [IMG]

    Emocje w zenicie... i chyba coś chłopaki sobie jednak wyjaśnili bo słoń idzie na jedną cześć sadzawki a nosorożec na drugą i zaczynają spokojnie pić wodę.

    [IMG]

    [IMG]

    Słoń jest naprawdę duży:

    [IMG]

    [IMG]

    Zawsze wydawało mi się, że nosorożce są też wielkie ale przy słoniu to mikrusy

    [IMG]

    Towarzystwo napite rozchodzi się do buszu w przeciwne strony. Było naprawdę gorąco i emocjonalnie, oglądać to na żywo jest po prostu niesamowicie.
    Siedzimy jeszcze 2 godzinki i około północy pojawia się nowe stado nosorożców - 5 osobników

    [IMG]

    ale tym razem nikt im nie przeszkadza. Piją i odchodzą w zarośla... tymczasem wschodzi księżyc i znowu robi się niesamowicie magicznie nad wodopojem

    [IMG]


    Jutro pobudka jeszcze przed świtem aby wyjechać z campu równo z otwarciem parku.


    stay tuned...
    PeK, Rafal, sprajt2 and 30 others like this.

  3. #23
    Awatar Wamo

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Zajebiste fotki!
    T0pek and Witold212 like this.

  4. #24

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Wcześnie rano zawijamy się z campu aby wyjechać na trasę równo z otwarciem parku. Oto mój samochód z gratami, wszystko za chwilę będzie zakurzone na maksa jak pojedziemy trochę szybciej.

    [IMG]

    Mamy dziś do przejechania ponad 500km z czego większość szutrówkami w parku, gdzie widnieje ograniczenie prędkości do 60km/h. Wczoraj widzieliśmy większość fajnych zwierząt z naszej krótkiej list "must" ale oczywiście brakuje najważniejszego - lwa.
    Nastawiamy się więc na jego wypatrywanie cały dzień. Wprawdzie wczoraj podobno lew był na jakiejś dalekiej łączce ale nawet po zrobieniu foty na dużym zoomie widać tylko pomarańczową plamkę - nie liczy się

    Podjeżdżamy na skraj Etosha Pan, czyli wyschniętego słonego jeziora:

    [IMG]

    Cisza absolutna, gdzieniegdzie zarośla a tak płaskie puste dno

    [IMG]

    Jedziemy teraz przeważnie główną drogą aby nadrobić trochę kilometrów. Co nie znaczy, że nie ma zwierząt. Ot przebiega sobie żyrafa:

    [IMG]

    Potem kończą się zarośla i zaczyna się wielka trawiasta sawanna:

    [IMG]

    ...podobno lwy to lubią, szkoda, że nikt im nie powiedział, że akurat przejeżdżamy

    Kolejne ptaki, zapewne żurawie rajskie:

    [IMG]

    A to bawolec:

    [IMG]

    Dojeżdżamy do Okaukuejo Camp, główne południowe wejście do Parku.

    [IMG]

    Tutaj decydujemy się zatankować - jest pełna kulturka, można bez problemu płacić kartą

    [IMG]

    Ruszamy dalej na zachód, zmieniają się krajobrazy ale zwierząt dalej w bród, głównie zebry i antylopy

    [IMG]

    [IMG]

    [IMG]

    prawie można je karmić z ręki (oczywiście nie wolno)

    [IMG]

    Przepiękny orzeł - wojownik zbrojny!

    [IMG]

    Widzimy kilka razy stada guźców ale są tak płochliwe, że nie udało mi się ani razu zrobić dobrego zdjęcia - tylko to:

    [IMG]

    niestety dalej ani śladu lwów

    A teraz coś nowego - strusie afrykańskie:

    [IMG]
    [IMG]

    i z bliska

    [IMG]

    ....gdzie jest lew!!!!??

    oczywiście najwięcej jest wszelkiego gatunku małych antylop, co chwila trzeba na nie uważać na drodze

    [IMG]
    [IMG]
    [IMG]

    Gnu przeczekują upał dnia pod drzewkiem - naprawdę nikt z drapieżników na nie nie poluje??

    [IMG]

    znowu pojawiają się stada słoni:

    [IMG]

    [IMG]
    te były z małymi więc lepiej się nie zbliżać
    [IMG]
    Dojeżdżamy do czwartego campu w Etosha to owiany złą słąwą Olifantsrus Camp (ostatni to Dolomite Camp).
    Prawie 30 lat temu uznano, że w Parku jest za dużo słoni i postanowiono eksterminować kilkaset sztuk!!!! Zbudowano specjalną platformę gdzie zabijano hurtowo całe stada. Dla nas szok jak tu stoimy i patrzymy na kilkanaście słoniowych czaszek z tych czasów i złowrogą konstrukcję:

    [IMG]

    Cały Park Etosha upstrzony jest kopcami termitów, są ich dzięsiątki tysięcy dookoła, ale hitem są próby budowy na środku drogi

    [IMG]
    Znowu żyrafy przy waterhole:

    [IMG]
    [IMG]


    [IMG]
    No cóż jesteśmy już prawie pogodzeni z faktem, że lwa nie będzie.... szkoda

    Toczymy się leniwie gdy nagle..... coś tam się porusza w trawie... jakaś dziwna antylopa??? Nieeee. TO LEW!!!!!!! Hurrrra!

    [IMG]
    WOW! Są dwa!

    [IMG]

    [IMG]
    [IMG]


    Gdzieś idą w trawie...

    [IMG]

    ale piękna grzywa!!!

    [IMG]


    [IMG]

    pochłonięty focieniem lwów nie widzę otoczenia a to okazuje się, że te dwa lwy podchodzą stado zebr!!!! To polowanie!!

    [IMG]

    Emocje jak na grzybach chciało by się powiedzieć. Oglądamy przepiękny spektakl cichego podejścia dwóch lwów do stada zebr!

    Zebry coś podejrzewają chyba...

    [IMG]

    Lwy są już naprawdę bardzo blisko....

    [IMG]

    ... gdy nagle jedna czujna podrywa i całe stado biegem ucieka gdzie pieprz rośnie! Szkoda, lwy nie garną się do pościgu ale było gorąco! Teraz jeden wychodzi prosto na nas!!

    [IMG]

    Teraz wychodzi cały sens siedzenia tylko w samochodzie...

    Niestety nie podchodzi bliżej, zmienia zdanie i oddala się dostojnie w trawę...

    [IMG]

    Na koniec zrobiło się gorąco i były emocje, no czujemy się prawie spełnieni jeżeli chodzi z zwięrzęta. Opuszczamy park Galton Gate i kierujemy się na północ do Opuwo. Na szczęście droga do Opuwo ma świeżutki asfalt. Droga schodzi szybko jak można ciąć 120km/h w końcu.
    Do Opuwo dojeżdżamy późnym wieczorem. Miasteczko zamieszkują praktycznie tylko czarni z plemion Herrera i Himba. Przejeżdżamy wolno ulicami, panuje chaos i nieporządek, jest już zbyt szaro aby wyszły jakieś zdjęcia. Kierujemy się do Opuwo Travel Lodge, gdzie namierzyliśmy kemping. Droga pnie się stromo na wzgórze i jest raczej tylko dla pojazdów 4x4. Przed Lodge wielka brama ze strażnikiem z długą bronią!! Wychodzi do nas i zobaczywszy białych skwapliwie i szybko wpuszcza do środka. Kemping prawie pusty więc się wbijamy bez problemu. Cena ok. 52zł od osoby, warunki znośne.
    Sam Lodge jest super wypasiony, Pani na recepcji proponuje nam lokalny wieczorek kulinarny, po 90zł od osoby bufet all-You-can-eat-african. Po kilku dniach na puszkach i pasztetach idziemy w to.

    Hotel ma basen i jest rzeczywiście ekskluzywny

    [IMG]


    Sam basen to normalnie "Infinity Pool" jak w Singapurze!!

    [IMG]

    Piękne widoczki z góry przy zachodzie słońca

    [IMG]

    a do jedzenia między innymi na przystawkę carpaccio z zebry:



    oraz steki, z oryxa (po lewej) i z zebry (po prawiej)

    [IMG]


    Najedliśmy się po uszy normalnie jak jacyś murzyni w Afryce
    Obok spotykamy jeszcze wycieczkę Polaków z Itaki i możemy iść spać po tym długim dniu.

    Jutro w planach wioska Himba!!

    c.d.n.
    PeK, myszygon, dak04 and 27 others like this.

  5. #25
    Awatar Wamo

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Nikt mi nie wmówi, że żyrafy nie są przepiękne i takie dostojne, Twoja relacja tylko mnie w tym fakcie utwierdza.

  6. #26
    Awatar sprajt2

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    LHR

    Domyślnie

    Najdostojniej wyglada jak lezy obok oryksa na talerzu
    STYRO, jarekch, jacub and 2 others like this.

  7. #27
    Awatar cart

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Na lwy to do Kenii . Moje zdjęcia z Masai Mara z końca 2010:











    Moje podróże - http://www.piotrwasil.com


  8. #28
    PeK
    PeK jest nieaktywny

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    @Cart - na przyrodzie nie uważałem ale to chyba same lwice fociłeś.

    Piotr
    STYRO, tartal, Machoni and 2 others like this.

  9. #29
    Awatar cart

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Mam słabość do kobiet
    sprajt2, PeK, myszygon and 1 others like this.
    Moje podróże - http://www.piotrwasil.com


  10. #30

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Do Opuwo przyjechaliśmy dość późno wczoraj i na dodatek spędziliśmy wieczór na testowaniu lokalnego mięsa (imho stek z oryxa najlepszy). Właściwie to nie mam planu jak zobaczyć wioskę Himba i jej mieszkańców. Zapytaliśmy wieczorem ale już recepcja była zamknięta, kelner tylko potwierdził, że coś nam zorganizują. I rzeczywiście około 7.30 pojawia się koło naszych namiotów busik hotelowy z informacją, że nas zawiezie na zwiedzanie wiosek. Jesteśmy w sumie szczęśliwi, jeszcze tylko pytamy ile taka przyjemność, odpowiedź nas zmroziła!! - 700 dolarów namibijskich od osoby . To prawie 200zł! Przewodnik i i kierowca zachwalają organizację tej wycieczki itp. a my robimy naradę - idziemy na recepcję negocjować. Niestety zawezwany wielki menago nie jest skory do ustępstw - jest cennik oficjalny i mamy się pospieszyć bo zwiedzanie tylko rano, zaraz nam przepadnie a następne dopiero jutro. Hmm tak właśnie załatwiani są nieprzygotowani turyści. Już prawie łamiemy się ale widzę, że kierowca lokales łypie na mnie porozumiewawczo. No wiem już co to oznacza Dogadujemy się za rogiem. Jego kumpel zrobi z nami cały objazd za 200 NAD od osoby tylko musimy tu oficjalnie zrezygnować i wynieść się z kampingu, spotkanie z kumplem Sati w Opuwo na stacji benzynowej.
    Tak właśnie robimy i dosiada się do nas lokales Sati z dość dobrym angielskim. Tłumaczy nam, aby wejść do wioski musimy im coś kupić do jedzenia. Idę więc z nim do pobliskiego marketu, ciekawy co wręcza się lokalnym Himba w zamian za ich focenie i obcowanie:

    [IMG]

    Wielki wór mąki kukurydzianej, jakąś kaszę, stos chlebów paczkowanych i kilka paczek słodyczy. W sumie OK. Jedziemy więc, oto kilka fotek z ulic Opuwo za dnia:

    Tylko główna jest asfaltowa:

    [IMG]

    [IMG]

    Przechodnie wyglądają ciekawie

    [IMG]

    jakiś bazarek

    [IMG]

    Himba chodzą po ulicy nieskrępowane

    [IMG]

    Za to kobiety Herrero mają komiczne berety



    Czarna Afryka pełną gębą:

    [IMG]

    [IMG]

    Wioska do której jedziemy jest prawie 20km za Opuwo, droga znośna

    [IMG]

    a widoczki krajobrazowe przepiękne

    [IMG]

    Dojeżdżamy pod wioskę, nasz Sati idzie za zagrodę pogadać ze starszą...

    [IMG]

    [IMG]

    Nie wiemy czy coś tu jest ukartowane czy rzeczywiście musi spytać o możliwość odwiedziń ale wszystko dookoła wygląda i pachnie baaardzo autentycznie. Wchodzimy i spotykamy same kobiety i dzieci. Mężczyźni są albo w mieście albo na pastwiskach z trzodą. Pytamy poprzez Satiego o mnóstwo rzeczy i jesteśmy też zapraszani do chatek

    Kilka fotek z wioski bez głębokiego komentarza:

    [IMG]


    [IMG]

    ten miał obuwie (hmm jedno)




    ta z prawiej ma 13 dzieci



    [IMG]

    [IMG]

    [IMG]

    [IMG]

    [IMG]

    pachnidło w postaci dymu - kobiety Himba nie używają wody do mycia... przez całe życie

    [IMG]

    spichlerze
    [IMG]

    [IMG]

    Wnętrze takiej chatki:

    [IMG]

    [IMG]

    [IMG]

    [IMG]

    [IMG]

    [IMG]



    [IMG]

    włosy to jeden z ich skarbów

    [IMG]

    Nasz Sati tłumaczy, żeby nie reagować na prośby o pieniądze lub podarki, na koniec przyjdą i będą chciały nam coś sprzedać (ale to masowe pamiątki) no cóż coś kupujemy, czyli jednak są z turystami mocno obyci - nawet targowanie jest po angielsku ale głównie młodych

    [IMG]

    Przyznam, że tę wizytą zapamietamy na długo.. Dajemy nasze podarki jedzeniowe i zabieramy się z powrotem. Sporo zadaliśmy pytań tak na prawdę o życie, część odpowiedzi szokuje. One też pytały ale głównie ile mamy dzieci (tu byłem niezły z czwórką)

    Po drodze jeszcze szkoła... mobilna. Bywa tu raz w roku 3 miesiące. Dopytaliśmy, część dzieci Himba jest do niej wysyłana na max 3 lata. To i tak nieźle..



    [IMG]
    Powoli wracamy do cywilizacji



    Przed nami znowu daleka droga. W Namibi jeździ się bezpiecznie tak do okolo 18, potem to już loteria i ubezpieczenie nie obejmuje zdarzeń drogowych po zmroku.
    Przez moment fajna asfaltówka i fajne znaki drogowe:

    [IMG]

    Zaschło nam w gardle a tu na rozwidleniu dróg monopolowy

    [IMG]

    Kobiety Herrera coś sprzedają nielicznym turystom

    [IMG]

    Asfalt szybko się kończy i walimy dalej szutrami w kierunku gór i Petrified Forest, gdzie planujemy zrobić biwak.
    Mijamy z boku Etoshę i za Khorixas, gdzie tankujemy wjeżdżamy w bardzo pustynne krajobrazy:

    [IMG]

    Szukamy jakiegoś miejsca na biwak bo już słońce zachodzi, intryguje nas stara tabliczka ze strzałką do kanionu i wyblakłym napisem Tsubes Camp. Droga off-road ale warto bo na końcu piękny kanion:

    [IMG]

    [IMG]

    Rozbijamy się pod nawisem skalnym i mamy najbardziej niesamowity nocleg podczas całej wyprawy!!!

    [IMG]

    [IMG]

    Na dodatek panuje tu pełna cywilizacja, są właściciele terenu, którzy organizują nam ciepłą wodę do mycia i drewno na ognisko



    Jest nawet łazienka z dachem gwiezdnym (z ciepłą wodą )

    [IMG]

    Niesamowite, właściciele mają małą chatkę ale z basenem, który nam bez problemu udostępniają. Jeszcze do tego piwko w ręce i na prawdę można się zrelaksować

    [IMG]

    Wieczorem grill i oglądanie wspaniale widocznej drogi mlecznej.
    [IMG]

    Wspaniałe miejsce na biwak pod gwiazdami. Zdecydowanie warto było przyjechać do Namibii chociażby dla tego jednego wieczoru...
    Nie mam statywu więc zdjęcie jest amatorskie ale oddaje ten klimat nieba



    Jutro wjeżdżamy w pustynie zachodniej Namibii

    stay tuned...
    Wamo, megaloman, KubaB and 31 others like this.

  11. #31

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez cart Zobacz posta
    Na lwy to do Kenii ....
    A na żyrafy to na ... Filipiny. Moje zdjęcie z 2015r




    Chyba na Filipiny trzeba się będzie znów wybrać, może na ferie zimowe 2019?


    Hiszpan, relacja super, foty niesamowite, zazdrość

  12. #32
    Awatar sprajt2

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    LHR

    Domyślnie

    Na Filipiny też bym chętnie polecial. W tym roku Pekin i wschód Australii, ale w następnym roku coś bardziej szalonego;-)

  13. #33
    Awatar NCC-1701D

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    UK

    Domyślnie

    a te tubylcze kobiety tak bez biustonosza i koszulki ?
    Nie jest im zimno ?
    Piwo Windhoek udało mi się kupić w Anglii.
    Niestety, Air Namibia nie lata do Londynu. Jedyna trasa do Europy to FRA.
    Ethiopian na pewno lata do LHR a nawet DUB.

  14. #34

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Świetna egzotyka.

  15. #35
    Awatar sprajt2

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    LHR

    Domyślnie

    Tę relację czytał nawet Harry Wales i tak go zainspirowały te lwy, że postanowił zabrać tam swoją wybranke na podróż poślubna.

  16. #36

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    W tym najpiękniejszym miejscu na górski nocleg w porannym świetle podziwiamy nasz kanion i okolice:

    [IMG]
    [IMG]


    [IMG]

    Pogadaliśmy trochę z właścicielami campu. To białe Namibijskie małżeństwo, które prowadzi ten kamp od wielu lat. Biali generalnie stanowią tylko 6% całej populacji Namibii. Ci tutaj to potomkowie pierwszych niemieckich osadników z czasów Niemieckiej Afryki Południowo-Zachodniej. Trafiliśmy na zły moment, bo właśnie lokalna "black community" ich stąd wysiedla na siłę, teren dzierżawili od dawna i dostali miesiąc na wyprowadzkę Nasłuchałem się narzekania na "czarnych" lokalesów, co przejmują białe posiadłości za bezcen i potem nie dbają i wszystko idzie w rozsypkę... Takich historii zdarzyło się nam usłyszeć więcej od białych mieszkańców, co się tu urodzili, uważają się za Afrykanów i obywateli Namibii. Ech pokrętny zakręt historii teraz mają.

    Oprócz widoczków jest też kawałem endemicznej flory:

    [IMG]

    Okazuje się, że rosną tutaj welwiczje przedziwne. Roślina występująca tylko w tym wąskim kawałku Namibii a będąca żywą skamienieliną. Niezmienna od ponad 13 milionów lat. Wygląda trochę jak gęba ośmiornicy:

    [IMG]

    A to kolejny przedziwny "desert plant"

    [IMG]

    Jedziemy obejrzeć tzw Petrified Forrest, formacje skalne, żywo przypominające skamieniałe pnie drzew:

    [IMG]

    [IMG]
    [IMG]


    Jesteśmy na skraju pustyni i krajobrazy dziczeją coraz bardziej:

    [IMG]
    [IMG]


    [IMG]


    [IMG]

    Wielką atrakcją są naskalne petroglify, zrobione przed tysiącem lat przez pierwotnych buszmenów zamieszkujących te okolice. Zwiedza się je z przewodnikiem:

    [IMG]

    Najsłynniejszy jest wizerunek lwa z ludzkimi rękami - symbol myśliwego, powielany na tysiącach pocztówek i przewodnikach po Namibii:

    [IMG]

    Jedziemy dalej w kierunku wybrzeża, przejeżdżamy przez obszar górski nazywany Torra Conservancy:

    [IMG]

    [IMG]

    [IMG]


    [IMG]

    Następnie wjeżdżamy do Skeleton Coast Park, jest brama i strażnik, trzeba się wpisać z godziną wjazdu i pilnować maksymalnej godziny wyjazdu, na szczęście tranzyt przez park jest darmowy, ale za to krajobrazy to już prawdziwy przedsmak Pustynii Namib, bez 4x4 i zapasów wody lepiej tu się nie zapuszczać:

    [IMG]

    [IMG]

    Na horyzoncie Ocean Atlantycki:

    [IMG]

    Dookoła jak sięgnąć wzrokiem - pustynia. Jedziemy na południe wzdłuż Wybrzeża Szkieletów, podziwiając niesamowite krajobrazy i wypatrując wraków statków ponoć zalegających plaże...

    [IMG]

    Droga wiedzie praktycznie przy samej linii brzegowej oceanu:

    [IMG]

    Tylko piach i sól:

    [IMG]

    [IMG]

    [IMG]

    Czasami naprawdę trzeba się domyślać gdzie jest droga...

    [IMG]
    Są i wraki

    [IMG]

    Czasami to tylko pozostałości w piasku:

    [IMG]


    [IMG]

    ale są też całkiem świeże sztuki

    [IMG]

    Tribute to WitekZ

    [IMG]

    Ale są też wraki innego rodzaju - tutaj stary szyb wydobywczy:

    [IMG]

    Niedaleko Cape Cross widać już pierwsze foki z największego stada na świecie:

    [IMG]

    Niestety dopada nas w tym miejscu pech, łapiemy gumę. Na szczęście mamy aż po dwa pełne zapasy na samochód więc wymiana zabiera nam niecałe 45 minut. Nie zdążymy dojechać do Swakopmund za dnia, podziwiamy za to piękny zachód słońca nad oceanem:

    [IMG]

    Po raz pierwszy (i ostatni) na tej wyprawie jedziemy prawie godzinę po zmroku. Prowadzi się fatalnie przy totalnym braku dobrze oznaczonej drogi, złej nawierzchni i ostrych światłach nielicznych samochodów z naprzeciwka. Naprawdę nie polecam.

    Na szczęście w Swakopmund czeka na nas wynajęty domek z AirBnB na najbliższe 3 noce także jedziemy na pewniaka do wygodnych łóżek po 4 nocach spędzonych na dachu samochodu...

    c.d.n.

  17. #37
    Awatar maciek krk

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Kraków

    Domyślnie

    A jak wyglądało obłożenie ET na trasie ADD - WDH??

  18. #38

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez maciek krk Zobacz posta
    A jak wyglądało obłożenie ET na trasie ADD - WDH??
    Jeżeli chodzi ci o LF, to był bardzo wysoki - prawie 98% na moje oko, dosłownie parę miejsc wolnych w ekonomiku
    maciek krk likes this.

  19. #39

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Przyznaję, że Swakopmund to niesamowite miasto. Taki kurort pokroju Sopotu otoczony ze wszystkich stron pustynią. Już sam wjazd jest niesamowity. Jedziemy pełną pustynią, nic dookoła, a tu nagle pierwsza uliczka w bok i nagle rozkwitnięte nowoczesne miasto jak gdyby ktoś machnął magiczną różdżką.

    [IMG]

    Swakopmund traktowane jest jak miejsce wypoczynku dla białych mieszkańców Namibii a także RPA oraz europejskich turystów, głównie z Niemiec, Szwajcarii, Holandii i UK. Założone przez niemieckich kolonistów na początku wieku jest ciągle perełką architektury kolonialnej.

    [IMG]

    Szokuje nas ten przeskok z pustyni do pełnej, znanej nam doskonale cywilizacji z ogrodami, centrami handlowymi, muzeami, deptakami nad morzem i wspaniałą ofertą gastronomiczną.

    [IMG]

    Naprawdę uparci musieli być pierwsi niemieccy koloniści aby na takim kawałku pustyni wybudować i utrzymać miasto tak wspaniale zaprojektowane i zaopatrzone! Stanowiło centrum Niemieckiej Afryki Południowo Zachodniej, potem mekkę turystyczną dla RPA a dzisiaj naprawdę niezłą destynację turystyczną dla hmm... raczej emerytowanych obywateli Europy Zachodniej i Południowej Afryki, która tu długo rządziła.

    [IMG]

    Dla nas to świetnie miejsce na postój i odpoczynek przed dalszą podróżą. Wynajęliśmy naprawdę fajną willę na AirBnB, "wszystkomającą" oprócz basenu. Temperatury są iście afrykańskie, w ciągu dnia dochodzi do 30C i pełne słońce Wieczorem warto wziąć sweterek. Pytamy naszą gospodynię czemu nikt tu nie ma basenów i okazuje się, że po prostu mamy szczęście - normalnie w ciągu lata nie jest tak ciepło i często wieje zimny wiatr znad oceanu lub przychodzą burze piaskowe znad pustyni.

    Czujemy się w Swakopmund niesamowicie bezpiecznie zwłaszcza w obliczu opowieści z RPA o fatalnym stanie bezpieczeństwa na ulicach. Tu można spacerować praktycznie całą dobę. Naprawdę niewiele domów ma ogrodzenie pod napięciem a na ulicach czysto i schludnie, niektóre domy są perełkami architektonicznymi a dookoła zielono od przepięknej roślinności:

    [IMG]

    [IMG]

    W centrum kilka ładnych parków i mnóstwo miejsca na spacery:

    [IMG]

    Rano robię niezłą przebieżkę (13km) i wychodzi wtedy prawdziwa rzeczywistość tego miejsca. Owszem, na nadmorskiej promenadzie jest mnóstwo biegających miłych i uśmiechniętych ludzi ale wszyscy co do jednego to biali. Pod maską przepięknego resortu czai się prawdziwe oblicze tego miejsca jako kurortu dla białych. To ich spotykamy na ulicach w charakterze spacerowiczów, oni (my) siedzimy w knajpach i barach a czarni mieszkańcy są tylko serwisem. Widać to jak na dłoni już po paru godzinach pobytu w mieście. Taki lajf jak mawiają...a to 21 wiek w Afryce właśnie.

    [IMG]

    No nic na to nie poradzimy więc trzeba pocieszyć się ładnym miejscem i po prostu popróbować lokalnych potraw. Village Cafe to najlepsze miejsce w mieście na lunch...




    Warto także poraczyć się kilkoma dobrymi piwami kraftowymi:



    warto też wpaść na fish & chips do lokalnego foodtrucka. Ceny jak w Warszawie.

    [IMG]

    Całe centrum to piękna architektura kolonialna:

    [IMG]
    [IMG]

    Tak jak w Sopocie mają również imponujące molo

    [IMG]
    i piękny acz zimny ocean

    [IMG]

    Jutro ruszamy zobaczyć atrakcje przyrodnicze w okolicy

    stay tuned...

    news_, Adik_s, Machoni and 21 others like this.

  20. #40

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie


    Polecamy

    Spędzamy na spokojnie w Swakopmund kilka dni więc można zaplanować objazd po atrakcjach dookoła. Na pierwszy ogień idzie wycieczka do czynnej kopalni uranu kilkanaście kilometrów za Swakop:

    [IMG]

    Na rozstaju dróg stoi kopalniane wozidło:

    [IMG]
    Podjeżdżamy pod samą bramę kopalni i tam niestety okazuje się, że mają dziś święto i zwiedzanie nie jest możliwe
    Możemy tylko z daleka pooglądać hałdy odkrywki a całą kopalnię pięknie widać w google mapach

    [IMG]

    Naszym kolejnym celem jest samotna formacja skalna zwana Spitzkoppe. Wygląda z daleka bardzo imponująco wyrastając z płaskiej pustyni:

    [IMG]

    Objeżdżamy ją dookoła:

    [IMG]

    [IMG]
    i idziemy na krótki trekking, po drodze jaskinie i piękne skalne łuki





    [IMG]
    [IMG]


    Wszyscy przyjeżdżają tu jednak dla tego pięknego okna

    [IMG]

    [IMG]

    Tu też są zwierzątka

    [IMG]

    Jedziemy dalej w pustynię mijając stragany i domostwa miejscowych:

    [IMG]

    [IMG]

    Droga i pustynia jak zwykle zachwyca..

    [IMG]
    [IMG]

    Docieramy do wybrzeża aby ponownie spróbować zobaczyć Cape Cross, miejsce lądowania Portugalczyków w XV wieku. Uznali, że ten kraj to bezużyteczna pustynia, postawili krzyż i bezpowrotnie odpłynęli. Replika krzyża stoi właśnie w Cape Cross:



    Tuż obok znajduje się największa na świecie kolonia uchatek czyli gatunku fok z uchami zewnętrznymi. Są ich gigantyczne ilości i można wkoło nich chodzić po specjalnych pomostach:

    [IMG]

    [IMG]

    [IMG]
    [IMG]

    [IMG]
    [IMG]

    Uchatki są naprawdę sympatyczne natomiast całe miejsce ma jeden feler - okropny smród, niektórzy nie są go w stanie wytrzymać i nawet nie wychodzą z samochodu!

    Na powrocie mijamy wielkie połacie solnisk, niektóre blisko drogi:

    [IMG]

    Obok szereg stolików z pięknymi kawałkami soli i puszeczki na kasę, jak ktoś zechce odpłatnie zabrać jedną do domu. Trzeba dodać, że miejscowi biali nie wyobrażają sobie sytuacji, że ktoś coś zabiera i nie płaci za to nawet jak nie ma obsługi. W podobny sposób widziałem lodówki z piwem na stacji i puszkę obok.

    [IMG]
    Wracamy po południu do Swakop i idziemy na lunch do miejscowego browaru Brewer & Butcher

    [IMG]

    Najpierw degustacja a potem wybór właściwy

    [IMG]

    To już koniec laby, jutro wyruszamy na południe w kierunku Parku Namib-Naukluft oraz legendarnych wydm Sossusvlei

    stay tuned...
    shiver, mastah, PeK and 13 others like this.

Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •