Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 50
Like Tree450Likes

Wątek: Namibia na majówkę z Ethiopianem

  1. #1

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie Namibia na majówkę z Ethiopianem


    Polecamy

    Kontynuuję tradycję wyjazdów na długi weekend majowy do jakiś fajnych miejsc na świecie już od kilku lat. Tym razem padło na Namibię a weekend majowy jest wyjątkowo długi tym razem więc na będzie to prawie 12 dni!
    Udało się sprzedać dzieci i możemy pojechać w gronie przyjaciół.

    Bilety na trasie WAW-VIE-ADD-WDH-ADD-VIE-WAW kupiłem tuż przed nowym rokiem za 2690zł RT. Było jeszcze taniej przez Lisbonę i Angolę ale wylot z Porto i aby się tam dostać trzeba by poświęcić 2 dni - trochę szkoda Afryki na coś takiego.

    Oto mapa trasy




    Do Wiednia wiezie nas Austrian a od Wiednia przez Addis Abebę Ethiopian - na Dreamlinerach (jeden odcinek nawet 787-9)
    To będzie mój debiut w linii z czarnego lądu więc jestem mocno ciekawy jakości i obsługi. Niestety w Etiopii tylko krótkie przesiadki więc zostawię ten kraj na kiedy indziej.

    Inspiracją do wyjazdu była relacja WitkaZ, skrótowa właśnie ale niezwykle zapadła mi w pamięć. Robię więc mniej więcej podobną trasę. W Windhuk wynajęliśmy Toyoty Hilux z namiotami na dachu i jedziemy objazdówkę z północy na południe zaczynając od Parku Etosha.
    Wynajęcie samochodu to była cała epopeja porównywania ofert od wielu małych wypożyczalni a jak się już zdecydowałem to załatwianie przelewu zabrało 2 tygodnie! (to nie takie proste jak się okazuje)
    W Swakopmund wynająłem na kilka dni domek z AirBnB aby trochę wypocząć od jazdy a całą resztę noclegów będziemy ogarniać na gorąco bez żadnej rezerwacji (campingi lub na dziko)

    Relacji na żywo niestety nie przewiduję, nie zabieram laptopa, więc spodziewajcie się więcej po weekendzie majowym.
    Jeżeli ktoś ma jakieś hinty lub ciekawe info do podrzucenia co jeszcze zobaczyć oprócz klasyków z przewodnika to bardzo chętnie poproszę. Idę się powoli pakować, odlot dzisiaj o 19.50

    stay tuned....
    majek, maciass, emircoo and 28 others like this.

  2. #2

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Cały bilet kupiłem w Ethiopian Airlines ale ich apka komórkowa dopiero raczkuje i ciężko się odprawić aby dostać kartę pokładową na telefon lub wybrać miejsce. Pierwszy odcinek do Wiednia do codeshare z Austrian. Kontaktuję się z Austrian na facebooku i chłopaki odnajdują mi PNR na ten odcinek w systemie Austriana. Pozwala mi to na pozyskanie elektronicznych kart pokładowych przynajmniej na pierwszy odcinek.

    Do Wiednia zabiera nas Embraer 195 (podmianka z Dasha):

    [IMG]

    Na pokładzie na tym krótkim locie można się napić piwa i zjeść słoną przekąskę:

    [IMG]

    W Wiedniu pakujemy się do Dreamlinera Ethiopian, który tutaj dobiera pasażerów po rejsie z Brukseli. Ethiopian jest jednym z pierwszych użytkowników Dreamlinerów.

    [IMG]

    Na pokładzie barwy żółto-zielone, stewardesy naprawdę egzotycznie ubrane i bardzo ciekawej urody ale bez fotek na forum (!)

    [IMG]

    Lot do Addis Abeby trwa prawie 6 godzin, serwują obfity obiadek z winkiem lub piwem, mocnych alkoholi nie ma.

    [IMG]

    Lądowanie o świcie, deboarding do autobusu:

    [IMG]

    Lotnisko Bole w Addis Abebie jest właśnie w przebudowie, stary terminal zamknięty a nowy ciągle w stanie "wiecznej budowy"

    [IMG]

    W terminalu ogromna ciasnota, tymczasowe, dość brudne ubikacje i powszechny brak miejsc do siedzenia. 2 knajpy zapchane po dach. Gdzieniegdzie wiszą wyblakłe billboardy reklamujący nowy terminal z datą otwarcia już w 2017 roku!! Oto pierwszy kontakt z tą Afryką!

    [IMG]

    W końcu na monitorach informacja o boardingu do Windhuk. Przy samej bramce za to zero informacji tylko numer bramki. Pani skanuje nasze karty i zaprasza do autobusu, nie ma żadnego info o locie przy gate. Hmm czy my jedziemy do właściwego samolotu?
    Wsiadamy z płyty:

    [IMG]

    B787-8 "Africa First", to pierwszy i najstarszy Dreamliner Ethiopiana. W środku tak jakby ciaśniej i mały szok, ekranik PTV nie jest dotykowy! Mocno coś przyoszczędzili.

    Chwilę bawię się PTV aż dochodzę do mapki. Zamarłem!

    [IMG]


    He! Chyba została stara trasa z jakiegoś poprzedniego lotu, spokojnie myślę.... Ruszamy a szefowa stewardes opowiada o locie. Normalnie tego nie słucham jakoś dokadnie ale tym razem zamieram po raz drugi jak słyszę: "..... i witamy w naszym dzisiejszym rejsie do Lubumbashi.... " !!!!
    W samolocie podnosi się niesamowity rwetes, ludzie coś krzyczą, wstają z miejsc, na twarzach niedowierzanie i zdziwienie!!!!
    WTF ja się także głośno pytam???

    Jak się na chwilę uspokaja odzywa się głos kapitana, który tłumaczy, że leciemy jednak do Windhuku ale musimy zrobić krótki techniczny postój w Lubumbashi. Jeeez gdzie to jest?? aaa w Demokratycznej Republice Kongo!! No pięknie, jeszcze tam nie byłem

    Lecimy jakoś dalej, podają danie ciepłe, nawet spore porcje. Mijamy równik i za niedługo podchodzimy do lądowania w Kongo. Za oknem takie widoczki:
    [IMG]

    [IMG]


    Pierwsze co się rzuca w oczy po lądowaniu to Boeing 727 !!! Widzę tego ptaszka zdatnego do lotu dopiero 3 raz w życiu (poprzednie w Kuala Lumpur i Bogocie)

    [IMG]

    Pytam stewki ile tu bęzdziemy ? - Max 30 minut odpowiada spokojnie.... Ale to jest Afryka. Stoimy na płycie postojowej i absolutnie nic nie dzieje się przez pierwszą godzinę. Wędruję po samolocie z telefonem aby cyknąć jakieś fotki na zewnątrz i całkiem przypadkowo widzę jak podjeżdżają schodki i lokales puka w drzwi. Szefowa stewek otwiera i jestem świadkiem takiej oto konwersacji:
    Lokales: Po co tu wylądowaliście?
    Szefowa pokładu: Mamy specjalne cargo (!!)
    L: Nic o tym nie wiem! Ilu pasażerów wysiada?
    S: Nikt, mamy tylko specjalne cargo
    L: To dlaczego nikt nas nie powiadomił? Jak to cargo przywieźliśie a nie pasażerów? Jakie cargo, gdzie papiery? Idę to wyjaśnić! Siedzieć i nie ruszać się!

    i wychodzi... Dzwi są otwarte, szefowa wstrząśnięta nie zmieszana a ja.... korzystam z okazji i czmycham na zewnątrz!!!!

    Terminal z "fajnym" lokalnym watażką na billboardzie:

    [IMG]

    Jeszcze jeden latający ptaszek z lamusa:

    [IMG]

    Ten archaiczny Benek najwyraźniej będzie gdzieś leciał za chwilę!

    [IMG]

    [IMG]

    Nikt mnie nie zatrzymuje, szefowa poszła pogadać z pilotami, wszędzie ktoś się kręci a ja focę:

    [IMG]

    W końcu wraca ten sam lokalny kolo, mierzy mnie wzrokiem na schodkach dość mocno zdziwiony i pyta o szefową - pokazuję wnętrze samolotu i dalej się rozglądam i focę niezmieszany

    [IMG]

    Chyba się dogadali, bo zaczyna się ruch, otwierają luki i robią rozładunek. Co Etiopia wysyła do Kongo bez oficjalnych papierów i procedur? Lepiej nie wiedzieć....

    Całość zabiera oczywiście prawie 3 godziny- otóż i Afryka właśnie. W końcu zamykają drzwi i kołujemy do startu. Po drodze mija nas startujący Benek 727 - ale narobił hałasu przy starcie!!!

    [IMG]

    Po drodze jeszcze takie widoczki:

    [IMG]


    Dalszy lot juz bez przeszkód i lądujemy w Windhuk z prawie 3 godzinnym opóźnieniem Deboarding piechotką do terminala:

    [IMG]

    Pogoda zachęcająca

    [IMG]

    Niestety na immigration schodzi kolejne 2 godziny - jest potężna kolejka i idzie wolno
    Cały mój plan na pierwszy dzień wziął w łeb. Mieliśmy wylądować o 13.00, pojechać do wypożyczalni, odebrać samochody i zwiedzić Windhuk. W rezultacie opuszczamy lotnisko prawie o 18 a na zewnątrz zaczyna zmierzchać Facet z wypożyczalni, który czeka na nas na lotnisku sugeruje, że zawiezie nas prosto do hotelu i przyjedzie po nas wcześnie rano aby podrzucić do miejsca odbioru samochodu. Brzmi sensownie więc jedziemy do Arrebush Travel Lodge w Windhuk, gdzie zarezerwowałem bungalowy na pierwszy nocleg i zmęczeni idziemy na kolację okraszoną pierwszym lokalnym dobrym browarem!



    Jutro ruszamy w prawdziwą trasę!!

    stay tuned....

  3. #3
    Awatar Cani

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPOD/EPSY/EPGD

    Domyślnie

    I to jest k***a przygoda, a nie jakieś wypasione loty Emirejts, Kataryzacją czy Katajem! Nikt n ic nie wie, lot w ciemno, ósme plenum spółdzielni Zenum, itp. Do tego okazja zaliczenia dodatkowego, niespodziewanego lotniska w pakiecie. Spotkanie z watażką na lotnichu i focenie startującego B727. Mi się podoba i czekam na kolejne relejszyn!

    PS. Piwo jest, jest zabawa!

  4. #4
    Awatar sprajt2

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    LHR

    Domyślnie

    Ja pewnie bym się ob..ał na miętowo. Ale foteczki pierwsza klasa, taki trochę "Pampalini łowca zwierząt"

  5. #5
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Dawaj dalej! Nie mogę się doczekać.
    sprajt2 likes this.
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  6. #6
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    Zaczyna się grubo
    Cani likes this.

  7. #7

    Dołączył
    Jun 2010

    Domyślnie

    Bidy ni ma, czekam na więcej
    300. Dywizjon Bombowy im. Ziemi Mazowieckiej

  8. #8
    Awatar Rob_Sad

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Cani Zobacz posta
    I to jest k***a przygoda, a nie jakieś wypasione loty Emirejts, Kataryzacją czy Katajem! Nikt n ic nie wie, lot w ciemno, ósme plenum spółdzielni Zenum, itp. Do tego okazja zaliczenia dodatkowego, niespodziewanego lotniska w pakiecie. Spotkanie z watażką na lotnichu i focenie startującego B727....
    Otóż to. Mój pierwszy daleki lot miałem w 2001 do Kamerunu. To była jeszcze Ś.P. Sabena. Silnik A332 popsuł się podczas kołowania na pas, wróciliśmy do gejta i czekaliśmy tam .. 5h patrząc przez okna jak naprawiają silnik. Potem było już tylko ciekawiej, bo po zmianie maszyny (silnika nie naprawili) po starcie powiedziano nam, że nie będzie lądowania w Yaunde, a lecimy do .. Kinszasy, a Yaound ma być w drodze powrotnej.
    Trafiam więc niespodziewanie w środku nocy do kraju który chyba był wtedy delikatnie mówiąc militarnie niestabilny, bo po lądowaniu samolot otoczyło wojsko. Postaliśmy tam trochę i nic więcej. Droga startowa w Kinszasie była tak dziurawa, że przy starcie i lądowaniu otwierały się schowki pod sufitem. Do Yaunde dotarłem wtedy z opóźnieniem ponad 12h, Sabena w zamian rozdała bony zniżkowe na kolejny lot. Co z tego skoro linia 1,5 miesiąca później zbankrutowała

  9. #9

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Po takiej podróży pierwszy nocleg w wygodnym łóżku jest bezcenny zwłaszcza w perspektywie spędzenia następnych nocy w namiotach na dachu samochodu
    Trafiliśmy na bardzo fajny "lodge" jak tu się to nazywa z małymi 2-osobowymi domkami:

    [IMG]

    O ósmej rano przyjeżdża po nas facet z wypożyczalni. Jak pisałem wcześniej zdecydowałem się na Advanced Car Rental. Dostałem oferty z około 10 różnych wypożyczalni i oni byli po prostu najtańsi. Wypożyczenie Toyoty Hilux (rocznik 2013) z pełnym wyposażeniem kempingowym kosztowało nas równo 3000zł za 10 dni od 4-osobowego samochodu. Do tego zdecydowaliśmy się doubezpieczyć szyby i opony (przydało się!!) oraz znieść udział własny w szkodzie aby nie być zaskoczonym dużym kwotami dopłat w przypadku poważniejszej awarii lub wypadku (nie zdarzyło się na szczęście nic!) co kosztowało dodatkowy 1100zł na samochód. Śmiało mogę ich polecić, pełna profesjonalna obsługa a samochód w bardzo dobrym stanie.

    Przechodzimy szkolenie z rozkładania namiotów (dzieci obce, samochody nasze):

    [IMG]


    Na pace mamy stolik, krzesła, lodówkę (z osobnym akumulatorem), pełny serwis do jedzenia, butlę gazową i grilla oraz łopatę i siekierę (na lwa chyba )

    Pozostaje zatknięcie naszej flagi i ruszamy na wyprawę!

    [IMG]


    Zaczynamy od zatankowania (samochód jest z pustym bakiem i taki trzeba oddać). Wchodzi prawie 140 litrów co starczy na ok. 1500km. Jedziemy do pobliskiego marketu kupić brakujące rzeczy. Z Polski wzięliśmy suchy prowiant, głównie paczkowane wędliny i pasztety, coś w słoikach, zupki do zalewania itp. Ponieważ mamy dość sporą lodówkę więc można spokojnie dokupić na miejscu chleby paczkowane, nabiał, wodę (dużo) oraz napoje wszelakie. Tak wyposażeni wyjeżdżamy z Windhuk na północ. Po drodze 2 punkty kontrolne lokalnej policji ale oczywiście nas turystów traktują bardzo uprzejmie.

    Dzisiaj w planie tylko dojazd do wschodniej bramy Parku Etosha. To prawie 550km. Na szczęście prawie cała droga jest asfaltowa co pozwala nam jechać z prędkością 120km/h. Nasze 2 Toyoty wyposażone są w urządzenia monitorujące i ostrzegające dość głośnym piskiem o przekroczeniu prędkości - do 120km/h po asfalcie i do 80km/h po szutrach i off-road. W warunkach umowy stoi, że jak przekroczymy te prędkości to przestaje działać ubezpieczenie.

    Przejechanie tego dystansu zajmuje nam caaaalutki dzień. W planach mieliśmy zajechanie na farmę gepardów, ale jesteśmy tam około 13 i na bramie dowiadujemy się, że jeżeli nie zrobiliśmy wcześniej rezerwacji to o tej porze już nas nie wpuszczą No trudno, to była atrakcja opcjonalna.
    Tuż przed szóstą meldujemy się przy wschodniej bramie Parku Etosha (Namutoni Gate) :

    [IMG]

    Udało się wjechać jeszcze przed zamknięciem bramy o 18! Koszt wjazdu to 45zł od osoby za 2 dni pobytu w Parku.

    Jedziemy przez park i od razu na dzień dobry spotkanie z antylopami!

    [IMG]

    Naszym celem jest dojechanie do pobliskiej Camp Namutoni i zanocowanie na kempingu. W Namutoni w recepcji facet pyta nas o rezerwację, twierdząc, że na całym terenie Parku trzeba z dużym wyprzedzeniem rezerwować nawet miejsca kempingowe! Na szczęście jest jedna wolna parcela i wbijamy się na nią. Kamping kosztuje ok 56zł od osoby z wliczonym samochodem. Na miejscu dość dobry standard, ciepła woda, papier w kiblach itp. Jutro będziemy mieli większe zmartwienie co do noclegu.

    Rozbijamy po raz pierwszy nasze namioty:

    [IMG]

    Wieczorem robi się chłodno, trzeba założyć polar ale bez przesady.

    [IMG]

    Jest niesamowicie klimatycznie!

    [IMG]

    Prowadzimy "integrację" do późnej nocy a potem robimy wypad do pobliskiej waterhole czyli wodopoju, który znajduje się w granicach kempingu. Jest ładny zachód słońca

    [IMG]

    ale żadnych zwierząt poza ptakami się nie doczekaliśmy

    Idziemy spać w nadziei, ze jutro w Parku "coś" uda się nam zobaczyć. Planujemy na przejechanie Etoshy 2 pełne dni! Będzie się działo, że hej!!!

    stay tuned...

  10. #10
    Awatar cart

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Ja ruszam za 5 tygodni i biorę zwykłego sedana. Noclegi wszystkie porezerwowałem by na miejscu nie pocałować klamki.
    Rob_Sad, sprajt2 and STYRO like this.
    Moje podróże - http://www.piotrwasil.com


  11. #11

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez cart Zobacz posta
    Ja ruszam za 5 tygodni i biorę zwykłego sedana. Noclegi wszystkie porezerwowałem by na miejscu nie pocałować klamki.
    Hmm, wiem, że koszty itp. ale to był nasz jedyny dzień z asfaltem. Dalej do końca wyprawy tylko szutry i off-road "nie dla sedanów" Jak możesz jeszcze to radzę zmień na 4x4!! Nawet w Etoshy są miejsca z dojazdem tylko terenówką

  12. #12

    Dołączył
    May 2013

    Domyślnie

    Bardzo ciekawa podróż, dobrze się czyta i ogląda zdjęcia.
    Wygląda na to, że afrykańskie lotniska, nawet te bardziej turystyczne po prostu mają we krwi nieład, nieporządek, brak jakichkolwiek oznaczeń, podpisów. Może w moim przypadku nie było aż tak egzotyczne, ale tanzańskie lotnisko na Zanzibarze też jest w wiecznej renowacji, podpisów jaki lot z jakiej bramki nie ma, zaduch, wilgoć i zero klimatyzacji (w jednym sklepie klimatyzacja była). Jak ja wylatywałem stamtąd, to z jednej bramki, z jednej kolejki puszczali do trzech samolotów (do Tanzanii, Kenii i Polski), a po załadowaniu samolotu czekaliśmy pół godziny na dokumenty z ziemi.

    Czekam na dalsze wpisy!

  13. #13
    Awatar cart

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez hiszpan2007 Zobacz posta
    Hmm, wiem, że koszty itp. ale to był nasz jedyny dzień z asfaltem. Dalej do końca wyprawy tylko szutry i off-road "nie dla sedanów" Jak możesz jeszcze to radzę zmień na 4x4!! Nawet w Etoshy są miejsca z dojazdem tylko terenówką
    Hm, to dziwne, bo większość osób, z którymi rozmawiałem powiedziało mi że prawie wszędzie można jechać sedanem, nawet po tych szutrach.
    Moje podróże - http://www.piotrwasil.com


  14. #14

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Głównymi drogami przejedziesz, ale mnóstwo atrakcji jest na dojazdówkach i tam już słabo bez 4x4....

  15. #15

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Rano budzimy się trochę później niż planowaliśmy niestety. Park otwierają od 7 rano i właściwe trzeba o tej porze już być przy bramie. Ale my po pierwszym wieczorku mamy niewielkie opóźnienie... No ale świt jest tak piękny, że szkoda w pośpiechu wyjeżdżać:

    [IMG]

    To zdjęcie zrobił zapoznany wieczorem Sławek ze zorganizowanej wycieczki, która rozbiła się parcelę obok. On już jest w parku drugi dzień i nam uświadomił co nas czeka i jak wcześnie trzeba wyruszyć aby zobaczyć jak najwięcej zwierząt. Ich jest 16 osób i mają taki specjalny busik do zwiedzania parku oraz przewodnika.

    Czytamy też o zasadach zwiedzania Etoshy - zasada główna: zakaz wysiadania z samochodu (jest za to kara 500usd oraz można stracić życie!), zakaz używania dronów, karmienia zwierząt, głośnego zachowywania itp.

    W momencie kiedy zwijamy namioty, na kamping wpada stado ssaków - to mangusty. Działają jak odkurzacze - rzucają się na odpadki i śmietniki, rozrywają foliowe reklamówki- wygląda to jak jakiś nalot:

    [IMG]

    No ruszamy w końcu tuż przed 8 rano z duszą na ramieniu czy coś da się zobaczyć??? Kupiłem w sklepiku mapę i jest to strzał w 10. Zaznaczone są wszystkie wodopoje na bocznych dróżkach i porady gdzie pojechać oraz mały atlas zwierząt.

    Najpierw natykamy się na stado ptaków - To dzikie perliczki, będą nam potem wbiegać stadami na drogę podczas dalszej jazdy

    [IMG]

    No ale dosłownie pół kilometra od bramy kempingu - zebry!!!

    [IMG]

    Wystarczyło zjechać z głównej drogi i nagle stada zwierząt. Zebry nic sobie nie robią z naszego samochodu i naprawdę są blisko!

    [IMG]

    [IMG]

    [IMG]

    Jak już się napatrzyliśmy na pierwsze zebry, pojawiają się gnu:

    [IMG]

    [IMG]

    [IMG]

    a potem całe stada:

    [IMG]

    W całym parku jest kilkanaście tzw waterholes czyli wodopojów. Większość naturalna ale część też zrobionych przez człowieka. To do nich kierujemy się głównie zwiedzając park - tam spotykamy najwięcej zwierząt

    [IMG]

    [IMG]

    Szakal:

    [IMG]

    [IMG]

    Zebry przy wodopoju:

    [IMG]

    Kolejne ptaki po drodze - to jest drop olbrzymi

    [IMG]

    A to przedstawiciel orłów



    Ten maluch to dudek afrykański:

    [IMG]

    A to...

    [IMG]

    .... kraska liliowopierśnia - przepiękny ptak!!!

    Marzymy o zwięrzętach z wielkiej afrykańskiej piątki... Mija dosłownie 30 minut od wzdychania i nagle...

    [IMG]

    Żyrafy wchodzą do szafy!!!!

    [IMG]


    Halo! A ci tu skąd??? Co to za białe cuś z czterema głowami?



    No nie, może chcecie wiecej żyraf??? Bardzo proszę, pobiegajmy razem!

    [IMG]

    [IMG]

    Były żyrafy, to teraz zamarzyły nam się stada słoni... eh marzenia! Ale zaraz, słonie są już za zakrętem!!!!

    [IMG]

    Dosłownie wjeżdżamy w stado, króre wędruje sobie w poprzek drogi!

    [IMG]

    Jeden z nich przechodzi... 3 metry od naszego samochodu. Nie śmiemy oddychać a co dopiero wykonać jakiś ruch, silnik zgaszony, trzeba się szczypać czy to się dzieje naprawdę!

    [IMG]

    Kolejna dwójka zaczyna na naszych oczach figle!!!

    [IMG]

    Niesamowite, to dzieje się 10m od nas!

    [IMG]

    Zostało po nich tylko wspomnienie, co jeszcze? nie wiem... albo wiem!

    [IMG]

    Wow, kolejne stada różnych zwierząt następują po sobie coraz szybciej. Teraz czas na antylopy, których jest w Etosha oczywiście najwięcej. Najładniejsze z nich IMHO to impale:

    [IMG]

    Często przebiegają nam przed maską

    [IMG]

    Najwięcej jest jednak szpringboków (skocznik)

    [IMG]

    [IMG]

    [IMG]

    Najbardziej dostojnie wyglądają za to oryxy

    [IMG]

    [IMG]

    Stado oryxów na tle wyschniętego słonego jeziora Etosha Pan, które jest centalnym punktem parku. Napełnia się bardzo rzadko.

    [IMG]

    Głowna droga w parku, zwięrząt mało z niej widać, trzeba się zapuszczać na mniejsze dróżki, z których częśc jest tylko dla 4x4

    [IMG]

    [IMG]

    Mamy teraz apetyty na nosorożca! Chyba dobrą dróżkę znalazłem!

    [IMG]

    Niestety na razie nosorożca brak!

    Jeździmy od waterhole do waterhole bocznymi dróżkami cały dzień i oddaliliśmy się niewiele od Namutoni Camp. Przygodni turyści w innym samochodzie rzucają nam tekst, że najlepszym miejscem do zobaczenia nosorożca jest waterhole na kempingu Halali. Zrobiła się 17-nasta i trzeba zdecydować o noclegu. Dojeżdżamy do Halali Camp. W całej Etoshy jest tylko 5 miejsc do nocowania i podobno najwięcej zwierząt jest w okolicach właśnie Halali. Na recepcji pani na nasze pytanie o miejsce wybucha śmiechem! Helo- tu się rezerwuje miejsca kempingowe na mięsiące do przodu!!! Ooopsik... no ale nie poddajemy się Uprzejmą perswazją, maślanym wzrokiem, miną zbitego psa oraz zwykłym polskim uporem nie dajemy się przegonić z recepcji aż do momentu, kiedy zrezygnowana Pani stwierdza, że nas wpuści jak zaparkujemy z tyłu za umywalniami i będziemy bez słupka z prądem. Juppi!! Wjeżdżamy na nocleg! Idziemy jeszcze na fajny basen na kempingu i zaraz zapada zmrok. Robi się super klimatycznie znowu:

    [IMG]

    To jeszcze nie pora na spanie. Wszyscy dookoła szykują się na wieczorne wyjście do lokalnego waterhole, gdzie coś na pewno się pojawi!!!

    Co przyszło w nocy do waterhole????
    O tym w następnym odcinku!
    sprajt2, cart, mb72 and 29 others like this.

  16. #16
    Awatar sprajt2

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    LHR

    Domyślnie

    LEW

  17. #17
    Awatar cart

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Ha, a ja mam 2 nocki w Halali już zarezerwowane
    Piękne zwierzaki, ciekawe czy będzie lepiej niż w Masai Mara.
    hiszpan2007 likes this.
    Moje podróże - http://www.piotrwasil.com


  18. #18

    Dołączył
    May 2010

    Domyślnie

    Świetna wycieczka. Namibia jest bardzo fajnym krajem dla odludków. Dlatego mój znajomy kupił tam bungalow i jak to mówi : na starość/emeryturę się tam przenosi Na szczęście nie musi aż tak długo czekać. Za tydzień spędzimy w tym pustynnym kraju kilka dłuższych chwil. Będę się kręcił w okolicach tzw. Pasa Caprivi. Może jakieś spotkanie na afrykańskiej glebie.
    Nieliczna architektura w miastach jest pod silnym wpływem kolonialnym Niemiec, pomimo że władanie naszych zachodnich sąsiadów na kontynencie afrykańskim nie było zbyt długie.
    Co tyczy się Boeinga 707 w wersji cargo, ktoś tutaj na forum twierdził przy okazji incydentu w Kolumbii, że w stanie lotnym na całym świecie są tylko trzy egzemplarze. Nie wiem ile w tym prawdy ale sam widziałem dwa operujące w Angoli które latały do DRK z eszelonem.

  19. #19
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Mega relacja, mega foty, dawaj dalej
    tartal likes this.
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  20. #20
    Awatar Wamo

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie


    Polecamy

    Wreszcie zobaczyłem zdjęcie Shak-Ala z Afryka co kocha Polanda

Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •