Pokaż wyniki od 1 do 9 z 9
Like Tree108Likes
  • 24 Post By hiszpan2007
  • 15 Post By shiver
  • 3 Post By Marcin Malinowski
  • 5 Post By KubaB
  • 23 Post By hiszpan2007
  • 18 Post By hiszpan2007
  • 9 Post By hiszpan2007
  • 11 Post By cart

Wątek: Yellowstone Park na weekend z LOT, United i Delta

  1. #1

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie Yellowstone Park na weekend z LOT, United i Delta


    Polecamy

    Nie mogę za długo usiedzieć w domu, obowiązki wzywają za wielką wodę i to do nowego miejsca dla mnie - do San Diego. Tak się jednak dobrze składa, że tematy służbowe kończą się w piątek i mogę jeszcze zaliczyć fajny weekend "gdzieś w Stanach"
    Hmm, nigdy nie byłem w Parku Yellowstone... a to już po drodze do Polski więc super pasuje

    Znając mój rozkład służbowy już miesiąc temu kupiłem bilet do Los Angeles w LOT a powrotny z Nowego Jorku, jako miejsca gdzie najłatwiej dolecieć w USA. Całość wyszła całkiem znośnie - 2700pln.

    Okazało się, że w Kalifornii spotkam znajomego Polaka, który na hasło "weekend w Yellowstone" uśmiecha się na Messengerze od ucha do ucha i deal stoi. Jedziemy więc na weekend we dwóch - rozłożą się lepiej koszty!

    Szukam jak tam dolecieć, opcji jest kilka, tzn. Yellowstone Park obsługuje aż 4 pobliskie lotniska: Bozeman, Cody, West Yellowstone i Jackson Hole. Mamy z kumplem trochę punktów do spalenia w United i bach - za 10k mil plus 5USD opłat (słownie pięć dolców opłat!!!) bierzemy bilety z San Diego do Bozeman z przesiadką w San Francisco. Do Nowego Jorku zawiezie mnie już Delta (najtaniej i najwygodniej) z przesiadką w Minneapolis.

    Oto pełny plan lotów:

    WAW-LAX: LOT Boeing 787-9
    SAN-SFO: United Boeing 737-900
    SFO-BZN: United Boeing 737-800
    BZN-MSP: Delta Boeing 737-900
    MSP-JFK: Delta Airbus 319
    JFL-WAW: LOT Boeing 787-9 (będzie mój debiut)

    Piszę tę relację z Nowego Jorku, gdzie właśnie dotarłem i czekam na mój pierwszy lot LOTowskim 787-9. Na dodatek LOT przyjął moją licytację o upgrade do Premium Economy (za 810zł) więc będzie trochę bardziej komfortowo, zwłaszcza, że jutro z lotniska jadę od razu na spotkania do pracy.

    Dużo się działo przez ten tydzień a najważniejsze, że wyszedł super weekend w Yellowstone, najsłynniejszym parku Stanów Zjednoczonych.
    Ale po kolei, na Okęciu jestem w poniedziałek po południu, zdaję bagaż w okienkach biznesowych mając status Silver

    [IMG]


    Podczas check-in wybieram sobie miejsce 7C i chyba to najlepsze miejsce w economy w Dreamlinerze. Można spokojnie wyciągnąć nogi a przed sobą nie ma toalety. Jako statusowy mogę to miejsce sobie zaklepać w apce LOTu na dzień przed wylotem.
    Do Los Angeles zabierze nas LRB:

    [IMG]

    LF dość słaby w ekonomiku, na oko jakieś 60%, sporo obcojęzycznych pasażerów. Obok mnie siada fajna dziewczyna z Izraela, dla której połączenie przez Warszawę jest sporo tańsze niż lot bezpośredni z Tel-Avivu i twierdzi, że będzie następnym razem też lecieć w ten sposób. To dobry znak dla LOTu.

    LOT serwuje dwa ciepłe posiłki na tej trasie a na dodatek alkohole są bezpłatne (tylko wino i piwo ale zawsze to coś!)
    Jedzenie naprawdę smaczne i obfite. Rezygnuję od tej relacji z zamieszczania fotek tacek z jedzeniem, bo nawet mi się to przejadło...

    Po drodze fantastyczne widoki Grenlandii - sami zobaczcie:

    [IMG]



    Tylko dla takich widoków też warto latać....



    Lądujemy o czasie około 21.00, emigracja to prawie 1,5h , biorę samochód i jadę do hotelu w Los Angeles.

    Zaplanowałem podróż do San Diego samochodem następnego dnia, ponieważ pierwsze spotkanie mam dopiero wieczorem. Ale zaraz, to tylko 2 godziny jazdy - muszę coś wymyślić na drogę. Mam! Przejadę się przez mało znany park w Kaliforni: Joshua Tree National Park oraz zahaczę o Palm Springs. Więc do dzieła, do weekendu w Yellowstone jeszcze daleko....

    stay tuned
    sprajt2, N077GL, Rafal and 21 others like this.

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Ej to nie fair! Nie możesz tego pisać, bo nie wróciłeś z Namibii jeszcze!
    sprajt2, KubaB, yav and 12 others like this.

  3. #3

    Dołączył
    Oct 2013

    Domyślnie

    Post roku na forum! Brawo shiver hahahaha
    Cytat Zamieszczone przez shiver Zobacz posta
    Ej to nie fair! Nie możesz tego pisać, bo nie wróciłeś z Namibii jeszcze!
    Wysłane z mojego G620S-L01 przy użyciu Tapatalka
    jtf2, kiepstein and myszygon like this.

  4. #4
    ModTeam
    Awatar egon.olsen

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA
    Wpisów
    46

    Domyślnie

    Grenlandia super - rzadko się zdarza, żeby było tak bezchmurnie.
    Pozdrawiam
    Krzysztof Moczulski


  5. #5

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez hiszpan2007 Zobacz posta
    Rezygnuję od tej relacji z zamieszczania fotek tacek z jedzeniem, bo nawet mi się to przejadło...
    Dobre żarcie nie jest złe. Szczególnie z LOTu
    A tak na serio to uważam, że pokazanie co linie oferują, a czego nie to jednak istotny element relacji na forum lotnicznym

    Cytat Zamieszczone przez egon.olsen Zobacz posta
    Grenlandia super - rzadko się zdarza, żeby było tak bezchmurnie.
    U mnie też było widać, ale pewnie zajęty byłeś zdjęciem stewki

  6. #6

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Mam praktycznie cały dzień aby dojechać do San Diego a to raptem 125mil. Tak jak sobie wymyśliłem jadę więc na wschód w kierunku Palm Springs i Parku Narodowego Joshua Tree.

    Na początek niedaleko LAX obserwuję podejście chińskiego A380:

    [IMG]

    Jedna z bram wjazdowych do parku znajduje się w miejscowości Joshua Tree i tam się właśnie kieruję. Wjazd jak do prawie każdego amerykańskiego parku kosztuje 35USD od samochodu ale przy moim wjeździe zastaję zamkniętą budkę. Obok stoi ranger i go pytam, ten wzrusza ramionami, każe mi wjeżdżać i zapłacić przy wyjeździe. Jak wyjeżdżam to budka też jest zamknięta więc nie miałem jak zapłacić

    Park mieści się na skraju dwóch pustyń Sonory i Mojave i jest dość wysoko nad poziomem morza. Jest baaardzo gorąco, mam dwie butelki wody i jakieś suche żarcie z 7Eleven. Temperatura w najcieplejszym miejscu przekroczyła 100F.

    Większość krajobrazu to po prostu rzadki las drzewek Jozuego - wygląda to tak:

    [IMG]
    [IMG]
    [IMG]

    W parku są 4 główne atrakcje do odwiedzenia, pierwsza to szlak do przejścia w Hidden Valey. Trasa na około 45 minut w niezłym upale - skały i różnorodna roślinność pustynna:

    [IMG]
    [IMG]

    [IMG]

    [IMG]


    [IMG]
    [IMG]
    Następnie wjeżdża się na duże wzgórze tzw Keys View aby popatrzyć na uskok San Andreas i leżące na jego krawędzi Palm Springs:

    [IMG]
    [IMG]


    Park jest mekką dla wielbicieli wspinaczki skałkowej, jest mnóstwo fajnych formacji skalnych i miejsc gdzie można ją uprawiać

    [IMG]
    Najsłynniejszą formacją skalną jest Czaszka w okolicach Jumbo Rocks, trzeciej atrakcji parku:

    [IMG]



    Wszędzie dookoła mniejsze i większe drzewka Jozuego (nazwane tak, bo kojarzyły się pierwszym bobogojnym osadnikom ze wznoszącym ręce do góry prorokiem)

    [IMG]

    Ostatnia atrakcja to Cholla Cactus Garden - ogród kaktusów

    [IMG]
    [IMG]

    Kaktusy Cholla są dość niebezpieczne, ukłucie jest bolesne i często kawałek igły zostaje w ciele, trzeba interwencji lekarza

    [IMG]
    No i to z grubsza koniec, cały objaz zajął mi 3,5 godziny. Wyjeżdżam przez słynne miasteczko TwentyNine Palms, gdzie obok jest baza wojskowa i poligon.

    Jadę przejechać się po Palm Springs i coś zjeść. Jest niesamowicie gorąco w dolinie. Klimaty Palm Springs jak z filmów, niekończące się wille i palmy:

    [IMG]
    [IMG]

    Ruszam w dalszą drogę do San Diego, jeszcze rzut na przykryte mgłą pobliskie góry:

    [IMG]
    [IMG]


    cdn...

  7. #7

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Do weekendu jeszcze parę dni, spędzam ten czas służbowo w San Diego, głównie na wyspie Coronado. Jest piękna pogoda i po południu po prostu biegam wzdłuż plaży lub w Parku Balboa

    [IMG]
    Na wyspie znajduje się jeden z legendarnych amerykańskich hoteli, zbudowany w stylu wiktoriańskim w XIX wieku Hotel del Coronado. Cały czas używany i odnawiany. Wieje luksusem....

    [IMG]
    [IMG]

    Znajduje się tu też baza US Navy wraz z lotniskiem (i lotniskowcami ). Co chwilę latają nad nami jakieś wojskowe ptaszki na treningi i patrole np. F-18:

    [IMG]


    W przepięknym miejskim parku Balboa po bieganiu piję naprawdę fajny browar:

    [IMG]
    Ponieważ Ameryka samochodami stoi, musiałem coś wypożyczyć na ten tydzień aby się przemieszczać. Co tu wypożyczyć w Kalifornii na początku czerwca na ciepłe słoneczne dni? Hmm

    [IMG]
    Znowu za 290zł za dzień z pełną opcją ubezpieczenia i zwrotem w San Diego (przez wyszukiwarkę Ryanaira). Niestety na lotnisku w Los Angeles gdzie go brałem w Alamo, nie udało się ugrać wersji GT. Manago był nieubłagany i mi nie dał - gdyby były jakieś fajne babki jak ostatnio na Oahu, to pewnie by się udało... Ale i tak się czadowo jeździ

    W końcu nadchodzi piątunio i po załatwieniu ostatnich spotkań jadę z kolegą na lokalne lotnisko w San Diego. Wita nas tam model Ryan Spirit of St.Louis, którego oryginał został właśnie zbudowany w San Diego a wystawiany jest w Waszyngtonie.

    [IMG]
    Lotnisko jest niewielkie i przytulne ale lądują na nim nawet szerokie kadłuby z Europy.

    Lecimy do Bozeman w Montanie z przesiadką w San Francisco linią United. Mój kolega ma status United Premier 1K więc nasze bagaże lecą gratis a my dostajemy miejsce przy wyjściu awaryjnym. Pierwszy odcinek operowany jest Boeingiem 737-900.

    [IMG]
    Na pokładzie napoje soft i nieśmiertelne ciastko United serwowane na każdej krajówce. Ja wybrałem Bloody Mary soft - bardzo dobry drink, kolega ze względu na status ma jedną przekąskę z karty gratis.

    [IMG]
    W San Francisco mamy raptem godzinkę, starcza to aby nadrobić w knajpce nadwątlone siły dobrym burgerem wraz kolejnym kalifornijskim kraftem - tym razem to strzał w dziesiątkę: wyśmienite Omission Pale Ale - najlepsze które piłem na całym wyjeździe:



    Do Bozeman zabiera nas kolejny Benek 737-800. Nigdy nie byłem w Montanie więc jestem ciekawy co zobaczę. Na podejściu ośnieżone góry:

    [IMG]
    A następnie wlatujemy do przepięknej doliny Gallatin, w której środku leży Bozeman, będącej w czasach pionierskich miejscem popasu lokalnych Indian - Szoszonów. Indianie nazywali ją Doliną Kwiatów. Z góry jest śliczna:

    [IMG]
    Lądujemy na małym lotnisku, będącym jedną z bram przylotowych do Yellowstone. Dokujemy o dziwo do rękawa:

    [IMG]
    Pozostaje odebrać samochód z wypożyczalni i ruszyć w kierunku Parku Yellowstone

    stay tuned..
    Rafal, Drzemi, Wamo and 15 others like this.

  8. #8

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Znowu mnie wywiało w świat, więc relacja trochę utknęła ale już nadrabiam zaległości.

    Z Bozeman do Yellowstone North Entrance jest około 80mil. Pokonujemy ten dystans w nieco ponad godzinę zwłaszcza, że ruch jest znikomy a na autostradzie wolno jechać 80mil/h !!! To dla mnie nowość jak na USA. Wjazd do parku jest za miejscowością Gardiner, ciągle jeszcze w Montanie ale zaraz za bramką parku zaczyna się Wyoming. Koszt to standardowo 35USD od samochodu ale na szczęście kolega ma jeszcze ważny roczny pass więc znowu mi się upiekło.

    [IMG]
    Pierwszą atrakcją zaraz z brzegu są wspaniałe tarasy wapienne zwane Mammoth Hot Springs. Każdy kto był w Turcji na wczasach i pojechał do Pamukkale ten od razu rozpozna podobieństwo.

    [IMG] [IMG]
    Zwiedza się wygodnie na drewnianych pomostach

    [IMG]
    Jedziemy dalej na południe zrobić kawałek Grand Loop. Krajobrazy zapierają dech w piersiach, jest piękna pogoda i ciepło.

    [IMG]
    Po drodze mnóstwo atrakcji przyrody, które mamy zaznaczone na mapie i po kolei je odwiedzamy. Ludzi jeszcze jest mało o tej porze roku.

    [IMG]

    Wszędzie widzimy zwierzęta takie jak sarny i lokalne antylopy albo bizony, których w Yellowstone jest prawie 4800!!!

    [IMG]

    Zajeżdżamy do pierwszego, dużego pola gejzerów - Norris Geyser Basin. Widziałem już takie pola gejzerów na Islandii ale to co jest w Yellowstone to znacznie przewyższa te co można zobaczyć na wulkanicznej wyspie.
    Kolory powalają:

    [IMG]
    [IMG]
    [IMG]

    Zwiedzanie oczywiście na drewnianych pomostach

    [IMG]
    Tu wszystko żyje i co chwila wybucha:



    [IMG]
    [IMG]
    [IMG]
    Piękne gotujące się błotko

    [IMG]
    Przyroda, góry i zwierzęta - oto Yellowstone. Bizonów pełno wszędzie. Właściwie to nie ma miejsca, z którego jakiegoś by nie było widać:

    [IMG]
    Niekiedy pasą się przy samej drodze lub na niej stoją:

    [IMG]
    Dojeżdżamy do kolejnej grupy gejzerów Lower, Middle i Upper Geyser Basin:

    [IMG]
    [IMG]
    Znajduje się tu najsłynniejszy gejzer Yellowstone: Grand Prismatic Spring. Niestety nie ma pomostu aby zobaczyć go z góry więc w całej okazałości widać go tylko na tablicy:

    [IMG]
    A z kładki wygląda tak:

    [IMG]
    [IMG]

    Robi się wieczór, dojeżdżamy do Old Faithful, najsłynniejszego wybuchającego gejzera w Yellowstone. Mamy tu zaplanowany nocleg w Old Faithful Snow Lodge. Tanio nie było ale takie są ceny w parku, na dwóch mamy jeden pokój więc jakoś przeżyjemy.

    [IMG]
    Jeszcze tylko trzeba spróbować bizona przed snem z lokalnym craftem



    W smaku nie powalał, ale byliśmy śmiertelnie głodni po tych wycieczkach po gejzerach. Nazajutrz cały dzień w trasie po parku.

    stay tuned...
    Rafal, cart, PeK and 6 others like this.

  9. #9
    Awatar cart

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez hiszpan2007 Zobacz posta
    Znajduje się tu najsłynniejszy gejzer Yellowstone: Grand Prismatic Spring. Niestety nie ma pomostu aby zobaczyć go z góry
    Trzeba było wejść na wzgórze. Ja szedłem na przełaj



    hiszpan2007, PeK, myszygon and 8 others like this.
    Moje podróże - http://www.piotrwasil.com


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •