Strona 4 z 5 PierwszyPierwszy ... 2 3 4 5 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 61 do 80 z 91
Like Tree491Likes

Wątek: LIVE: Korea, Tajwan, Peskadory, czyli LOTem na Podwójne Wydry i inne Mad Dogi :)

  1. #61

    Dołączył
    Jun 2010

    Domyślnie


    Polecamy

    Tajfun jest spodziewany w Szanghaju - miasto już otrzymało alert.

    W PEK pewnie będzie deszczowo z tego powodu.
    300. Dywizjon Bombowy im. Ziemi Mazowieckiej

  2. #62

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Grimson Zobacz posta
    Tajfun jest spodziewany w Szanghaju - miasto już otrzymało alert.

    W PEK pewnie będzie deszczowo z tego powodu.
    Jak wylatywaliśmy z PEK to lało
    Teraz już WAW i Polonez
    Ciąg dalszy relacji niebawem, materiału jest sporo. Bo Wydry to rewelacja

    Wysłane z mojego SM-G903F przy użyciu Tapatalka

  3. #63

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    nadrabiamy zaległości w relacji:

    Zapomniałem napisać, że konkurs wygrał @Pitterek - kupowaliśmy gimbab, czyli ruloniki z ryżu mające w środku warzywa a wszystko zawinięte w płatki z alg. Nagrodą są właśnie dwa opakowania płatków z alg





    Mam jeszcze zaległy filmik z lądowania w Taipej (TSA) oraz jedno zdjęcie ze zniżania







    Po wylądowaniu w TSA pojechałem do hotelu zostawić graty, a następnie już tylko z plecakiem szybkim pociągiem do miasta Koashiung w południowej części Tajwanu. Taipei i Koashiung dzieli prawie 400 km, najszybsze pociągi pokonują ten dystans w około 1h30 min (chyba z dwoma przystankami)
    Taipei Main Station to bardzo rozległy teren, ale w środku jest wielka centralna hala, w której ... nie ma ani jednej ławki. Ludzie siedzą więc na podłodze





    Cały skład pociągu na stacjach zatrzymuje się w dokładnie wyznaczonych miejscach, peron i tory dzieli stosowna bariera jak w niektórych liniach metra, a pasażerowie mogą się wcześniej ustawić w kolejce do wsiadania i nie trzeba biegać po peronie w momencie gdy nadjedzie pociąg.
    foto ze stacji







    Pociąg rozwija 300 km/h, w środku jest chyba głośniej niż w w pociągu którym jechaliśmy w Korei, ale podróż i tak bardzo miło przebiega.





    W Koashiung ze stacji odbiera mnie kolega, zresztą też zaangażowany "lotnik" , tylko z sąsiedniego portalu robimy krótką wycieczkę objazdową po mieście, widzimy miasto ze wzgórza







    potem night market, gdzie ilość i różnorodność zapachów i smaków przyprawia o zawrót głowy





    Ten pan smaży (bardzo smaczne zresztą) naleśniki z jajkiem, warzywami i ostrygami (albo krewetkami, jak kto chce)







    Różne inne specjały







    Bułki z mięsem albo serem są pieczone w poniższym piecu-palenisku





    Pani wywiozła pieski w wózku na spacer. Pewnie aby się nie zmęczyły??



    A tutaj gra w butelkę, ale zupełnie inna niż my znamy. Zabawa polega na tym, by za pomocą sznurka z kólkiem na środku postawić butelkę









    Po posiłku na markecie można iść spać, tzn jechać do hotelu, gdyż rankiem trzeba przelecieć Wydrę, nawet dwie

    Zupełnie przypadkiem w hotelu akcenty lotnicze










    stay tuned
    myszygon, przemo-19, Cani and 9 others like this.

  4. #64
    Awatar Wamo

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    A ja do końca mimo wszystko myślałem że do jedzenia jest tamta podająca żarcie kobieta, jakże się pomyliłem.
    myszygon likes this.

  5. #65
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    Jak płatki z alg to dobrze, że nie wygrałem . A świńskie uszy to bym sobie zjadł, no ale takie z bbq

  6. #66

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    "Nadejszła wiekopomna chwila" czyli wyczekiwany dzień w którym miałem polatać samolotami DHC6-400 Twin Otter

    Rano na lotnisko przejazd metrem, nawet specjalnie poszedłem na nieco dalszą stację by zobaczyć kopułę światła, czyli Dome of Light na stacji metra Formosa Boulevard.

    Na powierzchni stacja wygląda tak:





    Ale ciekawie robi się pod ziemią




    Efektem tego porannego zwiedzania był stresik, bowiem trochę źle oszacowałem czas dojazdu na lotnisko i na check-in zameldowałem się niecałe 30 minut przed planowaną godziną odlotu, a miałem bagaż do nadania (na pokład zabierane są bardzo małe bagaże). Ale spoko, okazało się, że nie byłem ostatni
    Tutaj widok przed terminalem




    Dostałem kartę pokładową i luggage tag, następnie bagaż trzeba było zanieść do osobnego kantorka i tamże go nadać




    Do samolotu wiezie nas autobus o ciekawej konstrukcji, tzn wejścia są od przodu i tyłu, a kabina kierowcy jest również z przodu i tyłu, czyli autobus może jeździć w obu kierunkach





    No ale nie o autobusach jest to forum


    A oto i wydra w całej okazałości



    Gdyby nie okulary to byście widzieli błysk w moich oczach, że takim fajnym samolocikiem zaraz polecę





    Trochę obsługa na mnie pokrzykuje, żeby nie fotografować, ale jakoś uda się zrobić parę zdjęć. Co ciekawe obsługa uprzedza, że wszystkie urządzenia elektroniczne muszą być wyłączone w czasie lotu i robienie zdjęć nie jest dopuszczone, co mnie osobiście martwi, ale ponieważ w kabinie nie ma załogi pokładowej (załogę stanowi tylko kapitan i first officer), to jakoś daję radę uwiecznić rejs.

    Samolocik wewnątrz malutki, mieści się teoretycznie 19 pasażerów, ale jak się potem dowiedziałem często tylu nie zabierają z uwagi na ograniczenia udźwigu.



    Na check-in dostałem miejsce w 4-tym rzędzie ( w pierwszym nie można mieć bagażu podręcznego), ale gdy zobaczyłem że pierwszy jest wolny, to szybciutko się przesiadłem. Bo co może być lepszego dla pasjonata lotnictwa niż siedzenie prawie na jumpseat? Zresztą jumpseat-u nie ma, nie ma też drzwi między kokpitem a kabiną pasażerską



    Gotowi na lot? No to zaczynamy:
    Zapowiedź i safety instruction jest odczytywana przez first officera zarówno po chińsku, jak i angielsku, ale i tak niewiele słychać z uwagi na hałas silników







    Podczas rejsu jest stosunkowo głośno, ale w niczym mi to nie przeszkadza. Bardziej przeszkadza zapamiętana info o tym, że w czasie rejsu nie wolno robić zdjęć. Więc trochę krępuję się robić foty. Ale lądowanie postanawiam uwiecznić







    Po lądowaniu i opuszczeniu samolotu poszedłem do terminala gdzie chciałem nadać bagaż na kolejny odcinek, ale okazało się to możliwe dopiero za ponad półtorej godziny. Za to podeszła do mnie załoga i zaczęła się ciekawa rozmowa, byli zainteresowani tym, że latam statkiem powietrznym o napędzie elektrycznym, pokazywałem im film z latania, a jakiś lokales tak się zainteresował tym, że piloci rozmawiają z białym pasażerem jak równy z równym, że nawet zaczął mnie nagrywać. Filmik pozyskałem i mogę też go pokazać



    No to jeszcze dwie fotki na koniec tego odcinka



    Wymiana wizytówek:



    Okazało sie, że rejs CMJ-MZG będzie obsługiwał ten sam samolot i ta sama załoga, więc będzie ciekawie

    stay tuned

  7. #67

    Dołączył
    May 2011
    Mieszka w
    Opole

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    że latam statkiem powietrznym o napędzie elektrycznym
    Mógłbyś to kiedyś rozwinąć... w przyszłości...
    myszygon, pitterek and Adik_s like this.

  8. #68

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez przemo-19 Zobacz posta
    Mógłbyś to kiedyś rozwinąć... w przyszłości...
    Myślałem, że już wszyscy wiedzą, ale skoro nie, to na koniec relacji coś opowiem o lataniu na prąd.

    Tymczasem pora na kolejny segment podróży Podwójną Wydrą

    Po odlocie "mojej" załogi do KHH hala lotniska opustoszała. Chciałem nadać mój plecak na kolejny segment, tzn CMJ-MZG, ale po pierwsze obsługa check-in praktycznie nie mówiła po angielsku, ale z pomocą translatora udało mi się dowiedzieć, że bagaż mogę nadać za półtorej godziny, a po drugie mogę go zostawić na środku terminala i sobie wrócić za 2 niecałe godziny. Chciałem wypożyczyć skuter i w międzyczasie objechać wyspę, ale niestety okazało się, że przy lotnisku nikt skuterów nie wypożycza, trzeba iść do "centrum". No to plecak zostawiłem i chciałem się przejść, jednak temperatura na zewnątrz skutecznie zniechęcała od dłuższych spacerów w pełnym słońcu. W międzyczasie panie z check-in wsiadły na skuterki i pojechały do domu, lotnisko opustoszało. Po chwili nikogo już nie było. Swoją drogą w Polsce dworce autobusowe są często większe niż lotnisko w CMJ





    Po około półtorej godzinie dźwięk zbliżających się skuterów zwiastował powrót obsługi , a ja trochę zgłodniawszy postanowiłem zjeść zapasy zabrane ze sobą na "czarną godzinę"



    Rozpoczyna się check-in





    Tutaj rozkład lotów z lotniska w CMJ. Jak widać ruch większy niż w.... Radomiu :P



    Pojawia się znana już Wydra, a ja się jeszcze opieczętowuję i można udać się w następny segment podróży







    Czyż mogą być lepsze widoki dla pasażera?







    Kapitan odróciwszy się do mnie powiedział, że zapowiedź first officera po angielsku jest specjalnie dla mnie, gdyż zazwyczaj mówią tylko po chińsku.

    No to w drogę








    Flight level 10 czyli 1000 stóp

    Tutaj fotki już przed lądowaniem w MZG.










    Przymocowałem kamerkę do okna, ale byłam tak zajęty i zaaferowany całym lotem, trwającym zresztą tylko 10 minut, że zapomniałem uruchomić nagrywanie. Na szczęście zarejestrowałem start i lądowanie telefonem






    Przelot KHH-CMJ-MZG to była niesamowita frajda . Dla takich chwil warto lecieć na drugi koniec świata

    Z lotniska odbiera mnie busik hotelowy, zostawiam placak, wsiadam na skuter i w drogę. Ale o tym w kolejnym odcinku

    stay tuned

  9. #69

    Dołączył
    Mar 2013
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    Przelot KHH-CMJ-MZG to była niesamowita frajda . Dla takich chwil warto lecieć na drugi koniec świata
    Nie trzeba od razu lecieć na drugi koniec świata... w Szkocji Loganair lata z Glasgow na wyspę Barra, gdzie Twin Otter ląduje na plaży - jedyne takie lotnisko na świecie z regularnym ruchem.

    KubaB, Gaszpar, przemo-19 and 11 others like this.
    Moje loty | Moje zdjęcia | Instagram | oneworld: AA AB AT AY BA CX FJ IB JL JJ LA MH QF QR RJ S7 UL


  10. #70
    Awatar pitterek

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Sosnowiec, Poland

    Domyślnie

    Nagroda odebrana :v dziękuję.

    Sent from my SM-J730F using Tapatalk
    elza030 and shiver like this.
    Pitterek

  11. #71

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez KubaB
    Jak widać ruch większy niż w.... Radomiu :P

    Jak widać ktoś tu bardzo szczegółowo oglądał film ,,Wszystko albo nic''

  12. #72

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Pamiątkowa fotka po przylocie do Magong (MZG). To lotnisko jest całkiem spore, nieporównywalnie większe od CMJ, mają tutaj nawet ILS ( w CMJ podejście jest tylko VFR)



    Zostawiłem plecak w hotelu, wsiadłem na skuterek i w drogę zwiedzać wyspę. Dostałem skuterek Kymco, chyba 125cm3, okazało się, że całkiem dobrze jeździ, 100km/h to nie problem.
    Na zwiedzanie wyspy miałem półtora dnia, pierwszego dnia od popołudnia, drugiego prawie cały dzień. Obawiałem się jednak tajfunu, który nadciągał. Obawiałem się z dwóch powodów, po pierwsze jakby zaczęło lać, to fotki będą słabe i nie będziecie mieli co oglądać, po drugie, jak mnie tajfun dopadnie to ugrzęznę na na tych wyspach, nie polecę do Tajpej, stamtąd przepadnie mi bilet do PEK, a z PEK do Polski. Obawa była tym bardziej uzasadniona, że załoga Twin Ottera ostrzegała mnie przed nadchodzącym tajfunem.

    Samo miasto Magong nie jest jakieś ciekawe, więc fotek nie porobiłem. Centrum to spora ilość knajpek i streat foodów, a reszta to takie zwykłe azjatyckie miasto. Na plus przemawia całkiem spory port, zarówno jachtowy, jak i pasażerski; ja miałem hotel właśnie niedaleko portu, ale i tak większość czasu byłem na wycieczce





    Pierwszego dnia, tzn popołudniem pierwszego dnia kieruję się na południe wyspy, a w zasadzie to zespołu wysp, tzn do Fongguie Cave. Link do mapki z Google poniżej

    https://goo.gl/maps/qJVyrVNmJ4w


    Ale sobie ktoś wybudował domek jednorodzinny. Trzeba mieć fantazję





    Jedna z plaż:



    A tutaj następna. Słońce nieco się obniżyło, można się więc wykąpać



    Tutaj, może mało spektakularny, wlot do jaskini Fengguie. Wlot jest na poziome powierzchni wody, ale gdy są fale, albo wiatr z południa, to słychać potężne dudnienie wody, a woda potrafi też przez szczeliny w skale jak wyskakiwać do góry niczym w fontannie





    Ładne mają te świątynie







    Jeden z wielu portów rybackich



    A tuż obok suszarnia ryb





    Zaczyna robic się ciemno, pora wracać do miasta



    A skoro już wieczór, to tzreba coś zjeść. Zamówiłem seafoody na parze (gotuje się je samemu, a dokładniej paruje), choc pan mi podpowiadał co i kiedy trzeba zrobić.





    Oprócz seafodów tą samą metodą przyrządza się wołowinę



    A nastepnie w wodzie, która jest w garnku pod spodem gotuje się makaron. Ależ się najadłem

    Najedzony i napity wracam do hotelu, by rankiem następnego dnia wyruszyć w dalszy ciąg wycieczki objazdowej

    stay tuned



  13. #73

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Ostatni dzień na Penghu w fotograficznym skrócie

    Przypomnę, że kładłem się spać pełen obaw o pogodę w dniu następnym. No może nie całkiem tylko te obawy były mi w głowie , dobra kolacja i piwko też robią swoje . Tak czy siak rano okazało się, że jest trochę chmur, ale one jakoś tak dziwnie szybko sunęły po niebie, by po jakiejś godzince całkiem zniknąć. Okazało się, że to tajfun zasysa chmury z okolicy, dlatego niebo zrobiło się błękitne po horyzont. Nawet aż za ciepło było, myślę, że około 38-40 stopni i ani jednej chmury. Nawet jadąc motorkiem było ciepło, a zwiedzanie pieszo w słońcu było męczące na dłuższą metę.
    Tym razem kierowałem się na północ archipelagu, a następnie na zachód ciągu wysp połączonych mostami.
    Poczułem się jak w bardziej cywilizowanej wersji Tajlandii, Indonezji czy Indii, gdzie też miałem okazję jeździć jednośladami. Drogi na Penghu są szerokie, po dwa pasy w każdym kierunku, poza miastem całkiem puste. Pięknie się jeździło, około 100km/h pęd wiatru zaczynał podnosić kask, nawet raz czy dwa garnek zsunął się na plecy



    Najdłuższy most na Penghu



    A tutaj widoczny z drugiej strony



    Zatoczka, gdzie Chińczycy pływają kajakami. Tak Chińczycy, gdyż białych na wyspie jest jak na lekarstwo. Chyba tylko raz czy dwa spotkałem "białych", o Polakach już nie wspominając. Satysfakcja bezcenna tym bardziej, że to nie jest znów tak bardzo daleko od Europy. No, może trochę dalsze Chiny



    Lubię taką senną atmosferę małych portów rybackich







    A tutaj przelotowa jaskinia





    Jadę sobie dalej motorkiem, zauważyłem drogowskaz "dream beach". No cóż, trzeba było tam podjechać, zawsze jest szansa, że jakieś marzenia się spełnią. Było tak gorąco, że ochota na kąpiel mi odeszła, na szczęście na brzegu była zadaszona wiata-pergola, gdzie można było schronić się w cieniu i... pomarzyć







    Pora na lunch. Postanowiłem zjeść coś nowego, tzn jedno nowe i nieznane (jak chodzi o smak), jedno znane i smaczne. Czyli świeżego jeżowca (spożywa się na surowo, przy mnie pani go rozpoławiała) oraz smażony ryż z owocami morza. Pierwsze zdjęcie, to jeżowce w wodzie, tzn zbiorniku z wodą czekające na wyłowienie i konsumpcję







    A tak to wygląda w środku. Zjada się tę gąbczastą materię, nawet nie jest złe



    Pora jechać dalej, widok na coś w rodzaju klifu





    XIX wieczna Latarnia morska na końcu świata. Co wolimy "Latarnika" czy "Stary człowiek i może" ups "morze" ?





    Jeszcze widoczek z drogi i można wracać do Magong



    Po drodze mijam punkty ładowania skuterów elektrycznych



    Jadę z powrotem w kierunku Magong, ale jest tak gorąco, że po poprzednim piwku zostało tylko wspomnienie, trzeba się więc znów napić



    Nieco ochłodzony piwkiem odwiedzam jeszcze kolejną plażę, gdzie jakaś wycieczka szkolna grzecznie czeka w kolejce na 2-minutową przejażdżkę skuterem wodnym, albo na holowanym pontonie



    Po drodze mijam jedną z wielu świątyń, ale za każdym razem jestem pod wrażeniem zdobień na dachu



    Widok lądującej Wydry na lotnisku MZG przypomina, że pora wracać do miasta, bo Mad Dog nie poczeka



    W pewnym miejscu w mieście dostrzegam wyraźne zagęszczenie ludzi i skuterków. Zaciekawiony co oni tam jedzą zatrzymuje się i też kupuję lody z mrożonej herbaty z różnymi pysznościami







    To jeszcze coś na ząb i można jechać na lotnisko



    Na tym kończę pobyt na Peskadorach. Tajfun szczęśliwie mnie nie dopadł, został lot Mad Dogiem do TSA, potem A330 Air China do PEK, w Pekinie ekspresowe zakupy no i będzie można wracać do PL

    stay tuned

  14. #74
    Awatar Wamo

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Odnoszę wrażenie, że przy tym rozmarzeniu kupiłeś domek / działkę w tamtym miejscu Taki wypad weekendowy na działkę robiłby wrażenie
    KubaB likes this.

  15. #75
    Awatar maniekklb

    Dołączył
    Mar 2008
    Mieszka w
    Ponta Delgada

    Domyślnie

    A wydawałoby się, że co Chińskie, to przeludnione. Jednak Peskadory nadal warte odwiedzenia.

    Super relacja.

    Czekamy na rozwinięcie wątku o lataniu na prąd
    KubaB likes this.
    Pozdrawiam, miłośnik awiacji :)


  16. #76

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez maniekklb Zobacz posta

    Czekamy na rozwinięcie wątku o lataniu na prąd
    Będzie w swoim czasie
    Jeszcze tylko zrelacjonuję przelot MZG-TSA, TPE-PEK-KTW i będzie o lataniu na prąd
    maniekklb and Adik_s like this.

  17. #77

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Wróciłem dziś z delegacji do WAW (hehe, w jedną stronę rejs był skasowany, tzn LO3886, więc trochę kasy na następne wyjazdy wpadnie), można więc zamieścić prawie już ostatnie fotki z podróży na Peskadory.

    Trasę Magong-Taipei obsługują chyba 3 linie lotnicze, samoloty latają co chwila, a i tak jak się okazuje bilety trzeba kupować z wyprzedzeniem. Ja wybrałem linie FAT, bo ona jako jedyna lata na Mad Dogach, czyli MD83.

    Jak widać wszystkie wieczorne rejsy na ten dzień są fully booked



    Czekałem sobie spokojnie pod gejtem którego numer był wydrukowany na karcie pokładowej, w pewnym momencie po jakiejś zapowiedzi (po chińsku i być może po angielsku, ale tak niewyraźnie, że nic nie zrozumiałem) część ludzi sobie poszła. Okazało się, że trzeba być czujnym, bowiem nastąpiła zmiana gejtu. Może nie ma nic w tym nadzwyczajnego, ale bez wyraźnej zapowiedzi i z wyświetlaniem tylko po chińsku łatwo przeoczyć rejs


    Boarding odbywa się przez rękaw, więc wiele nie widać. Ale napis przy drzwiach samolotu jest



    Układ siedzeń 2-3, jest dosyć ciasno, tzn mało miejsca na nogi. Chyba, że chińskie, to się mieszczą





    Stewka zobaczyła, że w bocznej kieszeni plecaka mam butelkę z wodą (płyny można przenosić przez seciurity) i powiedziała mi, że wodę mam wyjąc z pawlacza. Nie wiem dlaczego, może żeby nie zalać baterii ??



    Niestety każą powyłączać całą elektronikę, aparaty fotograficzne też



    Po starcie jest serwowany poczęstunek





    Jak przystało na FAT Airlines rozdają jakieś tłuste ciasto biszkoptopodobne



    Miałem miejsce w 4-tym rzędzie, niestety obok, tzn od przejścia siedziała jakaś Chinka, która zaraz poszła spać, więc ze szwędania się po samolocie nic nie wyszło.
    Samolot jest (z przodu) stosunkowo cichy, tzn cicho jest do momentu osiągnięcia pełnej prędkości na wysokości przelotowej. Podczas wznoszenia i w czasie zniżanie, gdy samolot leci wolniej jest na prawdę cicho. Silników nie słychać. Za to na przelotowej mocno słychać hałas powietrza na zewnątrz kadłuba.

    Po stosunkowo krótkim locie lądujemy w centrum Taipej, czyli na lotnisku TSA. Szkoda, że nie nagrałem lądowania po ciemku, to było coś pięknego - tysiące świateł z budynków, dróg, latarń przesuwały się za oknem. No cóż, trzeba będzie znów kiedys polecieć naprawić ten błąd i filmik zarejestrować.

    Deboarding po schodach, można z zewnątrz samolot sfotografować





    Od razu do silników przystawiono drabinę, nie wiem czy coś naprawiali, czy to rutynowa kontrola



    Z lotniska metrem do hotelu (niestety pomyliły mi się stacje i zaliczyłem dłuższy marsz), jakieś pożegnalne piwko z soju i możn iść spać. Następnego dnia będzie przelot A330 Air China do PEK, a potem LOTem przez WAW do KTW.
    Ale o tym napiszę jutro (bo po delegacji trochę jednak zmęczony jestem)

    stay tuned

  18. #78

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Pora wracać do Polski

    Przelot TPE-PEK na pokładzie A330 Air China. W zasadzie nic interesującego, ani wygodnego.



    Układ siedzeń 2-4-2, ale jakoś ciasno, siedzenia nie mają regulowanych ani uchylanych zagłówków (po bokach, tzn zapobiegających opadaniu głowy na boki w czasie snu), ponadto oparcie siedziska jest jakieś niewygodne, za twarde i dla wysokich osób za krótkie (głowa za bardzo do tyłu opada).
    W porównaniu do LOTowskich 787 dużo mniej wygodnie. Jakbym miał lecieć nocnym rejsem takim Chińczykiem, to ze 3 razy bym się zastanowił, czy aby na pewno muszę. Do tego brak PTV



    Jedynie Premium Economy ma pseudo-regulowalne zagłówki, ale układ siedzeń nadal 2-4-2



    Serwis. Na początku jedzie wózek z napojami, proszę o wino i colę bez cukru (co ciekawe, jak się prosi o sugar free to się dostaje całą puszkę, jak "normalną" to tylko do kubeczka nalewają)



    Jedzenie: wieprzowina w sosie z ryżem. Jak na 3-godzinny rejs to może być, na takim Madrycie, czy Tel Awiwie niektóre linie tylko Prince Polo oferują za darmo . A u Chińczyka i napoje alko, i ciepła strawa jest niepłatna na pokładzie



    Dolatuję (spóźniony godzinę) do Pekinu, wysiadamy na płytę lotniska...



    ...wypełniam niebieskie karteczki celem "no visa stay in Beijing" i kieruję się na Silk Market celem zrobienia małych zakupów. Następnie do hotelu, a potem tradycyjna pekińska kolacja, czyli piwko, kurczak kung-pao i szpinak z orzeszkami ziemnymi.



    Rankiem pobudka przed 5-tą, chcemy bowiem być wcześnie na check-in, aby spokojnie nadać bagaże do KTW a nie do BUD Wszystko się udaje
    Wpadam jeszcze do saloniku Air China (w ramach Priority Pass są dostępne dwa saloniki CA, tzn dla biznesklasy i dla klasy pierwszej, oczywiście ten dla first class jest lepszy, są w nim pierożki z krewetkami)



    Boarding na rejs LO92 o czasie, tak samo zamknięcie drzwi o 8.44. Samolot prawie pełen, tzn w ekonomiku prawie komplet (chyba 213 pasażerów), w Y+ 15 pasażerów, w C 12 albo 13. Czyli bardzo ładne wypełnienie. W Y+ sporo Chińczyków, była też rodzina z Bułgarii, nasza trójka i jeszcze kilku "białych"



    Podczas gdy ja zaczynam sortować zdjęcia do relacji stewardessa przyniosła welcome drink. Dostępne soki, woda i Prosecco . Tutaj widać poprawę serwisu, czy tam powrót do dobrej, sprawdzonej oferty (gdy leciałem w kwietniu, to wina musującego nam poskąpili na powitaniu, nawet pytałem dlaczego nie serwują kieliszka wina na powitanie).




    Następnie, po starcie i osiągnięciu pierwszej z wysokości przelotowych oraz otrzymaniu ciepłych i mokrych bawełnianych ręczniczków do odświeżenia podawany jest aperitiff



    A teraz pora na obiad. Do wyboru grilowana pierś z kurczaka z pieczonymi ziemniakami, albo makaron z grzybami oraz podanymi z boku krewetkami. Czyli znów zauważam poprawę serwisu bo w kwietniu była ryba z makaronem albo... ryba z tofu. @egon.olsen - to jest dobra zmiana







    Jak widzicie na pierwszym ze zdjęć "paszownika" siedziałem w 4-tym rzędzie, 4B to najlepsza miejscówa (4A siedział chłopaczek z Chin), w 4-tym rzędzie można spokojnie nogi wyprostować, jak się kabinówkę podłoży pod spód, to jest naprawdę super komfortowo.

    Stewardessa uśmiechnięta i troskliwa, potrafiąca zagadać do pasażerów. Widać, że lubi tę pracę i chce aby pasażerowie dobrze się czyli na pokładzie (tutaj już po serwisie, serwowane są likiery, albo co kto lubi)



    Kosz z przekąskami jest na zdjęciu (jakby się kto czepiał, że zdjęcie personelu )





    Ja dalej porządkuję zdjęcia, popijając jednocześnie małe dobre conieco



    W pewnym momencie tym porządkowaniem poczułem się jednak znużony, więc pora się przespać, zwłaszcza, że miałem trochę zaległości w spaniu. Okazało się, że moja krótka drzemka na pokładzie trwała... 5 godzin. No i zamiast nacieszyć się rejsem, to ponad połowę przespałem

    Przed lądowaniem drugi posiłek: tutaj zaskoczenie, bowiem znów widzę poprawę w jedzeniu. Zamiast zimnego posiłku jak jeszcze miało to miejsce niedawno serwowany jest ciepły (lasagne)



    Podsumowując LO92 - zauważam poprawę produktu w postaci jedzonka, jest wyraźnie lepiej, a nawet bardzo dobrze jak na klasę Y+. Można śmiało postawić twierdzenie, że LOT klasą Premium Economy wyróżnia się na tle innych linii lotniczych. A może jest najlepszy??
    Tak samo załoga była super, zwłaszcza pani Kozłowska, która dla nas pracowała w Y+.

    Po lądowaniu w WAW wstępuję jeszcze do Poloneza, ale jestem tak najedzony, że z przyjemności zaliczam tylko... masaż u Pani Moniki. Rejs do KTW już standardowy, tylko w KTW nie wiedzieć czemu bagaże otagowane jako "Priority" wyjeżdżają na końcu. Zresztą to jest częste zjawisko w KTW, nikt nie przejmuje się tym, że bagaże z takimi naklejkami powinny być wcześniej wydawane

    To chyba tyle jak chodzi o wrażenia z eskapady. Został wątek o lataniu na prąd, ale to za chwilę

  19. #79
    Awatar Mateusz Janiec

    Dołączył
    Aug 2007
    Mieszka w
    Rzeszów

    Domyślnie

    Kuba, relacja jak zwykle super, bardzo przyjemnie się czyta! ;-)

    Cieszy również dobre obłożenie kierunku, oby tak dalej. LOT-owski produkt na dalekich to według mnie zdecydowany europejski top.
    Audi RS7 '16 4.0 TFSI 720KM/800NM.
    Aer Lingus - Simply unbeatable!
    Aer Lingus - This is not just an airline, this is Aer Lingus!
    Aer Lingus - Reaching for new heights!

  20. #80

    Dołączył
    Aug 2010
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie


    Polecamy

    True. Bardzo ładnie wygląda to jedzenie w Premium.

Strona 4 z 5 PierwszyPierwszy ... 2 3 4 5 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •