Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 45
Like Tree244Likes

Wątek: Kraj wschodzącego słońca - 日本 2018

  1. #1
    Awatar Nagano

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    LCJ/EPLL - Łódź

    Domyślnie Kraj wschodzącego słońca - 日本 2018


    Polecamy

    Pewien kwietniowy wieczór, siedzę sobie z Mirkiem* na Team Speak'u i zamulamy. W pewnym momencie pada hasło:

    Mi: No to co, kiedy jedziemy do Japonii?
    Ja: Obojętne, kiedy chcesz...
    Mi: TERAZ MI TO MÓWISZ?!
    Mniej więcej tak to wszystko się zaczęło. Mirek jest wielkim miłośnikiem japońskiej kultury i zawsze chciał zobaczyć ten kraj. Ja jakiegoś wielkiego ciśnienia na ten kraj nie miałem i marzyła mi się raczej Tajlandia, albo Bali w tym roku. To nasze pierwsze long haule, bo jakoś zawsze brakowało, albo czasu, albo pieniędzy. O naszym pomyśle poinformowałem Mirabelkę*, koleżankę z pracy i ze studiów.

    Ja: Jadę z kumplem do Japonii
    Mirab: Oooo jaa, ale wam zazdroszczę. To moje marzenie, żeby tam pojechać.
    Ja: To jedziesz z nami?
    Mirab: OK.
    Przygotowania do podróży były znaczne i bardzo skrupulatne, pod koniec maja postanowiliśmy kupić bilety. Sugerując się kalendarzem pogodowym i natężeniem turystyki w Japonii przewertowaliśmy 3 tygodnie lotów - koniec września i początek października. Najtaniej wychodziła podróż przez Pekin z Air China, ale średnie opinie o tej linii zdecydowały o wyborze innych, trochę droższych, ale znacznie ciekawszych lotów.



    Chcieliśmy lecieć Lufą z Łodzi, ale kosztowało to kilkaset złoty więcej
    I tak:

    30.09 WAW-MUC LH1613 E95
    30.09 MUC-HND LH714 A359 (jeszcze parę miesięcy temu rotacyjnie latał A346)
    1.10 HND-ITM NH25 B772 (Grubas na krajówce )

    10.10 ITM-HND NH18 B789 lub B772
    10.10 HND-CDG NH215 B789
    10.10 CDG-WAW LO336 B7MAX

    W tej chwili nad Japonią przechodzi tajfun "Trami". Na szczęście wszystko wskazuje na to, że gdy przylecimy na miejsce to "koleżka" zawędruję już nad Hokkaido. Pogoda zapowiada się przyjemnie, bo ma być 23-24 stopnie bez opadów. Idealnie na aktywne zwiedzanie, a zamierzamy zwiedzić sporo w regionie Kansai.

    Na naszym celowniku oprócz Osaki, w której wynajęliśmy domek będzie również Kioto, Kobe i Nara. Moja relacja raczej nie będzie LIVE, ponieważ chciałbym się skupić na zwiedzaniu i chłonięciu tam każdego dnia. Oprócz tego KubaB, który będzie w tym czasie w okolicy prowadzi własną relację LIVE

    Czas się zacząć pakować!


    * Prawdziwe imiona zostały podmienione bo RODO Wszelka zbieżność z portalem wykop przypadkowa!
    "Podoba mi się, w jaki sposób Łódź wygląda w dzień, i jak prezentuje się w nocy. Łódź sprawiła, że zacząłem marzyć"
    David Lynch

  2. #2

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    W Osace akurat leje.
    Ale w Pusan też lało
    Oby sie rozpogodzilo.
    Udanej eskapady i może do zobaczenia

    Wysłane z mojego SM-G965F przy użyciu Tapatalka
    Nagano likes this.

  3. #3

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Na dodatek przez tajfun dzisiaj wszystko pozamykane w Kobe i okolicy (gdzie aktualnie siedzę ) łącznie z większością knajpek....

  4. #4
    Awatar Tom_EPKK

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    KRK/EPKK

    Domyślnie

    Robię podobną trasę 14-28.11, z dużym naciskiem na spotting w Gifu, Hyakuri, HND i NRT
    Wamo, tartal and otul72 like this.
    ...My Eyes Can See What Others Cannot...
    EPKK Spotters @Facebook

  5. #5
    Awatar Tom_EPKK

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    KRK/EPKK

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Tom_EPKK Zobacz posta
    Robię podobną trasę 14-28.11, z dużym naciskiem na spotting w Gifu, Hyakuri, HND i NRT
    EDIT - 14-28.10
    ...My Eyes Can See What Others Cannot...
    EPKK Spotters @Facebook

  6. #6

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Wiele planów się zaczyna tak łatwo jak we wstępie tej relacji, a potem jak przychodzi co do czego to różnie jest... Dobrze, że Wam realizacja poszła gładko.

  7. #7
    Awatar Nagano

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    LCJ/EPLL - Łódź

    Domyślnie

    Właśnie dogorywam po długiej podróży w Osace. Trochę się działo, udało się też fajnym unikatem polecieć Szykuje się sporo zdjęć! Tymczasem lecę sobie odespać, bo jutro zaczynamy zwiedzanie na poważnie.
    tartal and otul72 like this.
    "Podoba mi się, w jaki sposób Łódź wygląda w dzień, i jak prezentuje się w nocy. Łódź sprawiła, że zacząłem marzyć"
    David Lynch

  8. #8

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Powodzenia w zwiedzaniu
    Ja już w KIX Terminal 2 ( potworny barak) kolejce do luggage drop w rejsie do KHH.

    Uważajcie na tajfun Kong- Rey. Mnie chyba na Tajwanie dopadnie a po weekendzie pewnie nad Japonię może dotrzeć


    Wysłane z mojego SM-G965F przy użyciu Tapatalka

  9. #9
    Awatar Nagano

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    LCJ/EPLL - Łódź

    Domyślnie

    KIX miało dużego pecha gdy na początku września zalał go tajfun. Lotnisko było potem wyłączone z ruchu na 3 tygodnie.

    Kong-Rey ma przejść na północ od nas wg tego co mówią w japońskiej telewizji choć pogoda faktycznie już jutro się popsuje. Łatwo się nie poddamy, po dzisiejszym Kioto jutro wyprawa do Kobe
    "Podoba mi się, w jaki sposób Łódź wygląda w dzień, i jak prezentuje się w nocy. Łódź sprawiła, że zacząłem marzyć"
    David Lynch

  10. #10
    Awatar Nagano

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    LCJ/EPLL - Łódź

    Domyślnie

    Jestem od 2 dni w Polsce, więc czas wznowić relację i opisać to co się działo Zrobiłem 2800 zdjęć i filmów, więc jest w czym wybierać. To moja pierwsza relacja, więc proszę o wyrozumiałość

    Dzień 1

    Noc przed wylotem miałem spore problemy z zaśnięciem, więc już na starcie odczuwałem zmęczenie, ale adrenalinka z myślą o długiej podróży skutecznie stawiła mnie na nogi. Spotkaliśmy się z Mirkiem i Mirabelką na dworcu autobusowym o 7 rano, aby udać się busem na Okęcie. Serwis pokładowy był miłym zaskoczeniem, udało się nawet zalogować na forum jak widać na załączonym niżej obrazku. Później z Mirkiem weszliśmy na giełdę i coś się popsuło :P



    Do Warszawy przyjechaliśmy prawie 3 godziny przed odlotem, więc udaliśmy się do Maca coś przekąsić i przejść się trochę po terminalu. Gdy się trochę ogarnęliśmy udaliśmy się na stanowisko check-in Lufthansy nadać bagaże i odebrać karty pokładowe. Nie myślałem, że zejdzie nam na samym stanowisku ponad 20 minut! Otóż powiedziałem na początku Pani, która nas obsługiwała, że lecimy do Osaki i bagaż z tego co słyszałem, można nadać tylko do Tokio (dzięki Rob_Sad!). Widać, że nie była zbyt pewna, bo zaczęła ostro klikać w komputerze i przeglądać różne opcje oraz dyskutować z kolegą obok, który w między czasie obsłużył już 5 różnych osób.

    Mówię Ci, że tak jest w Japonii. Małgosia nam kiedyś mówiła, że tak trzeba odprawiać. Ostatnio tamtej parze nadałaś bagaż do samego końca...


    Kiedy już w końcu pożegnaliśmy nasze bagaże udaliśmy się do security. Pytam się Mirka, dla którego to miał być pierwszy lot w życiu, czy nie ma w podręcznym jakichś niedozwolonych rzeczy, czegoś ostrego, płynów itd. Poza butelką wody, którą musiał wyzerować to miał mały przybornik z.... bardzo ostrym nożykiem. Nie było wyjścia tylko wyrzucić go do śmieci. Po przejściu kontroli poszliśmy do naszej bramki. Tam jeszcze ludzie czekali na boarding do Heraklionu. Gdy w końcu zostali zapakowani to czekali jeszcze prawie 30 minut na płycie zanim ruszyli.... Nie fajnie.


    Ellinair w końcu wystartował, a naszego samolotu, ani widu, ani słychu.... Już wiedzieliśmy, że będzie opóźnienie. Podejrzałem sobie flight radar i samolot dopiero wlatywał do Mazowsza. W międzyczasie porobiłem fotki paru maszynom.

    Dash



    Porównanie wielkości trzech kos do naszych Dashów



    Nasz SP-LRA przylatujący bodajże z Kanady



    W końcu przyleciał z ponad 20 minutowym opóźnieniem nasz "ołówek". 9-letni D-AEBB "Ingelheim an Rhein". Boarding poszedł dosyć sprawnie dzięki czemu nie odczuwało się tak opóźnienia. Dostaliśmy miejsca 21A, 21C i 21D. Ktoś wie dlaczego w Lufie mają numerację siedzień AC-DF? Co do samego miejsca to nie było zbyt dobre, żeby zajrzeć za okno trzeba się było mocniej oprzeć o oparcie, bo inaczej mieliśmy ładny widok na ścianę Niestety, ale miejsca na nogi tyle co w lowcost...







    Z kilkunastominutowym opóźnieniem w końcu wystartowaliśmy. Doświadczony personel zaoferował na ten lot standardowy zestaw czyli napój + kanapka. W moim wypadku była to herbata oraz kanapka z szynką.





    Z góry udało się wypatrzyć kopalnię i elektrownię Bełchatów oraz bawarskie landy.





    Po godzinie i 15 minutach wylądowaliśmy w Monachium. Kapitan Kangurek uraczył nas jednym podskokiem.



    Samo Monachium, jak wiadomo przyjemne do przesiadki, szybki deboarding i lecimy do security na transfer, ale to już w dalszej części relacji
    Rafal, dak04, sornat and 13 others like this.
    "Podoba mi się, w jaki sposób Łódź wygląda w dzień, i jak prezentuje się w nocy. Łódź sprawiła, że zacząłem marzyć"
    David Lynch

  11. #11
    Awatar Nagano

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    LCJ/EPLL - Łódź

    Domyślnie

    Ok, dostałem 2 lajki, więc jest szaleństwo i lecę dalej z relacją

    Monachium jak już pisałem jest lotniskiem przyjemnym i miałem okazję tego doświadczyć. Po deboardingu udaliśmy się na transfer. Nasza bramka H18 była mocno oddalona od miejsca gdzie wysiedliśmy, bo po drugiej stronie pasa startowego Na szczęście na lotnisku Straußa kursuje kolejka, która pod ziemią przewozi w parę chwil do potrzebnego miejsca.





    Nasz lot to LH714, odlot 16:40. Na plus podany czas potrzebny do przejścia pod wskazaną bramkę. W miarę regularnie obserwowałem ten lot na flight radar w poprzednich miesiącach i A346 miał nagminne opóźnienia, nawet 4 godziny, natomiast A359 miał opóźnienia w kratkę. Na szczęście po sezonie wakacyjnym Lufa wyprostowała tą sytuację i loty odbywały się o czasie, w tym i nasz.



    Bramki obok nas stały puuuściutkie.



    Jest i nasz rydwan. Do Tokio zabierał nas D-AIXE "Essen". Prawie nówka, 1 rok. Niemiec płakał jak kupował.





    Boarding poszedł sprawnie i znowu siedzimy w Lufie. Niestety pożałowałem 100 czy tam 150 zł za miejsce w samolocie podczas kupna biletu i dostałem tragiczne dla mnie miejsce, bo 38E czyli praktycznie na samym środku w konfiguracji 3-3-3.... Mirek siedział obok mnie na 38D, a Mirabelka za mną na 39E. Chciałem jeszcze coś ugrać, więc pytam się stewarda czy nie znalazłoby się miejsce dla Nagano przy oknie. Dostałem tylko odpowiedź, że "fully booked" czym złamał moje marzenia, a gdzieś z tyłu usłyszałem skrzypka cicho rzepiącego na skrzypcach smutną melodię. Wlał jednak zaraz nadzieję, że 7 osób się jeszcze nie stawiło i da mi znać. Niestety po boardingu przyszedł i powiedział, że nie ma miejsca przy oknie. Skrzypek znowu zaczął grać... Co do rzędu 38. Jeśli kiedyś będzie dane wam w nim siedzieć, albo sąsiednich to liczcie się z tym, że nie ma tam schowków nad głową, trzeba szukać gdzie indziej. Z tego co wiem dotyczy się to rzędów 37-40. Co do miejsca na nogi, jest ok, ale bez szału.



    Jak już mówiłem miałem miejsce niegodne avgeeka, ale udało się znaleźć substytut do tej sytuacji. IFE na pokładzie oferowało 3 kamerki z zewnątrz. Ja miałem włączony widok z ogona, a Mirek z pozycji bombardiera.




    Plan był taki, że zobaczymy sobie start z dwóch pozycji. Szkoda tylko, że spalił na panewce.... Już w czasie kołowania puścili "safety instruction" i to takie 3 następujące po sobie w 3 różnych językach. Zajęło im to bagatelka ponad 10 minut, więc jak już w końcu skończyli to zobaczyłem jedynie bawarskie mućki w oddali wypasające się w okolicach Monachium.

    Żeby poprawić mi humor, krótko po wzniesieniu się na odpowiednią wysokość przynieśli dla każdego menu oraz przekąskę w postaci orzeszków. Z "drink service" wybrałem białe wino. Podczas lotu można było skorzystać z "self service" i przekąsić onigri. Przepraszam za jakość zdjęć, ale tutaj robiłem telefonem.





    Nadszedł czas jedzonka. Serwis prowadziło 2 miłych stewardów z Niemiec, 1 miła Japonka i 1 naburmuszona Niemka.
    Postawiłem na "europejską" wersję i poprosiłem o pieczoną wołowinę. Zestaw zawierał kluski, marchewkę, sałatkę, owoce, bułkę oraz japońskie kluski z wasabi. Ponownie bez szału. Tak się w sumie zastanawiam jak ta Lufthansa uzyskała 5 gwiazdek w Skytrax Może jestem zbyt wymagający?



    Gdy wszyscy skończyli już jeść i nasze tacki zostały zebrane, każdy dostał po 2 kartki "imigration". Niestety, ale prawo japońskie nakazuje wypełnienia takich dokumentów, aby przejść granicę. Trzeba podać swoje dane, nr paszportu, z kim lecimy i czy jesteśmy powiązani, w jakim celu lecimy do Japonii, jaki będzie nasz adres (to warto sobie gdzieś zapisać przed odlotem) itd.

    Wkrótce, gdzieś przed Rosją zaczęło się ściemniać...


    Postanowiłem, że czas pobawić się trochę IFE i byłem mile zaskoczony. Akurat to Lufthansa ma na 5* Był duży wybór filmów, seriali, muzyki, gier itd. Niektóre pozycje były naprawdę "świeże". Były również 3 telewizje "live", 2 informacyjne i 1 sportowa. Internet oczywiście kosztował jakieś chore pieniądze za małą liczbę danych. Fajną opcją była możliwość ustawienia sobie na wyświetlaczu funkcji "Wake me up for food"

    Podróż minęła dosyć gładko, bez żadnych gwałtownych turbulencji. Przyciemnili światła czym dali sygnał do lulu, ale nie za wiele pospałem. Z resztą Mirek i mój sąsiad Niemiec też mieli z tym problemy.

    2 godziny przed przylotem zaczęli serwować śniadanie. Jajecznica, marchewka, jakaś zielenina, owoce, bułka, dżem i masło. Szczerze? W niedzielę rano na kacu robię 100 razy lepszą jajecznicę Ta była wybitnie bez smaku. Bułka i owoce ratowały sytuację.



    Po ponad 10 godzinach lotu zaczęliśmy zniżać pułap i przystąpiliśmy do lądowania.









    Po prawie 11 godzinach wylądowaliśmy w końcu na Hanedzie, która była tylko przystankiem w dalszej podróży.



    Jeszcze rzut oka na "Essen" po wejściu do terminala.



    Co robi Nagano, który stawia pierwsze kroki w Japonii? Idzie sprawdzić te wypasione super toalety, o których krążą legendy Przynajmniej ta miała jeszcze napisy po angielsku!



    Cdn....
    BuBy, sornat, zygal1956 and 17 others like this.
    "Podoba mi się, w jaki sposób Łódź wygląda w dzień, i jak prezentuje się w nocy. Łódź sprawiła, że zacząłem marzyć"
    David Lynch

  12. #12

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Nagano Zobacz posta
    Ok, dostałem 2 lajki, więc jest szaleństwo i lecę dalej z relacją



    2 godziny przed przylotem zaczęli serwować śniadanie. Jajecznica, marchewka, jakaś zielenina, owoce, bułka, dżem i masło. Szczerze? W niedzielę rano na kacu robię 100 razy lepszą jajecznicę Ta była wybitnie bez smaku. Bułka i owoce ratowały sytuację.
    Byś chciał tak od razu furę lajków Cierpliwości ..

    Dyżurna jajecznica z Lufthansy. Ale za to samolot nazywał się Jedzenie (Essen)

  13. #13

    Dołączył
    Jan 2017

    Domyślnie

    Wie kolega, relacje sprzedają "cyc..", nogi i inne takie.

    Raczej nie własne.
    STYRO likes this.

  14. #14
    Awatar Nagano

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    LCJ/EPLL - Łódź

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez mcxmcx Zobacz posta
    Wie kolega, relacje sprzedają "cyc..", nogi i inne takie.

    Raczej nie własne.
    Pomyślimy...

    Cytat Zamieszczone przez KubaB
    Byś chciał tak od razu furę lajków Cierpliwości ..
    Żartuję przecież


    Dzisiaj jeszcze opiszę lot do Osaki i jeśli starczy czasu pierwszy dzień zwiedzania
    "Podoba mi się, w jaki sposób Łódź wygląda w dzień, i jak prezentuje się w nocy. Łódź sprawiła, że zacząłem marzyć"
    David Lynch

  15. #15
    Awatar Nagano

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    LCJ/EPLL - Łódź

    Domyślnie

    Dalsza część podróży na Hanedzie to przejście do strefy immigration. Jest to kilkanaście stanowisk, do których prowadzi jedna długa kolejka. Przed stanowiskami było dwóch panów, którzy wskazywali ludziom, na które stanowisko mają się udać. Sprawdzają tam oczywiście nasz paszport oraz wypełnione przez nas druczki. Można je wypełnić w samolocie, albo na samym lotnisku przed strefą immigration, gdzie są długopisy. Oprócz sprawdzenia dokumentów, trzeba się popatrzyć w kamerkę, aby zeskanowali naszą twarz. Odcisków z tego co pamiętam chyba mi nie pobierali, miałem takie dane w paszporcie biometrycznym, gdzie kontur twarzy też miałem z resztą zeskanowany.

    Po przejściu kontroli udaliśmy się po odbiór bagażu. Moja nowiutka walizka w 100% z polikarbonu miała 3 wgniecenia na rogach W sumie to nic z tym nie zrobiłem, bo widziałem, że da się to "wyklepać" od środka, ale niesmak pozostał. Podejrzewam, że bagażowcy w Monachium rzucili moją walizką gdzieś na sam koniec luku. Z tak uszkodzona walizką udaliśmy się przed terminal do darmowego autobusu, który miał nas zawieźć do "Domestic Terminal 2". Podróż autobusem na drugi koniec lotniska zajęła nam jakieś 15 minut jadąc różnymi zakrętami i tunelami.





    Terminal 2 jest dosyć duży, bo i Japończycy często preferują samolot jako główny środek transportu po kraju.



    Szukaliśmy stanowiska check-in, gdzie moglibyśmy nadać bagaże i po dłuższych poszukiwaniach trafiliśmy na to.... Samoobsługowy system nadawania bagażu. Były to maszyny, do których wkładaliśmy nasz bagaż, wprowadzaliśmy na ekraniku różne dane oraz skanowaliśmy kod kreskowy z naszego "boarding pass". Maszyna drukowała nam pasek bagażowy, który trzeba było nakleić na rączkę, tak jak nam to robi obsługa w normalnym check-in. Gdy już to się zrobi trzeba kliknąć, że gotowe. Pokrywa zakrywa nasz bagaż i widać przez siatkę jak otwiera się za nim ściana, która połyka naszą walizkę Fun fact - na lotach krajowych obcokrajowców można było liczyć na palcach jednej ręki. To by tłumaczyło dlaczego nawet obsługa lotniska ma duże trudności z angielskim.



    Po przejściu przez sprawne security poszliśmy szukać naszej bramki. Usiedliśmy przy nr 63 i czekaliśmy na samolot oglądając te głupie japońskie reklamy :P



    Po pewnym czasie zrobiło się jakoś tak... pusto obok nas. Okazało się, że była zmiana bramki, której nie zanotowaliśmy przez wzgląd na łamaną angielszczyznę z głośników. Musieliśmy się udać do nr 65. Jak widzicie pasażerowie są przypisani do grup. Zazwyczaj są to 3 lub 4 grupy. 1 grupa wchodzi jako pierwsza itd.



    Zaglądam za okna przy bramce, a tam.... nasze 3 kosy w malowaniu Star Wars C-3PO Był to prawie 6 letni JA743A.





    Zdecydowanie czuć było klimat Gwiezdnych Wojen po wejściu do samolotu, a to wszystko przez znany motyw puszczony z głośników przy boardingu



    To było bombowe Okazało się, że i sam samolot miał wystrój stylizowany na gwiezdną sagę. Zagłówki zawierały logo filmu, a po drodze dało się nawet wypatrzyć samego Yodę :P



    Sam nie jestem jakimś wielkim fanem Gwiezdnych Wojen, ale było niesamowicie sympatycznie. Szczerze to na ten lot ostrzyłem sobie bardzo zęby ze względu, że to mój pierwszy lot 777, a ponadto wiele się naczytałem o wysokiej jakości w ANA. Muszę przyznać, że się nie rozczarowałem!

    Personel pokładowy był mega miły i uśmiechnięty, a same Japonki bardzo ładne Wcale się nie dziwię, że ANA wygrywa rankingi w tej kategorii. Zwróćcie uwagę, że nawet fartuchy miały stylizowane na C-3PO.







    Przed startem otworzyłem sobie magazyn pokładowy ANA. Wiedzieliście, że mają w swojej flocie Sokoły Millenium? :P



    Na ten lot wybraliśmy sobie wcześniej miejsca po prawej stronie, żeby zobaczyć górę Fuji. Start 777 wgniata w fotel Niedługo po starcie zaczął się serwis napojów. Stewardessy muszą się uwijać, żeby napoić 400 pasażerów w 45-minutowym locie. Kubeczki są w barwach, a jakże, Gwiezdnych Wojen



    Nie minęło kilkanaście minut i naszym oczom ukazał się słynny wulkan.





    Warto było dopłacić te parę złotych więcej

    Jeszcze nie zdążyliśmy się tym wszystkim zachłysnąć, a tu już zaczynamy zniżenie na Itami.







    Ostatni rzut oka na naszego robocika



    Po przylocie udaliśmy się po odbiór bagażu. Zastanawiałem się w jakiej teraz kondycji moja walizka wyjedzie, ale okazało się, że jest nadal w tym samym stanie. Po wyjściu ze strefy granicznej udaliśmy się do informacji lotniskowej. Próbowałem się dogadać czy kupując bilet na kolejką jednoszynową będę musiał płacić bilonem czy mogę to zrobić banknotami. Trochę to trwało, nawet musiałem im pokazać banknoty, ale w końcu się dogadaliśmy. Okazało się, że można i całe szczęście, bo mieliśmy pieniądze tylko po 5000 i 10000 jenów, a musieliśmy je rozmienić, ponieważ w metrze można maksymalnie banknotami 1000 jenów płacić. Zazwyczaj używa się monet. Oprócz tego dostaliśmy mapki Osaki, więc na plus.

    Po wyjściu z lotniska rzut okiem na niezbyt ciekawy terminal.



    I przejście mostkiem na naszego monoraila. Już do nas jechał



    Bilety kupiliśmy w automacie na stacji. Kolej jednoszynowa to ciekawa forma transportu. Jedzie się po prowadnicy umieszczonej wysoko nad ziemią, są całkiem fajne widoki.







    Podjechaliśmy na stację Yamada, gdzie musieliśmy się kawałek przejść i przesiąść na metro. Mapka informacyjna trochę nas zniszczyła i były spore problemy z kupnem biletów. W automacie bardzo niewiele informacji było po angielsku. Zobaczyliśmy, że przy bramkach wejściowych siedzi facet z obsługi. Spróbowałem mu po angielsku wytłumaczyć, gdzie chcemy się dostać. Powiedział, że ok i do nas wychodzi. Jakie było nasze zdziwienie jak zamiast z budynku to wyskoczył nam ze ściany :P Otóż otworzył od wewnątrz jeden biletomat i wychylony do połowy pomagał nam w kupnie biletów. Później to już z górki, pomyliliśmy perony, ale później się udaliśmy na właściwy.



    Przemęczeni po dłuuugiej podróży dotarliśmy w końcu Hankyu Line na naszą stację, Tenjibashisuji 6-chome. Stacja miała 11 wyjść i oczywiście wyszliśmy tym najbardziej oddalonym od celu naszej podróży :P Ale nie było tego złego, skręciliśmy w uliczkę i zastanawialiśmy się, czy nie jesteśmy nadal w Monachium hehe...



    Oczywiście odwrócone swastyki w Japonii to symbol buddyzmu i można je spotkać w wielu miejscach. Po kilku minutach dotarliśmy do naszego domku, który sobie wynajęliśmy. Czekała już na nas Ryoko, właścicielka, której podarowałem ptasie mleczko Jeśli ktoś oczekuje luksusów w Japonii to trzeba brać pod uwagę, że naród ten próbuje upchać jak najwięcej rzeczy na jak najmniejszej powierzchni. Też tak było z naszym domkiem, wciśnięty między inne budynki był bardzo wąski i miał niskie sufity. To już nie miało znaczenia. Zrobiliśmy jeszcze zakupy na kolację i śniadanie oraz oddaliśmy się spaniu.

    Nasza przygoda z Japonią została oficjalnie rozpoczęta.

    CDN.
    Rafal, walusinsky, Zdun and 18 others like this.
    "Podoba mi się, w jaki sposób Łódź wygląda w dzień, i jak prezentuje się w nocy. Łódź sprawiła, że zacząłem marzyć"
    David Lynch

  16. #16
    Moderator Senior Screener
    Awatar Pzlm28

    Dołączył
    Jun 2009
    Mieszka w
    EPKK

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Nagano Zobacz posta
    Zastanawiałem się w jakiej teraz kondycji moja walizka wyjedzie, ale okazało się, że jest nadal w tym samym stanie.
    Pewnie dlatego


    .................Don't let me die, I want to fly

  17. #17
    Awatar Nagano

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    LCJ/EPLL - Łódź

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Pzlm28 Zobacz posta
    Pewnie dlatego

    Potwierdzam, widziałem jak pracują W drodze powrotnej dostałem nawet naklejkę "Fragile", szkoda jednak, że prawdopodobnie na CDG mi ją jeszcze dobili... ale o tym na końcu relacji.
    "Podoba mi się, w jaki sposób Łódź wygląda w dzień, i jak prezentuje się w nocy. Łódź sprawiła, że zacząłem marzyć"
    David Lynch

  18. #18
    Awatar Nagano

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    LCJ/EPLL - Łódź

    Domyślnie

    Ciężko mi teraz wybierać odpowiednie zdjęcia, żeby nie zaspamować relacji zbyt dużą liczbą obrazków, no ale spróbujmy

    Dzień 2

    Odpoczynek miał potrwać co najmniej do 9, ale zbudziliśmy się 2 godziny wcześniej. Planem na ten dzień miało być zwiedzenie zamku Osaka "Ōsaka-jō", a następnie powrót pasażem handlowym, który ciągnął się, aż do naszego domu parę km dalej.

    Na wyposażeniu naszej miejscówki znalazł się mobilny router Wi-Fi, co nie raz uratowało nam życie w Japonii. Gorąco polecam każdemu kto planuje udać się do Japonii na wypożyczenie takiego sprzętu, na lotnisku, chyba że, tak jak my, będziecie mieli router na wyposażeniu w waszym lokum. Na 10 dni wykorzystaliśmy 5,5 GB na 6 GB możliwych korzystając głównie z map google, ale także do 3 videorelacji live na messangerze.
    Nasz początek z mapami google nie był jednak wystrzałowy Otóż google zaplanował nam trasę z przesiadką. Mieliśmy jechać metrem 2 stacje i przesiąść się trochę dalej na pociąg. Udaliśmy się, więc na przystanek w pobliżu. Tak jak pisałem wczoraj najlepiej płacić monetami w automatach. Średnia cena za jeden przejazd to 200-300 jenów, czyli 6-9 zł. Później się zorientowaliśmy, że są jakieś pakiety turystyczne, gdzie można jeździć na jednym bilecie za jakąś tam określoną kwotę, no ale trudno. Co do bramek w metrze to... są w większości otwarte. Niby w pomieszczeniu z widokiem na bramki siedzi strażnik, ale raczej on służy pomocą inwalidom lub zagubionym. Wkładamy nasze bilety do bramki i wychodzą one na drugim końcu do odebrania.

    Na peronie już mały tłok, ale ludzie stoją grzecznie w kolejce.



    Metro japońskie jest na pewno specyficzne, jak większość rzeczy w tym kraju. 95% osób jest wgapione w telefony bądź w czytanie mangi. Kategorycznie zabronione jest rozmawianie przez telefon, a odezwanie się do innych pasażerów jest mocno krępujące, takie przekroczenie granicy komfortu. W niektórych pociągach są wyznaczone wagony tylko dla kobiet. Wiąże się to z falą obmacywania młodych dziewczyn, co kilkanaście lat temu doprowadziło nawet do śmierci jednego oblecha w Osace. Został zlinczowany. Dla zainteresowanych tematem, polecam wygooglować "Chikan".

    Wracając do relacji!

    Dojechaliśmy w końcu do naszego przystanku i załączyliśmy wspomnianą wcześniej mapę i nawigację w telefonie. Szliśmy wg. wytycznych, przynajmniej tak nam się wydawało. Po dłuższym marszu okazało się, że..... wróciliśmy na stację, z której startowaliśmy...



    Strzałka na mapce google była odwrócona w przeciwną stronę do kierunku marszu -.-
    Zaczęliśmy wertować mapkę umieszczoną przy wejściu do metra i wtem.... Podeszła do nas żwawa Japonka w wieku ok. 70 lat z maską na twarzy.

    J:Hello, where do you want to get?
    Ja: To Osaka Castle
    J: Where?
    Ja: To Ōsaka-jō
    J: Ok, come with me!
    W Japonii jest tak, że jak poprosisz lokalsa o pomoc, albo sam Ci tę pomoc zaoferuje to choćby nie wiem co się miało stać to pomoże Ci do samego końca. Nasza babcia, za którą ledwo nadążaliśmy nadłożyła tylko 1,5 km drogi, żeby nas zaprowadzić na stację, pomóc w kupnie biletu i jeszcze pokazać, z którego peronu mamy jechać Okazało się jeszcze, że znajomość angielskiego wyniosła z przyjaźni, z Amerykaninem.





    Po kilku przystankach dojechaliśmy do Osakajokoen. Wracając jeszcze na chwilę do kwestii metra to bilet, który przepuszczamy przy bramce wejściowej już się nie wysuwa na drugim końcu tylko wpada do zbiorniczka. To całkiem fajne rozwiązanie, bo pozbywamy się niepotrzebnych śmieci, choć z drugiej strony brakuje mi takiego biletu do mojej kolekcji biletów z metra :P

    Po wyjściu z budynku mieliśmy już początek wielkiego parku i założenia obronnego. Jak na betonową dżunglę jest to fajne miejsce w środku miasta.



    Zamek Osaka powstał w XVI w. dzięki staraniom Hideyoshiego Toyotomi, jednemu z 3 zjednoczycieli państwa. Niecałe 20 lat po zbudowaniu został zaatakowany przez szoguna Hidetadę Tokugawę, który uciekł się do podstępu zdobywając fortyfikację i przyczyniając się do upadku rodu Toyotomi. Dalsze lata to rozbudowa zamku przez klan Tokugawa, co poskutkowało stworzeniem prawdziwej fortecy. Kolejne stulecia to powolny upadek zamku i pożary czy to w wyniku katastrof naturalnych, czy wojny domowej. W latach 20tych XX wieku udało się odbudować główną wieżę, ale w 1945 dzieła zniszczenia dokonały alianckie bombowce, które nie miały litości dla Osaki. W latach 90-tych Japończycy odbudowali całkowicie zamek doprowadzając go do wyglądu z epoki Edo. W środku na pewno jednak go nie przypomina, wtedy nie mieli wind

    Sam zamek jest oddzielony w większości przez 2 szerokie fosy oraz wysokie i grube kamienne mury, które w dużej części są oryginalne.





    Podchodząc do podstawy zamku dopiero zdałem sobie sprawę co to za kolos. Jest to 8 kondygnacji, które są umieszczone na ogromnej, wyszlifowanej, kamiennej bazie. Jak nie jesteś ninja to nie próbuj



    Od frontu zamku postawiono windę, co psuje efekt wizualny.



    Do zamku wchodzi się za opłatą. Do wejścia prowadzą 2 kolejki, jedna do windy, a druga na schody. Na początku się nie zorientowaliśmy i staliśmy w tej długiej kolejce do windy, ale przeszliśmy do prawie pustej kolejki na schody, bo co to jest 8 pięter Na 2 piętrach nie można było robić zdjęć, ale na reszcie udało się uchwycić takie zdjęcia.







    Wystawa opowiadająca o historii zamku z hologramami



    Na samym szczycie balkon otaczający wieżę był bardzo wąski, a ludzi było sporo... Trzeba było się sporo nagimnastykować żeby zrobić dobre zdjęcie, a siatki w tym nie pomagały.







    Po spędzeniu na górze parunastu minut udaliśmy się schodami z powrotem na dół.

    Mijaliśmy m.in. grafikę przedstawiającą chrześcijańskich misjonarzy, nomen omen wybitych w pewnym czasie przez szogunat i buddystów.



    Za kilkaset jenów można było sobie zrobić zdjęcie w marnych kopiach tradycyjnych strojów i zbroi.



    Po wyjściu jeszcze 2 pamiątkowe fotki zamku.





    Wychodząc przez południową bramkę udaliśmy się jeszcze w stronę świątyni szintoistycznej.



    Na dziedzińcu stał pomnik samego Hideyoshiego Toyotomi.



    Widać, że lubią tu psy.



    Nawet bardzo....



    Jak coś to ten wózek nie był dla dziecka.

    Postanowiliśmy się przespacerować wzdłuż fosy i murów.



    Trafiliśmy na straganik z kolejnym dziwactwem z Japonii. Kwadratowe arbuzy



    Po odpoczynku nad wodą rozpoczęliśmy kolejny etap planu czyli przejście pasażem handlowym prosto do naszego lokum. Po drodze mijaliśmy skrzyżowanie, po który piesi mogą przechodzić na ukos. Nie jest to Shibuya w Tokio, ale jakaś namiastka została stworzona





    Przejście przez jeden z mostów i...



    Po kilkuset metrach zaczyna się nasza uliczka handlowa.



    Po krótkiej eksploracji odbijamy na chwilę w boczną uliczkę zobaczyć jeszcze jedną świątynię.



    Wracamy na trasę i obserwujemy witryny sklepowe. Można tu spotkać naprawdę ciekawe rzeczy!





    Butelki do Sake. Ze 2 l miały na spokojnie





    Japońska podróbka Biedronki





    Mówiłem już coś o psach?



    Mijaliśmy jeden z wielu salonów gier, tzw. Pachinko. Japończycy są dosyć mocno uzależnieni od hazardu, choć wydaje mi się, że jest to wspólna cecha Azjatów. Gdy te drzwi się rozsunęły to czułem się jak na lotnisku wojskowym. W środku lata chyba z 15 Migów 21



    Gdy wyszliśmy z pasażu to już było ciemno. Rozejrzeliśmy się jeszcze trochę po okolicy.



    Nazist... tfu, buddyjskie kapliczki są wciśnięte w wielu miejscach.



    Po przyjściu do domu miła niespodzianka. Ryoko w zamian za ptasie mleczko przyniosła nam ogromne winogrona, które wyglądały jak śliwki oraz nishi czyli tzw. "chińskie jabłko". Połączenie jabłka i gruszki.



    Zaczęliśmy też eksperymentować z japońskimi napojami, np. herbatę z mlekiem prosto z kartonu czy jakaś biała zawiesina w smaku podobna zupełnie do niczego.



    Tak nam minęło pierwsze zderzenie z japońską kulturą. Następny dzień w planie - Kioto!

    Cdn.
    Wamo, tomo77, walusinsky and 15 others like this.
    "Podoba mi się, w jaki sposób Łódź wygląda w dzień, i jak prezentuje się w nocy. Łódź sprawiła, że zacząłem marzyć"
    David Lynch

  19. #19
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    Prośba - zmniejszaj fotki, obecnie mają po ponad 2mb i przy tej liczbie strona strasznie długo się ładuje (całość wyszła mi ponad 250mb), a na smartfonie w ogóle mi ją wywala. Na potrzeby relacji zazwyczaj wystarczą 1024x768 i pliki po 200kb
    Nagano and KubaB like this.

  20. #20
    Awatar Nagano

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    LCJ/EPLL - Łódź

    Domyślnie


    Polecamy

    Dzięki za uwagę, tak zrobię
    "Podoba mi się, w jaki sposób Łódź wygląda w dzień, i jak prezentuje się w nocy. Łódź sprawiła, że zacząłem marzyć"
    David Lynch

Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •