Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 45
Like Tree269Likes

Wątek: KOREA 2019 czyli o tym ile człowiek musi się napodróżować aby tanio polecieć :P

  1. #1

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie KOREA 2019 czyli o tym ile człowiek musi się napodróżować aby tanio polecieć :P


    Polecamy

    Witajcie,
    tym razem nie dałem rady pisać raportu w trybie LIVE, a to z kilku powodów. Po pierwsze harmonogram podróży był napięty, po drugie wydawało się, że to będzie taki zwykły przelot do kilkudniowej pracy Korei, a po trzecie zaraz na początku padł mi komputer, a klepanie raportu z telefonu jednak nie jest dobrym rozwiązaniem. ALe może jednak macie ochotę na mały raporcik z podróży? Będzie bardziej lotniczny, niż turystyczny, ale trochę zdjęc ze zwiedzania też jest.
    Podróż miała przebiegać jak poniżej:
    Oświęcim-PRG-WAW-ICN, pociąg Seul-Gwangju, KWJ-GMP, ICN-PEK-WAW-TLL-KRK.

    Jak chce się taniej, a za to wygodniej , lecieć to trzeba trochę pokombinować z trasą przelotu, w naszym wypadku (lecieliśmy we 3 osoby, ale na przelocie do Azji różnymi rejsami) początek był w Pradze, a koniec podróży z biletu longahul w Tallinie. Dzięki temu udało się w rozsądnej cenie mieć biznesklasę na wylocie, a premium economy na powrocie. Wszystko razem i tak taniej niż by wyszło Y+ przy wylocie z PL.

    No to zaczynamy
    Około godz 23 melduję się na "dworcu" PKP w Oświęcimiu aby wsiąść do nocnego pociągu jadącego do Wiednia i do Pragi. Tak, pociąg z Warszawy jedzie przez Oświęcim, to chyba pokłosie trasy przez Brzeszcze, co ma też swoje dobre strony, bo podróż jest na tyle długa, że można się wyspać . Za to w Oświecimiu nie ma dworca, jest tylko peron, na którym spędzam urocze dwie godziny, bo pociąg z uwagi na ciężkie warunki atmosferyczne jadąc z Warszawy załapał już godzinę opóźnienia. Co ciekawe PKP nie chciało mi sprzedać biletu na odcinek Oświęcim-Praga, trzeba było zatem kupić Kraków-Praga, ale na szczęście nikt nie zajął mojego miejsca w wagonie sypialnym, co według słów konduktora mogło się przytrafić.

    Środek ciepłej czerwcowej nocy na peronie w Oświęcimiu, szkoda tylko, że czekając dwie godziny na opóźniony pociąg nie można skorzystać z saloniku lotniskowego, ani... nie ma gdzie się schronić przed komarami.



    Pociąg wreszcie się pojawia, ja lokuję się w wagonie sypialnym, biorę coś na spanie i łagodnie kołysany przez pociąg turlający się po nierównych torach (prędkość mojego expresu jest raczej na miarę prowincjonalnej linii w Mandżurii, albo zadupia w kraju który dopiero co wstaje z kolan) usypiam. Budzi mnie sygnał dźwiękowy (pobudka) którą włączył konduktor (wagon był czeski, dzięki czemu była możliwość skorzystania z prysznica, a także rozdano mam śniadanie)



    Z dworca CD w Padze myk do autobusu jadącego na lotnisko:




    Okazało się, ze na check-in byłem na tyle wcześnie, że bym mógł załapać się na poprzedni, tzn wcześniejszy rejs do WAW, ale w C nie mieli ponoć wolnych miejsc, a jakby kasować mój bilet w C w wystawiać nowy a Y na odcinku PRG-WAW to musiałbym dopłacić. No to poszedłem do saloniku, w którym przyjmują pasażerów LOTu (Menzies). Jednak tam praktycznie nic nie było do jedzenia, to dzięki karcie Priority Pass przeniosłem się do Erste Premier, gdzie już z głodu człowiek nie zginie



    Gdy na monitorach pojawiła się info "gate open" to poszedłem w kierunku gejtu, ale ten komunikat wcale nie znaczy, że trwa boarding. Jeszcze sporo trzeba było odsiedzieć na gejcie. Nawet załoga, która miała objąć ten samolot przyszła dopiero po pewnym czasie, ale za to spotkałem cpt Ogonowskiego, z którym często zaczynam dalekie podróże (tak się jakoś składa, że doloty do longhauli są właśnie z panem cpt Ogonowskim).

    Vyhod otvoren to nie znaczy, że trwa boarding



    Jest już Bombuś, więc aureola albo rogi nad autorem też są








    Jakieś krzywe śmigła w tym Daszlinerze



    Posiłek. Po lewej stronie pyszny twarożek/serek z żurwainą



    Fotka z kokpitu po lądowaniu



    W Warszawie czeka busik dla biznesklasy i premium, super, będzie więcej czasu na saloniczenie i oddanie się w ręce pani Moniki z saloniku Yonelle




    cdn, stay tuned

  2. #2

    Dołączył
    Feb 2010
    Mieszka w
    KRK

    Domyślnie

    Nie spotkałem się, żeby gdziekolwiek na świecie gate open oznaczało trwający boarding ;-) To informacja, że bramka została "obstawiona" przez personel i można ewentualnie zgłaszać się z różnościami, względnie na lotniskach, gdzie kontrola bezpieczeństwa jest dopiero przy bramce to sygnał, że można się już do niej udać.

  3. #3
    Awatar pitterek

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Sosnowiec, Poland

    Domyślnie

    Czasem trzeba wyjść na vychod otvoren, żeby za długo nie siedzieć w saloniku
    KubaB likes this.
    Pitterek

  4. #4

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Tak jak napisałem w poprzednim odcinku dzięki rozpoczęciu podróży w Pradze budżet umożliwił podróż biznesklasą do Seulu. W saloniku Polonez praktycznie komplet, nawet w tej lepszej części saloniku. No ale czemu się dziwić, oprócz niewielkiego Mazurka w części nonSchengen LOT nie rozbudował swojego biznes lounge, i on jest taki sam jak w czasach gdy LOT miał cztery samoloty szerokokadłubowe i latał na 4 trasach transkontynentalnych (Nowy Jork, Chicago, Toronto, Pekin). Teraz longhauli mamy 11 (osobno liczę JFK i EWR), a za chwilę będzie 13 (dojdzie Kolombo i New Delhi), a salonik nic się nie rozrasta. Ponoć kiedyś były plany rozbudowy go w górę, ale nie wiem czy mają szansę realizacji (choć coś nad korytarzem w strefie Schengen ewidentnie się rozbudowuje). Kilka miesięcy temu spotkałem w Polonezie pana Milczarskiego, więc zarząd LOTu wie co się dzieje w saloniku, ale jakoś na razie nie widać efektów tego "wiedzenia". A szkoda, bo kulinarnie salonik LOTu się wyróżnia na tle tego co ma konkurencja, natomiast zatłoczeniem i brakiem miejsca do siedzenia... też się wyróżnia



    Moim zdaniem ostatnim przebojem jest pieczona perliczka = pychota. Tak samo jak słodycze, niebo w gębie






    Wychodząc z Poloneza zaczepił mnie jeden współbiesiadujących, okazało się, że to FilipBB



    Tak się zagadaliśmy, że ledwo do Keranisa zdążyłem, potem biegusiem na gejt, a tam zonk, samolotu nie ma



    Okazało się, że mamy hub na miarę naszych możliwości, czyli rękaw jest pusty, a boarding będzie autobusem. Mało to wygodne, zwłaszcza dla starszych osób, albo tych mających po kilka bagaży podręcznych. Ja za to miałem pierwszy raz okazję zobaczyć z bliska i polecieć 789








    Minusem 789 jest brak indywidualnych nawiewów, więc gdy drzwi były otwarte, a boarding się przedłużał, to w miejscach pod oknami było duszno i gorąco. A boarding trwał długo, no ale tak to jest jak ponad 250 osób musi z tobołkami po schodach się wdrapywać, a autobusy też wszystkich na raz nie zabierają



    Na szczęście Warszawa to nie Singapur i zimnego Champagne można się napić przed zamknięciem drzwi. Nawet kilka razy można



    W biznesklasie było tylko 1 miejsce wolne, podobnie w premium economy, więc załoga z tym szampanem musiała się sporo nabiegać

    Ponoć monitory w 789 są większe niż w 787, ale ponieważ jest sporo martwego pola, to ja osobiście nie widziałem różnicy i moim zdaniem są za małe i są za deleko. Wolę mieć takie jak są w premium economy, mimo że mniejsze, to mnie lepiej się patrzy




    Menu na rejsie prezentowało się jak poniżej





    Są też 3 owieczki . Pychota




    Startujemy, po chwili pora na aperitiff. Widać, że wreszcie nauczyli się je przygotowywać, to pierwszy raz jak dostałem w LOT tak łądnie podane, czyli wstrząśnięte niemieszane



    Poniżej widoczne przystawki, tak jak reszta posiłku podawane na porcelenie. Moim zdaniem sałata widoczna u góry zdjęcia jest do poprawy, tzn wymaga wzbogacenia jakimś sosem/dressingiem lub choćby oliwą, bo otrzymaliśmy suche liście z kawałkiem sera



    Zupa i pierwsze dugie danie. Kurczak w stylu azjatyckim przeciętny, a nawet niesmaczny, w dodatku mała porcja




    Za to drugie drugie danie, czyli wołowina super. Szkoda, że well done, no ale w samolocie chyba trudno o inną





    Po pobycie w saloniku i dwóch drugich daniach jeszcze pora na odrobinę serów i deserów. Ser z imbirem - rewelacja (był też w Polonezie, ale teraz chyba już nie ma i jest coś ze śliwką, a ten ze śliwką to już nie ta bajka ), to tego Porto i kilka koniaczków na spanie



    Pobawiłem się jeszcze przyciemnianiem okien...







    I można trochę odpocząć. Niestety mój fotel nie umożliwiał samego odchylania oparcia, załoga próbowała to naprawić, ale się nie udało.



    Połozyłem się więc na płasko... i jakoś zupełnie niespodziewanie przyszła pora na śniadanie




    Tak minęła podróż do Seulu. Jeszcze tylko kontrola paszortowa (w Korei nie wbijają pieczątek do paszportu, dostaje się tylko stosowną karteczkę, o którą potem nikt się nie pyta), a potem pociągiem All Stop Train pojechałem do Centrum. Można też jechać expresem, czyli Arex (ale aż tak bardzo mi się nie spieszyło), albo jak ktoś lubi to autobusem.
    W Seulu fotek nie robiłem, bo już wiele razy stamtąd pokazywałem, ale za to wybraliśmy się do DMZ, czyli strefy zdemilitaryzowanej, o czym w następnym odcinku

    stay tuned
    jtf2, Milek1, shiver and 20 others like this.

  5. #5
    Awatar jtf2

    Dołączył
    Apr 2008
    Mieszka w
    DUS

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    A szkoda, bo kulinarnie salonik LOTu się wyróżnia na tle tego co ma konkurencja, natomiast zatłoczeniem i brakiem miejsca do siedzenia... też się wyróżnia


    Moje skromne zdanie:
    kulinarnie Polonez się baaardzo pozytywnie wyróżnia.
    A co do zatłoczenia - ZRH, FRA i MUC idą łeb w łeb.
    W ZRH już kilka razy nie było gdzie zjeść. Jedynie w strefie "no food" było miejsce.

    pozdrawiam

    jtf2



  6. #6
    Awatar SWISSboi

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    POZ

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    Są też 3 owieczki . Pychota
    Są super! Na majowym ORD - WAW po tych owcach tak zasnąłem, że się dopiero przy "zapiąć pasy" koło WAW obudziłem

  7. #7
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Czekam z niecierpliwością na zdjęcia!
    pitterek likes this.
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  8. #8

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    W Seulu na stacji metra widzę takie piękności, włosy mają prawie jak moja córka



    Przed dalszym ciągiem dnia warto się trochę wzmocnić



    Siedliśmy sobie na dachu naszego hostelu (hehe, skoro oszczędzamy na przelotach, to na noclegach też ) i po krótkich obradach ruszyliśmy jeszcze na spacer po mieście. A tutaj widać załogę w komplecie



    Następnego dnia ranem mieliśmy zaplanowaną wycieczkę do strefy zdemilitaryzowanej, czyli pasa ziemi sięgającego po 2 km na północ i południe od linii granicznej. Ja co prawda byłem tam kilka lat temu, ale moi współtowarzysze jeszcze nie, więc się wybraliśmy razem
    Trochę po nas przyjechał Trump, on nawet granicę przekroczył, my ograniczyliśmy się do oglądania Korei Północnej przez lornetkę

    Na początek tzw Peace Park, czyli symboliczny płot w pobliżu mostu po którym wracali jeńcy po zaprzestaniu działań wojennych pomiędzy oboma państwami koreańskimi





    Ustawiono tam też mocno uszkodzoną ostrzałem lokomotywę, którą po wojnie odnaleziono w strefie nadgranicznej



    Następnie pora na obserwacje z punktu widokowego, niestety pogoda jest kiepska, tzn widoczność jest ograniczona, a ponadto od czasu do czasu pada deszcz.
    Północ od Południa różni się tym, że na Północy powycinano większość drzew w celu uzyskania drewna opałowego, ponadto za granicą ulokowana jest wioska pokazowa, niestety słabo widoczna.





    Lepsze widoki są w tunelu, który Koreańczycy z północy wykopali pod granicą, a to wszystko w celu umożliwienia ewentualnej inwazji. Do tej pory odkryto 4 takie podkopy, lecz podejrzewa się, że jest ich około 10. Ten który my oglądaliśmy został odkryty w 1990 roku, ma długość ponad 1600m i leży ok 70 metrów pod powierzchnią ziemi, w ciągu godziny miało się nim przemieścić kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, którzy mieli atakować terytorium Korei Południowej.
    A jak mowa o żołnierzach, to w Korei Południowej służba wojskowa trwa 21-24 miesięcy (w zależności od rodzaju wojsk w których służą poborowi), a na Północy... 10 lat!!! Co więcej taki północnokoreański rekrut praktycznie nie odwiedza domu/rodziny w tym czasie, a to z uwagi na słabo rozwiniętą komunikację

    No to widoki spod ziemi





    Tunelem dochodzi się na odległość ok 120 m od granicy, dalej nie można iść, są postawione 3 tamy, które blokują przejście oraz ewentualną inwazję. Ponadto do tunelu nie wolno wnosić ani aparatów fotograficznych, ani telefonów, to zdjęć za dużo nie mam

    Kolejnym punktem naszej wizyty byłą stacja kolejowa Dorasan na granicy strefy zdemilitaryzowanej.
    W 2003 roku połączono linie kolejowe południa i północy, wybudowano stację kolejową , ale żaden pociąg przez granicę nie przejeżdża. Za to raz dziennie przyjeżdża pociąg z Seulu, którym przyjeżdżają turyści zwiedzający DMZ. My akurat trafiliśmy na przyjazd tego pociągu. Koreańczycy mówią, że gdy nadejdzie dzień zjednoczenia, to stacja kolejowa się przyda, na razie stoi pusta i służy turystom robiącym pamiątkowe fotki













    Jak kogoś interesuje rozkład jazdy pociągów, bo planuje eskapadę, to proszę bardzo:



    Na poniższym zdjęciu widać osoby, które przyjechały z Seulu i za chwilę przesiądą się do oczekujących autokarów, które obwiozą je po atrakcjach DMZ.



    Co ciekawe w samej DMZ jest zlokalizowana wioska, w której znalazły się osoby, które w czasie działań wojennych utraciły swoje domostwa na północy, czy zostawiły tam rodziny. Chcą mieszkać bliżej granicy, zajmują się uprawą żeńszenia i soi, specjały te można kupić w sklepach z pamiątkami.

    Kończymy powoli wizytę w DMZ, wracamy autobusem do Seulu. W pewnym miejscu, droga biegnie przy brzegu rzeki, a na drugim brzegu jest Północ.

    No to jeszcze lanczyk i przyszła pora na przejazd pociągiem do miasta Gwangju w południowej części Korei Południowej. Zawsze to dalej od granicy, więc bezpieczniej




    A na deser piwko, i to filipińskie, to dla autora sąsiedniego raportu, a także wszystkich miłośników filipińskich klimatów i filipińskich piękności



    stay tuned
    maciass, shiver, Wamo and 17 others like this.

  9. #9

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Chwila chwila, a sama granica z barakami?

  10. #10

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez shiver Zobacz posta
    Chwila chwila, a sama granica z barakami?
    To jest inna wycieczka, nam na nią nie udało się dostać

    Wysłane z mojego SM-G965F przy użyciu Tapatalka
    shiver likes this.

  11. #11

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    CTR warszawa
    Wpisów
    108

    Domyślnie

    San Miguel z Filipin o madre de dios
    maniekklb likes this.

  12. #12

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Po zaliczeniu DMZ wróciliśmy do hostelu po swoje bagaże (a było ich sporo z uwagi, na to że jadąc na targi chcieliśmy zaoszczędzić na opłatach cargo, więc graty, foldery, ulotki itp zabraliśmy w bagażu rejestrowym), a następnie przeciągnęliśmy to wszystko na stację Seoul, skąd szybkim pociągiem pojechaliśmy do Gwangju. Szybki pociąg, tzn standardowy express, coś jak nasze Pendolino, z tą różnicą, że koreański KTX jedzie 300 km/h, a Pendolino u nas 160, a tylko na małym fragmencie 200 km/h. No i miejsca u Koreańczyka jest więcej niż u nas.







    Gdy dojeżdżaliśmy do Gwangju słońce chyliło się ku zachodowi. Dwumilionowe miasto Gwangju ma status "city", a taki status w Korei przysługuje miastom z liczbą ludności ponad 1 mln. Koreańczyków (południowych) jest około 51 mln, miast powyżej miliona ludności jest 5, a w samym Seulu żyje około 10 mln ludzi. Generalnie problemem Korei jest fakt, że większość ludności jest skupiona w dużych miastach, tz Seul, do tego Incheon, który jest osobną metropolią, potem Busan, Daegu, wspomniane Gwangju i kilka mniejszych. Na wsiach prawie nikogo nie ma, ludzie nie chcą mieszkać poza miastami, to są słowa naszej sympatycznej tłumaczki, którą przydzielili nam organizatorzy targów (jeszcze o niej będzie w dalszej części relacji).

    Z dworca kolejowego w Gwangju do hotelu dostaliśmy się metrem, które nigdy nie jest zatłoczone. Tutaj znów info od naszej tłumaczki: ona nigdy metrem nie jeździ, w sumie to nie wiadomo dlaczego. My nim pojechaliśmy, bagaże też.



    A skoro mowa o metrze, to raz trafiliśmy na tak ciekawie pomalowany wagon



    Idziemy do hotelu, a na ścianie czy też witrynie były stosowne życzenia, w sumie tak samo jak u nas teraz w Biedronce można kupić znakomite wino na Święta Bożego Narodzenia (kto nie widział, niech idzie zobaczyć, są w okolicznościowym opakowaniu, a ten zacny trunek już za kilkanaście PLN)



    Wieczorem w okolicy gdzie mieszkaliśmy zrobiło się całkiem ładnie, i nie chodzi tutaj o moją gębę na zdjęciu poniżej















    Moi współtowarzysze niekoniecznie chcieliś iśc na kolację na tradycyjne koreańskie BBQ (następnym razem polecę sam, albo z kim innym ), no to zjedliśmy faszerowanego kotleta schabowego. Nożyczki służą do jego krojenia, ponadto serwowane było wsechobecne kimchi i inne kiszonki



    No to tyle jak na ten dzień. Kolejne kilka dni pracowaliśmy na targach, ale po ich zakończeniu udało się pójśc na spacer i na kolejną kolację, tym razem w browarze, czy jak nazwać miejsce gdzie robi się wino ryżowe

    stay tuned
    shiver, maciass, Rafal and 16 others like this.

  13. #13
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    Co było nie tak z tym kotletem, że trzeba go było ciąć nożyczkami?

  14. #14
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Te nocne zdjęcia są świetne.
    KubaB likes this.
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  15. #15

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez maciass Zobacz posta
    Co było nie tak z tym kotletem, że trzeba go było ciąć nożyczkami?
    Kotlet był zajefajny, taki jakby nadziewany schabowy, ale ponieważ je się pałeczkami (tak na marginesie w Korei pałeczki są metalowe w przeciwieństwie do Chin, gdzie używa się drewnianych), to ciężko złapać całego kotleta i włożyć go do ust, tym bardziej, że noża do pokrojenia nie podają. Za to są nożyczki, którymi tnie się mięsiwo na kawałki i dopiero potem używa pałeczek w celu konsumpcji. Zresztą nożyczki są też użyciu np w grilowniach, też w celu krojenia, czy tam cięcia mięsa
    maciass, myszygon, tomo77 and 5 others like this.

  16. #16
    Awatar pitterek

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Sosnowiec, Poland

    Domyślnie

    Aaaa to widno moja obecna żona koreańskie ma pochodzenie, bo nożyczki w szufladzie z nożami leżo

    Sent from my SM-J730F using Tapatalk
    mcxmcx, jtf2, tomo77 and 4 others like this.
    Pitterek

  17. #17
    Awatar alien

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    3M

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    Okazało się, ze na check-in byłem na tyle wcześnie, że bym mógł załapać się na poprzedni, tzn wcześniejszy rejs do WAW, ale w C nie mieli ponoć wolnych miejsc, a jakby kasować mój bilet w C w wystawiać nowy a Y na odcinku PRG-WAW to musiałbym dopłacić. No to poszedłem do saloniku, w którym przyjmują pasażerów LOTu (Menzies). Jednak tam praktycznie nic nie było do jedzenia, to dzięki karcie Priority Pass przeniosłem się do Erste Premier, ...
    I więcej już tego błędu nie popełnią, że "miejsc nie ma", czy jakaś dopłata - będziesz przebukowany na wcześniejszy lot, zanim jeszcze zdążysz o to poprosić.
    Dowiozą pod same schodki VIP-owskim Superbem (czy co tam mają najlepszego), pomogą wsiąść, zaryglują drzwi.
    I odetchną z ulgą: Niech go Egon karmi!


    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    ... aureola albo rogi nad autorem też są


    Wypisz, wymaluj panie - Statuja Wolności. Taka jest moja koncepcja.

    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    Kurczak w stylu azjatyckim przeciętny, a nawet niesmaczny, w dodatku mała porcja
    Ktoś tu chiba - z przeproszeniem - ewokuje Klasyka: Life is full of misery, loneliness, and suffering - and it's all over much too soon.

    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    W Seulu na stacji metra widzę takie piękności, włosy mają prawie jak moja córka


    Nie może to być - czyżby moda na mangę dotarła nawet na Daleki Wschód???

    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    Następnego dnia ranem mieliśmy zaplanowaną wycieczkę do strefy zdemilitaryzowanej, czyli pasa ziemi sięgającego po 2 km na północ i południe od linii granicznej. ... Trochę po nas przyjechał Trump, on nawet granicę przekroczył, my ograniczyliśmy się do oglądania Korei Północnej przez lornetkę
    Bo nie wystarczy kupić wycieczkę "Śladami KubyB", trzeba jeszcze umieć się zachować.
    A Agent Orange zachował się, cóż... tak jak umiał. Władował się z buciorami tam, gdzie cywilizowani ludzie się nie zapuszczają.

    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    Kolejnym punktem naszej wizyty byłą stacja kolejowa Dorasan na granicy strefy zdemilitaryzowanej.
    ...
    Koreańczycy mówią, że gdy nadejdzie dzień zjednoczenia, to stacja kolejowa się przyda, ...
    Niekoniecznie... Albo raczej: co dla nich znaczy "dzień zjednoczenia"?

    Ładnych parę lat temu czytałem gdzieś, jak Południe wyobraża sobie zjednoczenie z Północą po upadku władzy Kimów. Poważnie się zastanawiali i widzieli to raczej jako kolonizację niż Anschluss.
    W każdym razie nie na wzór niemiecki z 1990 r., żadnego spontanu, żadnych nerwowych ruchów. Zamiast nich rozpisany na przynajmniej kilkanaście lat scenariusz stopniowego dostosowywania Północy do życia w kingsajzie, edukacja społeczeństwa, etc. Wraz z postępami edukacji miałyby być stopniowo luzowane rygory życia, w tym ograniczenia w podróżowaniu na Południe.
    Prawny demontaż granicy na 38°N miałby nastąpić dopiero po radykalnej poprawie warunków życia mieszkańców i być ukoronowaniem skutecznego procesu przebudowy świadomości społecznej.

    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    Generalnie problemem Korei jest fakt, że większość ludności jest skupiona w dużych miastach, tz Seul, do tego Incheon, który jest osobną metropolią, potem Busan, Daegu, wspomniane Gwangju i kilka mniejszych. Na wsiach prawie nikogo nie ma, ludzie nie chcą mieszkać poza miastami, ...
    I nie jest to tylko problem Korei - implozja prowincji to jedna z głównych przyczyn skuteczności haseł w stylu make ... great again i sukcesów ugrupowań z wyrazem narodowa,-e,-y w nazwach.


    A bez polityki (za to z obyczajówką ) - czy parka pod platanem na obrazku poniżej to może koleżanka tłumaczka poddająca się służbowo bajerowi kolegi kolegi?
    I'm all tuned!

    For every solution there is a problem.

  18. #18
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez alien Zobacz posta
    - czy parka pod platanem na obrazku poniżej to może koleżanka tłumaczka poddająca się służbowo bajerowi kolegi kolegi?
    Nie. Przynajmniej jeśli chodzi o pierwszą część zdania. To znaczy tak, ale nie: koleżanka, ale nie tłumaczka. A to drugie to nie wiem
    KubaB, Wamo and przemo-19 like this.
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  19. #19

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Widzę, że temat tłumaczki jest interesujący no to już wyjaśniam: organizatorzy targów każdemu wystawcy przydzielili tłumacza koreańsko-angielskiego i nam przypadła bardzo fajna dziewczyna o szerokich horyzontach, sporej wiedzy i w dodatku z doświadczeniem w pracy za granicą. Dzięki temu dobrze mówiła po angielsku, co nie jest takie oczywiste nawet wśród tych Koreańczyków którzy twierdzą, że znają angielski. Np przewodniczka na wycieczce do DMZ niby mówiła po angielsku, ale wymowa była taka, że rozumieliśmy może z 50% słów, mimo że do azjatyckiego angielskiego jestem przyzwyczajony. A nasza tłumaczka na targach to zupełne co innego, w dodatku była otwarta i chętnie z nami rozmawiała nie tylko służbowo. Wyglądała inaczej niż koleżanka z którą byliśmy na targach, bo tak jak Styro zauważył, na zdjęciu pod platanem jest część naszej załogi, a nie tłumaczka. Tłumaczka będzie na zdjęciach poniżej

    Jednego dnia poszliśmy sobie na spacer po okolicy hotelu, zaszliśmy nad jeziorko, co prawda nieco zarośnięte, ale to i tak miła odmiana od ścisłego centrum





    Na drugim planie widzicie kościół. Jest ich sporo w Korei, bowiem religią dominująca jest chrześcijaństwo, co prawda w jakiś wyznaniach dalekich od narodowo-katolickiego znanego z PL





    Nad brzegiem panowie w cośtam grają (madżong?)




    Albo grają na instrumentach



    A teraz dla każdego coś miłego dla oka








    W jeziorku oprócz sporych ryb pływają też żółwie



    Ponieważ robi się wieczór kończymy nasz spacerek i wracamy "do miasta", bo umówiliśmy się z naszą tłumaczką na kolację. Ale pierw fotki jeziorka pod słońce






    W mieście widać typowy sposób parkowania, tzn kilka aut zostawionych na pasach. To zupełnie naturalne i nikogo to nie dziwi. Auta zresztą generalnie są wypasione i duże, może to jakiś syndrom wielkości, tzn trzeba sobie rekompensować...



    Na terenie kampusu uniwersyteckiego, przez który przechodzimy idąc na kolację, uwagę zwraca pomnik żurawi...



    ... a także basen, ale nieco płytki (wody było pół metra, może więcej). W Gwangju w lipcu odbywają mistrzostwa świata w pływaniu, skokach do wody, piłce wodnej itd. Jednak ten basen wygląda na za płytki do jakiejkolwiek z wymienionych konkurencji . No to tłumaczka wyjaśniła nam, że odbędą się w w nim zawody w pływaniu dla ... psów




    A skoro mowa o mistrzostwach, to maskotką zawodów są dwie wydry. Więc mam zdjęcie z Twin Otterem, to tak a propos latania na Tajwanie i poprzednich relacji z przelatywania Wyderek



    A skoro była mowa o tłumaczce - oto i ona podczas nalewania wina ryżowego do czarek, z których się go spożywało




    Wino ryżowe to napój o zawartości alkoholu około 8%, smakuje jakby sfermentowane "mleko" ryżowe, ma sporo gęstej zawiesiny, zatem trzeba go wymieszać w dzbanku zanim naleje się do do czarek



    W knajpie w której byliśmy wino wytwarzano na miejscu, dostępne było w czterech sezonach-porach roku, więc wypiliśmy po dzbanku każdego. No nasz kolega tylko skosztował, za to ja nie odmawiałem







    A tutaj fotki tego co spożywaliśmy jako zagrychę







    Pora wracać do hotelu, jest około godz 23 ale my następnego dnia rankiem wylatujemy przez Seul do Pekinu. Ludzie jednak siedzą w knajpach, parkach i piją. Koreańczycy sporo piją i upijają się przy tym często



    A to nasza gromadka w komplecie, chyba widać różnicę między tłumaczką a koleżanką




    Tłumaczka kupiła nam po buteleczce magicznego napoju, twierdziła bowiem, że po winie ryżowym kac następnego dnia jest ciężki, a ten napój spowoduje, że nic nam nie będzie. No i nie było, ale nie wiem czy wypiliśmy wina za mało, czy podziałała magiczna mikstura



    stay tuned
    pitterek, STYRO, Wamo and 11 others like this.

  20. #20
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    bo tak jak Styro zauważył, na zdjęciu pod platanem jest część naszej załogi, a nie tłumaczka.
    Bo ja "część Twojej załogi" nawet z zamkniętymi oczami poznam :P


    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    A teraz dla każdego coś miłego dla oka
    Tu powinna być ankieta


    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    Auta zresztą generalnie są wypasione i duże, może to jakiś syndrom wielkości, tzn trzeba sobie rekompensować...
    Kuba, tak mnie naszło - czym jeździsz prywatnie?
    KubaB, Wamo, myszygon and 1 others like this.
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •