Strona 1 z 7 1 2 3 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 134
Like Tree1474Likes

Wątek: Samoa i Nowa Zelandia, czyli 53.682 km w podróży na koniec mapy

  1. #1
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie Samoa i Nowa Zelandia, czyli 53.682 km w podróży na koniec mapy


    Polecamy

    Dawno temu chwaliłem się kupionymi za półdarmo biletami do Nowej Zelandii (1200zł za trasę CDG-SFO-AKL-WLG, CHC-SYD-SFO-CDG - error fare Air New Zealand), czas pochwalić się zdjęciami z tej wyprawy

    Z biletami było sporo problemów - kupiłem je w kwietniu 2018r., a już w maju United wprowadziło zmiany w rozkładzie powodujące niemożliwość wykorzystania biletu (przylot do SYD później, niż wylot z SYD do SFO, przy braku alternatywnych lotów bezpośrednich CHC-SYD). Flipo upierało się, że nie ma możliwości wystawienia nowych biletów i jedyna opcja to anulowanie i zwrot kasy, bo linia odmawia jakichkolwiek zmian. Z kolei przewoźnik twierdził, że nie może dokonywać żadnych zmian w bilecie wystawionym przez agenta. Nie kupowałem dolotów i w sumie pogodziłem się już z tym, że raczej nic z tego nie będzie. Mailowa przepychanka trwała do września, kiedy nagle Air NZ się złamało i wystawili nowe bilety Zgodzili się nawet na lekką zmianę planu podróży i wylot dzień wcześniej z NZ, co dawało nam ponad dobę pobytu w Sydney W obie strony wypadały też długie przesiadki w SFO (11 i 7h), także zapowiadało się fajne zwiedzanie dziewiczych dla nas miast

    Pierwotny plan był taki, że całe 2 tygodnie mieliśmy spędzić z żoną w NZ - chciałem objechać w tym czasie południową część Wyspy Południowej (na to nie starczyło czasu ostatnim razem w listopadzie 2017r. - pisałem tu relację z tamtej podróży Nowa Zelandia, czyli powrót do raju ) i popłynąć na Wyspę Stewart (tam nie udało mi się dotrzeć ani w 2009, ani w 2017). Ale stwierdziliśmy, że w sumie Nową Zelandię mamy już dość gruntownie zwiedzoną i niedawno tam byliśmy, więc postanowiliśmy skorzystać z okazji że będziemy blisko i wyskoczyć na parę dni na plażing na jakieś wyspy Pacyfiku. Wprawdzie marzec to pora cyklonów w tym regionie, ale my zawsze mamy szczęście do pogody, więc postanowiliśmy zaryzykować Wybór padł na Samoa, bilety ZQN-AKL-APW-AKL-CHC wziąłem za mile M&M. Plan podróży wyglądał ostatecznie tak:

    28.02 KRK-SFO U23816
    1.03 CDG-SFO UA984
    1.03 SFO-AKL UA917
    3.03 AKL-WLG NZ421
    3.03 WLG-ZQN NZ609
    8.03 ZQN-AKL NZ616
    8.03 AKL-APW NZ992
    14.03 APW-AKL NZ295
    14.03 AKL-CHC NZ571
    16.03 CHC-SYD NZ881
    17.03 SYD-SFO UA870
    17.03 SFO-CDG UA990
    18.03 CDG-KRK U23815

    W sumie 13 lotów w 19 dni i 53.682km, i zamiast spokojnych wakacji niechcący wyszedł trochę lotniczy maraton

    Na zakończenie tej długiej przedmowy tradycyjna mapka:

    Sadaser, Rob_Sad, piwgmej and 29 others like this.

  2. #2
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    Żeby nie było nam za wygodnie, to zamiast lecieć do Paryża z Wrocławia musieliśmy jeszcze dotelepać się do Krakowa Niestety bezpośrednie loty AF nie zgrywały się godzinowo z lotami United (trzeba by brać dwa noclegi w Paryżu zamiast jednego), inne linie z WRO wychodziły dużo drożej, więc padło na Easyjet z Krakowa i dojazd za grosze Flixbusem.

    1. Na lotnisko w Krakowie dotarliśmy ze sporym zapasem, był więc czas żeby najeść się na drogę w saloniku


    2. Drogę do samolotu przeciął nam wóz LSP


    3. Lot do Paryża minął bez specjalnych atrakcji, pomijając fakt zwymiotowania na środek korytarza przez dziewczynę z francuskiej wycieczki szkolnej.. na szczęście opiekunki wycieczki przy pomocy stewki błyskawicznie usunęły pawia z wykładziny


    Nocowaliśmy w tanim przylotniskowym hotelu F1 Roissy - lądując po 18 nie miało sensu tłuc się do miasta. Wylot do SFO miał być o 9:10, więc z łóżka zwlekliśmy się jakoś ok. 6. Czekając na darmowego shuttle busa na lotnisko odpaliłem internet i wtedy okazało się, że nasz lot jest opóźniony na 16:40 Kiepski początek podróży, misternie zaplanowane zwiedzanie SF szlag trafił.. No ale cóż, na szczęście nie zdążyliśmy się wymeldować, więc po prostu wróciliśmy do łóżka Przynajmniej się porządnie wyspaliśmy i na lotnisko pojechaliśmy dopiero ok. 12. W checkinie dostaliśmy vouchery na jedzenie po 17 euro na łebka (wystarczyły na całkiem porządne śniadanie), po czym udaliśmy się do saloniku Salon Star Alliance, żeby tam jakoś zabić czas do wylotu.

    4.


    5.


    6.


    7.


    8.


    9.


    10.
    Adik_s, megaloman, Cani and 15 others like this.

  3. #3
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    Opóźnienie było spowodowane awarią maszyny w SFO - 788 został podmieniony na 789, dostaliśmy nowe miejsca i siedzieliśmy we dwójkę w trzyosobowym rzędzie, tyle zysku z tego opóźnienia

    11.


    12. Ilość miejsca na nogi bardzo przyzwoita


    13. Obiad zjadliwy ale nic ponadto, zdjęcie śniadania zaginęło w akcji


    14. Ta maszyna przywiozła nas z Paryża


    15. Z konieczności zwiedzanie SF tym razem ograniczyło się do zwiedzenia lotniska..


    16. Przy każdym gejcie wielkoformatowa sztuka na ścianie


    17.


    18.



    Adik_s, Rafal, PeK and 20 others like this.

  4. #4
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    O, znalazło się zdjęcie śniadania i jeszcze dwa z lotu CDG-SFO, zrobione gdzieś nad Górami Skalistymi

    19.


    20.


    21.


    Drugi, dłuższy odcinek long haul pokonaliśmy na pokładzie B772, tym razem udało nam się we dwójkę dostać czteroosobowy rząd, także było nawet wygodniej niż w 789

    22.


    23. W trakcie tego lotu straciliśmy dzień z kalendarza - startowaliśmy ze SFO 1 marca wieczorem, w AKL byliśmy 3 marca rano


    24. Obiad nr 2 - taka sama sałatka z kaszą, danie główne to chyba kurczak zapiekany z serem i szpinakiem - nawet dobry


    25. Śniadanie nr 2 - dziwne połączenie naleśników na słodko z kiełbaską, ale w sumie osobno wszystko smaczne


    26. I jesteśmy w Nowej Zelandii Ale od ostatniego na dziś celu dzielą nas wciąż dwa loty


    27.


    28. Czekamy na kolejny lot do Wellington, gdzie w końcu będziemy mogli na dłużej rozprostować nogi i odetchnąć nielotniskowym powietrzem
    megaloman, shiver, Cani and 17 others like this.

  5. #5
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    29. Lecimy A320, IFE twierdzi, że do Minnesoty


    30. Bezpłatny serwis w Air New Zealand obejmuje napój i ciasteczko


    31. Chyba dam sobie spokój ze zdjęciami kolan z każdego lotu, za dużo tego


    32. Parę fotek z trasy do stolicy NZ


    33.


    34. Mijamy Mt. Taranaki


    35.


    36.


    37.


    38.


    39.
    PeK, megaloman, jtf2 and 23 others like this.

  6. #6

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    CTR warszawa
    Wpisów
    109

    Domyślnie

    Naprawdę ten MT. Taranaki jest tak kulisto kulisty, z powietrza wygląda niesamowicie.

  7. #7
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez lelek7 Zobacz posta
    Naprawdę ten MT. Taranaki jest tak kulisto kulisty, z powietrza wygląda niesamowicie.
    Tak, naprawdę jest taki kulisty Najlepiej to widać na zdjęciach satelitarnych: https://www.popularmechanics.co.za/w...ional-park.jpg

    Linia lasu pokrywa się mniej więcej z granicą parku narodowego. Z uwagi na podobieństwo do Mount Fuji, Taranaki zagrał w filmie Ostatni Samuraj

    40.


    41. Orły z Władcy Pierścieni i Hobbita na lotnisku - oczywiście przed podróżą po raz kolejny oglądaliśmy wszystkie filmy, także nieźle nas te orły wzruszyły


    42.


    43.


    44. Jest i Smaug, z ruchomymi i świecącymi oczami


    W Wellington mieliśmy ok. 6h przerwy (lot do Queenstown kupiłem z zapasem na wypadek jakiegoś wcześniejszego opóźnienia), także mieliśmy czas żeby na spokojnie połazić po mieście. Do centrum pojechaliśmy Uberem za 24 NZD. Autobus lotniskowy nr 91 kosztuje 12 NZD za osobę, więc jak widać przy dwóch osobach Uber wychodzi podobnie.

    Wysiedliśmy koło muzeum Te Papa, okazało się że akurat na nabrzeżu koło muzeum odbywał się jakiś festiwal z foodtruckami, targiem warzywnym, koncertami itp., przewalały się tam tłumy ludzi, pogoda była idealna (spiekliśmy sobie czoła na dzień dobry) - perfekcyjne przywitanie z NZ

    44. Dzieciaki skaczące do wody zgromadziły sporą publiczność


    45.


    46.


    47.


    48.


    49. W tle gmach muzeum Te Papa

  8. #8
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    Jako że Wellington zwiedzaliśmy w 2017r., tym razem nie mieliśmy spiny i po prostu kręciliśmy się po mieście bez konkretnego planu

    50. Foodtrucki serwowały dania z całego świata, zapachy były wręcz niesamowite.. ostatecznie skusiliśmy się na coś indonezyjskiego, było pysznie i niedrogo


    51. Sprzedaż ryb prosto z łodzi


    52. Bardzo przyjemny waterfront


    53. Muzeum z drugiej strony


    54.


    55. Tu też dzieciaki skakały do wody, ale w końcu podpłynęła do nich straż przybrzeżna i ich przegoniła


    56.


    57.


    58.Zasłużony odpoczynek

  9. #9
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    59. Całe nabrzeże to fajnie urządzona, miejska przestrzeń dla ludzi


    60. Opuszczamy na chwilę waterfront i zagłębiamy się w centrum


    61.


    62.


    63.


    64.


    65. Lambton Quay - jedna z głównych ulic downtown Wellington, przyjemna do spacerowania dzięki zieleni i uspokojonemu ruchowi


    66.


    67.


    68.

  10. #10
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    69. Wellington Museum


    70. I wracamy nad wodę. Dawne zabudowania portowe przekształcone w przestrzeń dla ludzi - teraz są tu różne knajpki serwujące świeże owoce morza


    71. W jednym z hangarów z kolei powstała ścianka wspinaczkowa


    72. Latarnia jako część placu zabaw


    73.


    74.


    Jako że ceny w Uberze w godzinach popołudniowych mocno skoczyły, postanowiliśmy na lotnisko wrócić autobusem. Musieliśmy dojść piechotą na Victoria Street

    75.


    76.


    Autobus spóźnił się 20 minut, przez co na lotnisku byliśmy ledwo godzinę przed odlotem.. Lekki stres był, ale bagaż mieliśmy nadany wcześniej w samoobsługowym kiosku, a kontrola bezpieczeństwa jest dopiero przy gejtach (co ciekawe, cała ta poczekalnia w której wiszą orły służy zarówno przylotom, jak i odlotom i wchodzi się tam bez żadnej kontroli), więc 3 minuty po wejściu na lotnisko byliśmy już przy gejcie

    77. Do ZQN lecimy ponownie A320, jak na wszystkich innych krajówkach z Air New Zealand. Zdjęcie kolan sobie daruję, ale tym razem ilość miejsca była jak w W6, czyli kolana wbite w fotel z przodu


    Kilka zdjęć z trasy:

    78. Chwilę po starcie


    79. To już blisko Queentown, leci się bardzo nisko nad górami


    80. Zniżanie do Frankton wzdłuż rzeki Kawarau
    IMG_2681 by Maciej Zmudzinski, on Flickr

    81. I jesteśmy, nareszcie koniec tego latania! (na parę dni )


    82. W tle pasmo górskie The Remarkables


    Z lotniska do miasta kursuje autobus nr 1, 20 min jazdy za 10 NZD, którym docieramy do samego centrum. Stamtąd jeszcze 5 minut piechotą do hostelu, w końcu prysznic i łóżko Długa to była podróż (w końcu z domu wyszliśmy 28 lutego rano, a do Queenstown dotarliśmy 3 marca wieczorem), ale przetrwaliśmy ją w dobrej formie, myślałem że będzie znacznie gorzej
    walusinsky, shiver, zuchu and 22 others like this.

  11. #11
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    Na pierwszy dzień leczenia jet laga plan był dość lajtowy - wynająć auto, dojechać do Te Anau i zrobić tam jakiś łatwy szlaczek po płaskim

    83. Nasz hostel sąsiadował z remizą straży pożarnej, w tle widać kolejkę gondolową Skyline Queenstown


    84. Mały spacer po centrum w poszukiwaniu śniadania


    85.


    86. Trafiliśmy na fajny pub serwujący najtańsze (10NZD) śniadania w mieście - Red Rock Bar Cafe


    Samochód wziąłem z lokalnej firmy Omega Rental Cars (Nissan Tiida na 4 dni za 115 NZD). Z dwugodzinnej trasy Queenstown - Te Anau brak zdjęć, bo na najlepszym widokowo odcinku wzdłuż jeziora Wakatipu nie było żadnych zatoczek po lewej stronie, żeby się legalnie zatrzymać, a szkoda, bo pogoda była rano idealna, w drodze powrotnej już tak ładnie nie było..

    Tak jak pisałem, plan na ten dzień był mało ambitny - postanowiliśmy przejść fragment szlaku Keplera (jednego z Great Walks) do Brod Bay i z powrotem, jakieś 11 km (3h) w obie strony. Ten początkowy (lub końcowy, zależy z której strony patrzeć) odcinek szlaku Keplera prowadzi wzdłuż brzegu jeziora Te Anau.

    87. Szlak zaczyna się od przejścia przez Lake Te Anau Control Gates - maszynerię odpowiadającą za regulację przepływu wody pomiędzy jeziorami Te Anau i Manapouri


    88.


    89.


    90.


    91. Pogoda jak widać raczej mroczna, ale przynajmniej nie padało


    92.

  12. #12
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    93.


    94.


    95.


    96.


    97. Plaża nad Brod Bay


    98.


    99.


    100.


    101.

  13. #13
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    Po przejściu szlaku podjechaliśmy jeszcze do Rainbow Reach, gdzie znajduje się most wiszący stanowiący drugie wejście na szlak Keplera. Obok jest też punkt widokowy na rzekę Waiau, która zagrała w tym miejscu Anduinę we Władcy Pierścieni

    102. Przed wejściem na most wita nas zdjęcie kolekcji martwych gryzoni


    103.


    104. Widoki z mostu


    105.


    106. I widok na Anduinę


    Potem jedziemy już na miejsce noclegu - Barnyard Backpackers, położone w połowie drogi między Te Anau i Manapouri. Rewelacyjne miejsce - ze wszystkich domków jest widok na góry, a wspólna kuchnia i lounge mieszczą się w dawnej szopie.

    107.


    108. Widok z domku


    109.


    110.


    111.


    112.

  14. #14
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    Uu ile komentarzy, aż nie wiem na co odpowiadać najpierw

    Kolejnego dnia mieliśmy w planie przejazd z Te Anau do Milford Sound, a po drodze wejście na Key Summit. O Milford pewnie każdy słyszał, to najbardziej turystyczna miejścówka w Nowej Zelandii, zdjęcia wyrastającego z tego fiordu na prawie 1700 m szczytu Mitre Peak zdobią okładki większości przewodników, pocztówki itp. Jest to jedno z najbardziej deszczowych miejsc na Ziemi - pada przez ok. 180 dni w roku (1600mm opadów rocznie), więc trafić na bezdeszczowy dzień jest tam niesamowicie trudno. Prognozy były słabe na nadchodzące dni, no ale byliśmy dobrej myśli. Sama trasa Te Anau - Milford też jest przepiękna, dlatego wyjechaliśmy z samego rana, żeby wyprzedzić busy wycieczkowe z Queenstown i Te Anau.

    113. Widoki znad śniadania w Barnyard Backpackers


    114. Pogoda od rana była dość niewyraźna


    115. Nad górami pojawiła się nawet tęcza (widok z domku)


    116. Pierwszy stop na trasie - Eglinton Valley


    117.


    118. Szczyt Mt Eglinton schowany we mgle


    119.


    120.

  15. #15
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    Następny przystanek to Mirror Lakes - małe jeziorka zaraz przy drodze Te Anau - Milford, w których przy dobrej pogodzie pięknie odbijają się góry. Szału jak widać nie było, ale i tak nam się podobało, jak byłem tam poprzednio to mocno wiało więc odbicia w ogóle nie było

    121.


    122.


    123.


    124.


    125. Jedziem dalej


    Niestety im bliżej Milford Sound, tym bardziej niebo zasnuwało się chmurami, a jak dojechaliśmy do The Divide (miejsce, z którego startował nasz szlak na Key Summit) to zaczęło lać. Siedziliśmy trochę w aucie zastanawiając się co robić, ale wg serwisu pogodowego padało w całym regionie Fiordland, jechać tak wcześnie na kemping nie miało sensu, więc poczekaliśmy aż deszcz nieco zelżał i wyruszyliśmy na szlak. Zdjęcia będą tylko z komórki, bo nie chciałem przemoczyć aparatu.

    126.


    127.


    128. Widoków ze szczytu brak, co było do przewidzenia


    129. To samo miejsce przy dobrej pogodzie: https://www.doc.govt.nz/globalassets...ummit-1200.jpg


    130. Oczekiwania a rzeczywistość

  16. #16
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    131.


    132.


    133. Okolice szczytu w tej mrocznej aurze robiły dość niesamowite wrażenie..


    134.


    135.


    136.


    137. Deszcz prawie ustał, więc postanowiliśmy przedłużyć sobie trasę i dojść do Earland Falls, po drodze mijając Lake Howden. Jest to fragment szlaku Routeburna


    138. Mostki tego typu są demontowane na zimę z powodu zagrożenia lawinami


    139. Ta zieleń lasów deszczowych w NZ jest wręcz oszałamiająca..

  17. #17
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    140. Powoli zbliżamy się do Earland Falls (174m)


    141. Szlak przechodzi bezpośrednio przy wodospadzie


    142.


    143. Piękne miejsce


    144.


    145.


    146. Wracamy do Lake Howden, jak widać pogoda powoli się poprawia


    147. Nad jeziorem położona jest Lake Howden Hut, pełna ubłoconych i przemoczonych piechurów kończących 33 kilometrowy Routeburn Track


    148. Wracamy na trasę do Milford - to widok z parkingu przed tunelem Homera

  18. #18
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    149. Skoro na parkingu jest taki znak, to prawie na pewno spotkamy tam kea, jedyny górski gatunek papugi


    150. Oto i kea, strasznie niszczycielskie stworzenie - rozbija szyby i lusterka w samochodach, zjada uszczelki, niszczy ludziom buty, kradnie jedzenie


    151.


    152. Jedna z nich na naszych oczach po kawałku wyrywała i zżerała uszczelkę z tego kampera..


    153. Po parkingu spacerował też inny endemiczny dla NZ ptaszek - weka


    153. To już Milford Sound Lodge - niesamowicie położony kemping, ze wszystkich stron wysokie góry, z których spływają powstające po deszczu miniwodospady. Nocowaliśmy tam w pokoju wieloosobowym za 80 NZD, bo każda inna opcja to koszt ponad 600 NZD za noc.. W tej chwili widzę że zlikwidowali w ogóle te backpackerskie pokoje, także nie ma już opcji na w miarę tani nocleg w samym Milford Sound.


    154. Wieczorem podjechaliśmy jeszcze nad brzeg zatoki, ale Mitre Peak był schowany we mgle. Rano z widocznej na zdjęciu przystani wybierzemy się w rejs po fiordzie. Pozostała nam modlitwa o lepszą pogodę

  19. #19

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Ten las jest najbardziej niesamowity. Dodając do tego jeszcze wielkie endemiczne paprocie sprawia wrażenie lasu z epoki jurajskiej i z filmów o dinozaurach.
    Ja też miałem słabą pogodę za tunelem Homera 2 lata temu pomimo, że wyjeżdżając z Te Anau świeciło piękne słońce. Przynajmniej Mirror Lakes widziałem z błękitnym niebem
    Super relacja, czekam na Miford Sound!
    maciass and otul72 like this.

  20. #20
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez hiszpan2007 Zobacz posta
    Ten las jest najbardziej niesamowity. Dodając do tego jeszcze wielkie endemiczne paprocie sprawia wrażenie lasu z epoki jurajskiej i z filmów o dinozaurach.
    Oj tak, te ich lasy są nieziemskie.. Najbardziej zielona zieleń jaką można sobie wyobrazić, każde drzewo pokryte warstwą porostów (skutek idealnie czystego powietrza i dużej wilgotności), do tego cisza przerywana tylko odgłosami ptaków, ewentualnie szumem jakiegoś strumienia czy wodospadu, człowiek może się poczuć jak na innej planecie

    Cytat Zamieszczone przez hiszpan2007 Zobacz posta
    Ja też miałem słabą pogodę za tunelem Homera 2 lata temu pomimo, że wyjeżdżając z Te Anau świeciło piękne słońce. Przynajmniej Mirror Lakes widziałem z błękitnym niebem
    Super relacja, czekam na Miford Sound!
    Dzięki Ja miałem wielkie szczęście w 2009, kiedy udało mi się w niemal idealnej pogodzie przejść czterodniowy Milford Track (do połowy, bo reszta szlaku była zamknięta z powodu lawin). W 2017 w ogóle o Milford nie zahaczyliśmy, no a w 2019 jak widać w końcu trafiliśmy na typową dla tego regionu pogodę, ale ostatecznie nie było wcale źle, co mam nadzieję będzie widać na fotach z rejsu

Strona 1 z 7 1 2 3 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •