Byla to czesc wiekszej podrozy, ale ta byla scisle zawodowa i zagoniona, wiec nie robilem zdjec. Zrobilem wyjatek dla segmentu MAD-MIA na pokladzie 772 American Airlines. Chcialem porownac klase C z poprzednim lotem w tych samych warunkach w styczniu tego roku z NRT do DFW.

Wiec tak: fotele rozkladane do pozycji calkowicie horyzontalnej, jak poprzednio, ale tym razem wszystkie w kierunku lotu (poprzednio lecialem tylem):



Rozgladamy sie co wokol. Dreamek Air China:



737 Air Europy: Mam calkiem niezle doswiadczenia z ta linia z ubieglych lat.



Jakis business jet koluje z otworzonym odwracaczem ciagu (tak sie mowi po polsku "trust reverser"?), nie wiedziec czemu.



Zostalismy wypchnieci od bramki. Obok nas stoi A330 AA lecacy do Filadelfii:



Oraz cala kolekcja Airbusow Iberii:



346 ciagle w sluzbie. Dluuugie to cygaro:



Wystartowalismy. Lecimu ku wybrzezu Atlantyku, ktore osiagamy nad Porto:



Polnocna Kastylia widziana z okna:





Pora zainteresowac sie menu. Wersja hiszpanska:



To samo po angielsku, jak ktos nie zna hiszpanskiego:



A teraz lista win. Moim wyborem bylo czerwone Gundlach-Bunschu z Sonomy (po prawej u gory). Winnica znana mi osobiscie, polecam!



Jak wiec sie przedstawia rzeczywistosc kulinarna? Calkiem, calkiem. Przystawka:



I glowne danie: krewetki w sosie pomidorowym z pokrajana na drobno hiszpanska kielbasa (chorizo). Bardzo nieoczekiwana kombinacja i znakomita!



Pora uderzyc w kimono. Lozko po rozlozeniu:



Budzimy sie akurat na drugi posilek. Salatka typu burrito, znowu bardzo dobra:



Zblizamy sie do Florydy. Bahamy tym razem pod chmurami, wiec nie mam zdjec.



Nad Miami tez raczej pochmurnie, ale lotnisko pokazalo sie przez nie. Robimy runde do ladowania od zachodu.



I to by bylo na tyle.