Pierwsza podroz do Dalmacji od 45 (!) lat. Troche krotka zwazywszy odleglosc (6, 9 wzglednie 12 stref czasowych, zaleznie odkad liczyc), ale bardzo przyjemna. Wczesniejsze loty niewarte raportu, wiec zaczynamy od odcinka Charlotte - Madryd na pokladzie A330-200 American Airlines. Klasa C w 332 jest niewielka: 5 rzedow po 4 fotele w rzedzie. Wszystkie rozkladane do pelnego lozka, w ukladzie "szkieletu od sledzia", wiec bardzo wygodne.

Wkraczamy do kabiny:



Tutaj ta sama kabina widziana od przodu:



Fotele wzdluz okien sa lepsze dla pasazerow podrozujacych w pojedynke:



Ale ze my jestesmy we dwojke, dla nas lepsze sa srodkowe:



Zeby nie bylo watpliwosci, jaka linia podrozujemy:




Tutaj nam steward strzelil ladna fotke:



Menu dwujezyczne, podobnie jak personel pokladowy:



Interesujemy sie systemem entertainment. Niedobrze. Oparty na Linuxie, od razu sie wywalil na wstepie i trzeba go rebootowac.




Na szczescie reboot sie powiodl:



A my mozemy zwrocic uwage na zagadnienia kulinarne. Na poczatek zwykle orzeszki z chardonay:



Oferta win i innych drinkow calkiem przyzwoita:



Przystawka, juz zapomnialem co to bylo, ale jest w menu powyzej:



I danie glowne, krewetki:



Pora udac sie w objecia Morfeusza, bo lot nie jest dlugi (7:30 h):



Budzimy sie juz calkiem blisko Madrytu.



Jeszcze szybkie sniadanie i juz jestemy na miejscu. Potem dzienny hotel (zupelnie niezly) i czekanie na mocno opozniony lot Norwegian do Dubrownika.

Tutaj zas spisane wrazenia z tygodniowej podrozy po Dalmacji:

http://jrk011.altervista.org/teksty/Dalmacja_2017.pdf

Tamze link do albumu zdjec nie-lotniczych. A jak ktos chce same zdjecia, to link jest tutaj:

https://photos.app.goo.gl/ACuKIqosQ8kuUCli1