+ Odpowiedz na ten temat
Strona 1 z 2
1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 35

Temat: Pierwszy EuroTrip z Ryanair WRO-NRN-STN-DUB-WRO

  1. #1
    Avatar Cody
    Zarejestrowany
    Apr 2009
    Skąd
    EPLU/Lubin

    Domyślnie Pierwszy EuroTrip z Ryanair WRO-NRN-STN-DUB-WRO

    1st EuroTrip

    Data: 20-21.01.2009
    Trasa: Wrocław – Weeze (Dusseldorf) – Londyn Stansted – Dublin – Wrocław
    Występują: Cody, Smuti, Kuczu

    Zima to na naszym lotnisku czas na zajęcia z teorii co by zdać wymagane przez nasze wyszkolenie KWT czyli Kontrolę Wiedzy Teoretycznej. W skrócie cykl wykładów z wszelkich przedmiotów i tematów lotniczych od meteorologii przez zasady lotu po teoretyczne skoki ze spadochronem. Pewne jest jednocześnie to, że odczuwa się głód latania. I tu z pomocą mi przyszli Kuczu ze Smutim aka Kuba i Dawid. Zostałem zapytany przez telefon czy nie chcę lecieć do Dusseldorfu, Londyn i Dublina. Po zapytaniu o koszty wyszło 10,01 Euro + 1 grosz + 1 pens. Nie ma co się zastanawiać, raz się żyje.

    Copernicus Airport Wroclaw

    Zaopatrzeni w karty pokładowe drukowane domyślnie w domu udaliśmy się bezpośrednio do kontroli bezpieczeństwa gdzie naturalnie musiałem wyjąć netbooka z plecaka który i tak ledwo się tam mieścił ale nie sądziłem, że wyciąganie wszelkiego sprzętu z plecaka stanie się u mnie tradycją.

    Po spoczęciu na ławkach oczekujemy samolotu. Jakie to było dla nas zdziwienie jak się pokazało na tablicy: „Dusseldorf Weeze Delay”. O ile opóźniony? Nikt tego nie wie.. a już na pewno nie służby lotniskowe. Laptop na kolana, szybkie wykupienie 600 minut na hot spoty Plusa i sprawdzamy czy owy samolot wyleciał już z Weeze i okazało się, że nie. Między czasie z głośników poleciała informacja która brzmiała mniej więcej tak: „ Samolo-lo-t li-i-ni-i raj… do-o DUSSELDORFU będ…. Sp… bla bla„. I jak wygląda reakcja polskich pasażerów na informację której nawet nie zrozumieli? Wszyscy (prawie) jak na rozkaz stanęli do kolejki. Nam się nie śpieszyło z prostego powodu: Samolot jeszcze nie wyleciał i start planowany jest za 25 minut co w połączeniu z 1:10h lotu daje trochę czasu na posiedzenie.

    Samolot wylądował. Ludzie w kolejce wyglądają jakby ich nogi bolały, ciekawe czemu? Ustawiamy się do kolejki i powoli zaczyna się Boarding tych z priority do.. autobusu. Po czym i my do niego wchodzimy. Czyli po co wydawać było te 3 ojro? Sam lot przebiegł jakoś bez jakiś niespodzianek. Na przelotowej jemy śniadanie złożone ze schabowych Dawida.

    Weeze - Flughafen Niederrhein

    Mimo opóźnienia wciąż mieliśmy dużo czasy by coś z sobą począć. Lotnisko to leży 500m od granicy niemiecko-holenderskiej po środku niczego. Była idea co by zahaczyć o kraj tulipanów i coffeshopów ale ceny połączeń odstraszyły. Padło na najbliższą miejscowość czyli Weeze. W autobus i pojechaliśmy na podbój tej metropolii. Cel pierwszy: dotrzeć do rynku. Cel osiągnięty. Nie brzydki a wręcz powiedział bym, że całkiem zadbany ryneczek. Tylko pusto. Jak na drodze przez pustynie w Nevadzie. Ale się nie zraziliśmy i postawiliśmy sobie drugi cel: Zjeść coś. Jak na taką miejscowość to knajpek dużo. Kilka pizzerii, kilka pubów i restauracji. Sporo jak na taką wioseczkę. Nastąpił jeden skromny problemik. Na praktycznie każdych drzwiach informacja: „Dienstag Ruchen Tag”. Znaczy się, tak nam się wydawało, że tak pisze i zostało już do końca Ruchen Tagiem. W tłumaczeniu na nasz: We wtorki zamknięte. Pech chciał, że był wtorek. Udało się znaleźć jakiegoś kebaba. Lokal wyglądał raczej na knajpę z przed wprowadzenia stanu wojennego tylko, że był jakiś towar. Lada jak z mięsnego z sosami, surówkami i piwem. Sprzedawczyni typowo PeeReLowska. Jedzenie? Wbrew pozorom bardzo dobre i tanie! To było pozywane zaskoczenie tego lokalu.

    Click here to enlarge

    Rynek w Weeze.

    Click here to enlarge
    Terminal w Weeze.

    Click here to enlarge
    Widok z tarasu.

    Wypadało także odwiedzić jakiś market co by poznać kulturę i upodobania tubylców. I jakie było nasze zdziwienie jak na pierwszej półce wyłożone ładnie zostały LECHy i Żywce nasze, Polskie. Ceny? Woda 1,5L 0,85 euro ( na lotnisku 0,5L 3 euro – Kuczu cos o tym wie).

    Czas wracać. Znów autobus i jedziemy na lotnisko. Heineken w lotniskowej knajpie. Kuczu zaczyna narzekać na zdrowie – jeszcze nie zdaje sobie sprawy co przez to straci. Kontrola bezpieczeństwa zaczyna się interesować Dawida schabowymi, a zostało ich chyba 8.

    London Stansted.

    Przylot wieczorem. Obieramy strategię aby znaleźć miejsce jakieś do przenocowania, najlepiej na ławkach. Kuczu narzekający na zdrowie zajmuje pozycję horyzontalną.
    Click here to enlarge
    Grzeczne dzieci już śpią.

    My próbujemy złapać darmowego neta.. nie udaje się, na złość bateria pada. Przejściówki brak ale udaje się pożyczyć od jakiegoś ludka który też planuje spanie na terminalu. Sąsiad, trzeba nawiązać jakieś pozytywne kontakty. Czyli zaczyna się misja: Gniazdko! I jest, za automatem z jakimiś napojami. Podłączam i… nic. Laptop dalej płacze o prąd. Ale idąc tokiem rozumowania, że urządzenie podłączone do prądu działa lepiej, klikam jakiś pstryczek i oto mamy prąd za podatki naszych rodaków którzy wyruszyli na poszukiwania dobrze płatnej pracy. Po dziesięciu minutach zjawiają się dzielne służby porządkowe którym nie podoba się sposób w jaki wykorzystuje gniazdko upchane gdzieś za automatem. Na nic nie zdają się tłumaczenia i negocjacje. Odłączamy i szukamy zajęcia. Pomysł przychodzi szybko, mianowicie trzeba znaleźć jakieś miejsce na spotting. Nie znając topografii okolicy idziemy w prawo od terminala i oczom naszym ukazuje się kładka.. zamknięta! Ale my dzielni podróżnicy postanawiamy to obejść.. dosłownie. Idąc całkowicie na około przez jakieś krzaki, górki i polany znajdujemy tunel gdzie wjeżdża ten cały Stansted Express, czyli można bezpiecznie przejść gdzieś w okolice cargo. Przechodząc prze parking, będąc już blisko płotu i wieży nadciąga do nas nie ubłaganie jak okres u kobiety, facet który pokazuje jakąś odznakę. Twierdzi, że tu raczej nie można zwiedzać i byłby wdzięczny jakbyśmy sobie stąd poszli. Jako, że nie widziało nam się denerwować brytyjskiej władzy to obraliśmy kurs w tył na zad i tą samą drogą zawiedzeni i zmarznięci troszkę udaliśmy się do terminala… a właściwie mieliśmy zamiar do czasu jak nie nadjechał radiowóz i przy nas zapalił swą dyskotekę. Doszło do pierwszego spotkania między kulturami. Panowie poprosili nas o dokumenciki, zapytali grzecznie co robimy tutaj i zerknęli do plecaków. W trakcie wypisywania „Stop and search rekord” normalnie z nami porozmawiali, zapewniali, że to co wypisują to konieczność ale bez żadnych konsekwencji. Namawiali do nauki w UK. I generalnie przyznam, że byli to najbardziej kulturalni policjanci z jakimi się spotkałem. Po zapytaniu ich jak wrócić najlepiej na terminal bo kładka zamknięta zaproponowali, że ich kolega który zjawił się innym radiowozem, nas podwiezie. I to oto podjechaliśmy jak VIP pod sam terminal. *Nie dziwi mnie, że tam mają taki szacunek dla policji, a nie jak u nas.
    Spać się jakoś nie chciało więc poszliśmy na piwo i należało przeanalizować co oni tam wypisali na tych różowych blankiecikach. O jakie było nasz zdziwienie gdy w rubryce „Power Used” znalazł się numerek 44 co w wyjaśnieniach z tyłu oznaczało: „Terrorism Act”. Co jak co, ale terrorystą to ja jeszcze nie byłem.

    Click here to enlarge
    Almost like Achmed!

    Znalezienie miejsca do spania około pierwszej w nocy na ławkach było wręcz nie możliwe. Została nam kamienna posadzka i spanie na kurtkach. Ale przynajmniej był kontakt i laptop się podładował. Wokół pełno policji z groźnie wyglądającą bronią i te cholerne samochodziki do mycia podłogi. To była długa noc..

    Click here to enlarge
    Tak się spało.

    Click here to enlarge
    Stali bywalcy sobie radzą.

    Rano po doprowadzeniu się do stanu używalności społecznej w toalecie udaliśmy się na kolejną kontrolę bezpieczeństwa. Jeden przeszedł i kazali mu wyjąć wszystko z plecaka, ja przeszedłem bez problemu, Dawid znów szokuje zdechłą krową w postaci schabowych i też wyciąga wszystko z plecaka.. szybkie sprawdzenie ściereczką i można iść. Od razu przypomniał mi się występ Jeffa Dunhama. Kto oglądał to powinien wiedzieć. Oczekiwanie na samolot odbyło się w Starbucks Coffee przy gorącej czekoladzie. Lot krótki i bez niespodzianek, wszystko punktualnie.

    Dublin
    Po wylądowaniu udaliśmy się na śniadanie. Typowo wyspiarskie czyli jajecznica, jakaś kiełbasa, smażone pomidory, fasolka i Bóg raczy wiedzieć co jeszcze. Później na górkę gdzie można było pocykać samoloty w miejscu przyziemienia. Domyślnie to były Ryanair i Aer Lingus… ale pojawił się Swiss, Lufthansa, Delta, American i kilka innych nie mniej ciekawych. Na prawo od terminala, przez jakąś budowę i drogi gdzie jeżdżą nie tą stroną co należy. W sumie około 40 minut spaceru ale warto było. Była okazja na przetestowanie nowego obiektywu od Zenita w moim Nikosiu. 400mm f/6.3 w pełnym manualu bez statywu zdało egzamin. Nic nie mogło uciec.

    Click here to enlarge

    Click here to enlarge
    Click here to enlarge
    Click here to enlarge
    Po całkowitej straci czucia w kończynach górnych nadszedł czas odwrotu. Tym bardziej, że wszystkie ciekawsze maszyny (głównie zaoceaniczne) poleciały far, far away… Było trzeba zjeść coś w tamtejszym Fast foodzie i czekając na samolot położyliśmy się na stole w McDonalds i poszliśmy spać. Kuczu o dziwo jakoś śpiący nie był i dziwnie na nas patrzył.. tak jakby poprzednią noc przespał na ławce na Stansted. Na wolnocłówce jeszcze zakup ośmiopaka Heinekena (tego z Holandii a nie z Żywca). W końcu nadszedł czas aby wejść do naszego Boeinga 737-800 w którym całą drogę przespałem. Podobno coś rzucało i jakieś turbulencje były ale skoro się nawet przy tym nie obudziłem to znaczy, że jednak wcale nie były takie mocne.
    We Wrocławiu zgodnie z czasem i samochodem udało nam się zabrać z powrotem do Lubina.. Odpoczywać przed wyprawą w następnym tygodniu. Ale o tym w innym czasie.


    Pierwszy mój raport. Ciekaw jestem jak wyszło. Planuje napisać więcej, bynajmniej z większości tripów. Wszystko zamieszczam na swoim blogu http://cody.pl
    Swoje lepsze zdjęcia lotnicze wrzucam na digart.pl | użytkownik | ~codyX

    Pozdrawiam
    Cody
    Click here to enlarge

  2. #2
    Avatar parasite
    Zarejestrowany
    Jul 2009
    Skąd
    Bielawa

    Domyślnie

    Świetnie się czytało. Od razu przypomniał mi się moja pierwsza wyprawa na początku grudnia na trasie WRO->CRL->DUB->EMA->WRO Click here to enlarge
    Chyba niedługo będą mieli dość polaków na Stansted. Jak byłem ostatnio we wrześniu też mnie policja zgarnęła bo próbowałem się dostać w pobliże pasa Click here to enlarge
    Ale trzeba im przyznać, ze policja tam jest niesamowicie przyjazna.

  3. #3
    Avatar Canon
    Zarejestrowany
    May 2007
    Skąd
    Radomsko

    Domyślnie

    W trakcie wypisywania „Stop and search rekord” normalnie z nami porozmawiali, zapewniali, że to co wypisują to konieczność ale bez żadnych konsekwencji. Namawiali do nauki w UK. I generalnie przyznam, że byli to najbardziej kulturalni policjanci z jakimi się spotkałem. Po zapytaniu ich jak wrócić najlepiej na terminal bo kładka zamknięta zaproponowali, że ich kolega który zjawił się innym radiowozem, nas podwiezie. I to oto podjechaliśmy jak VIP pod sam terminal. *Nie dziwi mnie, że tam mają taki szacunek dla policji, a nie jak u nas.
    W lipcu podczas mojego dwudniowego pobytu w Londynie, policja spisała mnie dwa razy. Pierwszy raz to w Terminalu 5 na Heathrow, a drugim razem w centrum w okolicach Big Bena. Oba spotkania odbyły się w kulturalnej atmosferze, krótka pogawędka o spottingu, tymczasowym miejscu noclegu i o atrakcjach turystycznych, po czym pamiątkowe zdjęcie Click here to enlarge

    Co do relacji... bardzo przyjemnie się czyta i jesli coś masz jeszcze to publikuj Click here to enlarge
    Damian
    Click here to enlarge
    Kronos 20x60 // BC92XLT+dipol //
    EOS 350D + Sigma 70-300 APO + Canon 18-55
    http://e-damian.blogspot.com/

  4. #4
    Avatar Cody
    Zarejestrowany
    Apr 2009
    Skąd
    EPLU/Lubin

    Domyślnie

    Zaczynacie mi schlebiać, że chyba popadnę w samozachwyt. Ale na poważnie to planuję zacząć pisać o następnej trasie i zrobić mały prolog w postaci dawnego wylotu do stanów. W każdym bądź razie: Im więcej latania tym więcej się dzieje i jest o czym pisać :-)
    Cody
    Click here to enlarge

  5. #5
    Avatar mleko
    Zarejestrowany
    Oct 2008
    Skąd
    Wrocław

    Domyślnie

    ja ostatnio bylem WRO-STN-DUB-STN-WRO Click here to enlarge
    i chcialbym chyba po raz drugi podziekowac pani z Starbucksa (jesli dobrze pamietam) za wrzątek do herbaty Click here to enlarge
    oczywiscie Polka.... no bo kto inny mozna na lotnisku pracowac....

  6. #6
    Avatar Cody
    Zarejestrowany
    Apr 2009
    Skąd
    EPLU/Lubin

    Domyślnie

    Click here to enlarge Napisał mleko Click here to enlarge
    ja ostatnio bylem WRO-STN-DUB-STN-WRO Click here to enlarge
    i chcialbym chyba po raz drugi podziekowac pani z Starbucksa (jesli dobrze pamietam) za wrzątek do herbaty Click here to enlarge
    oczywiscie Polka.... no bo kto inny mozna na lotnisku pracowac....
    Tak jak w Burger Kingu. 5 osób na zmianie i 4 to Polacy. A ja sie produkowałem za pierwszym razem.. teraz podchodzę i po polsku zamawiam Click here to enlarge
    Cody
    Click here to enlarge

  7. #7
    Avatar mleko
    Zarejestrowany
    Oct 2008
    Skąd
    Wrocław

    Domyślnie

    w MCdonaldzie tez polka byla Click here to enlarge i ostatecznei skonczylo sie na tanszej kawie dla nas :]

  8. #8

    Zarejestrowany
    Dec 2009
    Skąd
    KTW

    Domyślnie

    w Londynie w BK podobnie. 2 osoby sa z PL na bank. Jedna taka "brzydulowata" Click here to enlarge

  9. #9

    Zarejestrowany
    Jan 2008
    Skąd
    Yellow Red Zone

    Domyślnie

    Oj kolega kuczu nie szanuje swoich barw Click here to enlarge

  10. #10
    ModTeam Avatar egon.olsen
    Zarejestrowany
    Mar 2007
    Skąd
    EPWA
    Wpisy
    25

    Domyślnie

    Raz tylko człowiek w życiu jest młody Click here to enlarge
    Ja miałem wtedy paszport na KRLD i obciach strzelałem w Czechosłowacji Click here to enlarge
    Pozdrawiam
    Egon

    Volo, ergo sum.
    Click here to enlarge

  11. #11
    Avatar Cody
    Zarejestrowany
    Apr 2009
    Skąd
    EPLU/Lubin

    Domyślnie

    Click here to enlarge Napisał Gustav Click here to enlarge
    Oj kolega kuczu nie szanuje swoich barw Click here to enlarge
    Toż to jego barwy :-)
    Cody
    Click here to enlarge

  12. #12
    Avatar smuti
    Zarejestrowany
    May 2007
    Skąd
    Lubin (EPLU)

    Domyślnie

    Click here to enlarge Napisał Cody Click here to enlarge
    Toż to jego barwy :-)
    No właśnie. A leżą na ziemi Click here to enlarge
    Kolega kuczu był po prostu nieżywy tego dniaClick here to enlarge
    Pozdrawiam,
    Smuti

    Click here to enlarge

  13. #13
    Avatar Cody
    Zarejestrowany
    Apr 2009
    Skąd
    EPLU/Lubin

    Domyślnie

    Click here to enlarge Napisał smuti Click here to enlarge
    No właśnie. A leżą na ziemi Click here to enlarge
    Kolega kuczu był po prostu nieżywy tego dniaClick here to enlarge
    Coż, skarżył mi się, że zrobiłem z niego w tym opisie alkoholika, choć nie do końca wiem gdzie.. ale fakt.. wyglądał jak nieżywy Click here to enlarge
    Ostatnio edytowane przez egon.olsen ; 24-12-2009 o 00:23 Powód: ort: nieżywy :)
    Cody
    Click here to enlarge

  14. #14
    Avatar da-w-id
    Zarejestrowany
    Feb 2008

    Domyślnie

    swietna relacjaClick here to enlarge superClick here to enlarge za 10 euro taka piękna podrożClick here to enlarge 7 zł kosztuje bilet autobusowy gdy dojezdzam do szkoly, 30km, a tutaj zwiedziles poł europy za 10 euroClick here to enlarge teortycznie oczywiscie bo wchodza jeszcze wydatki na jedzenie itpClick here to enlarge
    W!ZZ :D

  15. #15
    Avatar Cody
    Zarejestrowany
    Apr 2009
    Skąd
    EPLU/Lubin

    Domyślnie

    Zaczynam pisać już koleją relację z tripa który odbył się tydzień później i jeszcze taniej Click here to enlarge Myślę, że tych relacji troszku opiszę. Mniej więcej tak jak pokazuje mój flight memory.
    Cody
    Click here to enlarge

  16. #16

    Zarejestrowany
    Jul 2008
    Skąd
    Warszawa

    Domyślnie

    Zostałem fanem schabowych Dawida!Click here to enlarge Fajna relacja.

    Pozdrawiam,

    Łuki

  17. #17
    Avatar smuti
    Zarejestrowany
    May 2007
    Skąd
    Lubin (EPLU)

    Domyślnie

    Click here to enlarge Napisał lukiluk Click here to enlarge
    Zostałem fanem schabowych Dawida!Click here to enlarge Fajna relacja.

    Pozdrawiam,

    Łuki
    Haha, widzę, że moje schabowe stały się sławne Click here to enlarge
    Pozdrawiam,
    Smuti

    Click here to enlarge

  18. #18
    Avatar magic
    Zarejestrowany
    Feb 2007
    Skąd
    EPWR

    Domyślnie

    Słyszeliśmy też we WRO o tych schabowych Click here to enlarge
    magic
    Click here to enlarge Click here to enlarge

  19. #19
    Avatar kowaliks
    Zarejestrowany
    May 2007
    Skąd
    Vancouver

    Domyślnie

    Schabowy to podstawowa sprawa w podroży. Ja nie wyobrażam sobie wyjazdu bez schabowego w plecakuClick here to enlarge
    f/2.8

  20. #20

    Zarejestrowany
    Oct 2009

    Domyślnie

    Zboczenie zawodowe każe mi napisać, że bynajmniej nie równa się przynajmniej. Najprościej tłumaczy się to jako wcale. Poza tym bardzo fajna relacja. Też na STN spałem niemal pod tą pamiątkową tablicą Click here to enlarge

+ Odpowiedz na ten temat
Strona 1 z 2
1 2 OstatniOstatni

Podobne wątki

  1. Ryanair Ryanair, 1EUR/1GBP/4PLN : 16-20.11.2009
    By Maciex in forum Promocje LCC i tradycyjne
    Odpowiedzi: 48
    Ostatni post / autor: 21-11-2009, 01:09
  2. Pierwszy dla Continentala i pierwszy "Chińczyk"
    By ojcie_c in forum Lotnictwo cywilne
    Odpowiedzi: 34
    Ostatni post / autor: 02-04-2008, 09:44
  3. Pierwszy lot F-35 JSF
    By Drzemi in forum Lotnictwo wojskowe po "zimnej wojnie"
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 20-12-2007, 18:42

Tagi dla tego tematu

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów