Pokaż wyniki od 1 do 1 z 1
  1. #1

    Dołączył
    May 2007

    Domyślnie Pasjonat z Lutyni


    Polecamy

    Heh, nie wiem czy nie powinno to być np. w Hyde Parku, jednakże dotyczy naszych okolic.

    Może ktoś ma znajomych w Calais i zainteresuje tamtejszy samorząd? Może oni wystawią transport?

    Moim zdaniem, pomysł przedni i szalony!


    Lotnik z Lutyni chce powtórzyć wyczyn Blériota

    Emerytowany lotnik spod Wrocławia buduje jednopłatowiec, którym chce polecieć nad kanałem La Manche - dokładnie w setną rocznicę historycznego pierwszego przelotu Louisa Blériota. - To niesamowity pomysł. Podziwiamy pana Pasternaka i trzymamy za niego kciuki - mówią w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego.

    My również kibicujemy: od poniedziałku codziennie będziemy relacjonować przygotowania Stanisława Pasternaka, aż do 25 lipca. Właśnie tego dnia w 1909 roku francuski wynalazca i pionier lotnictwa przeleciał pierwszy nad kanałem samolotem własnej konstrukcji.

    Wyczyn chce powtórzyć 72-letni Stanisław Pasternak z podwrocławskiej Lutyni, emerytowany lotnik, historyk sztuki, autor powieści i tomików wierszy.

    Tak jak Blériot planuje wystartować o świcie 25 lipca z łąki na francuskim wybrzeżu, a jeśli będą problemy - z lotniska koło Calais. Liczy, że przelot zajmie mu, podobnie jak Francuzowi, około pół godziny.

    - Po co to robię? To tak jak z pisaniem: żeby się wypowiedzieć, coś pokazać, coś sobie udowodnić - tłumaczy.

    Wszystko zaczęło się cztery lata temu, gdy był u rodziny w Waszyngtonie. - Któregoś dnia zabrali mnie do National Air and Space Museum, największego muzeum lotnictwa na świecie. Tam go zobaczyłem: zgrabny jednopłatowiec o drewnianym szkielecie obciągniętym płótnem. Blériot XI, dokładnie sprzed wieku. Pomyślałem: "mógłbym taki zrobić".

    Wracał do muzeum kilkakrotnie, żeby robić szkice i fotografować pojazd. Po trzech latach pracy samolot jest już prawie gotowy. Część podwozia i linki są ze stali, najwięcej tu jednak drewna: główne elementy nośne, stójki, podłużnice i rozpórki kadłuba - z jesionu, żeberka skrzydeł - z lipy, tylna krawędź skrzydeł z sosny, przednia, tzw. krawędź natarcia - również jesionowa.

    - Właśnie mocujemy do kadłuba dźwigar lewego skrzydła - mówi nam lotnik. - Konstrukcja z kratownicą ze stalowych linek wygląda trochę jak elementy z wieży Eiffla. Zresztą sam Gustave Eiffel pomagał Blériotowi, wyrysował mu profil skrzydła.

    Blériot "nowy jak stary" waży 350 kilogramów, jest długi na 7 metrów, rozpiętość skrzydeł - 10 metrów. Emerytowi pomagają koledzy: jeden ufundował kółka, inny robi okucia za darmo, ale i tak autor pomysłu wydał już 16 tys. zł z własnej kieszeni. Na drewno, płótno, lakiery, stalowe linki, przerabiany silnik volkswagena, śmigło na zamówienie.

    Postępy obserwują inspektorzy z Urzędu Lotnictwa Cywilnego, którzy sprawują obowiązkowy nadzór nad budową. Kilka razy byli już w Lutyni: sprawdzali, czy drewno jest odpowiednie, czy elementy stalowe właściwie umocowane, oglądali skrzydła przed pokryciem.

    - Pan Pasternak odtwarza blériota bardzo precyzyjnie, na podstawie starych rysunków. Osobliwa konstrukcja sprzed wieku, ale przecież kiedyś to jednak latało - mówi inż. Wiesław Lesiak z ULC, nadzorujący budowę. - Kiedy samolot będzie gotowy, wypróbuje go nasz pilot z uprawnieniami oblatywacza. Chcemy zapewnić jak największe bezpieczeństwo. Pomysł ekstrawagancki, ale pan Pasternak to doświadczony lotnik, wie, co robi. Podziwiam go za fantazję i determinację. W urzędzie wszyscy mu kibicujemy.

    Ostatni raz w powietrzu Pasternak był przed dekadą. Żeby odnowić licencję, musi wykonać szereg lotów zleconych przez ULC. - Właśnie wybieram się na lotnisko do Mirosławic, na lot ślepy, czyli bez widoczności ziemi - mówił nam w weekend. - Będę leciał z instruktorem w zasłoniętej kabinie, na tzw. sztuczny horyzont. Potrzeba odnowić stare nawyki, które pomagają przy gorszej widoczności, na przykład w gęstych chmurach.

    Kiedyś sam szkolił innych, w gawronach, wilgach, zlinach; teraz w cessnie czekają go jeszcze loty po kręgu i po trójkącie ("powietrznymi liniami łączy się dwie miejscowości i lotnisko"). Musi także przejść badania lekarskie, ale najwięcej obaw budzi transport. - Wciąż szukam kogoś, kto zawiózłby mnie razem z samolotem do francuskiego Calais, to półtora tysiąca kilometrów w jedną stronę. Potrzebny jest samochód albo choćby kryta brezentem przyczepa, która pomieści konstrukcję długą na siedem metrów. Nie stać mnie na wynajęcie i przewóz - rozkłada ręce. - To jest teraz mój największy problem.
    Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

    Lotnik z Lutyni chce powtórzyć wyczyn Blériota
    Ostatnio edytowane przez FlyWRO ; 02-07-2009 o 13:11 Powód: § 17. Linki do artykułów muszą zawierać cytat/opis artykułu.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •