Pokaż wyniki od 1 do 7 z 7
  1. #1
    Awatar Bus127

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie Wrocław a Berlin Brandenburg BBI


    Polecamy

    Wprawdzie to link z GW, ale temat wydaje się z różnych względów ciekawy i dotyczy chyba nie tylko Wrocławia.

    Wrocław zyska na nowym berlińskim lotnisku

    Z Wrocławia, Poznania i Szczecina bliżej jest na lotnisko Tegel niż na Okęcie. Berlińczycy chcą to wykorzystać i uczynić z przyszłego portu lotniczego Berlin Brandenburg BBI centrum lotnisk interkontynentalnych dla Polaków.

    O poprawie współpracy gospodarczej między Dolnym Śląskiem a Brandenburgią debatowało w czwartek ponad 500 przedstawicieli władz i biznesu obu regionów. Inwestycją, którą ma tę współpracę przyspieszyć, jest międzynarodowy port lotniczy Berlin Brandenburg BBI. Ma powstać za trzy lata. Będzie kosztować dwa miliardy euro i docelowo obsłuży aż 40 milionów pasażerów.

    Niemcy bardzo liczą na to, że obroty lotniska zwiększą polscy pasażerowie. - Już dzisiaj dwa miliony Polaków korzysta z naszego lotniska. Ich liczba szybko wzrasta ich liczba - mówi Rainer Schwarz, rzecznik zarządu Berlińskich Lotnisk. - Chcemy, by BBI stało się lotniskiem, z którego Polacy będą chętnie korzystać zwłaszcza podczas lotów interkontynentalnych.

    Władze Berlińskich Lotnisk prowadzą negocjacje z liniami lotniczymi, by wprowadzić połączenie Wrocław - Berlin. - Chcemy dwóch lotów dziennie, tak by można było rano przylecieć do jednego z miast, a wieczorem z niego odlecieć - mówi Rainer Schwarz. Nie ukrywa, że berlińskie lotnisko ma stanowić konkurencję dla warszawskiego Okęcia, które dla Polaków mieszkających na zachodzie kraju jest trudniej dostępne. Do tego z Berlina lata najwięcej po Londynie tanich linii lotniczych.

    - Popyt na loty tanich przewoźników jest w Polsce tak wielki, że pasażerów starczy i dla naszego lotniska, i dla BBI w Berlinie - mówi Grzegorz Roman, członek zarządu województwa dolnośląskiego. - A BBI to dla Wrocławia wielka szansa na rozwój gospodarczy.

    Podobnie uważa Jens-Peter Heuer, sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki Berlina. - Samo lotnisko stworzy ok. 40 tysięcy miejsc pracy, również dla polskich przedsiębiorców. Po jego wybudowaniu kontakty handlowe między Polską a Berlinem będą intensywniejsze. Dzisiaj nasz obrót w handlu zagranicznym wynosi 600 mln euro i co roku rośnie o 15 proc. Dzięki lotnisku ta dynamika będzie jeszcze większa - mówi Heuer.

    Według niego drugim kluczowym projektem jest rozbudowa sieci kolejowej, by skrócić czas podróży między Wrocławiem, a Berlinem. - Dzisiaj jedzie się 5 godzin i 40 minut. To stanowczo za dużo. Mamy projekt rozbudowy linii kolejowej, dzięki któremu ten czas skróci się do trzech godzin. Z przykrością stwierdzam, że o ile Polacy po swojej stronie zmodernizują tory za trzy lata, tak u nas nie zapadła jeszcze żadna konkretna decyzja. Trudno nam przekonać rząd federalny do finansowania tego projektu - przyznaje Heuer.

    Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
    Źródło: http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35..._lotnisku.html
    Pozdrawiam, Piotr



  2. #2
    Awatar SebastianL

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    Niemiaszki słusznie postępują...zanim autostradą dojedziemy do Warszawy pewnie Dreamliner będzie przestarzałym zabytkiem a zacznie się era turystyki międzyplanetarnej.
    No i będzie wypasione lotnisko do spottingu o 3 godziny drogi od nas. CZyli tylko 1,5h więcej niż trwa przejechanie naszego pięknego miasta z jednej strony na drugą.
    Jestem za...

  3. #3

    Dołączył
    Dec 2007
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    :/ true true

  4. #4

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    DAJCIE SPOKÓJ Z TYM BERLINEM!

    Jesteśmy zniesmaczeni wypowiedziami ekspertów, co do "wielkiego polskiego portu lotniczego w Berlinie" i głęboko się z nimi nie zgadzamy. Zadajemy sobie pytanie – czy my, Polacy naprawdę musimy zawsze narzekać i ślepo fascynować się innymi, nie dostrzegając pozytywnych zmian, jakie wokół nas zachodzą?!
    Przecież ostatnie lata w Polsce to kolosalny wzrost liczby pasażerów oraz rewolucyjne zmiany, jakie dokonały się zwłaszcza w portach regionalnych! Ten trend trzeba wspierać, a nie kontestować! Inaczej na dobre ugrzęźniemy w marazmie i mentalności rodem z czasów zaborów. Najwyższa pora zmienić ten tok myślenia.

    Lotniczy boom

    Rok 2004 jest dla wielu polskich lotnisk datą przełomową. Zaczyna się desant nowych linii, tzw. low-costów, czyli tanich (niskokosztowych) przewoźników. Pogrążone w głębokim śnie porty regionalne są szturmowane przez pasażerów – ich liczba rośnie i zaczyna przekraczać „magiczny” milion (i więcej) odprawionych w ciągu roku: Kraków, Katowice, Gdańsk, Wrocław i Poznań. W całym kraju liczba pasażerów rośnie ponad dwukrotnie (2004 r. – 8,8 mln, 2009 r. – 18,9 mln). Stajemy się ewenementem w skali światowej, jeśli chodzi o dynamikę przyrostu. Gonimy cywilizacyjne zapóźnienie w tym zakresie. Wielu Polaków po raz pierwszy w życiu wybiera samolot jako środek transportu, inni cieszą się, że wreszcie mają bliżej i wygodniej – połączenia, na które czekali są teraz na wyciągnięcie ręki, prosto z ich lotnisk regionalnych.

    Rzeczywistość zaskoczyła wszystkich!

    Rok 2004: Ławica i Strachowice to zapyziałe lotniska z karykaturalną ofertą połączeń jak na wielkość miast i zaplecze ich regionów. Nic dziwnego, że ludzie z zachodniej Polski „walą drzwiami i oknami” na lotniska berlińskie lub na Okęcie. Takie podróże nie mają wiele wspólnego z przyjemnością – jedzie się długo, płaci się więcej. Ale skoro stąd mało co lata, to jaki mają wybór?
    Rok 2010: Poznań i Wrocław dysponują coraz bogatszą siatką bezpośrednich połączeń do wielu miast w Europie. To już nie jest mowa tylko o kierunkach „emigracyjnych” typu Londyn, ale w grę wchodzą Barcelona, Rzym, Mediolan, Paryż, Alicante czy Malaga. Rozwijają się także połączenia czarterowe. Efekty są widoczne: liczba pasażerów na obu lotniskach wzrosła czterokrotnie w ciągu ostatnich pięciu lat! (2004 r. – Poznań 351 tys., Wrocław 355 tys., 2009 r. – Poznań 1,25 mln, Wrocław 1,32 mln). Wpisują się w ogólnopolski trend i to znakomicie.
    Ta swego rodzaju polska „rewolucja lotnicza” to świetna wiadomość dla naszej gospodarki i turystyki. Jest to jednak wiadomość, której nikt w Berlinie nie brał wcześniej pod uwagę, zwłaszcza jeśli chodzi o zachód naszego kraju.

    Berliński mit

    Jedna z podpór rozwoju nowego portu BBI – polscy pasażerowie, mają teraz coraz większy wybór w swoich własnych portach. Co gorsza – wydaje się, że polubili latanie w ten sposób. Mało tego – potrafią zawalczyć o swoje. Warto tu przypomnieć chociażby działania w Łodzi (stowarzyszenie „Lotnisko dla Łodzi”) czy poznańską inicjatywę z 2006 r. „Chcemy latać z Poznania!”, zamienioną obecnie w klub internautów „Latamy z Poznania!”. Nowych kierunków w portach regionalnych przybywa i mają się nieźle. Dla Berlina zatem nie jest już tak „różowo” jak kilka lat temu. Czyżby więc szykowała się „wielka klapa” z polskimi pasażerami?
    Bez wątpienia Berlin jest ogromną metropolią. Zapominamy jednak, że to troszeczkę kolos na glinianych nogach. Cały czas nie otrząsnął się z doświadczeń minionego wieku. Kondycja ekonomiczna stolicy Niemiec w porównaniu do innych miast kraju (zwłaszcza na zachodzie) i uwzględnieniu ich wielkości, nie prezentuje się imponująco. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze długo tak pozostanie.
    Berlin zatem nie generuje takiego ruchu lotniczego (Tegel i Schonefeld razem prawie 21 mln) jak np. mniejsze od niego Monachium (32,6 mln) czy Frankfurt (prawie 51 mln). Blado wypada też przy mniejszym Dusseldorfie (prawie 18 mln, 40 km dalej jest lotnisko w Kolonii z prawie 10 mln pasażerów). Całkiem przyzwoicie prezentuje się względem niego dwa razy mniejsza Warszawa (mając trochę mniej niż połowę jego ruchu lotniczego, czyli 8,3 mln), zważywszy na fakt, że jest ona stolicą państwa cztery razy biedniejszego. Czemu więc żyjemy berlińskim mitem?

    Nasz interes w regionach

    Jesteśmy przekonani, że w szeroko pojętym interesie gospodarczym Dolnego Śląska i Wielkopolski, leży umacnianie pozycji regionalnych portów lotniczych w Poznaniu i Wrocławiu (analogicznie sytuacja ma się w innych regionach kraju). To nasze okna na świat. Generują ruch turystyczny, ułatwiają międzynarodowe kontakty, przepływ ludzi i pieniędzy, przyczyniają się do wzrostu atrakcyjności inwestycyjnej regionów. Dla nas oznacza to same korzyści. Pamiętajmy, że sieć połączeń lotniczych jest bardzo ważna dla współczesnej gospodarki światowej, niczym kiedyś sieć dróg w Cesarstwie Rzymskim. Albo się jest aktywnym w tym systemie, albo następuje wykluczenie i zepchnięcie na drugi tor. Poznań i Wrocław ze swoimi możliwościami, nie mogą sobie pozwolić na „bycie pominiętymi”.
    Mamy na tyle duży potencjał, by go dobrze wykorzystać. Istotny jest dalszy rozwój siatki połączeń bezpośrednich, który, co warto zaznaczyć, konsekwentnie w obu portach następuje. Na przykład obecna oferta Wrocławia jest już ciekawsza od pobliskiego Drezna, jeszcze kilka lat temu głównego konkurenta Berlina w podbieraniu dolnośląskich pasażerów!
    Trzeba też połączyć Poznań i Wrocław z metropoliami światowymi, które umożliwią długodystansowe przesiadki na inne kontynenty (atrakcyjność wielkich portów jak Amsterdam, Paryż CDG, Madryt czy Londyn Heathrow jest w tym zakresie o wiele większa niż Berlina). Dzięki temu będziemy bardziej dostępni dla pasażerów ze świata. Otworzyć nasze porty na konkurencję innych linii lotniczych (zwłaszcza tradycyjnych, spoza aliansu Star Alliance, czyli latających do nas głównie LOTu i Lufthansy). Dalszy rozwój połączeń bezpośrednich z największymi i najważniejszymi portami europejskimi oraz czartery do miejsc wypoczynku, powinny w znaczny sposób zaspokoić potrzeby mieszkańców regionu.
    Latanie z Berlina w naszej opinii powinno być raczej sporadyczne i ograniczać się do naprawdę wyszukanych kierunków. Szkoda czasu i pieniędzy na zbędne dojazdy. Wspierajmy nasze lotniska, by mieć więcej pieniędzy w naszych regionach. Uczmy się tego od doświadczonych w tym zakresie Niemców. To akurat dobry wzór do naśladowania.


    Polska ma szansę

    Polskie lotniska były zbyt długo pomijane na mapie międzynarodowych połączeń komunikacyjnych. Dbanie o naszą atrakcyjną pozycję w tym zakresie jest bardzo ważne. Przykład Berlina niech będzie dla nas inspiracją, a nie okazją do upartego malkontenctwa i snucia czarnych wizji!

    Z wyrazami szacunku
    Przemysław Filar, prezes Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia
    Paweł Sowa, prezes stowarzyszenia „Inwestycje dla Poznania”

    http://www.idp.org.pl/index.php?opti...enia&Itemid=58

  5. #5

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Wenus

    Domyślnie

    Swoją drogą sporo racji w tym artykule IMHO. Kto bowiem będzie jechał do Berlina aby potem polecieć tam, skąd bezpośrednio doleci z Wrocławia?
    Jeśli chodzi o inne kierunki, to albo będą one realizowane z przesiadkami i tutaj może stracić wyłącznie Frankfurt, Düsseldorf czy Monachium (opcjonalnie Warszawa), albo pasażerowie będą jechać jednak do Berlina co i tak nie będzie oznaczało jakiejkolwiek straty dla lotniska we Wrocławiu.
    Zresztą atrakcyjne kierunki i duże uczęszczanie na nich polskich pasażerów może spowodować albo uruchomienie części z nich z miast w PL, albo uruchomienie lotów z przesiadkami. Jeśli cena byłaby w granicach €30/40 to jest porównywalna z kosztem jazdy samochodem/biletem pociągowym, a wygoda spora :-)
    Całe to zamieszanie z BBI to niezły chwyt marketingowy. Głośno się o tym zrobiło i wielu polaków wie, że niedługo powstanie duże lotnisko przy granicy z PL :-)

    A i jeszcze jedno. Pisząc o pasażerach latających z naszego lotniska miałem na myśli tych mieszkających w mieście lub jego bliskich okolicach odwiedzających miasto powiedzmy raz w miesiącu. Bo dla tych z powiedzmy woj. lubuskiego BBI było i raczej będzie lotniskiem "bazowym".

  6. #6

    Dołączył
    Sep 2009

    Domyślnie

    We Wrocławiu może mniej, ale w Poznaiu, z którego będzie niedługo do samego Berlina wygodna autostrada, bedzie sytuacja typu "ostatni gasi światło" Nikt kto leci dzisiaj np do Warszawy, Frankfurtu lub Monachium po to by się przesiąść gdzieś dalej nie będzie dłużej tak latał, bo z Berlina będzie miał taki sam lot, a będzie wygodniej i taniej. Oczywiście loty do Londynu i Dublina nadal będą się kręcić.

  7. #7

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Legnica

    Domyślnie


    Polecamy

    na przesiadki to juz wole Londyn lub Frankfurt. Przynajmniej polecę stad ewentualnie Katowice/Poznań, gdzie mam jako taki wygodny dojazd. Nie mam samochodu zeby dojechac nim do Berlina. Komunikacja pkp do Berlina tez nie jest super;bilety są drogie a żeby ustrzelić dobra promocje na ekspres trzeba bookować wiele czasu wcześniej, poza tym pociąg jedzie bardzo powoli na niezelektryfikowanym odcinku. Chyba ze pojawią sie dobre prywatne transfery


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •