Po co nam takie Dwumiasto?
Nie dajmy sprowadzić naszego miasta o wielowiekowej tradycji i historii wyłącznie do roli wielkiej sypialni. Czas walczyć o swoje, nie oglądając się na sąsiada - pisze nasz czytelnik Leszek Zygmuntowicz.
Najwyższy czas otwarcie powiedzieć, że koncepcja „Dwumiasta” służy
tylko interesowi Torunia, który na plecach Bydgoszczy chce wejść do
ekskluzywnego klubu metropolii. Konieczne jest do tego osłabienie
naszego miasta, co toruńscy politycy czynią od dłuższego czasu.
Dodatkowo coraz częściej „mylą się” używając nazwy
aglomeracja „toruńsko-bydgoska”. Charakterystyczne, iż
pominięcie „Dwumiasta” przez projekt ustawy wywołało popłoch oraz
nerwowe reakcje właśnie w Toruniu.
Pora sobie uświadomić, że z uwagi na zaszłości oraz różnice
mentalności, a przede wszystkim sprzeczność interesów
pojecie „Dwumiasto” będzie przez najbliższe kilkadziesiąt lat pustym
frazesem. Postawy i wypowiedzi pod adresem Bydgoszczy takich osób
jak Wyrowiński, Filar, Mężydło nie służą wzajemnej współpracy.
Ciągle słyszymy, że coś nam się nie należy, coś musimy oddać, czegoś
mamy sobie odmówić. Natomiast drugiej stronie wolno mieć wszystko i
cały czas żądać jeszcze więcej.
Przykładów destrukcyjnych działań wobec Bydgoszcz jest mnóstwo. Ot,
choćby kilka miesięcy temu marszałek Całbecki publicznie sugerował
konieczność likwidacji Portu Lotniczego. W innych regionach po
takiej wypowiedzi w ciągu kilku dni przestałaby być marszałkiem. Po
jakimś czasie z debaty wiceprezydentów w TV dowiedzieliśmy się, że
Toruń uczynił Bydgoszczy „gest” łaskawie nie likwidując lotniska.
Nawiasem mówiąc 15 mln dotacji (jałmużny?) na rozwoju Portu jest
śmiesznie niskie w porównaniu do kwot które otrzymały lotniska w
innych regionach (Łódź 450 mln, Gdańsk 400 mln, Wrocław ok. 600
mln).
Znamienny był też rozdział funduszy EU, gdzie w przeliczeniu na
głowę Toruń dostał prawie dwa razy więcej niż Bydgoszcz. Toruński –
podkreślam to słowo – marszałek cały czas zachowuje się tak jakby
nadał pracował w magistracie grodu Kopernika.
Bydgoszcz poparła starania Torunia o uzyskanie tytułu Europejskiej
Stolicy Kultury, postawiła w Fordonie „żegnacz”. Dodatkowo władze
Bydgoszczy zabierają na posiedzenia Związku Metropolii Polskich
przedstawicieli Torunia, chociaż wcale tego nie muszą robić. W
zamian toruńscy politycy PO wystąpili z żądaniami kontroli nad
audycjami emitowanymi przez bydgoski Ośrodek TVP. W szczególności
domagają się stworzenia specjalnego stanowiska dyrektora ds.
programowych, które powinien zajmować z klucza torunianin.
Na skutek nacisków toruńskich zlikwidowano w Bydgoszczy pocztę
całodobową przy dworcu PKP. Dziwnym trafem w tym czasie otwartą taką
w Toruniu. Doprowadzono do sytuacji, gdzie w Bydgoszczy jedna poczta
całodobowa przypada na 360 tys. mieszkańców, a w Toruniu tylko na
100 tys. ponieważ są tam teraz czynne dwa punkty.
W ostatnich tygodniach toruńscy politycy
próbowali po cichu załatwić
sobie Sąd Apelacyjny (podobnie jak kiedyś Centrum Sztuki
Współczesnej). Kiedy z podobną propozycją wystąpiła Bydgoszcz,
torunianie widząc nikłe szanse na sukces, zdołali jednak doprowadzić
do zablokowania całej inicjatywy na zasadzie – „jak ma być w
Bydgoszczy to lepiej niech nie powstanie wcale”.
Pora uświadomić sobie, że o ile Toruń samodzielnie nie może zostać
zakwalifikowany jako metropolia, o tyle Bydgoszcz przy odrobinie
starań spokojnie może wejść do tego grona. Wbrew temu, co się nam
wmawia, to nasze miasto posiada najwięcej cech metropolitalnych w
regionie i żadne zaklęcia tego faktu długo nie zmienią.
Bydgoszcz – wbrew temu jak chcieliby niektórzy – nie jest zapadłą
dziurą, ale 8 co do wielkości miastem w kraju. Mamy Port Lotniczy
położony tylko 4 km od centrum, znajduje się tu Ośrodek Szkoleniowy
NATO. Bydgoszcz wraz z powiatem wytwarza ponad 60 % przychodu całego
województwa. Według danych GUS już w 2004 r. nasze miasto skupiało
47 % studentów, 57% nauczycieli akademickich oraz 48 % profesorów w
regionie. To w Bydgoszczy znajdują się jedyne w województwie
uczelnie – techniczna, medyczna i artystyczna.
Nie dajmy sprowadzić naszego miasta o wielowiekowej tradycji i
historii wyłącznie do roli wielkiej sypialni. Czas walczyć o swoje
nie oglądając się na sąsiada, który jest skory do współpracy i
ustępstw tylko wtedy, gdy jest to dla niego wygodne. Warto wzorować
się na Wrocławiu i Poznaniu, których władze od dawna prowadzą
agresywną politykę walki o własne interesy. Efekty są widoczne gołym
okiem oraz w portfelach mieszkańców tych miast.
Mój głos nie jest odosobniony. W rozmowach prywatnych wielu
bydgoskich urzędników, polityków czy naukowców w dużym stopniu
podziela moje spostrzeżenia. Jednak do tej pory nikt jeszcze nie
powiedział głośno tego, co prywatnie myśli.
Bookmarks