Przy okazji wizity w Payerne odwiedziłem szwajcarskie muzeum transportu w Lucernie. Jak sama nazwa wskazuje, samoloty stanowią jedynie część ekspozycji. Muzeum składa się z czterech budynków: licząc od wejścia najpierw zwiedza się halę z pociągami - stare parowozy, lokomotywy, drezyny i im podobne. Do części eksponatów można wejść, ewentualnie chociaż zajrzeć do środka. Większość tych parowozów/lokomotyw jest w stanie jazdnym, oprócz tych które są specjalnie przecięte na pół żeby pokazać jak były skonstruowane. Za to wtedy wszystkie ruchome części są w nich napędzane elektrycznie żeby było dokładnie widać co jak działa i co z tego wynika.

Następny budynek okupują samochody: Pod jedną ścianą są ustawione na pionowym parkingu korzystającym z wind do opuszczania pojazdów bliżej zwiedzających - można samemu sobie wybrać co się chce zobaczyć z bliska, wtedy wybrany pojazd zostanie dowieziony na specjalne miejsce bliżej środka hali. Przy okazji można obejrzeć ładną demonstrację działania samego parkingu. Poza tym w sali mnóstwo interaktywnych dodatków, testów dla kierowców i tym podobnych.

Trzeci budynek jest poświęcony żegludze i kolejom linowym - tak, Szwajcaria posiada marynakrę wojenną. Według mnie najmniej ciekawa część ekspozycji, ale są różne gusta i innym pewnie by się spodobało. Na pewno wystawa jakościowo nie odbiega poziomem od pozostałych części muzeum.

Na koniec ostatni, najbardziej emocjonujący budynek - lotnictwo. W środku tak jak w poprzednich szczęka opada do samej ziemi i aż do wyjścia się nie podnosi. Oprócz oglądania klasycznych stojących i wiszących eskponatów można polatać sobie na ruchomym symulatorze F-5 (niestety słaba fizyka w nim jest, cokolwiek to symuluje to na pewno nie F-piątkę, niemniej jak wykonujesz lot odwrócony to naprawdę go wykonujesz), symulatorze Wright Flyera sterowanym tak jak powinien być, czyli przede wszystkim ułożeniem ciała oraz symulatorem EC-135. Wszystko oczywiście w cenie biletu . Dodatkowo sporo miejsca poświęcono podbojowi kosmosu - włącznie z zamieszczeniem w muzeum oryginalnego satelity szwajcarskiego całkiem potężnych rozmiarów, który nie poleciał w kosmos z powodu przekroczenia kosztów programu.

Podsumowanie: Bilet ze zniżką studencką to równowartość około 100 PLN, takie są tam ceny i nic na to nie poradzimy. Niemniej jednak polecam każdemu kto zajedzie w tamte rejony świata. Żeby nie spiesząc się zwiedzić, skorzystać ze wszystkich atrakcji i polatać na symulatorach polecam liczyć sobie co najmniej 4 godziny na zwiedzenie całego kompleksu. Uczciwie mogę powiedzieć, że jest to najlepsze muzeum w jakim byłem do tej pory. Porównując do naszych muzeów, to względem prezentowania ekspozycji uważam, że jest to skrzyżowanie Muzeum Powstania Warszawskiego z Centrum Nauki Kopernik, jeśli ktoś był w obydwu i widział. Oczywiście urządzone jak wszystko w Szwajcarii.

Czas na zdjęcia, jako że jest to forum lotnicze, to tylko z ostatniego budynku. Uprzedzając pytania, Coronado jednak stoi na zewnątrz pod chmurką a nie w środku.





Ostatnie zdjęcie jest podjętą chwilę po wojnie szwajcarską próbą stworzenia swojego myśliwca pierwszej generacji. Układ jest bardzo ciekawy - latające skrzydło napędzane czterema silnikami odrzutowymi.


PS. Spotkałem tam jak do tej pory najdziwniejszy samolot. Szybowiec w układzie kaczki, ze skrzydłem typu parasol. Zaczyna się normalnie? Spokojnie, jest jeszcze ciąg dalszy . To, że ma przednie skrzydełka, nie oznacza, że trzeba na nich umieszczać ster wysokości. Sterowanie tym pilot zapewniał sobie zmieniając środek ciężkości, przesuwając się na wózku w środku kadłuba. Do wygooglania - Aviafiber Canard 2FL. Dla ludzi o mocnych nerwach.