Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 26
  1. #1
    Awatar artnew

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    EPRA

    Domyślnie FS2004 - Moje dewiacje


    Polecamy

    W powietrzu aż roiło się od samolotów marki Dassault, jednak to akurat ten model brylował dziś na niebie - Mirage F1 - kwintesencja piękna, zwinności i lekkości. Piloci z Południowej Afryki czuli się nieswojo nad zielonymi terenami Galicji, jednak pęd powietrza i delikatny szmer silnika odrzutowego słyszany w kabinie odpychał od nich wszelkie myśli - liczyło się tylko niebo i liczne samoloty wroga, którego rolę odgrywały Mirage Sił Powietrznych Hiszpanii.





    Po skończonych manewrach czas wracać do bazy - seniorita Isaura już zadba o to, aby pilotom nie brakowało śródziemnomorskich delicji - krewetki marynowane, mule w białym winie...



    Mule... No bez przesady, podstawowym obowiązkiem Isaury jest uwzględnianie w przygotowywaniu potraw dziennego zapotrzebowania pilotów na składniki odżywcze. Smutne? Nie ma problemu, po skończonych ćwiczeniach i powrocie do kraju na afrykańskich pilotów znów czekają frytki z batatów.

    TYMCZASEM GDZIEŚ W POLSCE...



    c.d.n...

  2. #2
    Awatar Pluxe

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie

    1. Fajny
    2. Fajny, ale trochę brzydko ucięty
    3. Mi się osobiście takie ujęcia nie podobają, ale sam screen bez zarzutu
    4. Fajny

    No i historyjka pierwsza klasa
    Pozdrawiam, Pluxe

  3. #3
    Awatar artnew

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    EPRA

    Domyślnie

    Jak to w życiu bywa - nic nie trwa wiecznie. Przekonali się o tym piloci SAAF, dla których czas pobytu w bazie Hiszpańskich Sił Powietrznych dobiegł już końca. Odlot do macierzyste lotnisko miał miejsce wcześnie rano, jeszcze przed świtem - Południowa Afryka wbrew pozorom nie leży 5 minut drogi od zachodniego wybrzeża Galicji, gdzie odbywały się ćwiczenia i nawet dolot myśliwcem takim jak Mirage F1 zajmuje trochę czasu. Jeszcze tylko ostatnie spojrzenie na zabudowania...



    ...i można startować. Samoloty odlatują trójkami w odstępach 5 minutowych - czas ten pozwala każdej grupie okrążyć lotnisko po starcie w celu przyłączenia się kolejnych trzech samolotów, które właśnie wzbiły się w powietrze. Cztery takie kółka i można wracać do domu. Temperatury przy powierzchni Ziemi, zwłaszcza w strefie równikowej nie należą do najniższych. Piloci na szczęście nie mogą jej odczuwać prawie 10 kilometrów nad Ziemią - warunki atmosferyczne są jednak bardzo sprzyjające tworzeniu się smug kondensacyjnych, które obfitując w parę wodną "gonią" za samolotami stopniowo rozlewając się do postaci cirrocumulusów.



    W trakcie kiedy piloci SAAF podchodzili do lądowania na swoim macierzystym lotnisku, w bazie Hiszpańskich Sił Powietrznych zaczynał się kolejny dzień rutynowych patroli i ćwiczeń. Dla okolicznych mieszkańców był to dzien szczególny - święto jednostki. Co to oznacza? Ano, bramy zostają otwarte i każdy, czy to pasjonat czy zwykły zjadacz chleba może dostać się w miejsca niedostępne "na tygodniu". Jest to także gratka dla spotterów, gdyż przy takich okazjach dowództwo bazy wyznacza specjalne miejsca dla tej specyficznej grupy śmiertelników - wstęp na te stanowiska jest zupełnie darmowy. Tak więc aparaty w dłoń, teleobiektywy montuj i... Pierwszy samolot wystartował wraz z pojawieniem się Słońca na horyzoncie.



    Całkiem niedaleko Hiszpanii, leży Francja - kraj z wieżą, której nie cierpi połowa mieszkańców stolicy. Kraj, w którym na stołach leżą pieczone żaby i marynowane ślimaki. Czy jest tu ktoś normalny? Tak, pracownicy bazy lotniczej Reims. Oni nie mogą pozwolić sobie na spacery w rozpiętych koszulach i klapkach rodem z Japonii - wojskowy ubiór, dyscyplina i samoloty latające od świtu do nocy. Co jeden wzbije się w powietrze...



    ...to drugi strosząc pióra zniża się do lądowania...



    ...i tak w kółko, kilkanaście godzin dziennie, pięć dni w tygodniu. No ale... Francja to nie tylko spokojne loty treningowe na "ef-jedynkach". Dassault to potężna korporacja, tak samo niebezpieczna jak jej produkty. Znacie z pewnością Mirage 2000? Myśliwiec o skrzydłach z kształcie delty, masa własna 7,5 tony, zabiera 5 ton uzbrojenia i 1,35 tony paliwa. Ktoś rzeknie - "Niezbyt lekkie to cacko, szybkością pewnie nie grzeszy" - Tak? No to możecie się zdziwić



    Hm... Tak właściwie to Mirage 2000 jest podstawowym myśliwcem bojowym Armee de l'Air, powstał mniej więcej w tym samym okresie co F-16. Apropo Vipera... W samym pępku Europy leży kraj prawdziwie ornitologiczny - premierem jest w nim Donald, z godła zerka na nas orzeł, jednym z czołowych obiektów kultu są bociany - nawet samoloty nazwano imieniem Jastrzębii. Czy Jastrzębie są w Polsce pod ochroną? Hm, dobre pytanie, te mechaniczne, szare z biało-czerwoną szachownicą z pewnością są. Swego czasu pewien pilot takiego cacka opowiadał mi jak to przyszedł rozkaz od dowództwa...

    "Do: Pan pilot tego cacka

    Rozkaz nr 666/4040 z dnia 10 czerwca 2010 r.

    Wyższe Dowództwo rozkazuje Panu pilotowi tego cacka przelot nad Piknikiem Lotniczym w Góraszce dnia 13 czerwca 2010 r. W celu cięcia kosztów zobowiązuje się Pana pilota do dolotu nad wyznaczoną lokalizację, zawrócenia i powrotu na lotnisko macierzyste tj. Łask - Buczek. Jeśli zbiorniki paliwa będą wypełnione w stopniu uniemożliwiającym lądowanie, Dowództwo zobowiązuje Pana pilota do spalenia w/w płynu nad terenami niezabudowanymi w okolicach lotniska Łask - Buczek z dala od chciwych spojrzeń zwykłych śmiertelników, którym dane być nie może ujrzenie czegoś więcej niż tylko zwykłego przelotu.

    W przypadku nie wykonania rozkazu Dowództwo zobowiązuje się zdegradować Pana pilota do stopnia szeregowca za złamanie tajemnicy wojskowej.

    Podpisano
    mjr pil. >> Tożsamość utajniono <<

    Tak więc Pan pilot nie mając innego wyboru zasiadł za sterami tej zacnej maszyny, nadleciał nad Góraszkowe niebo, zrobił swoje i wrócił nad Łaskie pola i łąki aby wypalić resztę paliwa uniemożliwiającą lądowanie. W związku z tym, że pozbywanie się paliwa kupionego za pieniądze podatników nie mogło wyjść na jaw, nie zachowała się żadna dokumentacja fotograficzna z tego wydarzenia. Możemy za to podziwiać liczne zdjęcia z niesamowitego pokazu na XV już Międzynarodowym Pikniku Lotniczym w Góraszce!










    TYMCZASEM GDZIEŚ NAD GRANICĄ POLSKO - NIEMIECKĄ...

    "Halo Turm, hier Delta-Echo-Bravo-Zulu-Victor, wir haben ein schwerer Problem"

    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    c.d.n.

  4. #4
    Skyfighter
    Goście

    Domyślnie

    Drugi wymiata ! Szósteczka też bardzo fajna. Reszta bez zarzutów

  5. #5
    Awatar Selwynn

    Dołączył
    Aug 2009
    Mieszka w
    EPPO

    Domyślnie

    Piękne screeny A przy takiej historii to nie można się oderwać
    Pozdrawiam, Dawid.


    There are only 10 types of people in the World: those who understand Binary and those who don't.


  6. #6
    Awatar aliant

    Dołączył
    Mar 2010
    Mieszka w
    Jaktorów

    Domyślnie

    3 i 6 najfajniejsze, nie wspominając już o twoich świetnych historyjkach.

  7. #7
    Awatar artnew

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    EPRA

    Domyślnie

    "Delta-Echo-Bravo-Zulu-Victor, hier Turm, was passiert?"
    "Der Motor nicht arbeitet, ich verliere die Geschwindigkeit!"
    ...

    Pilot jednosilnikowego Cirrusa SR-20 miał tylko jedno wyjście. Wiedział, że jeśli nie użyje spadochronu będzie musiał podjąć próbę awaryjnego lądowania bez silnika w terenie przygodnym. Rozwiązanie to zupełnie nie wchodziło w grę zważywszy na to, że kilka tysięcy stóp poniżej znajdowało się tętniące życie miasto. Jeszcze tylko moment na szybkie podjęcie decyzji, nerwowy ruch dłonią...



    Chwilę później samolot wraz z właścicielem szybował powoli pod czaszą spadochronu ratunkowego BRS. Pierwszy krok został już poczyniony, nadszedł czas na wypatrywanie dogodnego miejsca do lądowania - jest! Niewielka polana na skraju miasta, wręcz idealna do "uziemienia" Cirrusa. Pilot rozpoczął żmudną walkę z wiatrem i grawitacją... Za pomocą wszystkich powierzchni sterowych starał się naprowadzić samolot nad upatrzone miejsce. Nie było to jednak zadanie łatwe tym bardziej, że maszyna opadająca pionowo w dół niezbyt chętnie reaguje na wychylenie lotek, które przecież odpowiadają za manewrowanie samolotem w locie poziomym. Ziemia była coraz bliżej, budynki rosły w oczach a na czole lotnika pojawiało się coraz więcej kropel zimnego potu...



    Hans urodził się w niewielkiej wiosce w okolicach Berlina. Nie pochodził z zamożnej rodziny jednak nie mógł stwierdzić, że czegoś mu brakowało - był w końcu jedynakiem i rodzice dbali o jego potrzeby z nadmiernym wręcz zapałem. Dom Hansa znajdował się na ścieżce podejścia na lotnisko toteż młody chłopak często spędzał całe dnie na wypatrywaniu lądujących samolotów. Wtedy też jego głowę nawiedzały przemyślenia - "A może ja również spróbuję?". Jak pomyślał tak zrobił. Wkrótce potem ukończył Szkołę Wyższą Luftwaffe i dostał się do jednostki latającej na MiGach-29. Pokochał ten samolot - huk silników, drapieżna sylwetka przypominały mu marzeniach z dzieciństwa. Teraz jednak nie musiał już marzyć, miał dokładnie to czego pragnął od tak dawna. Nie zawsze jednak życie usłane jest różami...

    Dzień jak co dzień, rutynowe loty ćwiczebne, patrole. Dla Hansa był to jednak dzień szczególny - ostatni lot przed odejściem na emeryturę. Mechanicy krzątali się koło jego samolotu od bladego świtu, wszystko dopięte było na ostatni guzik. Owiewka zamknięta, samolot na pasie, klapy w dół, stopniowo zwiększany ciąg, dopalacze - MiG pomknął po pasie niczym strzała, już jest w powietrzu! Ach, jak miło znów poczuć ten pęd, przeciążenia, ale co to? Huk, silnik zaczyna wyć... Niech to szlag, ptak wpadł do prawego silnika! Dlaczego akurat podczas ostatniego lotu?! No nic, jak przystało na pilota myśliwca Hans zachował spokój, skierował samolot w stronę terenów niezabudowanych, wziął głęboki oddech i szarpnął mocno za pasiaste dźwignie zlokalizowane przy siedzisku fotela wyrzucanego K-36.



    Hans oczywiście przeżył i odszedł na wyczekiwaną emeryturę, ale nie był to koniec jego przygody z lotnictwem. Wyjechał do Wielkiej Brytanii gdzie zatrudnił się jako pilot samolotu P-51 Mustang w muzeum latających legend w Duxford. Był to 4-letni okres intensywnych wyjazdów na pokazy i pikniki lotnicze na całym świecie - czego się jednak nie robi z miłości do lotnictwa... A jak dobrze płacą



    Teraz jednak wspomnienia nie były rzeczą najważniejszą. Hans rozpoczął walkę o życie w kabinie opadającego Cirrusa. Co tu zrobić żeby wreszcie znaleźć się nad tą polaną?! I wtem, jak na zawołanie lekki podmuch wiatru zaczął znosić spadochron dokładnie nad miejsce lądowania. Jeszcze tylko kilkaset metrów... Hans mógł nawet dostrzec jakie drzewa rosną wokoło - kilkadziesiąt metrów... Pasy zapięte, czas wcisnąć się w fotel i pochylić do przodu - kilka metrów... W oddali słychać jakiś specyficzny dźwięk, jakby huk silników - koła stykają się już z trawą... Tak, to samoloty odrzutowe.




    c.d.n.

  8. #8

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Bardzo mi się podobają, screeny i opowiadanie. Czekam na C.D.
    "Jeśli latanie byłoby językiem, szybownictwo byłoby poezją"

  9. #9
    Skyfighter
    Goście

    Domyślnie

    Screen'y piękne. Historyjki wciągają...

  10. #10
    Awatar Landerfox

    Dołączył
    May 2010
    Mieszka w
    Bydgoszcz

    Domyślnie

    skąd ta inwencja twórcza???

  11. #11

    Dołączył
    Jul 2009
    Mieszka w
    Kraków

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez artnew Zobacz posta
    W oddali słychać jakiś specyficzny dźwięk, jakby huk silników - koła stykają się już z trawą... Tak, to samoloty odrzutowe.
    Czy to jest niezakończone zakończenie czy Hans po prostu zmarł przy lądowaniu, bo ja tu czegoś nie rozumiem ;/. Opowiadania są świetne i bardzo wciągające ;D Screeny też są super.
    Pozdrawiam
    Dawid =)

  12. #12
    Awatar Pluxe

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Air David Zobacz posta
    Czy to jest niezakończone zakończenie czy Hans po prostu zmarł przy lądowaniu, bo ja tu czegoś nie rozumiem ;/
    Cytat Zamieszczone przez artnew Zobacz posta
    c.d.n.
    I wszystko już wiesz
    Pozdrawiam, Pluxe

  13. #13
    Awatar artnew

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    EPRA

    Domyślnie

    W momencie kiedy koła samolotów F-5 należących do zespołu akrobacyjnego Kanadyjskich Sił Powietrznych dotykały pasa startowego, do śmigłowca SAR, który właśnie przygotowywał się do pokazowego lotu dotarła wiadomość:

    "Osiem kilometrów na południowy wschód od lotniska rozbił się jednosilnikowy samolot, nie wiadomo czy ktoś przeżył. Musicie tam lecieć i przeprowadzić rozeznanie, a jeśli warunki pozwolą wylądować i podjąć poszkodowanych na pokład."

    Najbliższa baza Lotniczego Pogotowia Ratunkowego znajdowała się dokładnie 45 kilometrów dalej, nic więc dziwnego że do akcji włączono gotowy do lotu śmigłowiec z pełnym osprzętem umożliwiającym ratowanie życia.Skąd on się tam wziął? Ano w przygranicznej bazie lotniczej Luftwaffe odbywały się akurat manewry z udziałem kanadyjskich wojsk - oprócz myśliwców F-18 i samolotów Hercules wspierających eskapadę, do Niemiec wysłano jeszcze 7 Northropów F-5 w czerwono-białych barwach oraz śmigłowiec Bell w okazyjnym tygrysim malowaniu - ich zadaniem było pełnienie funkcji reprezentacyjnej.



    Od momentu otrzymania wiadomości do startu śmigłowca minęło dokładnie 37 sekund. Wystarczyło tylko skierować dziób w wyznaczonym kierunku aby gdzieś daleko na horyzoncie ujrzeć słup ciemnoszarego dymu unoszący się gdzieś nad lasami.



    Pięć minut później Bell był już nad miejscem zdarzenia. Cirrus SR-20 ginął gdzieś wśród drzew, ze ściany lasu wystawał tylko jego ogon, który i tak był ledwo widoczny gdyż przestrzeń w promieniu 10 metrów spowijał dym. Na drzewach dostrzec można było jeszcze biało-czerwony spadochron, a pod nim... Pilotowi zdawało się, że dostrzegł jakiś ruch - czyżby ofiara wypadku? Chwilę potem śmigłowiec stał twardo na pobliskiej polanie czekając na ekipę, która pobiegła szukać rozbitków.



    A właściwie jednego rozbitka - Hans ledwie widział na oczy. Podczas zniżania silny podmuch wiatru zniósł spadochron w stronę lasu i Cirrus uderzył w kępę sosen. Pilotowi udało się opuścić samolot i odczołgać się na bezpieczną odległość - chwilę potem resztki paliwa znajdujące się w zbiorniku eksplodowały niszcząc doszczętnie cały przód samolotu - w tym kabinę załogi. Teraz grupa specjalnie wyszkolonych ludzi niosła nosze w stronę Bella. Hans ujrzał jaskrawą sylwetkę śmigłowca, zrozumiał że udało mu się wyjść cało z tej opresji po czym stracił przytomność. Niecałe 20 minut później znajdował się już w pobliskim szpitalu.



    Przenieśmy się teraz kilkaset kilometrów na wschód. Po sukcesie i nagłym skoku popularności odrestaurowanego samolotu LiM-2, fundacja Polskie Orły postanowiła zrobić krok do przodu. Marzeniem wielu miłośników lotnictwa w Polsce było zobaczyć ponownie wzbijającego się w powietrze MiGa-21 - teraz pragnienie to realizowało się na lotnisku wojskowym w Dęblinie. Pierwsza prawdziwa przygoda dla wyremontowanego ołówka. Klapy w dół, silniki w ruch i... Można startować!





    Jak miło znów poczuć ten pęd, przeciążenia - dla pilota, który przez 13 lat nie siedział za sterami tej maszyny taki oblot jest porównywalny ze snem - aż ciężko uwierzyć, że MiG-21 znów sunie po polskim niebie. A wystarczy 7 sekund żeby przebić warstwę chmur na pełnym dopalaniu...



    ...to znów moment żeby wrócić nad lotnisko i dać się sfotografować.



    Kolejny dzień równa się kolejne litry spalonego paliwa - ale kto by się tym przejmował skoro nawet o zmierzchu powietrze przeszywa huk silnika R-11!





    Lot myśliwcem to naprawdę niesamowite przeżycie... Tym bardziej kiedy na ziemi panuje już mrok a samolot pod czujnym okiem pilota może pędzić i pędzić tam gdzie wzrok sięgnąć już nie może - w stronę zachodzącego Słońca...



    Nie wszystkim jednak pisane jest lotnictwo myśliwskie, nie każdy może chce pędzić z prędkością dźwięku i przy przeciążeniam rzędu kilku G. To właśnie dla tych ludzi przeznaczone jest lotnictwo rekreacyjne - General Aviation w czystej formie. Piękne, estetyczne i proste w obsłudze samoloty. Ach, to jest życie... Cessna już czeka - więc jak, lecimy?




    c.d.n.

  14. #14
    Awatar heavy1123

    Dołączył
    Mar 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Jak zwykle - świetna opowieść i b. fajne screeny .

  15. #15
    Awatar Pluxe

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez artnew Zobacz posta
    Cessna już czeka - więc jak, lecimy?
    Odkąd dostałem Saiteka Pro Flight nałogowo latam Carenadową Cessną

    Czekam na dalszy ciąg tej świetnej historyjki.
    Pozdrawiam, Pluxe

  16. #16

    Dołączył
    Jul 2009
    Mieszka w
    Kraków

    Domyślnie

    Świetna historyjka a screeny jeszcze lepsze

    Już nie moge sie doczekać następnych historyjek w wykonaniu artnew
    Pozdrawiam
    Dawid =)

  17. #17
    Awatar artnew

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    EPRA

    Domyślnie

    No to lecimy! Pilot Cessny w okolicznościowym, jubileuszowym malowaniu, który przybył do Polski wprost ze słonecznego Miami pokołował już na trawiasty pas startowy lotniska w Góraszce gdzie prezentował możliwości swej maszyny szerokiej publiczności. Komunikacja z wieżą odbywała się bezproblemowo, jeszcze tylko ostatnie informacje o pogodzie, zgoda na start i... Pilot wcisnął manetkę gazu do oporu, koła pomknęły po trawie - wystarczyło 300 m aby Cessna pomknęła w górę!



    Aby pożegnać się z publicznością w iście amerykańskim stylu, pilot wykonał bardzo ostry zakręt i skierował się w stronę Poznania - lotniska docelowego. Tam też czeka wojskowy Hercules mający zabrać Cessnę ponownie do Stanów - co ma piernik do wiatraka? Ano, mamy XXI wiek, wojsko staje się coraz bardziej otwarte dla cywilów i firmie Cessna udało się podpisać umowę z USAF na transport ich samolotu do polski. A że Hercules i tak wybierał się do naszego kraju nie stanowiło to żadnego problemu. Teraz "stosiedemdziesiątkadwójka" mknęła na wysokości 1000 stóp - niestety spotterzy musieli zapomnieć o dobrych zdjęciach gdyż wszystkie skazane były na mocne Słońce w kadrze...



    Droga z Góraszki do Poznania nie należała do najkrótszych, w końcu jest to kilkaset ładnych kilometrów. Jeśli wliczymy w to międzylądowanie na uzupełnienie paliwa i przeciętnej długości odpoczynek, to całą trasę pokonać można w 4-5 godzin. W końcu pas lotniska EPPO stał się widoczny, tak więc klapy w dół, "request to landing"...



    ...a tu miła niespodzianka! Okazało się, że nasza Ceśka nie była jedynym zagranicznym gościem na poznańskim lotnisku - tu aż roiło się od samolotów z amerykańskimi rejestracjami! Najpierw nad lotniskiem pojawiła się piękna Bonanza...



    ...potem Piper Cherokee 180...





    ...okazało się także, że na płycie lotniska stoi drugi Piper! Pilot Cessny miał okazję "zwiedzić" tą maszynkę zanim jego Cessna została załadowana na pokład Herculesa...



    ...po czym właściciel tego zacnego i leciwego już sprzętu zasiadł za sterami i wzbił się w powietrze tym samym "przywołując" brzydką pogodę...



    ...niedługo potem zaczęło padać. Na szczęście C-130 zdążył jeszcze wystartować "o suchym pasie" i przebić warstwę szarych, gęstych chmur. Do Stanów doleciał o godzinie 17:13 tamtejszego czasu, po czym Cessna została wytoczona na płytę lotniska skąd wyruszyła w kolejną, bajkową podróż - już o zachodzie Słońca...



    Skoro jesteśmy już w USA... Okazuje się, że nie tylko Fundacja Polskie Orły doprowadza do stanu lotnego samoloty zabytkowe - niedaleko bazy Lotnictwa Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych na niebie można było ujrzeć dość niecodzienny widok... Beechcraft T-34 Mentor w malowaniu US NAVY! Prawdziwa gratka dla pasjonatów. Zresztą... Zobaczcie sami.






    c.d.n.

  18. #18
    Awatar Michkolud

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Jastrzębie Zdrój

    Domyślnie

    Piękne screeny, przyjemne opowiadanie
    _____
    MUSE

  19. #19
    Awatar heavy1123

    Dołączył
    Mar 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Mi też się bardzo podobają , tylko screen z wnętrzem Pipera jest chyba z EPWA, a nie z EPPO

  20. #20
    Skyfighter
    Goście

    Domyślnie


    Polecamy

    Bardzo fajna opowiastka i dobre screeny
    Ja osobiście wolę General Aviation od lotnictwa wojskowego

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •