Pokaż wyniki od 1 do 11 z 11
Like Tree23Likes
  • 7 Post By sanfran
  • 4 Post By przemo1000
  • 1 Post By DrtSpike
  • 1 Post By sanfran
  • 2 Post By Kazor
  • 4 Post By stachu_l
  • 3 Post By alien
  • 1 Post By stachu_l

Wątek: Lotnictwo a prawa Murphy’go

  1. #1
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie Lotnictwo a prawa Murphy’go


    Polecamy

    Nudy na pudy, samoloty nie latają to się zabrałem do czytania starych periodyków. W czasopiśmie zwanym MŁODY TECHNIK NR 6/1972 jest taki oto artykuł:

    Od dawna nurtuje mnie podejrzenie, niegodne inżyniera, że techniką rządzą nie tylko prawa fizyki, lecz także jakieś ciemne siły, nieżyczliwe i podstępne, które skłaniają do wiary w chochliki, krasnoludki i złośliwość rzeczy martwych. Niby bzdura, ale nawet z największej bzdury udaje. się nieraz wyciągnąć całkiem pożyteczne wnioski. Uczynił to jeden ze znanych polskich konstruktorów lotniczych i sformułował dwa irracjonalne prawa:
    1. Zdjęcie i założenie z powrotem na samolot dowolnego przedmiotu powoduje przyrost ciężaru samolotu (zasada niekorzystnej przemiany energii w materię).
    2. Każda modyfikacja przesuwa środek ciężkości samnmolotu do tylu (zasada stałego pogarszania stateczności).

    Oba spostrzeżenia zyskały z miejsca aprobatę światka lotniczego, niemniej jednak głoszono je nieśmiało, po kryjomu, jako sprzeczne z oficjalną nauką. Jakież było moje zdziwienie, gdy w tym samym naukowo-żartobliwym tonie amerykański „Flight Safety Bulletin” — pismo poświęcone poważnej sprawie bezpieczeństwa lotów — ogłosiło bez żenady tzw. prawo Murphy’ego, które przyjmuje jawnie istnienie złośliwych duszków w technice i ostrzega, czego można się po nich spodziewać. Posłuchajmy :
    1. Upuszczone narzędzie wpadnie tam, gdzie wyrządzi najwięcej szkody (prawo selektywnej grawitacji).
    2. Każda rura po skróceniu okaże się za krótka.
    3. Wszystkie szczelne złącza przeciekają.
    4. Po złożeniu dowolnego urządzenia pozostaje kilka zbędnych części.
    5. Liczba rozporządzalnych części zamiennych jest odwrotnie proporcjonalna do zapotrzebowania na te części.
    6. Jeśli jakaś część samolotu może być zamontowana nieprawidłowo, zawsze znajdzie się ktoś, kto to zrobi.
    7. Jeżeli dowolne urządzenie może ulec uszkodzeniu, to zostanie uszkodzone.
    8. Wszystkie stale są zmienne.
    9. W każdym rachunku liczba, której prawidłowość jest dla wszystkich oczywista, stanie się źródłem błędu.
    10. W każdym bardziej skomplikowanym obliczeniu jakieś wyrażenie z licznika znajdzie się przez pomyłkę w mianowniku.
    11. Potrzeba zaprowadzenia zasadniczej zmiany konstrukcyjnej narasta w miarę zbliżania się do końca projektu.
    Oto zdecydowane postawienie sprawy. Murphy nie boi się śmieszności, demaskuje śmiało złośliwe duszki, a wnioski zostawia nam do wyciągnięcia.


    Dla Murphy'ego żywię osobistą wdzięczność. Nareszcie zrozumiałem stronę techniczną wydarzenia, które w mej rodzinie od przeszło półwiecza żyje w powiedzeniu „zakręcił jak Lolek”. Ów Lolek w pierwszych latach motoryzacji nabył dwudziestokonny, wysoki jak kareta automobil marki Warwick, w którym od razu odwiedził swego ojca. Starszy pan sceptycznie odniósł się do zasady działania silnika spalinowego. „Synu — rzekł — gdyby tak było, to ten twój, jak go nazywasz, automobil eksplodowałby na kawałki przy pierwszym ruchu korby”. Młody entuzjasta techniki, zirytowany taką ignorancją, podbiegł do pojazdu, chwycił korbę i zakręcił. W następnej chwili ujrzał, jak maska Warwicka przybiera kształt beczki, i poczuł, że siła jakaś potężna przenosi go na schody ganku i brutalnie na nich sadza. Gdy przygasł ogień i opadł czarny dym, nieszczęsny pionier automobilizmu zobaczył przed sobą wrak Warwicka, a nad sobą, na ganku, spokojnie siedzącego starszego pana, dla
    którego od początku było jasne, że taki będzie koniec eksperymentu.


    Teraz już wiem, że byl to typowy przykład działania prawa Murphy'ego. Przecieki na złączach przewodów benzynowych, wadliwy montaż itd., patrz p. 3, 6 i 1.
    Oczywiście z tego, co tu napisałem, morał może być tylko jeden: trzeba pracować starannie, dokładnie. Tego się boją złośliwe duszki techniki i tego uczy pośrednio
    prawo Murphy'ego.
    BOGUSŁAW KITZMANN

  2. #2
    Awatar przemo1000

    Dołączył
    Dec 2012
    Mieszka w
    Wilga

    Domyślnie

    Świetny artykuł! Wszak powszechnie wiadomo że za "sukcesy" jakościowe motoryzacji z wielkiego Detroit lat 60-90 odpowiadają, wypędzone po wojnie z fabryk lotniczych Gremliny. Nawet film o tym był

    P.S. Chociaż patrząc na ostatnie poczynania Boeinga... wróciły na stare śmieci...chyba nawet do zarządu
    alibaba, myszygon, sanfran and 1 others like this.
    Budować, Latać, Zalegalizować !

  3. #3

    Dołączył
    Sep 2011

    Domyślnie

    Przykład z życia. Pilot uczeń wsiada do szybowca, któryś tam lot samodzielny, przy nodze znalazł śrubkę. Dwie osoby na zewnątrz zaczęły szukać właściwego miejsca dla znaleziska począwszy od przyrządów a kończąc na mocowaniach kabli i fotelu. Nie znaleziono, pewnie wypadła z kieszeni, - dobra leć. Uczeń zrobił krąg i dość twardo choć jeszcze w normie przyziemił. Przed startem wykryto, że kawałek laminowanej obudowy łączącej siedzisko z podłogą odstaje, wyjaśniło się, więc dawaj tę śrubkę z powrotem, z zadowoleniem ją dokręcono, leć - tylko tym razem ląduj miękko. Uczeń wystartował po czym zrobił kilka drobnych wahnięć i po bardzo dziwnym kręgu znowu wylądował jakoś tak pospiesznie. Szykowała się ... "reprymenda" a ten twierdzi, że nie może przechyleniem sterować w jedną stronę. I faktycznie w jedną lotki chodzą do oporu w drugą trochę działają a potem drążek się blokuje. Odkręcono śrubkę i jeszcze kilka innych i okazało się, że częściowo pękła wręga wybrzuszając się i zakleszczając prawie do pełnej blokady jeden z popychaczy sterujących przechyleniem. Tego dnia gość oszukał przeznaczenie.
    alibaba likes this.

  4. #4
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie

    Taka ciekawostka. Autor tego felietonu, pan Bogusław Kitzmann to postać mocno związana z lotnictwem.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bogusław_Kitzmann
    Kazor likes this.

  5. #5
    Awatar Kazor

    Dołączył
    Sep 2008
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez sanfran Zobacz posta
    Bogusław Kitzmann ...redagował także dział "Pomysły genialne, zwariowane i takie sobie"...
    Ależ uwielbiałem ten dział, świetna lektura i inspiracja
    briest and myszygon like this.

  6. #6
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie

    Aby nie zakładać nowego tematu następny „kwiatek” z Młodego Technika 7/76. Fragment artykułu „Kalkulatory” autorstwa Jana Rudzińskiego. I tam możemy się dowiedzieć:

    Ważną rolę w pracy kalkulatora odgrywa zegar taktujący, którego impulsy o częstotli_wości ok. 60 kHz wyznaczają momenty wykonywania kolejnych kroków programu. W niektórych modelach zegar ten jest osob_ nym układem złożonym z tranzystorów. Działanie jego można usłyszeć, zbliżając włą_czony kalkulator do anteny ferrytowej od_biornika nastawionego na zakres fal długich. Słychać wtedy gwizd interferencyjny, zmieniający wysokość i natężenie w trakcie liczenia, (Z tej przyczyny nie wolno posługiwać się kalkulatorami na pokładzie startujących samolotów).
    *podkreślenie moje.

    Czy ktoś może potwierdzić, że takie obostrzenie istniało?
    Z drugiej strony kiedyś (w 2005 roku) wywołałem panikę na pokładzie WizzAir’owego Airbusa kiedy podczas lotu sobie korzystałem z urządzenia odbiorczego zwanego Garmin Vista eTrex.

  7. #7

    Dołączył
    Jan 2017

    Domyślnie

    Przypuszczam że wątpię, wczesne kalkulatory elektroniczne (na 4040) pracowały z zegarem słyszalnym na falach średnich, późniejsze na specjalizowanych układach właściwie to są niesłyszalne.

  8. #8

    Dołączył
    Jul 2014

    Domyślnie

    Kalkulatory lat 70-tych mialy wyświetlacze LED (czerwone cyferki często z soczewka dla każdej cyfry). Zegar sam w sobie nie daje tak silnego sygnału ale już taktowane nim sekwencyjne wyświetlanie LED to dość duże prądy i fala prostokątna czyli dużo harmonicznych - słyszane na długich i średnich. Wydaje mi się, że wpływało to na odbiór sygnałów nawigacji DECA/LORAN ale może także na ILS'a. HP (Hewlett Packard) chwalił się, że jako jedyny ma na swoje kalkulatory certyfikat na używanie w samolocie (chyba poza startem i lądowaniem ale nie pamiętam) ale nie miałem okazji sprawdzić wpływu HP na radio (długie/średnie). Podobnie do LED zachowywały się kalkulatory z zielonym wyświetlaczem VFD - lampowe, wyższe napięcie ale niższe prądy.
    Wprowadzenie wyświetlaczy LCD o bardzo małych prądach i przy okazji oszczędnych układów CMOS w zasadzie eliminowało problem.
    frik, alien, myszygon and 1 others like this.

  9. #9
    Awatar alien

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    3M

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez stachu_l Zobacz posta
    Kalkulatory lat 70-tych mialy wyświetlacze LED (czerwone cyferki często z soczewka dla każdej cyfry)...
    W naturze (fotooszołomów oczywiście przepraszam - ambient light ) wygląda to tak:



    Sprzęt ma hasło w wiki i tam można zobaczyć, jak wygląda niepozbawiony przedniej szyby: https://en.wikipedia.org/wiki/TI-30

    Gdyby kogoś interesowało, jaki to scalak czai się poniżej wyświetlacza, służę uprzejmie: TMC0981NL.
    Kazor, myszygon and RzEmYk like this.
    For every solution there is a problem.

  10. #10
    Awatar Kazor

    Dołączył
    Sep 2008
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Oczywiście nasze Unitry / Brda też miały takie rozwiązanie

  11. #11

    Dołączył
    Jul 2014

    Domyślnie


    Polecamy

    Tak - nawet CEMI robiło taki wyświetlacz, czasem w BOMIS'ie można było dostać i coś sobie zbudować (zegarek, licznik, własny kalkulator).
    Miały taki obie Brdy a także Bolek i Lolek. Był też taki z lampą VFD - UNITRA K-741: Kalkulator K-741
    Kazor likes this.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •