No cóż wypadało by pokazać chodź z jeden model z mojej dosyć dużej liczebnie kolekcji. Niech mi będzie wybaczone jeśli nie wstawiłem miniaturek, ja po prostu nie wiem jak to robić z photokubełka i było by dobrze gdyby ktoś mnie oświecił.

Od pewnego czasu poczułem niesamowitą chęć robienia modeli w malowaniach państw bardzo, ale to bardzo bardzo zapomnianych przez zdecydowaną większość modelarzy. Wiele z tych państw posiada dosyć nietypowe a czasem szczególnie wyróżniające się malowania jak chodź by Boliwijski F-47D Thunderbolt zaś inne państwa to po prostu zwyczajne samoloty w oznakowaniach których próżno szukać na różnorakich (pseudo)wystawo-konkursach modelarskich w tym kraju. W przypadku mojego RWD-8 nie mogło być inaczej. Ogólnie mam dwa modele tego samolotu: pierwszym był właśnie Mistercraft (przepak PZW Siedlcw), zaś drugi 1/48 Spójnia, jednak tylko ten pierwszy udało mi się zrobić zaś ten drugi czeka na tzw, przypływ natchnienia i parę śrubek które będą imitować żeberka cylindrów silnika, (tak bo bo ta 48 ma stanowczo za gładkie te cylindry). Nie mniej jednak skupmy się na zaprezentowaniu wam tego otóż Mistercrafta. Sam model, pomimo wiekowych form, nie sprawiał mi problemu przy montażu poszczególnych elementów: wnętrza czy podwozia. Nawet szwy styku połówek form na środku symetrii elementów nie sprawiały problemu przy ich wyszlifowaniu i wypolerowaniu. Praktycznie nic tutaj nie było skaszanione jak to nie raz niektórzy narzekają że "buu model do de". Nic takiego nie zauważyłem, wszystko montowało się bezproblemowo. Cały model malowałem Humbrolem 64, wnętrze 87, końcówki płatów czy płetwę usterzenia pionowego na 34 zaś opony na Revell 9, gdyż ten kolor najlepiej oddaje odcień gumy zaś kapota silnika na Revell 99. Linki cięgieł zrobiłem z możliwie najcieńszej żyłki wędkarskiej pomalowanej czarną pactrą. Kalkomanie w tym zestawie nie były aż tak tragiczne i nawet dobrze się ułożyły na modelu za wyjątkiem jednego czarnego paska, co jest widoczne na rzucie od dołu. Wszelakie ślady eksploatacji, czy te bzdurne cieniowania, washe, zaczernianie linii podziału darowałem sobie, nie widzę sensu ich robić.