Zobacz kanał RSS

tam gdzie pieprz rośnie...

Całe życie na jumpseacie

Oceń wpis
przez w dniu 25-04-2016 o 12:03 (6526 Odsłon)
Coś mnie ostatnio prześladuje ta Australia. Ledwo co wróciłem z Brisbane, machnąłem jeden krótki locik do Japonii i znowu wysyłają mnie do Sydney...

Tym razem miałem lecieć jako prawdziwy kapitan, ale wyszło jak zwykle - dopisali nam do załogi ucznia i instruktora robiącego szkolenie w ETOPSie, wiec znów przypadła mi zaszczytna rola pilnowania interesu w nocy. Taka karma... Jest nas wprawdzie czterech w kokpicie, więc wychodzi troszkę więcej spania na łebka, ale dalej d... nie urywa... Instruktor trochę się wycwanił i podzielił mój wypoczynek na dwie dwugodzinne tury, a sam z uczniem wzięli sobie 4 godziny w środku, bo "wicie, rozumicie" uczeń będzie lądować, pas krotki itp. itd. Zresztą niech mu będzie, w sumie ważniejsze, żeby ci za kierownicą byli jako-tako wyspani.

Nagrodą za to siedzenie po nocy były widoki. Wschód słońca nad Pacyfikiem był naprawdę wyczesany. Próbowałem nawet zrobić fotkę, ale aparat w moim Ajfonsie przy takim oświetleniu nie wyrabia. Za to foty z podejścia do SYD wyszły niczego sobie...

blogs/layoverlover/attachments/3521-cale_zycie_na_jumpseacie-image.jpg

blogs/layoverlover/attachments/3522-cale_zycie_na_jumpseacie-image.jpg

A wogóle, to już trochę lepiej znoszę te zarwane nocki. Wprawdzie dalej czuje się jak odgrzane g..., ale przynajmniej już pamietam jak się nazywam... Po locie nawet mi się nie chce za bardzo spać, wiec idę w miasto. To nawet dobrze, bo następnego dnia z samego rańca lecę (już za rogami, huraaa!) do Nowej Zelandii i spowrotem. Jakbym teraz przespał dzień, to bym nie zasnął wieczorem i rano miałbym przerąbane - a tak inshallah padnę o 20tej i wsypię się na jutrzejszy rejs...

Udało się. Przed rejsem do Nowej Zelandii wstałem rześki jak skowronek - mała rzecz, a cieszy... Poranek można by uznać za całkowicie udany, gdyby nie to, że chyba wpadłem w oko kelnerowi w hotelowej knajpie. Koniecznie chciał się ze mną umówić na drinka, kwamać!!!

Lot do Auckland zaczął się dość nerwowo. Samolot przyleciał spóźniony z TPE, do tego mieliśmy fałszywą sygnalizację pożaru w bagażniku podczas załadunku. Spowodowaną tym, że w lotach z/do Australii pryskają bagażnik jakimś świństwem dezynfekującym i czujniki wariują. Znany temat, zdarza się prawie za każdym razem i wymaga resetu wykrywaczy dymu i wentylacji, czasem kilkukrotnego - a tu czas goni... Nawet nie chodzi o nas, tylko o następny lot. Jak wrócimy mocno opóźnieni z AKL, to wieczorny wylot do TPE może nie zdążyć przed zamknięciem lotniska w SYD -opisywanym już przeze mnie "curfew".

Na złość dostajemy do startu krótszy pas 34R, a to oznacza dłuugie kołowanie z naszego terminala. Gdybyśmy lecieli do Azji, można by było wykręcić się osiągami do startu i poprosić dłuższy 34L, do którego jest znacznie bliżej. Ale, że to krotki lot i mamy mało paliwa, osiągi z 34R wychodzą nam bezproblemowo - nie chcę za bardzo ściemniać ATC...

Po starcie już spokojniej - lot prawie od samego początku w przestrzeni oceanicznej, nad Morzem Tasmana. Cisza na radiu, mały ruch. Jesteśmy lekcy, wiec wskoczyliśmy sobie od razu wygodnie na FL410. Smyknęliśmy tylko pod drodze jakiegoś A320, który leciał pod nami po tej samej trasie. Oni latają z Machem 0.78, my 0.82...

Lądujemy w AKL na pasie 23R, co oznacza widokową rundkę nad miastem. Ładnie tam... Samo lotnisko mniejsze niż się spodziewałem. Terminal i infrastruktura przypominają stary terminal na Okęciu - podobnie zresztą jak na lotniskach w Australii. Przydałaby im się jakaś modernizacja. Płyta międzynarodowa ciasna, ale sporo na niej dużego sprzętu - 380ki, 777, 787. Trzeba ostrożnie kołować. W dodatku asfalt miękki. Z tej ostrożności za bardzo zwolniłem w zakręcie do gejtu, samolot mi się zatrzymał i nie moglem ruszyć - trochę obciach, ale jeszcze ciagle się uczę...

blogs/layoverlover/attachments/3525-cale_zycie_na_jumpseacie-image.jpeg

blogs/layoverlover/attachments/3524-cale_zycie_na_jumpseacie-image.jpeg

Powrót do SYD też spokojny. Wiatr nam sprzyja, wiec udaje się nadrobić opóznienie, a nawet dotrzeć trochę przed czasem. Znowu dostajemy pas 34R do lądowania, ale tym razem udaje mi się wydębić 34L. Za karę jednak dostajemy "wojewódzkie" wektory, wiec chyba nic tym nie zyskaliśmy na czasie. Muszę jeszcze kilka razy tu przylecieć, żeby poznać lokalne "myki"...

Następnego dnia mamy wolne. Zostałem zaproszony przez załogę na obiad do Chińskiej knajpy. To ponoć wyróżnienie, bo tu nie ma za dużo integracji na pobytach (ech, gdzie te czasy "EuroLOTu..."). Było fajnie, ale musiałem przez grzeczność delektować się specjałami w stylu kurze łapki i jakieś podejrzanie wyglądające flaki. Na szczęście do szczególnie "obrzydliwych" nie należę...

Pózniej popłynęliśmy promem na Manly Beach. Popływałem sobie w Pacyfiku, a dziewczyny zrobiły sobie pierdylion "selfie". Skończyły dopiero jak im się zapełniły karty pamięci... Istna orgia "samojebek". Nawet ja się na kilka załapałem, pewnie już jestem na Instagramie, czy innym Snapczacie z jakimś #hasztagiem typu #crewlife, albo #hardwork

blogs/layoverlover/attachments/3526-cale_zycie_na_jumpseacie-image.jpg

Kolejny dzień (a właściwe noc), to powrót do TPE. W/g rozpiski lecę jako dowódca, a na 3-ciego dołącza do nas inny kapitan. Ponieważ jednak zrobiłem poprzednie 2 lądowania, to wypada się podzielić z kolegami. Chcę oddać odcinek do TPE mojemu F/O, żeby też coś miał z życia... Sęk w tym, że jako świeży Cpt nie mogę oddawać lądowań. Rozwiazanie jest jedno... Zgadliście - na lewy fotel siada za mnie drugi kapitan, który już nie ma ograniczeń, a ja idę do tylu. Klątwa jumpseat'u nadal trwa...
Marcos, uKL, Machoni and 36 others like this.
Załączone miniatury Załączone miniatury blogs/layoverlover/attachments/3523-cale_zycie_na_jumpseacie-image.jpeg  

Umieść "Całe życie na jumpseacie" do Facebook Umieść "Całe życie na jumpseacie" do Digg Umieść "Całe życie na jumpseacie" do del.icio.us Umieść "Całe życie na jumpseacie" do StumbleUpon Umieść "Całe życie na jumpseacie" do Google

Updated 25-04-2016 at 20:39 by layoverlover

Kategorie
Bez kategorii

Komentarzy

  1. Awatar STYRO
    • |
    • permalink
    A zdjęcia dziewczyn?
    jordanj, Gaszpar, Irik and 16 others like this.
  2. Awatar Pzlm28
    • |
    • permalink
    Zgadzam się ze Sebastianem, czekamy na foty
  3. Awatar shiver
    • |
    • permalink
    Są zdjęcia, jest zabawa! Znacznie wzbogaciły wpis.
    Ale popieram przedmówców!
  4. Awatar echoman
    • |
    • permalink
    Z tego co tu widzę, będziesz miał więcej latania do Australii
    China Airlines Increases Brisbane / Auckland Service from mid-Sep 2016 | Airline Route
  5. Awatar alfsky
    • |
    • permalink
    Powtórz tą fotkę z Sydney w nocy. Zwłaszcza jak będzie lądowanie na 34L z nad terminala Ja z wrażenia nie zdąrzylem.