Zobacz kanał RSS

Wieści z Nory - O pracy i życiu oczami czterdziestolatka

Massive Attack

Oceń wpis
przez w dniu 11-01-2017 o 10:52 (793 Odsłon)
Kolejny rok skończył się, a nowy się zaczął, to żadna nowość. Niestety odchodzący był chyba za krótki bo nie zdążył powysyłać wszystkich ludzi w podróż tak aby pierwsze dni lub chociażby tygodnie nowego były spokojniejsze jak kazała wieloletnia tradycja.

Tradycja ta nazywała się sezonowością i działała dobrze prawie przez pięć lat jakie przepracowałem na lotnisku. Pełnia sezonu to czerwiec – sierpień, potem wrzesień – październik uspokojenie, listopad i połowa grudnia letarg. Krótki zryw następował nieodmiennie pod koniec roku aby wszyscy którzy zarobili trochę grosza za granicą, święta spędzili w rodzinnym gronie. Zryw zawsze przechodził na pierwszy tydzień stycznia bo swoje święta miały ludy po wschodniej stronie granicy. Potem znów letarg ewentualnie okraszony wyjazdami narciarzy ale to przeważnie w sobotę rano, więc się nie liczy.

Niestety zamiast listopadowo-grudniowego lenistwa wyglądało jakby sezon się troszkę tylko uspokoił i od połowy grudnia zaczął się na nowo, osiągając swoja kumulację w okolicy weekendu 6-9 stycznia. Takich ilości bagaży, z takich mało znanych kierunków jak KIV czy CLJ to tylko w lipcu widywałem a już KRK czy dowolna krajówka 3-7 locali reszta transfery a w totalu nierzadko ponad tona bagażu. Nie pamiętam także aby KBP w zimie obsługiwała LIMA. SVO w styczniu wieczorem przywoził do 30 szt, bagażu na następny dzień ale ostatnio regularnie widywałem do 3 przyczepek i także przylatywało to na B734, i w obie strony samolocik leciał pełny dobity wracającymi przez KRK imprezowiczami z Zakopanego.

Kumulacja tego wszystkiego zdarzyła się w niedzielę, a to że przeszło wszystko w miarę bezboleśnie zawdzięczałem tylko odwołanemu TURKISCH-owi i opóźnionej Luftchansie z FRA i TAP-owi, którzy przylecieli jak już kończyliśmy i nie trzeba było czekać na rozładunek przy zajętej taśmie wyładunkowej. Co więc się stało, otóż miałem zmianę od 10 do 17, kolega na przylotach kończył o 14, a kolejny zaczynał o 15 więc tę skromną godzinkę cały bałagan musiałem prowadzić sam.

Ponieważ nic się nie działo (jeszcze) to o 13:45 przejąłem radio i wdrażając się w sytuacje stwierdziłem, że nie jest dobrze, usiadło ORD i zaraz po nim lekko opóźnione YYZ, zerknąłem w depesze a tu jak wół jeden 8 kontenerów w tym 6 transferowych drugi 7 w tym 5 transferowych, a w planie jeszcze ICN także z 6 AKE z transferami. Niby ludzie (transferowcy) są ale jak popytałem się do której są już nie było tak wesoło z sześciu 3 idzie do domu o 14, przychodzi jeden, potem 1 idzie o 14:30 i dopiero o tej godzinie przychodzi kolejnych dwóch. Jak mi to wjedzie w okolicy 14 to nie będzie komu zrobić a jak jeszcze zajdzie potrzeba żąglowania łącznikami bo „procedury bezpieczeństwa”, to robi się nieciekawie.

I stało się, pierwsze YYZ jeszcze jakoś dało się porozmieszczać i rozładować w miarę sprawnie, ale już wjeżdżające ORD i reszta YYZ prawie na raz spowodowały mały paraliż bo jest zagwozdka gdzie je dać jak zaraz wjedzie ICN, a przecież lotnisko w okolicach 14 nie śpi i lądujące samoloty przywożą także sporo bagażu. Nie będę wdawał się w szczegóły ale fakty są takie, że pomiędzy 13:50 a 14:20 wjechało 17 dużych kontenerów z transferami, a każdy inny rejs (czyli BUD, PRG, LHR, RIX, VNO) przywoził po co najmniej 1 przyczepce do przestrzelenia i posortowania.

Przy tej ilości osób i sprzętu który pada jak muchy w czasie mrozu, długo się nie pociągnie. Ciekawe kogo w tym roku zima zaskoczyła, bo chyba nie drogowców.
Adik_s, Marcos, tinek6 and 7 others like this.

Umieść "Massive Attack" do Facebook Umieść "Massive Attack" do Digg Umieść "Massive Attack" do del.icio.us Umieść "Massive Attack" do StumbleUpon Umieść "Massive Attack" do Google

Kategorie
Bez kategorii

Komentarzy