Zobacz kanał RSS

Wieści z Nory - O pracy i życiu oczami czterdziestolatka

Tenisowe sąsiedztwo.

Oceń wpis
przez w dniu 10-02-2017 o 17:20 (992 Odsłon)
Traf chciał, że kilka miesięcy temu dowiedziałem się, że jedna z córek mojego sąsiada osiąga dobre wyniki w grze w tenisa ziemnego. Po kilku przeczytanych artykułach wraz z doniesieniami z pierwszego w tym roku wielkoszlemowego turnieju w Melbourne w kategorii debla juniorek muszę w tej kwestii coś napisać, a właściwie wrócić wspomnieniami kawał czasu do tyłu aby przedstawić jakie niesamowite rzeczy doświadczyłem przy różnych sąsiadach.

W Brwinowie gdzie się urodziłem i spędziłem pierwszych dwadzieścia kilka życia, pierwszymi sąsiadami była najbliższa rodzina, nic nowego w końcu nie był to jeszcze czas autostrad, szybkich kolei i pogoni za pracą. Bardziej każdy starał się pobudować swój dom, a że jedyne za co nie trzeba było płacić to własna ziemia budowało się w najbliższym sąsiedztwie. Z tamtych czasów miło wspominam tzw. „obóz” czyli jabłonkę w chaszczach, przy której spotykało się 4 urwisów blisko spokrewnionych w celu przeżywania różnych przygód (ja kto dzieci). Z tej sytuacji do dzisiaj na starszego brata ciotecznego do dzisiaj mówię Mafio bo z nas wszystkich był najstarszy.

Mijają kolejne lata obok samotnej działki pojawiają się zabudowania sąsiada z drugiej strony miasta i wielki dom dla całej rodziny z Warmii. Wielki dom to i długi czas budowy który wykorzystałem łażąc którejś księżycowej nocy po najwyższej ścianie strychu, który jeszcze nie miał dachu. Adrenaliny było co niemiara, jako że samo ścian miała ze 4 metry wysokości, ale już około 20 m nad gruntem a dodatkowo tylko 10 cm. szerokości. Lubiłem włazić na najwyższe drzewa ale pierwszy raz w życiu na tej ścianie zacząłem się bać, widocznie zacząłem dorośleć i myśleć o konsekwencjach.

Sąsiada z drugiego końca miasta, a właściwie jego młodszego syna wspominam jeszcze ciekawiej. Od niego bowiem zaraziłem się na dobre jednośladami oczywiście tymi z silnikiem ze sporą pojemnością, bo na motorowerze jeździłem już jako 12 latek. Z Marcinem bo tak miał na imię tworzyliśmy cholernie zgrany duet. Czasem coś takiego się zdarza że myślisz, wypowiadasz się i żartujesz dokładnie tak samo jak robi to osoba naprzeciwko. Marcinowi zawdzięczam także poznanie swojej pierwszej, a także obecnej Żony. Całe szczęście dla Niego że to nadal ta sama osoba hehe.

Po przeprowadzce do Raszyna, bo nie ma co ukrywać że teraz tam mieszkam, sąsiedzi już tam byli, więc zaczęło się ich poznawanie. Jeden z nich przez chwilę miał żal o wodę spływającą z mojej posesji na jego, posadzenie trawy rozwiązało problem. Z drugim sąsiadem nie było już tak fajnie. Na początku wszystko było ok, rozmowy przez płot, zapraszanie teściów na imieniny itp. Sytuacja diametralnie się zmieniła, gdy sąsiad dowiedział się od geodety, że własnoręcznie postawione przez niego ogrodzenie powinno być o metr wgłąb naszej działki. Napiszę jeszcze raz kiedy stawiał ogrodzenie nikogo jeszcze wokół nie było, więc to jego pomyłka. O występujących potem wrzaskach, i kłótniach przerzucaniu zwiniętej siatki, nie będę pisał, było minęło. Koniec końców trzeba było ten niecały metr oddać, przesunąć blaszany garaż i postawić swój płot oczywiście blaszany i wysoki, aby odgrodzić się od tak kłopotliwego sąsiedztwa.

I dochodzimy w końcu do wspomnianego już tenisowego sąsiedztwa. Musi tu paść nazwisko bo o ile wiem w forumowym gronie nie ma zbyt wielu ekspertów od tenisa. Iga Świątek, bo o Nią tu chodzi, początki kariery ma lepsze niż Agnieszka Radwańska, jeśli chodzi o wiek pierwszych sukcesów. Finał debla juniorek także świadczy o dobrym starcie tenisistki. Idąc dalej tym tokiem rozumowania spodziewam się że przy pierwszych seniorskich sukcesach, niewątpliwie na mojej ulicy pojawią się Paparazzi, może fani może nawet telewizja. I zaczną parkować w okolicy, gdzie popadnie, mając w nosie innych sąsiadów oraz użytkowników drogi, ignorują oczywiście tabliczki z prośbą o nieparkowanie na wysokości bramy, a na to nie mogę się już zgodzić. Zaapeluje zatem do przyszłych zainteresowanych, niech się nie zdziwią kiedy zaczną się pojawiać rysy na samochodach czy w słoneczny dzień zacznie padać deszcz. A przecież wystarczy postawić sobie samochód 100m. dalej i za drobną opłatą zostaną zaproszeni na mój słynny balkon skąd tak pięknie widać lądujące i startujące samoloty, a przy okazji podwórko sąsiada.
vivere and elza030 like this.

Umieść "Tenisowe sąsiedztwo." do Facebook Umieść "Tenisowe sąsiedztwo." do Digg Umieść "Tenisowe sąsiedztwo." do del.icio.us Umieść "Tenisowe sąsiedztwo." do StumbleUpon Umieść "Tenisowe sąsiedztwo." do Google

Kategorie
Bez kategorii

Komentarzy

  1. Awatar vivere
    • |
    • permalink
    A już myślałem że nic lotniczego nie będzie...ale uratowałeś się w ostatnim zdaniu