Zobacz kanał RSS

Wieści z Nory - O pracy i życiu oczami czterdziestolatka

Wakacje 2017 pobyt cz1.

Oceń wpis
przez w dniu 02-01-2019 o 19:34 (264 Odsłon)
Zacznijmy co to jest Cinque Terre. Po pierwsze jest park narodowy, a nazwa cinque wzięła się z pięciu miejscowości które wchodzą w jego skład. Terre tłumaczy się jako ziemia czyli Cinqueterre to tłumacząc na polski PIĘĆ ZIEM. Skąd taka nazwa cóż wszystkie źródła wspominają o tym, że każda z miejscowości była kiedyś odcięta od innych ze względu na budowę tamtejszej linii brzegowej, a budowanie dróg w relatywnie wysokich ale i kruchych górach na tamte czasy czyli do XIX w. przerastało możliwości inżynieryjne. Komunikowano się więc najprościej jak można: łódkami. I z tej racji (jest to moje zdanie) dlatego budowle w każdym z miasteczek pomalowane są w tak krzykliwe barwy, są łatwo dostrzegalne z morza z dużych odległości. Oczywiście były szlaki po których wędrowali ludzie ale to tylko chyba aby urozmaicić sobie dietę, bo morze w tych stronach naprawdę oferuje różnorodne i nieskończone zasoby żywności. Do dziś około 50 % owoców morza pochodzących z Włoch jest wytwarzanych w okolicach La Spezii. Na zdjęciach satelitarnych u wejścia do zatoki o tej samej nazwie widnieje poprzeczna bariera, która wykonana jest z kamieni, a wokół niej widnieją ciemne plamy, są to hodowle wszelkiego rodzaju owoców morza.

Dobrze teraz do rzeczy, w skład parku narodowego wchodzą miejscowości Monterosso al mare, Vernazza, Corniglia, Manarola i Riomaggiore, dlaczego w takiej kolejności wymieniłem, bo tak zaczęliśmy zwiedzanie. Wydawało się na zdjęciach, że Riomaggiore oferuje najładniejsze i najciekawsze widoki i tu oczywiście zaczynała się tzw. droga miłości, czyli wykuta nad samym morzem ścieżka do romantycznych spacerów. Szczegółów na razie nie będę zdradzał po prostu opiszę wszystkie miejscowości po kolei.

Monterosso al Mare

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności mieliśmy w takim miejscu, że najbliższa nam stacja kolejowa była jednocześnie stacja początkową, o czym już wspominałem. Nie zatrzymują się tam jednak składy pośpieszne ani IC ani pociągi Freccia Bianca (które w Polsce nie wiadomo dlaczego określamy wspólną nazwą Pendolino). Taki układ ma swoje plusy i minusy, akurat atutem jest pusty skład i możliwość znalezienia sobie swobodnej miejscówki bądź na dole bądź na górze składu. Nie wspomniałem oczywiście, że większość pociągów w sezonie to piętrusy, ale nie ma innego wyjścia ponieważ miejscowości Cinque Terre najłatwiej (5 min do riomaggiore i około 12 min do monterosso) i najtaniej( około 2 E do riomaggiore i 7 E do monterosso) dostępne są właśnie pociągiem. Tego co dzieje się na następnej stacji La Spezia Centrale nie da się dostatecznie opisać słowami, dlatego w dwóch słowach, z pustawego pociągu robi się metro w godzinach szczytu z którego ciężko wysiąść na pierwszej stacji. Pomaga oczywiście to że i tak wysiada tam prawie 30 % podróżujących ale i niestety wsiada tyle samo tych co jadą do następnych miejscowości. O minusach lokalizacji jeszcze napiszę.

Tak więc z dobra miejscówką i niesamowitymi widokami w czasie wynurzania pociągu z tunelu na stacjach kolejowych dojeżdżamy do Monterosso, oczywiście ścisk od ilości osób, jedno wyjście za to na plus za 20 metrów już plaża. Jesteśmy pierwszy raz bez wiedzy więc wbijamy się prosto na plaże nawet leżaki stoją super. Za chwileczkę otrzeźwienie, leżaczki płatne a ciągną się sporo po sto metrów w prawo i lewo od stacji, jedyne wolne czytaj: bezpłatne, to wąski pasem piachu na prawo od wyjścia. Czasu mało słońce przygrzewa więc trzeba się schłodzić, więc ręczniki na wolny kawałek ni to piachu ni to kamyków i sruu do wody. Tu kolejny zonk, lekki wiaterek trochę fal i zero przejrzystości wody a kamienie na dnie. Płacimy frycowe przez całe trzy godziny pobytu, jedyny plus w budynkach stacyjnych piele barów sklepików gdzie można coś do zjedzenia, picia i schłodzenia kupić (świetne chłodne piwo Moretti). Z plaży wygania nas potworny upał, gorący piasek i generalnie brak jakiś ciekawszych możliwości spędzania czasu. Powrót trochę na dziko bo jak weszliśmy na peron stał sobie pociąg który stację końcowa miał w La spezia, więc nie myśląc wchodzimy, gdy ruszył i nie zatrzymał się na następnej stacji dotarło do Nas, że to IC a następna stacja to stacja końcowa. Nerwowo rozglądając się za konduktorem, ale też korzystając jednak z wydajnej klimatyzacji docieramy do Stacji Centrale, potem tylko przesiadka na podmiejski i jesteśmy w margarynie jeszcze 20 min. spaceru i kwatera.

Po posiłku i kawie pierwsze co robię odpalam tablet (mogę bo jest świetne Wi Fi) i na googlestreetview przeszukuję ciekawszych plaż w Monterosso i oczywiście znajduję. Trzeba tylko przejść się koło 500 m obok zgrabnych ruin i pozostałości po bunkrze aby dotrzeć do małego placyku i skierować się na taką małą skałkę za którą jest mała publiczna plaża i w końcu przejrzysta woda i skały do ponurkowania. Oczywiście następnego dnia tak robimy. Skałki przy brzegu są schroniskiem dla małych rybek a jedna z nich (skałek) jest lekko pod powierzchnią wody i można z niej skakać do wody. Głód można zaspokoić w kafejce znajdującej się na miniętej skałce bądź na placu są stoiska z smażonymi owocami morza. Głębszy głód karmimy kawałek dalej na Plaza Giuseppe Garibaldi w pizzerii, których jest tu sporo. Czekając na pizzę oglądam oczywiście przejeżdżające na pobliskim wiadukcie pociągi.

Po posiłku krótki spacer ulicą Via Roma, a że miejscowość nie za duża to po 5 min. wracamy ale już via Vittirio Emanuele, aby dotrzeć do kameralnego kościółka potem powrót na placyk i dla skrócenia czasu do dworca idziemy tunelem zamiast górą obok ruin. Wrażeń z miejscowości nie będę opisywał teraz bo dotyczą one całego Cinque Terre, ale nawet te widoki dostępne z gogle streetview dają pojęcie jak malownicza jest to miejscowość, chociaż tu jeszcze gór nie ma zbyt dużo.

Vernazza

Vernazza jest krótka, pierwsze co rzuca się w oczy, że jest krótka i ciasna, nawet ¾ dworca znajduje się w skale, co już na samym wstępie daje niesamowity klimat. Dosłownie po 5 minutach dochodzi się do portu, który jest centrum życia tej miejscowości, najdroższe restauracje, kościół i przede wszystkim półeczka skalna przy której można rozłożyć ręczniki i pójść się wykąpać. Powyżej półeczki jakieś 5 do 7 metrów jadą pociągi więc dla mnie było to super miejsce. Jeszcze lepsze jeśli chodzi o widoki nad i pod wodą są przy wyjściu z portu. Podpływając można wejść na skały i skoczyć w przezroczysta wodę która zaraz za skałą z której się skacze ma z 5 metrów głębokości i fantastyczne życie przy dnie. Niestety trafiają tam także meduzy więc dzieci nie odważyły się ze mną tam płynąć.

Jak mówiłem miasteczko jest malutkie ale znalezienie knajpy jest łatwe, akurat naszło Nas na spaghetti z owocami morza, więc udaliśmy się tam gdzie widać było wolne stoliki trafiło na Trattoria da Sandro. Młody jak zwykle frytki, starszy sznycel po wiedeńsku, a ja z Żoną spaghetti z jakimiś omółkami czy czymś takim. Ciekawa sprawa zdarzyła się przy podawaniu dań bo sznycel okazał się sporym kawałkiem mięsa z frytkami i warzywami i kelner chciał podać danie mi ale jak pokazałem starszego syna zrobił minę jakby nie dowierzał, że jest w stanie to zjeść. Okazało się że nie tylko zjadł wszystko ale jeszcze młodemu chciał frytki podbierać.

W Vernazzy oprócz możliwości ciekawego popływania są dwa miejsca do zwiedzenia. Pierwszym i obowiązkowym jest zamek czyli Castello Doria. Z centrum trzeba pilnie wypatrywać tabliczek z kierunkiem ponieważ miasteczko ma poza główną ulicą plątaninę schodków i nie widząc jakiś punktów orientacyjnych ciężko tam trafić. Widoki jakie rozpościerają się z e szczytu warte są wysiłku. Przepięknie widać zatoczkę nad którą leży miasto oraz góry którymi jest otoczona. Warto zwrócić uwagę na zbocza gór które są niejako pocięte i zrobiono z nich poletka uprawne, przez co mieszkańcy oprócz samowystarczalności jeśli chodzi o warzywa i owoce hodują unikalne szczepy winorośli, z których robią lokalne wino. Niestety nie próbowałem ale za to sposób w jaki dostają się do poletek jest jedyny w swoim rodzaju, wykorzystują coś w rodzaju siodełka z silnikiem i konstrukcji z szyna która prowadzi ich w okolice poletek. Drugie ciekawe według mnie miejsce znajduje się u wylotu miasteczka a raczej prowadzi od stacji do wyjazdu. Pokazuje jak pomysłowy może być człowiek zagospodarowując z pozoru niezagospodarowalne skalne stoki.

Corniglia.

Miasteczko nietypowo jest oddalone od stacji kolejowej której jest dedykowane. Ma to swoje dobre strony. Dla tych co chcieliby ruszyć od razu na szlak pospacerować po górach nie muszą błąkać się po wąskich uliczkach. Dla tych niestety (jak My) którzy chcą zwiedzić miasteczko i zamoczyć się trochę i ponurkować są dwie opcje dostania się do miasteczka: autobus (płatny ale nie wiem ile) i pieszo. My wzorem naszych oszczędnych rodaków poszliśmy pieszo i to niestety był błąd. W 35 stopniowym upale pokonać schodami przewyższenie około 100m, dla mnie może, nie ale dla reszty rodziny to wysiłek na granicy wytrzymałości, a dodatkowo okazało się, że aby dojść do wody trzeba z miasteczka ponownie w dół pokonać ten sam dystans. I dlatego bez dłuższego odpoczynku nie chcieli nigdzie iść, dlatego Oni zamówili sobie jakieś gofry a ja wszedłem na najwyżej położone miejsce miasteczka które czasem służy także do gry w piłkę. Oto jak wygląda to w panoramie (i miejsce i widoki na okolicę):
https://www.facebook.com/l.zoledowsk...7721962106826/

Schodzenie niby jest łatwiejsze, pewnie dlatego, że nagrodą była kąpiel i znów niesamowite widoki na skały wokół. Ciekawostką która rzuca się w oczy to dachy budynków obciążone potężnymi kamieniami i po chwili zadumy przypominam sobie przecież tu tak czasem wieje, że bez porządnego umocowania te dachy poleciałyby szybciutko. Także teraz pisząc tę relację wspomagam się zdjęciami z goolestretview i niektóre nawet z lipca i sierpnia pokazują jak wiele mieliśmy szczęścia mając idealne warunki pogodowe i morskie do zwiedzania i kąpieli.

Manarola.

Dworzec w Manaroli także jest oddalony od miasteczka ale tym razem trzeba tylko jakieś 200m tunelem przejść. Potem albo w prawo i pod górę, gdzie mnogość knajp i sklepów przypomina Krupówki, ale nic oprócz ciekawej architektury nie ma, albo w lewo. Polecam to ostatnie ponieważ zaraz za tunelem mieszkańcy stworzyli coś w rodzaju placyku z kamienną mozaikąz rybitwami. Po minięciu placyku po kilku minutach dociera się do pierwszego i najpopularniejszego w mieście kąpieliska.

Najpopularniejsze bo najmniej trzeba się nachodzić a zaraz za wypłaszczeniem z betonu robi się prawie 5 lub nawet więcej metrów głęboko, a wznosząca się po lewej stronie wysoka skała zachęca do popisów w skokach do wody. Ci, którzy utracili siły w trakcie kąpieli, mogą nabrać sił w okolicznych knajpkach bądź idąc kawałek dalej od centrum złapać w sobie tylko wybranym momencie taki widok:
https://goo.gl/images/5s8GGv

Amatorzy spokojniejszych miejsc, a przede wszystkim Ci co chcą się poopalać powinni pójść drogą z której zrobiono zdjęcie do samego końca, nie jest daleko jakieś 150m, jeszcze 2 lata temu były zdjęcia z gogle streetview, teraz nie widzę, więc musicie wierzyć na słowo, chyba, że osunęły się skały i dojście do tego miejsca jest już zamknięte. Byłoby szkoda największe ryby tam widywałem, szkoda, że dopiero na tegoroczne wakacje kupiłem płetwy bo przeżycia mogły być jeszcze bardziej nieziemskie.

Riomaggiore.

Powiem szczerze jak się jedzie pierwszy raz z La Spezia pociągiem wjechanie w tunel robi dziwne wrażenie, ale jak już nim jedziesz to ok., tak ma widocznie być, ale jak po kilku (2-3)minutach jazdy nagle mrok się na kilka sekund rozjaśnia i pokazuje się mniej więcej taki widok:
https://goo.gl/images/6yJChx

człowiek zaczyna się zastanawiać co zobaczy na miejscu. Tym bardziej, że w każdym z dotychczasowych miejsc bez trudu znajdowaliśmy fantastyczne kąpieliska i miejsca do nurkowania, i oczywiści Droga miłości, która obejrzeć można tylko na niektórych filmach i to krótko. Z wielkimi nadziejami wychodzimy ze stacji i kierujemy się jak zwykle do Portu przy Via san Giacomo. To właśnie tam po lewej stronie tegoż portu wg. Google maps znajdować się powinna fantastyczna plaża, jednak gdy dochodzimy na miejsce okazuje się, że droga jest zamknięta z powodu osuwisk skalnych a plaża to w ogóle cała w kamieniach. Kierujemy się więc w stronę wejścia na osławioną romantyczna drogę nad samym morzem, która zaczyna się zaraz przy stacji kolejowej. Oczywiście kierunkowskazów miliony ale zaraz za zakrętem widzimy zamknięte kratami wejście i już Wiemy to miasto Nas bardzo zawiodło. Ma oczywiście swój urok, bo te wysokie domki jaskrawo malowane, to skały przedziwnie poskręcane schodzące do turkusowej wody ale, właśnie to ale. Jesteśmy tak skołowaniu, że po chwili namysłu proponuję: wiecie co jedźmy do Manaroli i jak nigdy przedtem jednogłośnie zgadzamy się kierując się na stację kolejową.
mapa, tomo77, AllOver and 4 others like this.

Umieść "Wakacje 2017 pobyt cz1." do Facebook Umieść "Wakacje 2017 pobyt cz1." do Digg Umieść "Wakacje 2017 pobyt cz1." do del.icio.us Umieść "Wakacje 2017 pobyt cz1." do StumbleUpon Umieść "Wakacje 2017 pobyt cz1." do Google

Kategorie
Bez kategorii

Komentarzy