Niestety tylko skorupka... były przymiarki, żeby napędzać go silnikiem od Iskry - SO3, ale na papierze się skończyło... Z tego co mi wiadomo, w Krakowskim Muzeum jest jedyny egzemplarz. Może ktoś bliżej M&M będzie w stanie powiedzieć coś więcej.
Niestety tylko skorupka... były przymiarki, żeby napędzać go silnikiem od Iskry - SO3, ale na papierze się skończyło... Z tego co mi wiadomo, w Krakowskim Muzeum jest jedyny egzemplarz. Może ktoś bliżej M&M będzie w stanie powiedzieć coś więcej.
Tu jest jeden film z oblotu, był też inny z wtargnięciem człowieka na pas chyba przy lądowaniu. Jak znajdę, to wrzucę.
Co tu napisać....
Sporo informacji o tym samolocie również - Polot - Polskie Lotnictwo Wojskowe - Edward MargaĹski EM-10 Bielik
Dzieki. Ten artykul jest troche zawily. Czyli zrobili makiete ktora jest w Krakowie a pozniej pierwszy latajacy prototyp?
"Mimo dużych trudności wykonano pierwszy prototyp, który możemy określić jako makieta. Stał się on studium do budowy prototypu. Obecnie samolot ten jest eksponatem w MLP. Udało się także wykonać pierwszy latający prototyp. W jego konstrukcji dokonano kilku zmian. Inaczej opracowano podkadłubowy chwyt powietrza. Nie jest owalny tylko dwuwymiarowy, prostokątny. W kabinie umieszczono tylko jeden fotel wyrzucany. W miejscu drugiego fotela umieszczono aparaturę rejestrującą parametry lotu. Samolot otrzymał rejestrację SP-YEM. Pierwszy lot wykonano w dniu 4.06.2003r.."
Myślę, że można to tak zinterpretować. Najlepiej będzie oddać głos samemu autorowi tego projektu i będziemy już wszystko wiedzieli o tej maszynie
![]()
Jest to wykład Pana Edwarda Margańskiego z 16 maja 2015 roku.
Autor użył nieodpowiedniego słowa. Wydaje mi się, że chodziło mu bardziej o jeden z głównych projektów, wizytówkę firmy itd., a nie "przebój" w rozumieniu sukcesu sprzedażowego. Zresztą ma chyba taki styl pisania, bo sporo w jego tekście słów: "niezwykły", "prężny", "wiodący", "doskonały" itd.Pamiętajmy również, że artykuł ma już kilka lat. Wtedy naprawdę nadzieje i oczekiwania były spore, teraz wiemy już nieco więcej. A co wiemy? Fragment wywiadu z Grzegorzem Mysłowskim.
"MZ: Prosiłbym o krótką ocenę, czy nasz kraj jest wdzięcznym rynkiem dla producentów statków powietrznych?
GM: Nie sprzedaliśmy do tej pory żadnej Orki na naszym rynku, no poza tą pierwszą wykonaną z włókien szklanych z silnikami Rotax i ze stałym podwoziem w klasie special. Zresztą lata do dziś. Opublikowaliśmy ogłoszenia o sprzedaży naszej certyfikowanej Orki w cenie o 30 % niższej od ceny katalogowej. Konstrukcja ma wylatane około 70h, więc niewiele. Na razie bez rezultatu.
Kiedyś mieliśmy w planie negocjować ze Strażą Graniczną w związku z przetargiem na ochronę granic. Zamontowanie do Orki kamer, noktowizorów czy systemów do obserwacji nocą nie jest żadnym problemem. Pod prawym fotelem jest przewidziane specjalne miejsce do montażu głowicy optoelektronicznej. Na razie Straż Graniczna sama nie wie co tak naprawdę jest jej potrzebne, była mowa o helikopterach, potem o samolotach, teraz znowu o dronach."
"MZ: Wróćmy zatem do samolotu Orka – jaki jest obecny status tego programu i jego przyszłość?
GM: Orka to trudny temat, co wynika z projektu i konfiguracji tego samolotu. Jeżeli mamy układ pchający, to ten nigdy nie będzie tak sprawny, jak ciągnący. Mamy silnik częściowo zakryty gondolami, więc nie cała powierzchnia skrzydła pracuje. On nigdy nie będzie latał jak samolot, który ma układ standardowy. Ma za to inne zalety użytkowe, jak np. możliwość łatwego wsiadania i wysiadania, a także prowadzenia wszelkich operacji przy kabinie samolotu bez konieczności wyłączania silników. W kabinie jest też na tyle cicho, że można podczas lotu prowadzić rozmowę bez zakładania słuchawek i mikrofonów. W razie awaryjnego lądowania silniki, które są głównym zagrożeniem w takiej sytuacji znajdują się za kabiną pasażerską, a nie przed nią lub obok niej.
MZ: Czy rozwój konstrukcji jest jeszcze kontynuowany?
GM: Jeśli chodzi o rozwój to jeszcze będziemy chcieli powalczyć o możliwość wykonywania lotów według przepisów IFR, bo dostaliśmy na to grant z Unii Europejskiej. Mamy również drugi program z UE ESPOSA, który zakłada zaimplementowanie silników turbośmigłowych do Orki. I mamy tutaj dwa zadania. Jedno to jest zamontowanie dwóch takich silników na Orce, a drugi przerobienie samolotu z Instytutu Lotnictwa, który stoi u nas na hali, do którego też będziemy montować ten silnik."
Więcej tutaj i tutaj.
Co do Orki to chyba 5 lub 6 egzemplarzy zbudowano, oczywiście wszystkie unikatowe na skalę światową. Samolot nie ma już przyszłości, Daimond ze swoim Twin Starem zgarnął cały rynek na tego typu maszyny i koniec. Efekty dłubania, pieniądze z KBN-u i nie tylko no i wreszcie 10-cio letni proces certyfikacji poszły na marne. Niestety z podejściem Margańskiego nie da się osiągnąć sukcesu. Bycie nazwijmy to zdolnym inżynierem a robienie biznesu w jego przypadku nie idzie w parze.
EM-10 "Bielik" - projekt samolotu odrzutowego za 5mil. zł (2mil. $)?! Więcej wydają w podobnych wytwórniach na spinacze i waciki?
Może i Pan Margański nie ma żyłki biznesowej a może ją ma lecz żyje w Polsce i to determinuje poziom możliwości a przede wszystkim trudności? Zrobienie czegoś złożonego to przede wszystkim praca zespołowa. Nie wszyscy muszą się znać na wszystkim. W cywilizowanym świecie producenci po to mają polityków by ci zamiast dawać klepać się po pleckach zabiegali o sprzedaż produktów własnego przemysłu.
Jak bardzo trzeba być rozchwianym intelektualnie i emocjonalnie narodem by pod wpływem kilku pismaków utłuc projekt pokroju EM-10 tuż przed jego finalizacją? Czyżby ktoś się spodziewał, że TS-11 Iskra kiedyś się rozsypią i nie chciał konkurencji?
No i oczywiście panowie w mundurach, którzy przychodzili i kręcili nosem, że to się nie podoba albo tamto. Ale teraz już nie kręcą bo za samo kręcenie nosem trzeba bardzo słono płacić.
Z powyższych powodów nie ma nowych polskich firm mogących tworzyć wynalazki lub projekty pokroju EM-10. Zaś osoby potencjalnie mogące prowadzić te firmy wolą sprzedawać swoje umiejętności nie biało-czerwonym lecz czarno-czerwono-złotym, niebiesko-żółtym czy niebiesko-czerwono-białym. Przyczyna i skutek, co siejemy to zbieramy.
Niby dla czego miał być konkurencją Bielik? Bielik nad Iskrą miał tylko jedną zaletę - datę produkcji, pod innymi względami był zdecydowanie słabszy i nie nadawał się na samolot szkolenia zaawansowanego dla wojska. A rynek na prywatne dwumiejscowe odrzutowce to nie bardzo istnieje, dawno zagospodarowane przez L-39 z demobilu...
I chyba dobrze. Nie ma potrzeby wymyślania tak epokowych "wynalazków" jak Bielik, czy Orka, a patrząc na te samoloty jako projekty są porażką od samego początku. Ktoś wymyślił "zróbmy taki samolot", ale nikt się nie zastanowił, do czego ma on służyć, kto ma go kupić i jak wygląda rynek.
Bielik był zaprojektowany i zbudowany do stanu lotnego za 2mil. $...
Jakbym miał go do czegoś przyrównywać to do Bird of Prey. Chcesz mieć przemysł musisz inwestować. Także w projekty, których nie sprzedasz bo nie do tego służą. Przecierają szlak ku nowym technologiom. Tak, w odróżnieniu od Polski, rozwija się cały cywilizowany technicznie świat. W myśl zasady, że najpierw musisz nauczyć się chodzić by móc biegać.
Dla odmiany, nie zakładam, że EM-10 miałby być zamiennikiem TS-11 Iskra. Mając pierwszy w Polsce samolot odrzutowy w technologii kompozytowej można było wykonać realne badania i dostosowanie do określonych potrzeb następnej nieco większej konstrukcji szytej na miarę. W takim przypadku jest o czym realnie rozmawiać a nie przeprowadzać na papierze dialog techniczny z tragikomicznym zakończeniem.
Projekt EM-10 trwał krótko i to mu się chwali. Znając realne możliwości projektowania i budowy kompozytowego odrzutowca można było przygotować właściwą konstrukcję na czas wycofywania TS-11 Iskra. Był na to czas.
Też tak myślę. Nie każdy musi budować samoloty odrzutowe i mieć własny przemysł. Niektórym wystarczy zmiana w cudzej montowni i bycie kartoflano meblarską potęgą.
Jest sporo państw, które za niewygórowaną cenę byłyby zainteresowane nabyciem samolotów do taniego polatania dla pilotów wojskowych. Z tego co pamiętam był czas gdy Indie chciały kupić TS-11?
Jeżeli MON jest zainteresowane wyłącznie zakupami zagranicznymi to nikt z zewnątrz także nie uwierzy w możliwości sprzętu produkowanego w Polsce. Oczywiście można tak dalej, stać was to kupujcie, dług szybko rośnie.
No nie żartuj.
Jeśli masz za coś zapłacić to wymagasz i masz prawo kręcić nosem ile wlezie. Co miał Bielik do zaoferowania? Jakiś pakiet logistyczny do tego? Rozdawanie modeli w skali 1:25 to nie wszystko.
Nie rozśmieszaj mnie. Chyba nie wiesz jak to wyglądało z konstrukcyjnego punktu widzenia. Osłonę radaru np. w A380 robi się w bardziej zaawansowanej technologii niż były skorupy EM-10.
Zakładki