Przeczyściłem OT czołgowy. Przypominam, że jesteśmy na forum lotnictwo.net.pl, a wątek traktuje o polskim zakupie FA-50. Fanów czołgów proszę o przeniesienie dyskusji gdzie indziej![]()
Czyli tak jak je zaprojektowano pierwotnie. Poza tym to Ukraina produkuje sama sobie R-27R/T oraz ER/ET i inne odmiany tej rakiety. Wiec chcą samolotu do którego jest amunicja. Dzięki temu nie trzeba szukać przeterminowanych pocisków pow-pow jak do FA-50 GF.
Nie o tym mowa. Ten resurs zupełnie wystarczy. U nas po wojnie też możesz je rozstrzelać na poligonie. Wtedy możesz nawet latać latawcemczyli np FA-50 z betonowym masowym odpowiednikiem radaru AESA by samolot nie tracił wyważenia. I spokojnie czekać 10 lat na modernizację. Wtedy będzie to bez jakiegokolwiek znaczenia.
I o tym cały czas mówię że w czasie pokoju to wszystko nie ma znaczenia co dotyczy FA-50, Abramsów , Leopardów czy jakiegokolwiek złomu sprowadzonego przez PO/PS.
Ostatnio edytowane przez frik ; 14-07-2024 o 18:59
Ostatnio edytowane przez frik ; 14-07-2024 o 19:14
Czy na pewno taki idealny? Szahidy latają dużo wolniej, FA-50 by miał walić z Sidewinderów? Jeśli działkiem to jak by miał wykryć drony w powietrzu? Wzrokowo? Nie brzmi idealnie.
W czym w ogóle (poza niższym kosztem) taki FA-50 by miał być lepszy w zwalczaniu Szahidów i im podobnych od MiGów, czy F-16? Przenosi mniej uzbrojenia, nie ma radaru, ma gorsze osiągi.
W sytuacji gdy na głowę spadają ci pociski wykorzystujesz wszystko. Myślisz że Ukraińcy odmówili by wykorzystania takich samolotów?
Na tego rodzaju cele czy potrzeba aż takich osiągów? No raczej nie. To oczywiste że jest gorszy od samolotów o których mówisz, tylko tutaj mówię o sytuacji lepsze coś niż nic. Brak radaru jak widać nie przeszkadza Jak-52 w zwalczaniu tego typu celów. Kiedyś też samoloty nie miały radaru.
Czyli Mig29 z wyszkolonymi od lat załogami nadal to potrzebna broń. Przynajmniej do czasów kiedy w końcu będzie zamiennik. Ba nawet okazuje się, że SU22 do czegoś się może przydać i po dostosowaniu do rakiet HARM i bomb szybujących nie był by jak to piszą pismaki "bezwartościowym" samolotem.
Skoro zaś MIGi29 a nawet SU22 mają/mogą mieć jakaś wartość to jak piszecie na wojnie tonący brzytwy się chwyta - także trzeba te maszyny trzymać do końca resusów albo do godnego następcy, bo kto wie co się stanie i co Putin odwalić może. A ile trwa wdrażanie nowych typów samolotów do SP pokazuje przykład ukraińskich F16, polskich FA50 czy F35. Także opowiadania premiera Tuska o tym, że oddamy migi jeśli dostaniemy coś w zamian są w obliczu bliskości Rosji niepoważne. Nawet gdybyśmy w tym momencie dostali ot rzucam ze 12 F15 to i tak ich wartość bojowa (ze względu na brak pilotów i szkoleń) byłaby przez kilkanaście/kilkadziesiąt miesięcy zerowa, dużo mniejsza niż wartość migów.
Jak dla mnie lotnictwo i opl w Polsce jak leżała tak leży. Chyba w planach ewentualnościowych liczą na pomoc sojuszników bo sami nawet z 32 F35 (których przecież ciągle nie ma i szybko nie będzie) i 48 F16 + szkolno-bojowymi FA50 mamy kiepsko. Oddawać teraz migi to powinien być trybunał za to. MiGi 29 muszą te kilka lat zostać ze względu na brak szkoleń pilotów i brak zastępczych maszyn. Zełeński ten to chętnie wziął by nam wszystko i MiGi 29, i F16 i Leopardy i Twarde, ale chyba nie to jest celem kraju przyfrontowego, żeby zostać gołym i wesołym? Zresztą kto wierzy, że ktoś nam coś da w zamian za Migi darowane Ukrainie jest głupi. Dadzą nam ale chyba drzwi od stodoły. A planów poza F35 nie ma żadnych...
Śmiem sądzić, że charakterystyka obecnie trwającej wojny w UA znacząco odbiega od tego jak wyglądałaby wojna z Polską. Stąd o ile teraz stare MiGi i Su znajdują - jak to określiłem, partyzanckie wręcz zastosowanie - to w konfikcie dynamicznym z koniecznością walki o przewagę w powietrzu i wykonywania precyzyjnych uderzeń odwetowych, byłyby prawie nieprzydatne. Prawie - bo jedynie zwalczanie wykrytych innymi środkami cruise’ów na własnym zapleczu jest w zasięgu zdolności MiGów. Na marginesie, to irytuje fakt, że Rosja nadal jest zdolna je produkować z udziałem komponentów zachodnich pozyskiwanych okrężną drogą. Docelowo w takiej roli dostrzegam zastępstwo MiGów przez te koreańczyki, plus misje CAS - o ile będą dysponowały sensowną samoobroną.
M.
Nadużywasz słowo "dostosowane". Przecież tu nie ma mowy o dostosowaniu ponieważ wprowadzać dane do tego uzbrojenia trzeba jeszcze na ziemi. To tak jakbyś miał karabin snajperki, ale bez lunety tylko ze szczerbinką.
Dobrze, że ująłeś tutaj horyzont czasowy. Tylko, że za 2 lata MIG-ów ma już nie być. A wojna raczej za miesiąc czy 2 nie będzie. Więc moim zdanie lepiej by było dostać 12 F15 teraz, szkolić już załogi i w razie problemów dostać ich więcej tak jak dostaje Ukraina różne sprzęty. Trochę wyobraźni. A tak to będziemy mieli za 2 lata pilotów MIG-ów, którzy nie będą mieli na czym latach bo więcej MIG-ów na świecie już nie ma. Tak samo nie ma już uzbrojenia do tych samolotów... A za te MIG-i w 2027 nic nie dostaniemy bo już ich nikt w 2027 nie będzie chciał. Więc podmianka teraz, natychmiast MIG-29 na F15 (czy nawet za dodatkowe F-16 w podobnej specyfikacji) ma wiele zalet. Realne wsparcie Ukrainy, zamiana, a nie złomowanie, piloci na kolejny typ, którym dysponują kraje sojusznicze.
Tylko prawda jest taka, że nikt nam raczej nie da F15 zamiast za stere MIG-i. Może jakieś F-16 do samodzielnego MLU... Chociaż i to jest dyskusyjne. Prędzej chyba jakieś Gripeny, których Ukraina nie chce.
F16 nie bo wszystkie naddatki pewnie będą szły na Ukrainę.
Co do tego, że po 2027 r. nikt nie będzie chciał migów to chyba lekka przesada. Mogą je chcieć jakieś kraje trzeciego świata. Poza tym (poprawcie mnie jeśli tak nie jest), resusy itd. to obowiązują w czasie pokoju. Na wojnie to składa się samolot z czego się da i chyba raczej w obliczu konfliktu pełnoskalowego nie przywiązuje się już do nich (resusów) takiej wagi a raczej lata się "do zwycięstwa", "kanibalizmu", "porażki"? Więc jeśli w 2027 r. będzie nadal jakiś nie daj Boże konflikt to państwo potrzebujące chętnie je przygarnie i wtedy albo na części albo do jakiś zadań choćby pomocniczych nadal będą się nadawały.
Co do reszty zgoda. Fajnie byłoby TERAZ dostać np. F15 czy Grippeny i TERAZ na szybko już szkolić załogi (ale to też ryzyko bo kto wie co będzie nawet za rok więc do końca szkoleń migi bym jednak trzymał). Wtedy to dopiero po jakiś choćby wstępnych szkoleniach naszych pilotów na nowym samolocie można by te migi prztransferować.
Niestety F15 nikt nam za darmo nie da jak piszesz, więc takie bajery premiera o tym wsadzić można między bajki. Grippeny no cóż fajnie by było ale to też marzenia. Obym się mylił i znalazł się darczyńca jakiś jetów dla Polski...
Dlatego realnie uważam, że skoro nie mamy nic w zamian, a jesteśmy krajem przyfrontowym to migi muszą zostać do czasu pozyskania nowego samolotu (a może - zależnie od sytuacji geopolitycznej do ukończenia szkoleń na tym nowym samolocie). Nie zapominajmy też, że za kilka lat wejdą (w końcu) F35 do służby więc wtedy najwcześniej (jeśli nic innego nie dostaniemy w międzyczasie) będzie czas na koniec SU22 i MiGów29 (ale i wtedy coś SP powinny pozyskać). FA50 możemy traktować wyłącznie pomocniczo.
Nie sądzę. Nawoływania już się zakończyły. Sto! Sto pięćdziesiąt F-16! Tymczasem czeka 50 maszyn, a Ukraina nie jest w stanie ich skonsumować. To nie przesiadka z Łady do VW, ale znacznie większy przeskok. No i język trzeba znać, a oni mają z tym problem wręcz genetyczny. Z innej branży - ojciec przez 25 lat dowodził statkami, w których załogach bywali często oficerowie z Rosji i Ukrainy, którzy zawsze prezentowali fatalną znajomość tego języka i mierne umiejętności branżowe, a do tego brak chęci postępu i przyznawania się do błędów. Od tej wręcz reguły zdarzyły się pojedyncze przypadki.
Jak dla mnie prośby polityczne o samoloty rozbiły się właśnie o to, że Ukraina nie dałaby rady ich obsadzić zarówno pilotami jak i personelem technicznym. Następną prośbą będzie: Dajcie maszyny ale z ludźmi.
M.
W naszym przypadku też będzie problem z obsadą personelu na nowy sprzęt.W ciągu 4-5 lat przybędzie 80 samolotów a to oznacza ok. 120 pilotów i ok 800 do 1000 personelu SIL.Z migów i su za dużo pewnie nie przejdzie(tylko co młodsi starzy nie będą się przeszkalać) a to i tak tylko 3 eskadry,2 trzeba utworzyć od podstaw.A być może jeszcze 2 dodatkowe jak się politycy obudzą
Może, ale politycznie to chyba nie przejdzie po prostu.
No tylko, te kraje to albo jesteście z nami (i nie macie części, uzbrojenia i dokumentacji do ich serwisowania) albo z nimi (czyli im nie chcemy dać/sprzedać).
Tak, że moim zdaniem jednak lepiej coś na tym ugrać (niech się przydadzą we wspólnym dobrze teraz, czy po prostu za to coś dostać) bo za chwile będą warte w cenie złomu. I tak się zastanawiam ile w 2027 będzie zdolnych do lotu nawet takich potrzebnych na gwałt? 5 może 8? Pytanie jakim uzbrojeniem będą dysponowały? Czy to taka duża różnica?
Urodzeni w czasach Sojuza raczej nie znają języków obcych, ale wśród urodzonych na przełomie wieków nietrudno znaleźć takich co znają. Niemniej szkolenie musi swoje potrwać.
Słusznie prawisz. I powiem więcej - do latania na F/A-50 nikt nie będzie się pchał mając możliwość wyboru F-35 albo F-16...Chyba że ci ze słabszymi postępami nie będą mieli wyboru, a i kryteria selekcji zostaną poluzowane. Na fafikach dolatają do emetryturki piloci po konwersji z MiGow i Su (zwłaszcza ci ostatni, bo Fafik to samolot wsparcia pola walki, a nie myśliwiec), a potem 48 samolotów będzie miało 50% obłożenia pilotami zamiast 150%).
M.
Przecież AIM-9L nie mają dawno resursów, poza tym nie ma ich nie ma na rynku. Zachodni pocisk rakietowy przeważnie ma gwarancję niezawodnego użycia 10 lat. A Sidewinder L/M to lata 90.
To zależy czy język rosyjski uznasz za obcy lub własny. Teraz wielu Polaków mówi po rusku "w Ukrainie"zamiast po polsku "na Ukrainie" gdzie za PRLu nikt uważający się za Polaka by tego zwrotu nie użył bo to nas różniło od Rosjan.
W latach 80 było nauczanie języków obcych - zachodnich w liceach a obowiązkowo w każdej szkole był język rosyjski. Przy czym duży akcent kładziono na czystość języka polskiego. Kończąc LO znałeś minimum dwa obce języki.
Zakładki