No pewnie, że wyświechtane, bo pierwsze to większość musiała by się chcieć zmienić, a żeby się zmienić ten gwóźdź uwierający w d musiał by głębiej się wbić aby wyjść poza strefę komfortu. Słyszałem taki kawał (pisane z głowy):
Gość przechodzi i widzi na ławce starszego pana z psem, który bardzo ujada i skamle:
- Panie, a czemu ten pies tak skamle?
- A bo leży na gwoździu.
- A czemu nie zejdzie tylko tak skamle?
- No widzi Pan bo ten gwóźdź go tak bardzo nie uwiera jeszcze.
I tak mamy populizm, demagogię, bierność, słoność do narzekania zamiast działania.
I tak mamy populizm, demagogię, bierność, słoność do narzekania zamiast działania.[/QUOTE]
a dlaczego tak jest, w uproszczeniu: ilu polityków szczebla centralnego w ostatnich 35 latach zostało skazanych prawomocnym wyrokiem, chyba nie wierzycie, że żyjemy w kraju bez korupcji, kolesiostwa, nepotyzmu, mafii rządzących, przed wojną /II światową/ na pradze się mówiło, że najbardziej uczciwy to doliniarz, który nigdy swojego nie okradł, a teraz do otaczającej nas rzeczywistości bardziej pasuje powiedzenie " _____ kurwie łba nie urwie"
Każdy ma swoje uproszczenia i odpowiedzi dlaczego tak jest... Tyle, że to nie jest takie proste.
Całkowicie zgadzam się z Tobą, że Kosiniak-Kamysz to postać beznadziejna na stanowisku szefa MON.
Zaś co do tzw. jaj…
Gdzie te jaja podziały się u oficerów starszych SP? Rok 2016 – w sposób bandycki dla polskiej racji stanu macierewicz likwiduje program zakupu tankowców dla SP. Nikt z SP nie oponuje, nikt na znak protestu nie podaje się do dymisji. Rok 2018 – uwalenie idei zakupu normalnego, nie szkolnego, uzbrojenia do polskich M-346, które zawsze, na każde okoliczności, bardzo by się przydało. Nikt z SP nie oponuje, nikt na znak protestu nie podaje się do dymisji. Rok 2022 – zakup nikomu do niczego nie potrzebnych 48 FA-50. Nikt z SP nie oponuje, nikt na znak protestu nie podaje się do dymisji. Przeciwnie – pan Nowak w miesiąc po ich zakupie wychwala je pod niebiosa w groteskowym wywiadzie prasowym. W tych samych latach rządów gangsterskiej partii PiS do dymisji podaje się aż siedmiu generałów Wojsk Lądowych nie godzących się na to, co ta plugawa partia zrobiła z wojskiem. Gdzie są jaja ludzi Sił Powietrznych?
Zawsze mówiło się, że elita sił zbrojnych to lotnictwo z powodu bardzo dobrego inżynierskiego wykształcenia, intelektu i ogólnie umysłowości. Epoka takiego twierdzenia w Polsce zakończyła się. Polscy generałowie Wojsk Lądowych dobitnie pokazali od 2015 roku, że to ten rodzaj wojsk jest wyłączną elitą. Po 2015 roku przeciwnicy karierowiczostwa, antyoportunistyczni ludzie Wojsk Lądowych z jajami, jak generałowie Bondaryk, Duda, Gocuł, Różański, Gut, Andrzejczak i Piotrowski rzucali dymisjami nie godząc się na różne pisowskie nieprawidłowości i podłości w wojsku. W Siłach Powietrznych ludzi takich nie ma – tam patologiczny ustrój wytworzony przez PiS podobał się przez osiem lat; tam oportunizm ma cieplarniane warunki, co bezsensowny zakup niepotrzebnych Polsce FA-50 ukazał dobitnie. Zakup kompletnie amatorski z bogactwem kontraktowych niedomówień, za które teraz do horrendalnej kwoty 14,6 mld zł jeszcze trzeba będzie słono dopłacać, ponieważ Koreańczycy trafili na karierowiczów i frajerów i wyzyskali to maksymalnie.
Uważam, że nie wolno takich wielomiliardowych przestępstw gospodarczych zostawiać bez komentarza.
Niech ktoś pokaże inne państwo świata, które kupiło sobie 48 pustych samolotów odrzutowych, 2,5 roku wmawia swojej opinii publicznej, że te samoloty będą kiedyś miały AIM-120, a po 2,5 roku jak zbity pies oświadcza opinii publicznej, że jest problem i tych AIM-120 może nie być. A do tego – w ramach kolejnego przestępstwa gospodarczego – szykuje się dla takiego bezwartościowego samolotu wyrafinowany radar niemal jak dla myśliwca przewagi powietrznej.
Trzeba takie zjawiska komentować w mediach społecznościowych, jak tutejsze, bo świat mediów lotniczych nie kończy się na szkodliwie nadmiernej liczbie polskich pisemek lotniczych wyżynających się i toczących między sobą wojny na śmierć i życie o reklamy. I świat mediów lotniczych nie kończy się na dziennikarzach i publicystach pracujących w tych pisemkach i radzących sobie ze swoim fachem lepiej lub gorzej, albo w ogóle nie radzących sobie z tym fachem. Nie radzących sobie, bo wiadomo, że gdy będą zadawać niewygodne pytania vipom z SP i nie będą odpuszczać dopóki nie dostaną konkretnej odpowiedzi to natychmiast zostaną odcięci od współpracy w kanałach informacyjnych MON i SP.
Dlaczego trzeba takie zjawiska komentować właśnie tutaj? Bo polska prasa lotnicza jest za biedna, żeby w kontekście FA-50 procesować się z Siłami Powietrznymi z mocy ustawy o dostępie do informacji publicznej. Tu niestety nie USA, gdzie z mocy wyroku sądowego i tamtejszej ustawy o dostępie do informacji publicznej organizacja społeczna wysłała do diabła połączone siły FBI, DIA i wszystkich innych trzyliterowych secret services usiłujących utajnić jeden odczyt z cywilnego radaru, w cywilnym porcie lotniczym i z cywilnej przestrzeni powietrznej. Cały aparat siłowy amerykańskiego państwa przegrał w sądzie ze zwykłymi cywilami. Tak działa system demokratyczny. A bezczelny pan Nowak czuje się całkowicie bezkarny odmawiając udzielenia informacji o tym, kto odpowiada za zakup FA-50. Odmawia udzielenia zwyczajnej cywilnej informacji, jak dla serwisów społeczno-ekonomicznych. Udowodnię to i skomentuję w innym poście przywołując moją pracę rzecznika prasowego dwóch gigantycznych korporacji lotniczo-zbrojeniowych z państw demokratycznych.
I dlatego takie ugrzecznione, prawie nic nie wnoszące wywiady na temat polskich FA-50 zawsze będą się ukazywały. Z tego powodu w mediach społecznościowych, jak tutejsze, nie wolno przemilczać faktu dokarmiania opinii publicznej papką informacyjną oraz kompletnymi bzdurami i kłamstwami na temat FA-50 połączonymi z odmową udzielania informacji, bo są jakoby oklauzulowane. Są oklauzulowane, bo karierowiczowsko-oportunistyczna wierchuszka SP – w przeciwieństwie do ludzi z klasą, czyli generałów i pułkowników Wojsk Lądowych (chapeau bas!) – jest po 2015 roku organicznie niezdolna do rzucenia dymisjami bez względu na to, co przestępczy pisowski autorytarno-nepotystyczno-kleptokratyczny ustrój państwa zrobił z tymi Siłami Powietrznymi. W przeciwieństwie do generalicji w zielonych mundurach Siły Powietrzne zaakceptowały ten ustrój i się w nim umościły, a potem utajniły sobie to, kto odpowiada za zakup FA-50. SP działają dokładnie na wzór utajnionych wszystkich afer PiS, gdzie wszystko przez 8 lat było „tajne” na czele z tym, gdzie jest ukradzione 1,6 mld zł z Orlenu; gdzie jest ukradzione 500 mln zł z RARS; gdzie są ukradzione 123 mln zł z NCBR; gdzie są ukradzione setki milionów z innych pisowskich afer – to wszystko było tajne. Dla Pana Nowaka tajna jest też informacja, kto odpowiada za zakup FA-50, chociaż w systemach państw demokratycznych byłoby to zwyczajną, nieklauzulowaną, cywilną informacją dla serwisów ekonomicznych.
Ta część omawianego tu wywiadu, która dotyczy FA-50 to unikatowa bezczelność ze strony Ireneusza Nowaka. Szczegółowo wytłumaczę to w innym poście. To, że osoba przeprowadzająca ten wywiad nie poradziła sobie z tą bezczelnością wobec opinii publicznej nie oznacza, że takie zjawiska w Siłach Powietrznych należy przemilczać w mediach społecznościowych, jak tutejsze.
Na czas wywiadu dla NTW 12/2024 Ireneusz Nowak wcielił się w dystrybutora nieklauzulowanej informacji wojskowej. Tylko tyle i aż tyle. Ponieważ z przyczyn zawodowych przez dekady także byłem zarówno biorcą, jak i dawcą nieklauzulowanej lotniczej informacji wojskowej i wojskowo-handlowej – w tym jako rzecznik prasowy dwóch olbrzymich międzynarodowych korporacji lotniczo-zbrojeniowych o zasięgu globalnym – to w następnym poście pozwolę sobie skomentować kulturę pracy z mediami Ireneusza Nowaka i Sił Powietrznych nie przewietrzonych po przestępczych rządach PiS. Sił Powietrznych toczących ich opowieść dla maluczkich o zakupie samolotów FA-50. Sił Powietrznych wiernych – jak drastycznie widać – pisowskiemu autorytarno-nepotystyczno-kleptokratycznemu ustrojowi państwa, któremu – jak również drastycznie widać – fatalnie beznadziejna postać obecnego ministra ON nie potrafi się przeciwstawić, mimo że – podobno – reprezentuje ustrój demokratyczny.
Samolot FA-50 obnaża to wszystko aż nadto.
Pisząc gdzieś tam wcześniej o zwalczaniu czegoś za pomocą KGGB i/lub JDAM miałem na myśli działanie coś jak Su 34 zrzucające FABy z UMPK znad wlasnego terytorium.O wlatywaniu nad teren npla nie ma mowy chyba że w misji kamikaze.
GFy mogą przenosić "9M" (chyba bo teraz to już nic na 100% nie wiadomo) a czym dokonano zestrzelenia (jeśli to prawda a nie propaganda)nie wiadomo.No i na dostępnych materiałach widać że FA 50 w wersji block 10 może zabrać tylko dwa Sidewindery na końcach skrzydeł.Trochę mało nawet do ganiania cruisów.Ciekawe jak będzie to wyglądało na PL.Zapas amunicji do działka (gdy już będzie dostępna) to 205 szt-też mało.
Koszty na pewno nieporównywalne.Ale jak mawiał mój ś.p. teściu jaka cena taka jakość.
A to się okaże.Jeśli nie będzie żadnej wojny to tak ale w razie realnych działań w wojnie pełnoskalowej z ruskimi lepiej mieć jedną eskadrę F 35 niż trzy na fafikach.Ale na papierze trzy eskadry to lepiej niż jedna.
masz racje, to zajebiście trudne i wymaga czasu, podobno nie da się przeskoczyć pewnych zjawisk
craft tywój post#1026 bardzo ciekawy, prawdziwy,... naprawdę nie znasz odpowiedzi na swoje pytania
olo9524 serio myślisz, że ilość FA 50, czy F35 z biało czerwoną szachownicą w razie pełnoskalowej wojny coś zmienia w strategii
Ostatnio edytowane przez MarekNC ; 10-01-2025 o 13:55
Tak,serio myślę że ilość a jeszcze bardziej jakość ma znaczenie.Dlatego napisałem że jesli nie będzie wojny to fafiki znajdą jakieś zastosowanie w szkoleniu,air policingu itp.Ale czy głównym zadaniem sił zbrojnych jest szkolenie?Czy jednak walka z jakimkolwiek przeciwnikiem zagrażającym państwu a szkolenie jest tylko sposobem na skuteczną walkę?A w realnej walce możliwości FA 50 nawet w wersji PL będą niewielkim ułamkiem możliwości F 35 których w żadem sposób nie zrównoważy przewaga ilościowa 3 do 1 bo zakładam że zamiast 48 FA 50 można było nabyć 16 F 35.
Z prostego ilorazu wartości kontraktów przez liczbę samolotów wychodzi stosunek 2:1.
M.
Założyłem wzrost ceny F 35 między 2020 a 2022,może trochę za duży a może nie.
Craft- myślałeś może aby zacząć prowadzić bloga? Mógłbyś w ten sposób demaskować nieudolnych generałów, sprzedajne media i paskudnych polityków i w ten sposób docierać ze swoim przekazem do opinii publicznej, zmuszonej dotąd do obcowania z informacjami jednostronnymi i fałszującymi rzeczywistość.
Byłoby to ciekawe studium przypadku.
Poważnie mówiąc- w sposób bandycki dla polskiej racji stanu program zakupu latających cystern skasował w 2008 r. min. Bogdan Klich. Nie pamiętam, aby któryś z wojskowych podejmował wówczas jakieś dramatyczne decyzje dotyczące swojej kariery. "Zasługą" Macierewicza jest wycofanie z raczkującej wówczas inicjatywy MMF, co rzeczywiście miało miejsce w 2016 r.
FA-50GF może przenosić pociski AIM-9 L/M/P/R.
Na str. 51 i wcześniejsze bałem się zajrzeć.
Po lekturze wywiadu z gen. Nowakiem wypada polecić też artykuł konkurencji- na łamach listopadowego Wojska i Techniki ukazał się tekst autorstwa Łukasza Pacholskiego KAI FA-50GF- czy na pewno niechciany sprzęt Sił Powietrznych?
I tak na marginesie- ilość przechodzi w jakość.
A co konkretnie masz na myśli?Bo jesli to że FA 50 zastępuje migi i suki to faktycznie jest to postęp jakościowy jeśli mówimy o wersji PL i wszystkich możliwościach którymi być może docelowo będzie dysponować.Bo wersja GF nie jest w stanie i nigdy nie będzie zastąpić migów w ich głównych zadaniach czyli pełnieniu dyżurów w systemie OP z oczywistych względów.Natomiast jeśli weżmiemy pod uwagę że wcześniej zakupione dla SPRP F 16 i F 35 to maszyny o nieporównywalnie większych możliwościach to gdzie tu zamiana ilości w jakość?Zakupiony został najsłabszy pod każdym względem dostępny w świecie "zachodnim" naddzwiękowy samolot "bojowy".Przez analogię to tak jak w latach osiemdziesiątych wprowadzono na wyposażenie MiG 21 Bis po wcześniejszym zakupieniu MiGów 23 MF.To też był postęp jakościowy?Biorąc pod uwagę że przed FA 50 zakupiono też F 35 to tak jakby po MiGach 29 kupić kolejne MiGi 21.Tylko że przepaść między MiG 29 a MiG 21 jest mniejsza niż między F 35 a FA 50.
Bo prawo pisane jest w sposób, by chronić opresyjny i niekompetentny aparat państwowy, obywatele tylko pozornie mają prawo głosu...
Te błazny z Wiejskiej to od lat żadni mężowie stanu, tylko banda karierowiczów, co by o nich nie świadczyły wypowiedzi [nasłuchałem się tego trochę...]...
Niepopularna opinia, ale dopóki ktoś tego dosłownie napalmem nie wypali, to nie będzie porządku...
Rewolucje przynoszą szkody tylko dlatego, że intelektualiści niezaangażowani politycznie zwlekają ze stanowczą reakcją...a wtedy rewolucję zaczynają przygłupy i skutki są opłakane...
Uważam, że od jakiejś dekady plus politycy powinni się bać wychodzić z domów, tylko społeczeństwo to miękkie faje...
Kolejny wykształcony przygłup...
Dodam jeszcze. Po pierwsze dziękuję że powstał ten post, bo to oznacza że jeszcze te forum żyje.
Po drugie gatekeeping ze strony rzeczników w MON wszedł mocno od Macierewicza i to nie tylko w przypadku informacji kłopotliwych ale w zasadzie każdych, nawet tych prozaicznych, zwyczajnie nie rozmawia się z ludźmi z poza zaufanego koła "naszych", to samo jest z PGZ.
Kosiniak-Kamysz dostał MON z rozdziału politycznego i nie ma on niestety pojęcia o znaczeniu tego resortu, jedzie na tych samych ludziach którzy byli za Błaszczaka i skąd on może wiedzieć ile powinno się kupić Apache i czy F-15 czy F-35? Niestety jakość administracji w MON jest taka jaka jest jakość decyzji.
Zakładki