Boże co za stek bzdur...!
Jako że od 20 lat siedzę w tym remontowo/lotniczym biznesie postaram się naświetlić kilka spraw dla wszystkich mniej zorientowanych w temacie….
Kwestia zakupu używanych samolotów F-16 była już rozpatrywana kilkukrotnie w SP RP, ostatni raz jak mnie pamięć nie myli jakiejś 4-5 lat temu. Z tego co mi wiadomo zapoznano się w tym czasie z tym co proponują Amerykanie i sprawa upadła ze względu na „warunki ekonomiczne”. Dlaczego…?
Po pierwsze, samoloty które mogą zaoferować Amerykanie (mówię tylko o wersjach F-16 C/D bo tylko takie można rozpatrywać) trzeba doprowadzić do stanu lotnego oraz wykonać modernizację wyposażenia. O wykonaniu tych prac przez nasz rodzimy WZL-2 S.A. możemy tylko pomarzyć. Raz że WZL-2 S.A. nie posiada jakiegokolwiek doświadczenia, wyposażenia itd. niezbędnego przy wykonywaniu tego rodzaju prac na samolotach typu F-16 (przypomnę tylko tak prozaiczną sprawę że cała konstrukcja samolotu F-16 jest wykonana w systemie calowym, co już samo w sobie jest sporą przeszkodą do pokonania i nie mówię tutaj o wyposażeniu ale o samym przeszkoleniu personelu), a następne Amerykanie nie pozwolą wypuścić z rąk tak zyskownego kontraktu, oni byliby stroną kredytującą całe przedsięwzięcie i oni również będą decydować kto i gdzie i najważniejsze za ile…wykona wszystkie prace ! Oczywiście samo późniejsze serwisowanie polskich F-16 było by jak najbardziej dostępne dla WZL-2 S.A. podobnie jak ma to miejsce obecnie z polskimi Herkulesami, jednak tu wszystko jest w rękach polityków oraz negocjatorów bo to oni negocjowali by zakres późniejszych prac wykonywanych na polskich F-16 w Polsce.
Po drugie, taki modny i medialny „transfer technologii” który wzniósł by polskie lotnictwo na wyżyny, tak tylko czego…? Z mechanicznego punktu widzenia konstrukcja samolotu F-16 jest prosta jak budowa cepa i nie ma w niej żadnych rewolucji technologicznych, których by nie znały polskie przedsiębiorstwa lotnicze. Wyjątkiem jest system sterowania Fly-by-wire oraz hydrazyna i powiązane z nią EPU ale to drugie jest rozwiązaniem konstrukcyjnym dosyć nietypowym i stosowanym tylko i wyłącznie na samolocie F-16. O jakimkolwiek „transferze technologii” możemy mówić tylko w zakresie wyposażenia elektronicznego i systemów uzbrojenia ale bez tzw. „kodów źródłowych” i tak musimy bazować na amerykańskich sojusznikach, a dokładnie na tym co oni będą chcieli nam udostępnić…
.
Po trzecie, znowu widzę pokutującą u wielu Polaków opinię o niskiej kulturze technicznej w polskim lotnictwie…. Szanowni koledzy, ja tą zachodnią lotniczą kulturę techniczną trawię w bólach już od 10-ciu lat i zapewniam was że jest ona bardzo niskich lotów ! Powiem więcej o takich standardach które np. można zobaczyć w WZL-2 S.A. to oni na zachodzie mogą tylko pomarzyć. Dlaczego…
? Niestety tutaj działa mechanizm pracodawca-pracownik. Większość przedsiębiorstw traktuje swoich pracowników przedmiotowo, czyli jedyne co robi bo musi to płaci to co trzeba i wtedy kiedy trzeba. Całą resztę ma głęboko w d… Przy takim „korporacyjnym” podejściu, pracownicy równie „należycie” podchodzą do swoich obowiązków w pracy… Jaki jest efekt takiej „współpracy” ? Dziesiątki tysięcy dolarów tracone co miesiąc na tzw. Non Quality czyli w skrócie na wszystkie popełnione przez personel błędy w procesie produkcji/remontu. Plus wszystkie raporty o usterkach otrzymane od klientów…
Podsumowując, opcja pozyskania od amerykanów używanych samolotów F-16 nie jest złą opcją ale jedynie przy „rozsądnej ekonomicznie cenie” w innym przypadku jest to tylko marnotrawienie pieniędzy podatników i dużo lepszym rozwiązaniem oraz tańszym jest zakup samolotów nowych.







177Likes
LinkBack URL
About LinkBacks
Odpowiedz z cytatem


Zakładki