Eurolot do likwidacji | Z kraju
I chyba wszystko w temacie…
Eurolot do likwidacji | Z kraju
I chyba wszystko w temacie…
Wszelkie Euroloty nie są po to żeby walczyć z Wizzairem czy Ryanairem, ale po to żeby przerzucić załogi mniejszych samolotów z warunków zatrudnienia główniej linii do gównianych warunków zatrudnienia w spółce córce.
LOT nie potrzebuje już Eurolotu do tego, bo poprzez kontrakty via Lotnik1 może zatrudniać na gównianych warunkach samodzielnie.
W warunkach polskich dochodziły do tego 1. obejście kominówki 2. zrobienie miejsc pracy dla krewnych i znajomych królika
Prezes M. poprzez kontrakty menedżerskie dla zarządu ominął problem kominówek.
Co do krewnych i znajomych królika to miłościwie panująca partia gdzieś ich wciśnie, a jak nie no to cóż... popłyną. W końcu kryzys dotyka nawet władzę.
„Gdy panowali na ulicy / Drobnomieszczańscy drobni dranie, / Już znakomici „katolicy”, / Tylko że jeszcze nie chrześcijanie; / Gdy się szczycili krzepą pustą,
A we łbie grochem i kapustą, / Gdy bili Żydów z tej tężyzny, / Tak bili, rozjuszeni chwaci, / Że większy wstyd był za ojczyznę, / Niż litość dla mych bitych braci” Julian Tuwim "Kwiaty polskie"
FRanca sie cieszy. Ciekawe jak siatke rozwina???
Come on Arsenal--))
Ja też się cieszę. Po co komu taki twór jak Eurolot? Pożeracz publicznej kasy i tyle. Tylko bez żartów, że dzięki nim mogę z regionów latać do Europy, bo ani to tanie ani szybkie, zupełnie nijaka opcja.
Skończył się (?) kryzys finansowy w LOT - skończyła się potrzeba utrzymywania rezerwowego przewoźnika do awaryjnego przejęcia marki, 787 i resztek siatki od LOT.
Eurolot potrzebny był od początku do tego, żeby latanie regionalne było tańsze niż pod własną marką LOT. Wszystkie duże linie tak robią. Piloci i załogi K2 zarabiały zawsze mniej niż linii matki. Problemy zaczęły się od momentu, kiedy z politycznego przyzwolenia jedynej słusznej władzy Eurolot doznał rozdwojenia jaźni, latał dla LOTu a jednocześnie pod własną marką, co oznaczało własny pion sprzedaży, zarząd i cały ten balast, którego z definicji linia regionalna pracująca dla sieciowej nie powinna mieć.
A co do kryzysu finansowego i jego końca w LOT: znasz szczegóły bilansu? Bo być może wraz z końcem Eurolotu skończy się możliwość przerzucania kosztów do K2 (który i tak, z definicji, musiał mieć straty) i teraz znowu pojawi się to w bilansie LOT. Napewno pojawią się spłaty rat za Q400, pojawią się koszty latania po kraju, które do tej pory kontraktowane było tanio (być może poniżej rzeczywistych kosztów) do K2.
Tak, w ostatnim roku musiał. A efekt - jak widać, czyli cel osiągnięty.
Pozdrawiam
Ja nie mówię o różnych czynnikach które doprowadziły ELO do miejsca w którym jest. Chodzi mi o "stratę z definicji", raczej nikt nie zakłada spółki z zamiarem jej bankructwa. A przynajmniej nikt normalny. Linie regionalne latające dla większych przewoźników nie mają z założenia przynosić strat...
OK, nie mają z założenia przynosić strat tylko wychodzić na zero, zarabiać nie muszą. Ale po dołożeniu własnej, głęboko bezsensownej a kosztownej działalności w rodzaju latania na pół pusto do Amsterdamu czy z Rzeszowa do Beauvais strata jest więcej niż pewna (choć rzeczywiście nie z definicji tylko na własną prośbę)
Jakby to tak najdelikatniej powiedzieć by nikogo nie urazić.
Tak. Nikt normalny nie zakłada spółki z zamiarem jej bankructwa chyba że, zamierza wyprowadzić majątek spółki-matki w celu jego przejęcia (tu tego nie było i w dodatku jest to prawnie karalne), bądź jest z nadania politycznego i eksperymentuje z ekonomią za pieniądze podatników (a to juz karalne nie jest)
Dla mnie to jakaś paranoja to co niektórzy z Was piszą. Żaden ze mnie znawca ani ekonomista, ale zakładanie biznesu nastawionego na straty? Na wychodzenie na zero? Pukam się w czoło. Skoro tak bardzo nie opłaca się latać z regionów do Warszawy i dowozić pax na resztę siatki to proszę bardzo - rozwiązanie gotowe - NIE LATAĆ. A nie pie***zyć jakieś farmazony, że to dla mojej wygody w połowie pusty dash leci 3 razy dziennie KTW-WAW. Walę taki biznes, mówiąc dosadnie. Jakoś mimo tych bolesnych i koniecznych strat i tak mam wszędzie taniej Lufą o LCC już nie wspominając. Nie da się z zyskiem dowozić z regionów to nie dowozić. I niech sobie WLL LOT radzą inaczej.
Dołóż do tego jeszcze koszty administracyjne (stosunek ludzi w administracji do załóg jest prawie 1:1), koszty co chwilę odwoływanych własnych rejsów, koszty na promocję, koszty na wypłaty dl prezesów, koszty reklamy a de facto i tak nikt na świecie nie zna eurolotu. Jak to podsumujesz to wyjdzie iż mimo niższych zarobków przez pracowników, ogólnie koszt wykonania rejsu jest bardzo duży.
Zakładki