
Zamieszczone przez
olekorlo
Chciałbym przedstawić, na własnym przykładzie, jak w eurolot.com wygląda obsług klienta przez dział reklamacji linii jako punkt do dyskusji o zarządzaniu eurolotem, podejścia do rozwoju linii, potencjalnego przejęcia tras krajowych LOTu, ale także ostatnich problemów linii (np. szeroko omawianych w mediach relacji LO-K2). Przyznam, ze do tej pory bardzo lubiłem tę linię, miła obsługa pokładowa, dobry serwis, ciekawy marketing, loty o czasie, mam nawet ich bardzo duży kalendarz na ścianie. Tym razem jednak zmuszony jestem pokazać na jakie sytuacje narażony jest, świadomych swych praw pasażer, w kontakcie z przedstawicielem linii.
Najpierw kilka słów jak to się zaczęło:
18 września miałem lecieć wieczornym rejsem z WRO do GDN, sprawdzając wcześniejsze loty K2 zaobserwowałem ze od 16 września wszystkie rejsy operowane na trasie GDN-WRO-GDN były opóźnione nawet o 4h. Tak tez w dniu, w którym miałem lecieć, kilka godzin przed lotem otrzymałem telefon, ze wylot zostanie opóźniony o "trochę ponad 4h" co oznacza wylot o godzinie 0:30 z WRO, jednocześnie konsultant odmówił mi przebudowania na alternatywny lot WRO-WAW-GDN (ok. miał do tego prawo), poinformowałem go także ze będę domagał się odszkodowania z UE261 z powodu opóźnienia, ale rozmowa była krótka, konkretna i dość miła – cóż opóźnienia się zdarzają.
Na lotnisku generalnie wszystko także odbyło się zgodnie z procedurami, otrzymaliśmy vouchery na jedzenie i uzbrojeni w dużo cierpliwości czekaliśmy na odlot. 4h i 10 minut po planowanym terminie (już mocno po północy) zostaliśmy zapakowani do samolotu i lot do GDN – miła obsługa, na pokładzie wszystko ok.
Po przylocie, zgodnie z wcześniejszą deklaracją, napisałem pismo z reklamacją do Eurolotu domagając się odszkodowania – także przerabiałem to już kilka razy w przypadku różnych linii. Po kilku dniach otrzymałem email, w którym zostałem przeproszony za opóźnienie oraz poinformowany, ze przysługuje mi „gratyfikacja”, a w sprawie szczegółów mam skontaktować się z call center – pismo jednak było bardzo specyficzne: nie miało ani numeru, ani adresata – zwykły automatyczny e-mail. Zadzwoniłem jednak do call-center i usłyszałem, ze eurolot przyznał mi 100 zł voucher do wykorzystania przy kupnie kolejnego biletu. Bardzo podziękowałem konsultantowi za propozycję, jednak nie było to zgodne z odszkodowaniem, jakie mi przysługuje z UE261 (250 euro lub 375 euro w przypadku voucherów) więc poinformowałem konsultanta o tym, że kieruję pismo do prezesa ULC domagając się przysługującego mi odszkodowania. I do tej pory historia wyglądała normalnie,jak w przypadku reklamacji u większości przewoźników.
Ciekawie zrobiło się 26 października (ponad 30 dni po pierwotnie wysłanej przeze mnie reklamacji). Otóż otrzymałem z działu reklamacji K2 odpowiedź na moje pismo, w który zostałem poinformowany, że samolot opóźniony był ze względu na przyczyny operacyjne wynikające z usterki technicznej (co zwalnia przewoźnika z konieczności wypłaty odszkodowania) – standardowe pismo wysyłane przez wszystkie linie, w tym przypadku na tyle standardowe, że osoba je wysyłająca nie zmieniła nawet dat wyszło więc na to, że lot w dniu 18 września nie odbył się ze względu na awarię, która nastąpiła…31 sierpnia J
Poza tą informacją zaproponowano mi darmowy bilet eurolotem w jedną stronę. Proszę jednak zwrócić uwagę na różnicę dat (lotu (18 września) i odwołania „operacji”(31 sierpnia)) – 19 dni usterki samolotu czy jednak metoda pisania pism kopiuj– wklej? Możecie wybierać, ja pozwoliłem sobie jednak odpisać Pani pracującej wdziale reklamacji K2 wskazując na drobną nieścisłość dotyczącą dat, na fakt, że samoloty latały opóźnione trzecią dobę z rzędu oraz na wyrok ETS, który mówi,że przyczyny techniczne obowiązują tylko, gdy zajdą bezpośrednio przed lotem.
Tu dopiero jednak zaczęło robić się ciekawie. Otrzymałem kolejną odpowiedz od eurolot.com,w której ta sama Pani stwierdziła, że rzeczywiście pomyliła daty, co oznacza wg niej tylko tyle, że…samolot miał awarię bezpośrednio przed moim lotem to jest 18 września, a dodatkowo skoro nie zgadzam się z podanymi przez nią argumentamito już nie oferują mi darmowego biletu i zabierają mi tę propozycję J
Czyli mamy dwie informacje: po pierwsze zastosowano metodę kopiuj-wklej, po drugie Pani postanowiła mnie ukarać i jak dziecku zabrać zabawkę czyli oferowany bilet. W tym momencie nie wiedziałem czy mam się śmiać czy płakać? Mogę wiele zrozumieć, ale nie lubię kiedy ktoś traktuje pasażera jak idiotę – jeden z AT5 nie latał przez kilka dni, a jestem tego pewien, bo:
a) Moja znajoma na trasie GDN-WRO-GDN dwa dni i dzień wcześniej miała dokładnie ten sam problem i takie samo opóźnienie
b) W dniu naszego lotu rejs poranny z Gdańska także był opóźniony 4h na co wskazywali pasażerowie czekający z nami na lot do Gdańska, rano czekali 4h w Gdańsku na lot do WRO i wieczorem z nami we WRO na lot do GDN
Czyli jednak Pani z działu reklamacji mija się z prawdą i nadal przekonuje mnie, że była to awaria techniczna, wklejając pisma z innego maila a potem karząc mnie i zabierając oferowany bilet. Bardzo to przykre, bo całą dobrą opinię, jaką miałemo K2 marnuje ktoś, kto w taki sposób taktuje mnie pasażera.
Na koniec chciałbym zaznaczyć, że uprzedziłem Panią z działu reklamacji, że pozwolę sobie podzielić się historią kontaktów, na jakie narażeni są pasażerowie K2. Ze względu na regulamin forum nie wklejam bezpośrednio cytatówz e-maili.
A całość pojawiła się tu, ponieważ szeroko rozmawiamy o standardach obsługi pasażerów, zmianach procedur, przejęciu przez K2 lotów krajowych LO i tym jak dobrze ta spółka funkcjonuje w porównaniu z LOTem – opis powyżej to akademicki case relacji klient – usługodawca i tego jak funkcjonują w danej firmie procedury.
Pozdrawiam
Zakładki