A słyszaleś o stopniowaniu argumentów i gdzie mniej więcej znajdują się argumenty dotyczące _sporadycznych_ błędów ortograficznych? (tak jedną literówkę ci zostawiłem, żebyś miał szansę się "merytorycznie" odnieść![]()
A słyszaleś o stopniowaniu argumentów i gdzie mniej więcej znajdują się argumenty dotyczące _sporadycznych_ błędów ortograficznych? (tak jedną literówkę ci zostawiłem, żebyś miał szansę się "merytorycznie" odnieść![]()
Przyczyna jest dość oczywista. Totalnie niezrozumiałe jest, dlaczego nie pozwolono zabrać prawowitym właścicielom samolotu. To im w pierwszej kolejności zależy, aby sprawę wyjaśnić i sprawę zamknąć i funkcjonować normalnie dalej. Jaka jest w ogóle rola prokuratora? W tej chwili, wrak stanowi lokalną "atrakcje" turystyczną, ludzie łażą po skrzydłach, zapewne rozszabrowują poszczególne elementy, więc wartość "dowodowa" jest już znikoma.
Absurdalna paranoja przy założeniu że właścicielka pisze prawdę. Ciekaw jestem czy pozwie RP za uniemożliwianie jej odzyskania wraku. W takim przypadku kluczowe byłoby tłumaczenie prokuratury dlaczego jej na to nie pozwoliła i jaki "interes społeczny" za tym stał. Ale mamy taką gminę.
Piotr
Wydaje mi się, że po zdemontowaniu podwozia, bez problemu dałoby się wyciągnąć ten samolot na pontonie do raftingu za pomocą zwykłej wyciągarki.
Problemem jest to, że prokuratura ma rejonizację obszarową, ewentualnie merytoryczną dla standardowych tematów, a nie merytoryczną do takich w sumie niszowych przypadków. Pracują jak w fabryce: pobicie ogarną szybko. Wyłudzenie: jak im się będzie chciało, to znajdą czas i też ogarną. Zabójstwo w większym mieście też poprowadzą. Ale samolot? Oni nie wiedzą co to jest, jak się za to zabrać. Bo ile średnio zdarzeń z samolotem ma prokurator w swojej karierze?
Na kolei jest dokładnie to samo. Kierowca ładuje się na przejazd i nie potrafi wyłamać szlabanu, to policja szybciutko bada maszynistę czy nie pił. Słyszałem historię, że prokurator przyjechał na wypadek na przejeździe, przesłuchiwał maszynistę i pyta: dlaczego pan nie skręcił, kiedy zobaczył, że auto stoi na przejeździe?
Ja się nawet nie dziwię. Jakby ktoś mi kazał się zajmować medycyną, też bym głupoty gadał. Teraz wymieszamy to z urzędniczą ospałością, procedurami i brakiem zaufania (to w sumie u prokuratora zrozumiałe) i mamy co mamy.
Na takie przypadki, powinno być 2-3 prokuratorów w kraju, którzy nie byliby zrejonizowani, tylko jeździliby po całej Polsce. Względnie w postępowaniu prokurator powinien się zdawać na PKBWL lub jakichś biegłych. Tym bardziej w przypadku, gdzie nikt nie zginął i nie ma przerzucania się odpowiedzialnością, że to ten drugi pilotował, a ja byłem tylko pasażerem. Chodzi tak naprawdę o ustalenie przyczyny i ewentualnie błędu, a nie ustalenie bezpośredniego sprawcy. Ryzyko jest minimalne, że to była próba zabójstwa, totalne niechlujstwo mechaników (bo samolot przecież latał wcześniej i nie było problemów), albo że pilot chciał spowodować katastrofę (bo by ją spowodował, a nie lądował w bagnie).
No ale takie coś nie powinno być wszczynane z urzędu. Właśnie o to mi chodziło, o szukanie dziury w całym.
A jeśli chodzi o silnik, to po kiego im cały? Jeśli zalodziło, to co najwyżej będzie widać coś na świecach, a i to, po takim czasie i w tych warunkach, jest bardzo niejednoznaczne.
Generalnie to jest strzelanie z armaty do wróbla i bardzo kiepskie podejście do wykładni prawa.
Zapewne chodzi o to że za wszczęscie nic prokuratorowi nie grozi a za niewszczęcie już tak.
Na innej grupie mam do czynienia z policiantem co twierdzi, że postępowanie się wszczyna z dupy i tak samo stawia zarzuty "bo musi być numerek" żeby coś "procesowo zrobić". Najwyżej się numerek zmieni. I wcale nie rozumie dlaczego wszyscy uważają to za skandal.
Prokurator jednak jest od ustalenia czy zaistniało przestępstwo, a jeśli tak to kto je popełnił. Nie chce mi się sprawdzać jaka jest kwalifikacja postępowania, ale zapewne możliwość sprowadzenia katastrofy, czyli czy przez czyjeś niedopatrzenia ten samolot nie mógł komuś spaść na głowy.
To, że uwielbiam "Pilota" Davisa i "Norton N22" Crichtona, nie robi ze mnie specjalisty od lotnictwa ani wypadków lotniczych.
Widzisz nikomu nie życzę takiej sytuacji ale jak widać, dopóki Ciebie coś podobnego nie spotka, to nie zrozumiesz. Urzędnicy swoją niekompetencją ( delikatnie pisząc)doprowadzili do utraty dorobku całego życia niejednego obywatela w tym pięknym kraju. Te trzy wynagrodzenia to możesz sobie przeznaczyć na rzeczoznawcę w tym opisywanym przypadku. Co do pchania, by ten świetny system trwał polecam "Resortowe dzieci" do poduszki.
Służby pięknie zabezpieczają wrak.
https://www.facebook.com/watch/?v=770123632660442317-latek chciał „zdobyć” samolot w Wawrze. Wpadł do bagna. Akcja ratunkowa. O godzinie 19:20 służby zostały zaalarmowane przez nastolatka, że ten idąc do samolotu wpadł do bagna i nie może się wydostać. Na miejsce niezwłocznie udała się policja, straż pożarna oraz ratownik stołeczne WOPR. Ratownik Stołeczne WOPR Borkoś, namierzył przy pomocy drona nastolatka na skrzydle samolotu. Strażacy zostali nakierowani w miejsce, gdzie widać chłopaka. Następnie bezpiecznie doprowadzili go do głównej drogi. 17-latek został przebadany przez ratowników medycznych. Na miejscu w sumie pracowało 5 zastępów straży pożarnej, w tym grupa operacyjna miasta. Warto zaznaczyć, że w ostatnich dniach teren został wygrodzony i nie można było tam wchodzić. To była kwestia czasu, kiedy dojdzie do takiego zdarzenia. Dalsze czynności na miejscu prowadziła policja. Nastolatka odebrał ojczym.
tak apropos tego wraku i faktu, że prokuratura "musi" zabezpieczyć wrak.
Na początku kwietnia, polski jacht sztrandował w okolicach Rozewia - sztrandowanie to takie żeglarski odpowiednik lądowania w polu. Jacht wyrzuciło na plażę. Czy to był błąd załogi, czy awaria - nie wiadomo. Wiadomo jednak, że była PKBWM (odpowiednik PKBWL), prokuratura pewnie też, bo jednak zagrożenie dla życiu ludzkiego było.
W każdym razie - cztery dni później, jacht już został przewieziony do stoczni, a teren wcale nie był trywialny do wydobycia około 10-tonowego jachtu.
Tu filmik, jakby ktoś chciał relację z wydobycia jachtu:
https://www.youtube.com/watch?v=L1GV2IYFWCI
także, jakby prokuratura chciała, to już dawno ten samolocik stałby w hangarze, bo takie zabawki się ubezpiecza, a ubezpieczenie zwykle pokrywa koszty wydobycia i transportu obiektu po awarii. Ale widać, że ktoś nie chce, więc samolocik pewnie będzie gnił i niszczał tak długo, jak Audik pani Szydło, no po przecież to dowód w sprawie jest....
[Blaszak: MSI MAG B650 TOMAHAWK, Ryzen 7 7800X3D, DDR5 2x32GB, Arctic Liquid Freezer II 2x120, RTX4080S, W11, MSFS | EOS 500D + C 15-85 IS USM + C 50 1.8 STM]
Będą zimne
Chyba nikt nie ma złudzeń, że po takim czasie leżenia w bagnie każdy ogarnięty prawnik obali dowody prokuratury przedstawione przed sądem, ale wątpię żeby postępowanie przeszło z fazy in rem do in personam...
Zakładki