Nie wiem czy było-pasażer który wcześniej leciał tym samolotem mówił że nic na pokładzie w części pasażerskiej nie działało;klima,monitory,itp.
https://polskieradio24.pl/artykul/35...nic-nie-dziala
Nie wiem czy było-pasażer który wcześniej leciał tym samolotem mówił że nic na pokładzie w części pasażerskiej nie działało;klima,monitory,itp.
https://polskieradio24.pl/artykul/35...nic-nie-dziala
Leciałem jakiś czas temu liniami Air India, też na pokładzie 787 z Frankfurtu do New Delhi i z New Delhi do Sydney. Pierwszy odcinek minął w miarę ok. Rozrywka pokładowa nie działała przy większości foteli. Gniazda USB były prawie wszędzie poniszczone i brakowało w nich pinów. Po kilku godzinach lotu załoga zamknęła część toalet ze względu na "awarie". Cały lot po pokładzie biegały tabuny dzieciaków, które nie były przez rodziców wcale, ale to wcale kontrolowane. Biegały, darły się, śmieciły na podłogę. Dramat. Na dzień dzisiejszy mam ponad 1700 lotów na koncie - ale takiego syfu jak na pokładzie Air India nie widziałem nigdy wcześniej i później. Drugi lot z New Delhi do Sydney był jeszcze gorszy, bo będąc gdzieś pomiędzy Indonezją, a Darwin zobaczyłem, że zmienił się nasz cel podróży. Samolot zawrócił i polecieliśmy do Singapuru. Po 40 minutach od zawrotki dopiero kapitan powiedział o problemach technicznych i bazie w Singapurze, która naprawi problem.
Po przylocie okazało się, że część ludzi nie ma wiz i nie może wyjść poza teren terminala, choćby do hotelu. Więc zapadła dezycja o tym, że wszyscy zostają w terminalu ponad 24h do naprawy samolotu i odlotu. Zrobiła się gównoburza i ostatecznie ci, którzy potrzebowali wiz dostali hotele w terminalu, a my dostaliśmy hotel blisko centrum Singapuru. Akurat to jedno z naszych ulubionych miejsc, więc z przyjemnością poszwędaliśmy się trochę po mieście i w nocy odlecieliśmy do Sydney. Przed lądowaniem ponad godzinę krążyliśmy w holdingu ze względu na burzę. Po wylądowaniu stwierdziliśmy, że lot Air India był najgorszym, co nas spotkało w dotychczasowym lataniu. No i obiecaliśmy sobie, że z tymi liniami więcej latać nie będziemy. Kiepskie żarcie, uszkodzona rozrywka pokładowa, zasrane toalety, które stewardessy zamykały po kilku godzinach ze względu na syf, beztroskie, głośne dzieciaki, których było w samolocie kilkadziesiąt. Wisienką był transfer w New Delhi pomiędzy lotami. Mieliśmy wykupione wizy, bo chcieliśmy wyjść na chwilę do Świątyni Lotosu, ale goście z karabinami w rękach transferowali nas od momentu przylotu do bramki odlotu na kolejny lot. O wyjściu z terminala nawet nie było mowy. Straciliśmy tylko 75$ za wizy.
Indie to stan umysłu. Wcale nie zdziwię się, że przyczyną katastrofy był jakiś mało znaczący element, lub złamanie podstawowych zasad.
Może uszkodzenia elektryki spowodowały gryzonie, które mogły się znajdować w samolocie, jeżeli jego wnętrze doprowadzono do skrajnego syfu. Niech więc szukają w szczątkach smażonych szczurów.
Ale tam są 4 niezależne szyny zasilania...
Generalnie gałkologi od podwozia zaczynają dotykać, jak samolot ma dodatni wskaźnik wznoszenia, co generalnie odpowiada prędkości ciut większej niż V2.
W tym przypadku osiągnęli V1, potem Vr i zaczęli wznoszenie na początku pod kątem kilku stopni a później bodajże powinni byli zmienić na 12°. Jeśli stracili ciąg po Vr to zaczęli się wznosić, ale bez możliwości zwiększenia prędkości. I bardziej się pewnie skoncentrowali na kwesti silników i przywrócenia ciągu, a nie ograniczenia oporów od podwozia.
Zastanawia mnie jedna dodatkowa rzecz: jeśli dobrze pamiętam, to w 787 osłony podwozia otwierają się automatycznie po starcie. Tu coś takiego nie nastąpiło.
Czyli istnieje możliwość, że nie byli w stanie wciągnąć podwozia nawet przy niższej prędkości niż opisana w procedurach.
Wygląda na to, ze chowanie podwozia zostało zainicjowane lecz przerwane po odcięciu silników. Wskazuje na to kąt pod jakim jest główne podwozie tuż przed złożeniem.
Wypuszczone powinno wyglądać tak:
Dziwnie wyglądają też spoilery chociaż po tej jakości nagrania ciężko stwierdzić w jakiej były pozycji.
![]()
Tutaj widać, że do momentu gdy koła są mniej więcej równolegle z kadłubem klapy są jeszcze zamknięte.
https://youtu.be/2ZwzACp-q9U?si=ht3qwCMkJCZnHC8i
Wpadła mi do głowy jeszcze jedna teoria z tym związana.
"Jednoczesne" to termin bardzo ogólny, a 248 dni to bardzo długi czas. Zakładam że zegary jednostek nie były w żaden sposób zsynchronizowane więc błędy kilku, kilkunastu sekund przy tak długim okresie są jak najbardziej możliwe, wszak to tylko jednostki sterujące generatorem a nie zegar RTC.
W przypadku lotu Air India każda sekunda była na wagę złota.
Nawet gdyby zegary tych jednostek były bardzo precyzyjne, to na myśl przychodzi mi jeszcze to w jaki sposób GCU są uruchamiane. Domyślam się że startują razem z silnikiem, więc najpierw odpalałyby się GCU silnika nr 1, a po chwili nr 2?
Czy awaria GCU na jednym silniku jest w stanie wyłączyć ten silnik? Czy możliwe jest aby taka awaria GCU uwaliła jeden silnik jeszcze na pasie, już po przekroczeniu V1, a drugi padł już po oderwaniu się od pasa?
Zakładki