Nie latałem nigdy szybowcem, toteż też nie zagłębiałem się w szczegóły techniczne, więc to dla mnie nowość - na lotniskach na których latałem szybownicy zwykle raportowali wyczepienie na ok. 300 metrach. Właśnie wpadłem w króliczą norę czytania o wyczepieniach na 1500+ metrach, ciekawe, dzięki. Wydaje mi się jednak, że w naszych warunkach to raczej wyjątek niż reguła. W Aleksandrowicach, z tego co widzę, mają pas 560 metrów ograniczony terenem, raczej ciężko byłoby rozwinąć tam 3 kilometry liny.
Ogólnie dziwi mnie trochę ta dyskusja o awaryjnym wyczepianiu na 500 metrach. Już pomijając to, że na wielu lotniskach byłoby to nieosiągalne za wyciągarką, takie szkolenie byłoby nieskuteczne. Nie jestem szybownikiem, ale wiem że ze względu na to że do awarii może dojść w różnych fazach wyciągania, ćwiczy się różne warianty. Zależnie od wysokości, trzeba albo lądować na wprost, albo z wiatrem, albo wykonać krąg (dwu- lub czterozakrętowy). Jak ma tego nauczyć wyczepienie de facto powyżej wysokości kręgu, gdzie „problemem” jest bardziej zapas wysokości (i konieczność wytracenia energii), niż jej niedobór, z czym mamy do czynienia niżej?







72Likes
LinkBack URL
About LinkBacks
Odpowiedz z cytatem



Zakładki