Oj, była szkoła przetrwania. Do tej pory dochodzę do równowagi i dzisiaj raczej nie dojdę.
Wiem doskonale, że w strefie języka niemieckiego nie ma możliwości umrzeć z głodu i pragnienia, bo zawsze i wszędzie jest pod dostatkiem wszelakiej gastronomii. Jednak jako człowiek doświadczony zabrałem do plecaka dużą butelkę wody, suchary i gorzką czekoladę, co mi w sumie uratowało życie.Od około południa zbierałem się, żeby iść na jedzenie, ale program był tak wypełniony, bez długich przerw między lotami, że żal było tracić kolejną ciekawą prezentację na staniu w kolejce do koryta.
W końcu się złamałem tuż przed szwajcarskim F-18, czyli jakoś po piątej, żeby pójść do najbliższej budki i lot Horneta śledziłem przełykając w pośpiechu frytki i sznycla. Na szczęście nie udławiłem się, ani nie zaliczyłem poplamienia odzieży keczapem.
A do toj-toja to w ogóle nie poszedłem przez cały czas od wyjścia z hotelu rano o wpół do szóstej aż do wieczora, bo wcześniej nie było kiedy. Pusto przed kabinami robiło się tylko w trakcie pokazów zespołowych, a z tego zrezygnować nie miałem zamiaru. Dopiero po wszystkim w drodze na parking był moment ulgi za cały dzień zaciśniętych zaworów.Tu z kolei doświadczenie bojowe mi podpowiedziało, żeby od rana pod żadnym pozorem nie pić piwa ani kawy, bo wtedy nie ma siły, żeby tyle godzin wytrzymać.
Spoko. Prawdziwa sztuka tkwi nie w sprzęcie, lecz w głowie fotografa.Technika jest tylko elementem wspomagającym. Jeżeli rozumiesz jej ograniczenia, to nawet prostą małą małpką możesz zrobić ciekawe ujęcia. Bery już Ci wytłumaczył, że za pewne rzeczy nie należy w ogóle się zabierać, ale inne mogą wyjść całkiem w porządku.
Ostatnio edytowane przez JacekB ; 03-07-2011 o 20:54
Dodatkową konsekwencją ostatniego weekendu oprócz rozpaczy, że następny taki airshow za dwa lata jest to, że ciągle słucham "In the ghetto" w wykonaniu "tego miłego młodego człowieka, którego nazywali królem"Który z samolotów latał przy tym utworze?
Moj wyjazd do Zeltwego byl totalnym spontanem, w piatek przed 19 dostalem wiadomosc, ze jest wyjazd... 45 min potem siedzialem w 124 w drodze na umowione miejsce spotkania![]()
Jak dla mnie:rewelacja! jak juz wszyscy wspominiali: Super organizacja, swietne maszyny w powietrzu, statyka zaskoczyla mnie Phantomem
Same pokazy-miazga. Od budzika punkt 9 w postaci dwoch rurek Tifona az do 19 kiedy to 10szt Frecce przekolowalo mi przed nosem doslownie kazda minuta zapchana czyms w powietrzu. Jak wspominal JacekB nie bylo czasu isc gdziekolwiek, bo szkoda bylo stracic chocby minute
Miejce mielismy swietne (na wysokosci DC-3, zaraz kolo spottersplatz), kolowania w 70-300 mi sie nie miescily
Na mnie najwieksze wrazenie zrobili Chorwaci, szkoda troche Saudi Hawks, bo po piatku chyba troche odpuscili, Belg super, austriacki Tifone dal rade, Holender na poziomie ale bez szalu... Poza tym jako ze uwielbiam starocie, to przede wszystkim Corsair! Potem Me-262 i reszta. Ciekawy pokaz desantu (niestety po piatkowym incydencie tylko ze smiglowcow) ale i tak mi sie podobalo
Spartan pozamiatal, ale za to nasz Limek srednio, samego "spadania" nie widzialem, mignal mi tylko jak nagle wyszedl w gore z niskiego pulapu.
Generalnie bardzo mi sie podobaloBardzo duzo sie dzialo, wszystko praktycznie ciekawe i widowiskowe. No i bociany... Pieknie krazace nad lotniskiem
Dzieki Arnoo, Nurkowi i Qnie za towarzystwo!
Ja napisze krótko bo co miało być napisane to już jest.
Mój wyjazd też był pod znakiem zapytania praktycznie do ostatniej chwili byłem tylko na 1 dzień (sobota) i początek imprezy oglądałem niestety z autostrady gdyż stałem w korku ale wcześniejszy wyjazd był po prostu niemożliwy.
Organizacja oczywiście bardzo dobra jedyny minus to tojtoje których było strasznie mało i były spore kolejki. Ja również nic nie pozwiedzałem bo na niebie cały czas wrzało szkoda było nawet kilku cennych minut.
Dokładnie deejay24h szkoda było odejść do toitoia czy i też coś zjeść : ) Z niedowierzaniem stałem przy budce z 'wurst' gdy powiedziałeś, że Eurofighter startuje, a my bez sprzętu : (
Impreza ogólnie dla mnie udana. Cały czas się coś działo i oto biega : )Bardzo zadowolony jestem z tego wypadu : ) )
Ostatnio edytowane przez Bery ; 05-07-2011 o 20:44 Powód: piszemy po polsku!
Nie mam wideo, ale poniżej fotka z momentu, kiedy był chyba w najniższym punkcie - mniej więcej 20 metrów nad ziemią i zdecydowanie nie było to planowane, bo Lim latał raczej wysoko i dość daleko od pasa. Zresztą nikt w czasie manewrów nie zszedł na taką wysokość (poza startami i lądowaniami oczywiście).
![]()
Mi się wydaje że to nie jest ten moment...oglądalem na żywo i nie przypominam sobie zeby wtedy miał wypuszczone podwozie...ale może sie myle
Pffff.....
Pokaz naszego LIMka
YouTube - ‪Airpower11 - Mig-15 Flight Display‬‏
Tylko że to film z piątku... a rzeczony"incydent" miał miejsce w sobotę. Ale i tak przyjemnie się ogląda![]()
Zakładki