Wszystko fajnie tylko czemu chcecie w całej tej dyskusji na siłę stosować przepisy dotyczące operatorów lotniczych działających pod AOC do lotnictwa ogólnego?!
FAA podchodziła do tego bardzo zdroworozsądkowo, zapamiętałem 2 wytyczne, którymi się kierowali i wydają mi się zupełnie sensowne:
- Lot, którym chcemy się podzielić, musi się odbyć, gdy zrezygnuje współuczestnik. Pomijam oczywiście kwestie techniczne, pogodowe i losowe. Po prostu nie może być tak, że planujemy 5 lotów, wystawiamy na BlaBla Air, znajduje się chętny na 1 lot więc lecimy raz, pozostałe 4 odwołujemy. Oznacza to, że wcale nie chcieliśmy nigdzie lecieć i podzielić kosztami lecz naszym pierwotnym celem było pozyskanie płacących pasażerów.
- Pilot, dzielący się kosztami, musi zapłacić min. część kosztów, która na niego przypada. Krótko mówiąc, lecimy we 2, pilot musi ponieść min. 50% kosztów lotu. Nie może być tak, że pasażerowie zrzutkami 'na paliwo' fundują pilotowi darmowy hour building.
Z tego co dziś czytam, widzę, że do sprawy dorwała się frakcja twardogłowych biurokratów i 'lotnicze ubery' zostały uregulowane w taki sposób, że zamknęły podwoje, mimo prób walki w Sądzie Najwyższym.
Natomiast jeśli chodzi o nasze podwórko to chyba najprostszym rozwiązaniem jest odwiedzenie zakładki regulation na stronie Wingly i tam jest czarno na białym napisane jak to wygląda od strony prawnej i jak się na to zapatruje EASA.
Wszystko fajnie tylko czemu chcecie w całej tej dyskusji na siłę stosować przepisy dotyczące operatorów lotniczych działających pod AOC do lotnictwa ogólnego?!
Ostatnio edytowane przez gliderman13 ; 22-05-2018 o 11:07 Powód: błędny cytat
Wręcz przeciwnie. Próbujemy właśnie uniknąć stosowania tych przepisów do lotów turystycznych.
Nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Teraz takie szybkie odbicie od tematu: czy ktos w najblizszych 2 tyg zabralby na lot szybowcowy z Bielska Bialej lub Zaru(dokladam do paliwa![]()
Czy mod mógłby wydzielić tego dwuosobowego flame'a do oddzielnego tematu?
To jeszcze włączę się w dyskusję.
Ponieważ o ile wiem do polskiego prawa zasada podziału kosztów pro rata nie została zapisana, to Kyniu ma rację twierdząc, że biorąc jakiekolwiek pieniądze od naszego pasażera narażamy się na ryzyko, że ktoś uzna taki lot za komercyjny…
Jednak ta sama niejednoznaczność daje nam prawo przewieźć Cioteczkę z miejsca A do miejsca B samolotem, który ona na swój koszt wynajmie (lub zwyczajnie zwróci nam koszty jego najmu). Chyba, że Cioteczka okaże się jednocześnie pracownikiem tej samej firmy co my, która na dodatek w A i B ma swoje biura i nie ma to znaczenia, że formalnie firma płaci nam psie pieniądze za podanie Cioteczce kawy jak już dolecimy na miejsce
Podobnie możemy na spotkania z klientami latać samolotem, którego właścicielem lub najmującym jest firma, w której pracujemy, bo firma doszła do wniosku, że taniej, efektywniej będzie jak w dwa dni obskoczę samolotem pół Polski, niż przez tydzień tłuc się samochodem… Chyba, że przy okazji dostarczamy klientom firmy zamówione przez nich towary…
Takie przykłady na granicy prawa można by mnożyć. Także sytuacji „w drugą stronę” kiedy ponoszę pełne koszty lotu, a lot zostanie uznany za komercyjny (zorganizowałem na swoim lotnisku piknik, którego atrakcją jest bezpłatny lot widokowy małym samolotem).
Dlatego uważam, że dzieląc się naszą pasją z innymi należy zachować umiar i zdrowy rozsądek i zwyczajnie nie przeginać, szczególnie jeśli chodzi o dzielenie się również jej kosztami![]()
Termin "brać pieniądze" bywa czasem decydujący. Co w sytuacji gdy dojdzie do jakiegokolwiek wypadku w którym pasażer będzie miał jakikolwiek uraz. Jak odniesie się do tego ubezpieczenie?
Przykład blablacar czy autostopu w którym pasażer powie ze obiecał zapłacić za podwózkę :
http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kra...i-placi/v4j8qw
Sąd w razie "kuku" nie będzie się kierował wykładnią językową tylko celową. Nie jest istotne jak przekazanie środków zostanie nazwane - współdzieleniem kosztów, prezentem, podarunkiem, napiwkiem, kieszonkowym, na dalsze budowanie nalotu, ...... - jeśli pilot za lot otrzymał jakiekolwiek pieniądze, nieważne jakie i w jakim stopniu pokrywały one koszty, to jest to lot komercyjny. I żeby była jasność, też bym chciał, żeby można było się tymi kosztami dzielić, ale jak na razie jedyną legalną opcją jaką widzę, to latanie z innym pilotem i dzielenie się kosztami i nalotem jako PIC - powiedzmy lecimy sobie Kraków-Arłamów, za samolot płacimy obaj, w jedną stronę pilotuję ja, w drugą kolega. Nalot wpisujemy w logbooka obaj, ale jako PIC tylko w jedną stronę.
Jakim cudem nalot obaj....))
Chyba ze samolot certyfikowany do załogi dwuosobowej.
Wysłane z mojego FRD-L09 przy użyciu Tapatalka
A ten dalej swoje bzdury mimo wyraźnych przepisówRozumiem, że bez zawodowego prawa jazdy wolno brać do samochodu tylko innych kierowców
![]()
Nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
A czemu nie obaj? Jeden pilotuje a drugi prowadzi np. nawigację. Zresztą drugi pilot, nie PIC, jest od tego, żeby zawsze mógł zainterweniować, pomóc, on tam nie siedzi na darmo, to że nie trzyma drążka wcale nie czyni z niego wożonego pasażera, równie aktywnie bierze a przynajmniej powinien, brać udział w całym locie.
I jeszcze szerzy bzdury, że nalot mogą wpisać obaj
Takie rzeczy to tylko w samolotach z załogą wieloosobową, albo jak jeden z pilotów jest instruktorem![]()
Nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Podałem ci przepisy europejskie a nie FAA, czytałeś ?
Zadzwoń też do ULC i zapytaj.
A co do drugiego pilota to w większości samolotów GA na prawym fotelu siedzi wyłącznie instruktor lub pasażer. Więc według twojej wykładni jesteś skazany na latanie z instruktorem lub sam. Powodzenia![]()
Nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Pozwolisz, że zacytuję kilka orzeczeń Sądu Najwyższego.
Uzasadnienie Uchwały Siedmiu Sędziów z dnia 1 marca 2007 sygn. akt. III CZP 94/06
Uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 12 czerwca 2015 roku sygn. akt. II CSK 518/14[…] Wykładnia celowościowa i systemowa nie powinny negować jednoznacznego wyniku poprawnie dokonanej wykładni językowej i prowadzić do niedopuszczalnego wykreowania mocą orzeczenia sądowego pożądanej, ale niewyrażonej w przepisie normy prawnej. […]
Odnośnie nalotu dla więcej niż jednej osoby na C172 jest oddzielny wątek. Temat wiecznie wałkowany bo "piloci" na zajęciach z prawa lotniczego śpią albo w ogóle na nie nie chodzą tylko bazę Boruha zakuwają.[…] Należy przypomnieć, że na czoło wysuwa się powszechnie akceptowana w orzecznictwie i w piśmiennictwie zasada pierwszeństwa wykładni językowej i subsydiarności wykładni systemowej i funkcjonalnej. Metoda językowa dopuszcza odstępstwa od jej zastosowania wtedy, gdy prowadzi ona do absurdu, albo do rażąco niesprawiedliwych lub irracjonalnych konsekwencji. Nie ma w szczególności konieczności potrzeby sięgania po argumenty celowościowe wtedy, gdy już po zastosowaniu reguł znaczeniowych albo metody językowej i dyrektyw systemowych uda się osiągnąć właściwy wynik wykładni, to jest ustalić pozbawione cech niedorzeczności znaczenie interpretowanej normy […].
Kyniu, a dużo masz takiego nalotu gdzie siedziałeś w małej Cessnie na prawym, prowadziłeś nawigację i pisałeś nalot jako copilot płącąc równocześnie połowę ceny lotu? Bo jeśli tak to pomijając to co koledzy pisali, albo sam wymyśliłeś te cuda (podaj zatem na jakiejś podstawie), albo ktoś ci tak powiedział (i obstawiam, że to ten co leciał na lewym), a w takim przypadku niestety chyba zostałeś po prostu konkretnie wydymany...![]()
Kyniu, uważam, że mieszasz dwa pojęcia – wynagrodzenie pilota i komercyjność lotu. To że pilot otrzymuje wynagrodzenie za lot nie czyni go komercyjnym, a lot komercyjny nie musi oznaczać, że pilot otrzymał za niego wynagrodzenie.
Bogaty biznesmen może sobie kupić samolot i zatrudnić zawodowego pilota, żeby go woził tym samolotem po świecie i płacić mu za to, a wcale te loty nie staną się lotami komercyjnymi. W drugą stronę podawałem przykład z piknikiem wcześniej…
Zakładki