
Zamieszczone przez
sholay
Ja sobie przywiozłem E6B, trochę używanych podręczników z Abebooks, różne drobiazgi typu ekierki, kątomierza itp.. Akurat bywałem często niedaleko siedziby Sportys, więc bywałem w ich sklepie firmowym, którego zapleczem był magazyn wysyłkowy na całe USA. W rezultacie mogłem WSZYSTKO z ich katalogu pomacać. Mieli też zakątek, w którym wisiało kilkanaście słuchawek i głośniki symulujące łoskot silnika samolotu.
Nikt, nigdy niczego mi na granicy nie kontrolował, słyszałem jednak od kolegów historie o ajfonach i aparatach fotograficznych.
Ja jednak słuchawki kupiłem u nas, bo się trafiła okazja. Ale w sumie to oprócz słuchawek to szału z oszczędnością nie ma. Natomiast jeśli chodzi o wybór, to... łojezusicku!!!
&
Zakładki