
Zamieszczone przez
MichalJ
Naprawdę ktoś na jakiejś granicy w EU sprawdza paxom numery fabryczne używanych zegarków? Gdzie w ogóle zegarek ma numer, pod kopertą gdzieś? Chyba najpierw trzeba ciężko podpaść, żeby za takie procedury ktoś się brał... Coś na kształt kary za nielegalne windowsy, którą u nas nakładano na każdego, u którego znaleziono komputer przy rewizji w mieszkaniu, ale przecież nie chodziły trójki milicjantów szukać komputera u każdego. Albo jak policja przyszła do awantury domowej, to nakładano grzywnę za brak meldunku, ale nikt nie chodził sprawdzać, czy każdy mieszka tam gdzie podał.
Jeżdżę z kindlem kupionym w 2010 na amazonie, wtedy wysyłali "bez vat", mam się bać, że ktoś mnie aresztuje?
Zakładki