Witam,
Mam pytanie, jestem obecnie w klasie maturalnej. Od pewnego czasu w głowie pojawił mi się pomysł odnoście zostania pilotem samolotów pasażerskich. Przeszukałem trochę Internet, znalazłem informację, że muszę posiadać licencję CPL(A) aby móc zarabiać pilotażem.
Uczelnia w Dęblinie na kierunku Lotnictwo i Kosmonautyka daje możliwość uzyskania takiej licencji na studiach cywilnych, pomyślałem więc czemu nie.
Obecnie nie mam problemów z nauką, oceniłbym się powyżej przeciętnej więc nie powinienem mieć większych problemów żeby dostać się tam na uczelnię.
Pojawia się jednak pytanie, czy mając licencję CPL(A) wraz z uprawnieniami IR (A) i MEPL oraz szkoleniem teoretycznym do licencji ATPL (A), jestem w stanie znaleźć pracę jaki pilot linii lotniczych czy gdzieś indziej jako pilot?
Jak wygląda obecnie sytuacja na rynku pilotów z takimi kwalifikacjami? Jestem kompletnie zielony jeśli o to chodzi, a nie chciałbym poświęcić 6 lat nauki i kupy kasy na coś na czym nie będę mógł zarobić i utrzymać rodziny.
Zastanawiam się też nad tym w jaki sposób uzyskać wymagany nalot tj. 1500 godzin do zdawania egzaminu na ATPL?
Może jest ktoś kto skończył ten kierunek i chciałby się podzielić swoimi doświadczeniami?
Czekam na każdą informację na ten temat.
Jeśli post umieszczam w nieodpowiednim temacie proszę o skierowania w odpowiednie miejsce.
Wszystko zależy gdzie, czym i na jakich warunkach chcesz latać oraz czy jesteś skłonny za(do)płacić za type rating. Doświadczony kapitan dostanie pracę w Azji od ręki, na bardzo dobrych warunkach. Osoba ze świeżym ATPL(Frozen) chcąca pracowac w LOCie... może trochę (lata) poczekać.
Jeśli jedyne czego chcesz to latać... jakaś tam praca zawsze się znajdzie (chociaż niekoniecznie w Polsce i niekoniecznie na samolotach pasażerskich).
Popatrz sobie choćby na ogłoszenia o pracę na dlapilota.pl
Najlepiej w Polsce, będąc świeżynką po cywil WSOSP - czyli te licencje co na górze pisałem, chodzi o to czy jestem w stanie z tym wyżywić rodzinę i w miarę godnie żyć? Czy muszę płacić za to żeby zdobyć dodatkowy nalot?
Obecnie linie lotnicze w Polsce biorą pilotów jak dzikie, takiego ssania to nie było od dziesiątek lat. Przy czym to nie będzie trwało w nieskończoność na pewno - będzie jak zwykle, teraz jest górka a za chwile będzie dołek... kolejna górka po kilku latach i w dołku raczej ciężko będzie o prace czy awans kapitański. Ja dostałem się na początku ssania mając jakieś 440h na samolotach w tym sporo za granicą i trochę na turbopropie jako dowódca, plus 90h na szybowcach (akurat w locie biorą pod uwagę też nalot szybowcowy). Co do kasy to zależy gdzie się dostaniesz ale obecnie nie ma problemu aby brać 5 cyfrową (i to nawet nie najniższą możliwą) pensje netto przy czym jak komuś zależy bardziej na kasie niż na lataniu to wg mnie nie dojdzie do tego etapu. Warto zwrócić uwagę, że linie zdrenowały rynek pracy na małych samolotach i nawet po tym jak już linie lotnicze przestaną brać ludzi do pracy to jeszcze chwile utrzyma się zapotrzebowanie na pilotów w małym lotnictwie - ciekawe latanie i dobre na przeczekanie ale kasa też tak raczej tylko na styk abyś miał co jeść.
Ryan bierze ludzi jak głupi, zapotrzebowanie jest takie, że łapią ludzi z 250 TT i uprawnieniami. Warunek - ATPL zdany za 1 razem bez poprawek ze średnią min. 90% no i oczywiście sim i assesment zdany pozytywnie. Mają ponoć takie doły, że zastanawiają się, czy nie wrócić do finansowania i bondowania kredytów na TR z pensji pilotów.
Czyli mówisz, że np. na dzień dzisiejszy jeśli byłbym po tej uczelni z ww licencjami miałbym szanse na złapanie pracy w liniach? Czy najpierw aeroklub i nabić nalot?
Akurat teraz by była taka szansa ale teraz jest dość wyjątkowo. Górka zwykle trwa krótko a dołki nawet po 8-10 lat. Ja miałem szczęście i czekałem tylko 2 lata na prace w liniach. Jak się ma wybitnego pecha to można sobie czekać długo a jak już będzie ssanie to się jest za starym aby dostać się z małym nalotem. Koledzy, którzy dostali się w wieku ponad 40 lat teraz do linii to chyba wszyscy mieli naloty powyżej 1000 godzin.
A do czasu kiedy dostałeś się do linii pracowałeś gdzieś gdzie mogłeś nabijać sobie nalot czy w czymś kompletnie nie związanym z lotnictwem, a nalot na własną rękę?
Tuż po skończeniu pilotażu w chełmie poszedłem do pracy niezwiązanej z lotnictwem, zarobiłem sobie w ten sposób trochę kasy na MCC i odłożyłem też pewną kwote na później. Już podczas studiów holowałem szybowce w aeroklubie co pomogło mi dostać pracę w UK właśnie polegającą na holowaniu - psie pieniądze ale wystarczyło aby się tam utrzymać i trochę odłożyć (a co być może ważniejsze poćwiczyć angielski, zdobyć nalot). Po pół roku wróciłem do Polski i za wszystkie oszczędności wyszkoliłem się na turbopropa w strefie spadochronowej i pracowałem przy wyrzucie skoczków, kasa już znacznie lepsza niż z holowania ale nie zabawiłem tam zbyt długo bo akurat zaczeło się ssanie i dostałem prace w liniach od razu.
Zakładki