Kilkudniowy wypad na Rodos. Opis turystyczno-krajoznawczy pod tym linkiem, a lotniczo kilka słów poniżej.


29.10 WAW-ATH A3873 A320 (SX-DVL)
30.10 ATH-RHO A3202 A321 (SX-DNH)
03.11 RHO-ATH A3201 A321 (SX-DNH)
03.11 ATH-WAW A3870 A320 (SX-DVS)


Nie poskąpiłem już wcześniej zasłużonych gorzkich słów Polonezowi Elite po remoncie, na pociechę dodać należy, że salonik (inter-Schengen) Aegeana w Atenach zwłaszcza w godzinach rannych przypomina ósmy krąg piekła, tak obrazowo opisany przez Dantego w Boskiej komedii. A zwłaszcza nie próbujcie tam, nawet będąc facetami, sikać (o czymś poważniejszym nie mówiąc). A znowuż w Rodos salonik (Goldair Handling) zamyka się na sen zimowy 31 października. Zima na Rodos trwa do połowy kwietnia.


Na żadnym z czterech lotów nie było tak intensywnie reklamowanego WiFi. Za to w Atenach jest coś, za co kocham od zawsze Aegeana miłością prawdziwą, szczerą, a dozgonną. Otóż przy deboardingu na stanowiskach oddalonych pasażerów C wozi się do budynku terminala oddzielnym autobusem. W czasach przedpandemijnych LOT robił coś podobnego w Warszawie - w sposób po polsku nieudolny (przykładowo po kilkunastu pasażerów wysyłano ośmiomiejscowy busik, więc ludzie siadali sobie nawzajem na kolanach zawierając ciekawe a niespodziewane znajomości), no ale przynajmniej należy docenić usiłowania. Nie rozumiem, dlaczego nie zamierza się odgrzać tej idei.