Sobotnie odwiedziny Jumbo niestety nie do końca przebiegły po mojej myśli, bo jak to z Camberami bywa - lubią się opóźniać. Tak było i tym razem, bo Jumbo dotknął pasa około 30 minut po zachodzie słońca, a ja z kolei panningu jeszcze nie ogarniam. Zatem dokumentacyjnie: