
Zamieszczone przez
JacekB
Przy okazji spontanicznej wycieczki Dreamlinerem (połowicznie udanej, o czym w innym miejscu) postanowiłem pójść na całość i przećwiczyłem wycieczkę kolejką.
Z lotniska trafiłem na zielony KM w sobotę o 20.50 przez Centralny, skąd pieszo do metra Centrum i dalej w stronę Bielan. W domu byłem równo godzinę i 15 minut od opuszczenia samolotu. Z powrotem wczoraj dla odmiany pojechałem o 17.23 czerwoną SKM ze Śródmieścia. Czasowo do wejścia na odloty podobnie. Mogło wyjść trochę krócej, ale przy takcie półgodzinnym trudno tak wycyrklować, żeby mieć za krótką chwilę przesiadkę. Albo się ryzykuje spóźnienie i czekanie pół godziny na następny, a może się uda szczęśliwie złapać na styk, albo trzeba jechać z zapasem i z założenia czekać 15-20 i więcej minut na Śródmieściu.
Ogólnie uczucia mam mieszane z przewagą pozytywnych. Niewątpliwym plusem jest to, że w ogóle jest i że jest czysto, miło i europejsko. W obie strony pociągi puste, co z jednej strony cieszyło, że miałem luz, ale z drugiej smuciło, że ludzie mało korzystają. Subiektywnie jest wrażenie, że jedzie powoli, a na niektórych odcinkach (np. Śródmieście-Zachodnia) wręcz koszmarnie powoli. Jadąc w Monachium S-Bahnem miałem kontrast potężny jak uderzenie młotem. Na Okęciu dojście z hali i wyjście do hali utrudnione przez budowę, ale to jest przejściowe zjawisko, więc można darować. Pasażer jadący po raz pierwszy może zgłupieć na peronie, gdy nawet ma bilet dobowy kupiony w kiosku lub w automacie, to nie ma go jak skasować. W SKM nie ma problemu, bo są kasowniki w pociągu, ale w KM idziesz i daremnie szukasz, aż w końcu znajdujesz kierpocia i okazuje się, że on kasuje. Dwa kasowniki przy wejściu na peron raz na zawsze załatwiłyby temat. Takt jest jaki jest. Lepiej niż na starcie, ale nadal nie bardzo europejsko. Dopóki kolejka miejska nie ma swoich osobnych torów jak w cywilizowanych krajach i w Trójmieście, to prawdopodobnie nie będziemy w pełni zadowoleni. W sumie jednak postęp jest kolosalny.
Zakładki