Budowa się w sumie zaczęła już około miesiąca temu![]()
I nawet im dobrze idzie, byłem wczoraj i doznałem szoku"Podłoga" wylana, stoją już jakieś elementy ścian (w zasadzie kilka filarów). Przy okazji, przez bramę można już robić zdjęcia LiMa, drzewo zostało ścięte.
Przyloty to dosc prosta konstrukcja,w RZE do niedawna byly w baraku..Czy ktos sie orientuje, jaki bedzie zakres przebudowy odlotow po oddaniu terminala przylotowego?
W ramach dbania o tężyznę fizycznąpodjechałem dzisiaj rowerkiem do portu
... to już więcej niż kilka filarów nawet
http://lotnictwo.net.pl/5-poszczegol...ml#post1116438
Drzewko ścięte i mamy praktycznie nieograniczony widok na Alfę ale ... na APRON 3 zobaczymy już tylko Sprintera i samoloty GA ... duże sztuki będą parkowały na CPPS![]()
Wyborcza.pl
A kargo Majami też będzie z Babimostu specjalnie dla Rzeszowian?Radna Barbara Kucharska (PSL) uważa, że nawet dla warszawianina nie byłoby problemem polecieć z Babimostu na... Wyspy Kanaryjskie.
Mógłbyś poddać treść tego artykułu, albo dokładniejszy cytat. Artykuł już niedostępny, jednak pomysł bardzo ciekawy, warto byłoby przeczytać pomysły myśliciela z PeeSLeLa.
Dziś w wyborczej nowy pomysł. Zmienić nazwę na
Berlin-Frankfurt (Oder)- Zielona Góra.
Na razie jeszcze nie ma w wersji elektronicznej. Jak się pojawi podlinkujemy.
U mnie artykuł działa dalej, ale wklejam całość:
Co zrobić, aby lotnisko w Babimoście przestało przynosić straty? Uruchomić połączenia, z których skorzystają tysiące lubuskich emigrantów. Do Oslo, Londynu i Dublina. Nim to się stanie, musi powstać spółka, która weźmie na siebie pokrycie rocznego deficytu. A tę mają tworzyć pobliskie gminy
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej Mija pięć lat, odkąd marszałek (na zasadzie darowizny) przejęła wojskowe lotnisko w Babimoście. Plany były szumne. W 2016 r. liczba pasażerów miała wahać się pomiędzy 75 tys. a 120 tys. Dziś wiemy, że to nierealne. W ub.r. z portu skorzystało jedynie 11,1 tys. osób. Na pokładzie samolotów siedziało średnio 17 osób. Województwo musi dopłacać do nierentownego lotniska ok. 5 mln zł rocznie. Kolejne 2 mln zł dokłada Zielona Góra. Starcza to ledwie na obsługę jednego połączenia dziennie do Warszawy. Ale to niejedyny problem.
Kto wejdzie w spółkę?
W środę radni, burmistrzowie, marszałkowie i posłowie dyskutowali nad przyszłością lotniska.
- Mamy duże problemy w porozumieniu się z Portami Lotniczymi. Nie są nim zainteresowani, ponieważ straty roczne wynoszą około 4 mln zł. Duże problemy stwarza też LOT. Ceny, które proponują za połączenia, nie są możliwe do spełnienia - tłumaczyła marszałek Elżbieta Polak. Jaki ma plan? Po pierwsze, podpisać nową umowę z Portami Lotniczymi. Nie na długo. Na tyle, by reaktywować spółkę, która zarządzałaby lotniskiem. - Jej udziałowcy - miasta, gminy, przedsiębiorcy mieliby pokryć straty proporcjonalne do udziałów - mówi Polak. Podaje przykład. W Szczecinie straty sięgają 4 mln zł. 33 proc. pokrywa miasto Szczecin, 13 proc. woj. zachodniopomorskie, Porty Lotnicze 49 proc. W spółce miałyby się znaleźć gminy Sulechów, Świebodzin, Kargowa, Sulechów czy Zbąszynek. Większe udziały dostałaby bogatsza Zielona Góra.
Ignacy Odważny, burmistrz Sulechowa, ma wątpliwości. - Niepokoi mnie, ile samorząd sulechowski, babimojski, świebodziński może do tego biznesu dołożyć? Myślę, że może być to jedynie symboliczna kwota - twierdzi. Dodaje, że "przy obecnej mizerii dochodów" trzeba liczyć każdą złotówkę. Druga propozycja to pójście na całość i zwiększenie dopłat. Dwa połączenia to koszt około 17-23 mln rocznie. I tyle lekką ręką dokłada do lotów Rzeszów.
Bukiewicz: do kolei to dopiero dopłacamy
Bożenna Bukiewicz wywołała do tablicy wicemarszałka Bogdana Nowaka, aby podał kwoty, jakie województwo dopłaca rocznie do sieci połączeń kolejowych i autobusowych. Okazuje się, że ok. 65 mln zł. Posłanka próbowała udowodnić, że na tym tle kwota wykładana na lotnisko nie jest astronomiczna. - Jeśli z niego zrezygnujemy, Lubuskie cofnie się w rozwoju - mówi szefowa Platformy.
- Mnie na krańcu województwa mieszkańcy pytają, kiedy będą remonty dróg krajowych, nie o lotnisko - ripostowała radna Małgorzata Gosinowska-Kola (PiS) ze Wschowy.
Dariusz Lesicki, wiceprezydent Zielonej Góry, uważa, że lotnisko powinno mieć połączenie w dwie strony do stolicy. - Tak, żeby można było przylecieć rano z Warszawy i do niej wrócić. Na razie jest to tylko lotnisko dla Lubuszan - mówi. Port powinien także świadczyć usługi cargo. - Fotele do airbusów są produkowane w Świebodzinie. I zamiast wozić je do Hamburga ciężarówkami, to powinniśmy je przewieźć samolotem - tłumaczył Lesicki. Radna Barbara Kucharska (PSL) uważa, że nawet dla warszawianina nie byłoby problemem polecieć z Babimostu na... Wyspy Kanaryjskie.
- Lotnisko ma się kojarzyć z lotami, a nie płytą. Jeden samolot to nie jest lotnisko - mówiła radna.
Ryszard Dobrowolski, dyrektor lotniska: - Możemy latać na Majorkę, ale infrastruktura do obsługi takich samolotów dopiero powstaje. Na loty czarterowe na razie nie możemy sobie pozwolić, bo nie mamy jeszcze hali do obsługi pasażerów - tłumaczył. Lotnisko szykuje się do lotów czarterowych, gdy port w Poznaniu będzie zamknięty na przełomie września i października. - To będzie dla nas wyzwanie, bo mamy mały terminal - tłumaczy dyrektor.
Synowiec: Zaproście specjalistów
Najmocniej uderzyła Anna Synowiec. Radna PO z Gorzowa zastrzegła, że nie chce się wikłać w spory "północ-południe".
- Po prostu nie jestem zwolenniczką dalszego finansowania lotniska. Nie jestem dumna z tego, co media ogólnopolskie piszą o naszym porcie. Nie przekonuje mnie dzisiejsza debata i dobre chęci wypowiadających się. Chcę ekspertyzy, jakie jest zapotrzebowanie na funkcjonowanie lotniska, jakie jest racjonalne i możliwe ściągnięcie do niego inwestorów. Zarząd województwa przekazuje 7 mln zł na promocję lotniska, a dostaje antypromocję w ogólnopolskich tytułach - tłumaczyła. Przekazała program konferencji "Rynek Lotniczy w Polsce", która w maju odbyła się w Poznaniu. - Ludzi, którzy tam występowali, powinniśmy prosić o pomoc. To specjaliści. My nimi nie jesteśmy. Jeśli państwo tego nie zrobią, sama o to poproszę - zapowiedziała.
Marszałek ma plan. Kolejny już, który ma uratować dobre imię lotniska. Czy się powiedzie? Na pewno kosztowałby krocie. Proponowane połączenia lotnicze to Oslo, Londyn, Dublin. - O nich powinniśmy najszybciej rozmawiać. One dałyby przyrost pasażerów, a co za tym idzie, wzrost dochodów - tłumaczy wicemarszałek Bogdan Nowak. Podobną siatkę połączeń, codziennie, ma Port Lotniczy Lublin. Dzięki uruchomieniu lotów za granicę lotnisko mogłoby zarabiać na siebie już w 2024 r. Nie przedstawiono jednak kosztów takiej rozbudowy sieci połączeń. - Przedstawimy oczekiwanie na konkretny plan, jakiej wysokości muszą być dopłaty, by zwiększyć siatkę połączeń. Jeśli portem zajmie się spółka, to on się rozwinie - zapowiada Polak.
Wyborcza z wczoraj:
Lotnisko w Babimoście obsługuje jedno połączenie dziennie. Kosztuje marszałka i miasto 7 mln zł rocznie. Ma najniższą w Polsce statystykę pasażerów - w 2014 r. obsłużyło ich ledwie 12 tysięcy. Oto list Adama Fularza, redaktora "Gazety Zielonogórskiej" (ukazuje się w internecie), do marszałek Elżbiety Polak. Treść poniżej. Pisownia oryginalna.
"Szanowna Pani,
Z uwagi na niewielkie zainteresowanie przewoźników portem lotniczym o nazwie "Zielona Góra - Babimost", proponuję zmiany. Proponuję realizację modelu biznesowego "Low - Cost - Airport" i zmianę nazwy portu lotniczego na MPL " Berlin - Frankfurt (Oder) - Zielona Góra" ("Berlin - Frankfurt (Oder) - Zielona Góra Flughafen") lub Berlin - Frankfurt (Oder) Flughafen, pozbywając się w ogóle nazwy Zielona Góra.
Jest to typowa strategia marketingowa dla portów położonych poza dużymi aglomeracjami. Poprzez zmianę nazwy przyciąga się pasażerów kierujących się do dużych aglomeracji w pobliżu. Port lotniczy jest położony ok. 170 km siecią drogową na wschód od Berlina. Jest to daleko, ale podobną zmianę nazwy krótkotrwale dokonano w jeszcze dalej od Berlina ulokowanym porcie lotniczym - port lotniczy Magdeburg Cochstedt zmienił nazwę na "Airport Magdeburg -Berlin International", niemniej po wyroku sądowym musiał powrócić do poprzedniej nazwy.
W przypadku portu lotniczego Zielona Góra po prostu zmienionoby nazwę portu i metodą faktów dokonanych reklamowanoby port wśród przewoźników - w tym tanich linii. Zmiana nazwy mogłaby nastąpić od września b.r.
Model tanich portów lotniczych obejmuje zmianę nazwy portu lotniczego na nazwę największej aglomeracji w pobliżu. Po budowie połączenia kolejowego do portu lotniczego Zielona Góra (poprzez przedłużenie bocznicy portu pod terminal pasażerski, i dobudowie ok. 1500 metrów torowiska) możliwe jest osiągnięcie czasu przejazdu ok. 60- 70 minut w relacji do Frankfurtu nad Odrą. Samorząd zamówiłby u przewoźników realizowane co 2 godziny połączenia kolejowe Frankfurt - Rzepin - Świebodzin - Zbąszynek - Port Lotniczy.
Czas przejazdu do Berlina wyniósłby torami około 2 godzin. Możliwe jest takie skonstruowanie połączenia kolejowego pod terminal pasażerski, by terminal dworca lotniczego mogły obsługiwać składy Berlin- Warszawa Express- co wymaga jednakże szerzej zakrojonego planu inwestycji. Musiałaby powstać pętla i dodatkowe łącznice którymi pociągi Warszawa - Poznań - Berlin mogłyby obsłużyć terminal bez długotrwałej zmiany kierunku jazdy. Niemniej, wszystkie te inwestycje są technicznie możliwe i wykonalne.
Jakie jest stanowisko władz województwa w sprawie możliwości zmiany nazwy portu lotniczego? Po polskiej stronie jest to prawnie dużo łatwiejsze niż w RFN, a sądy niemieckie nie mają możliwości wpływu na polskiego właściciela nawet jeśli niemieckim portom Berlina nie będzie to odpowiadać. Dodatkowo w RFN prowadzona jest centralistyczna polityka nacelowana na rozwój portu w Berlinie (BBI), wobec czego wokół Berlina brak jest konkurencyjnych, tanich portów dla linii lotniczych.
Poparcie PPL (właściciela portu) umożliwiłoby zaoferowanie przewoźnikom lotniczym dotychczas obsługującym port lotniczy Warszawa- Okęcie, pakietu zniżek tak by celowe było dla nich obsługiwanie połączeń także do portu lotniczego tanich linii: Berlin - Frankfurt (Oder) - Zielona Góra. Zechcę zwrócić uwagę że port jest położony dość blisko granicy niemieckiej i nie jest to wykorzystane. PPL mógłby oprócz portu lotniczego dla Warszawy postawić także na port tanich linii dla Berlina, co jest w pełni możliwe w tej lokalizacji, po budowie połączenia kolejowego do terminalu portu.
Zmiana nazwy portu jest często praktykowana, że przypomnę historię sukcesu portu Frankfurt (Hahn), położonego ok. 140 km od samego Frankfurtu nad Menem. Zmieniana jest nazwa regionalnego lotniska, taki też był los portu lotniczego Hahn, który pod wpływem żądań nowego przewoźnika zmienił swą nazwę na bardziej atrakcyjną dla podróżnych. W przypadku Hahn była to "pożyczona" nazwa odległego o ponad 120 km Frankfurtu nad Menem, której używanie przyczyniło się do zwiększenia jego rozpoznawalności i popularności (któżby bowiem chciał lecieć do mało znanego Hahn?). Nowa, atrakcyjna nazwa spowodowała zresztą wytoczenie procesu przez Lufthanzę - największego niemieckiego przewoźnika, według oskarżeń którego nazwa portu wprowadzała pasażerów w błąd. Sąd oddalił te zarzuty.
Inne podobne przykłady rozwoju lotnisk regionalnych to peryferyjne lotnisko Charleroi koło Brukseli, które także przemianowało swoją nieatrakcyjną nazwę na Bruksela - Charleroi i po przejęciu majątku od państwa jest zarządzane przez spółkę z udziałem samorządów lokalnych. Lotnisko skoncentrowało swą działalność na tanich liniach lotniczych (takich jak Ryanair) i obsługuje ok. 200 tys. podróżnych miesięcznie (dane z kwietnia 2004 r.). Także lotnisko w Weeze zmieniło swoją nazwę na Duesseldorf- Weeze, by przyciągać pasażerów.
Proszę o odpowiedź na tą propozycję, chcemy ją dokładnie opisać,
Pozdrawiam, Adam Fularz"
Samoloty z Poznania przylecą do Zielonej Góry.![]()
Ponad 840 razy mniejszy pod względem ruchu port Zielona Góra – Babimost to dla odmiany niechciane dziecko PPL. Przez to najmniejsze cywilne lotnisko w Polsce, które musi sobie szukać miejsca między Poznaniem i Berlinem, w 2014 r. przewinęło się zaledwie 12 tys. pasażerów. Lotnisko ma tylko jedno stałe połączenie dziennie: z Warszawą. Jest ono obsługiwane przez linię SprintAir. Średnie napełnienie tych samolotów to kilkanaście osób.
PPL co roku dokładał do tego interesu po 4 mln zł – aż do teraz. Samorząd województwa lubuskiego dostał ultimatum: albo weźmie na siebie całość kosztów, albo PPL pozostawi lotnisko marszałkowi.
– Deficyt w działalności portu Babimost co roku jest pokrywany z zysków Lotniska Chopina. Dążymy do tego, żeby Zielona Góra przestała być dla nas obciążeniem finansowym. Nowa strategia przedsiębiorstwa zakłada, że angażujemy się tylko w te przedsięwzięcia, które mają szanse być rentowne – mówi Przemysław Przybylski, rzecznik PPL.
Zielona Góra to teraz kukułcze jajo na lotniskowej mapie Polski. Nowa umowa na zarządzanie jest już negocjowana. – Zarządzanie portem ma przejąć spółka powołana przez województwo lubuskie. Samorząd stoi na stanowisku, że koszty należy rozłożyć na jej udziałowców – mówi Grzegorz Grzywacz, wicedyrektor Biura Projektów Własnych w lubuskim Urzędzie Marszałkowskim. A w sprawie pozyskania udziałowców prowadzone są rozmowy z gminami przyległymi do lotniska oraz z podmiotami prywatnymi. Na razie wiadomo jedno: samorząd nie chce brać na siebie całego obciążenia. Wystąpił do ministra infrastruktury z wnioskiem o objęcie funkcji zarządcy tzw. umową użyteczności publicznej. To oznaczałoby dopłaty z budżetu państwa do deficytowych połączeń.
Na razie Babimost szykuje się na spektakularne, ale chwilowe, wzrosty. Od 20 września do 20 października, kiedy w Poznaniu ruszy remont pasa, Zielona Góra przejmie większość połączeń czarterowych. Powstaje nowa hala przylotów, która ma być uruchomiona za tydzień i umożliwić obsługę czterokrotnie większej liczby podróżnych. Jak się dowiedzieliśmy, port ma niedługo przetestować jeden z niemieckich tanich przewoźników. – To będzie pierwsza próba zwiększonej wydajności. Rozmawiamy z tanimi przewoźnikami, biurami podróży i touroperatorami o rozpoczęciu operacji od 2016 r. Naszym atutem jest cena – jesteśmy znacznie tańsi od Berlina i Poznania – twierdzi Maciej Król, prezes spółki Lotnisko Zielona Góra – Babimost.
Czarne chmury nad maĹymi lotniskami. PaĹstwo nie chce ich dĹuĹźej utrzymywaÄ - WiadomoĹci surowcowe - Forsal.pl â Biznes, Gospodarka, Ĺwiat
Babimost przejmie tylko czartery?
W ubiegłym roku Poznań obsłużył ponad 400 tys. pasażerów ruchu czarterowego, więc przez miesiąc w Babimoście może przewinąć się ponad 30 tys. pasażerów![]()
A czy ktoś widział już jakąś oficjalną informację nt. zmiany lotniska na stronie touroperatorów?
Fularza pomysł na lotnisko w Babimoście: Kolej!
Port lotniczy przy granicy polsko- niemieckiej zupełnie już obumarł. O ile jeszcze we wrześniu obsłużył ok. 4,9 tys. pasażerów, to obecne statystyki wyglądają źle.
Aby uratować i naprawić port lotniczy- potrzebne jest połączenie transportu zbiorowego- kolei aglomeracyjnej. Budowa zaledwie ok. 2000- 2200 metrów torowiska umożliwiłaby połączenie terminalu portu lotniczego z siecią kolejową poprzez bocznicę firmy IG Polska sp. z o.o.
Pozwoliłoby to osiągnąć w tym porcie lotniczym przewozy takie jak być może w Szczecinie- Goleniowie czy Lublinie - Świdniku, dwóch mniejszych portach które ostatnio uzyskały połączenie kolejowe.
Także połączenie kolejowe do nowouruchamianego portu lotniczego w Olsztynie- Szymanach wiele zmienia- port przyciągnął już 2 połączenia lotnicze- jedno krajowe- do Krakowa, i jedno międzynarodowe- do Berlina.
Budowa odcinka 2000 metrów torowiska wraz z przystankiem kolejowym to być może jedyna szansa na ożywienie tego portu lotniczego. Należy się chwytać wszelkich metod ożywienia tego portu lotniczego. Budowa połączenia kolejowego jest jedną z takich metod.
Połączenie kolejowe mogłoby odmienić los zapomnianego portu- widma, latami pozostającego na dnie rankingów ruchu pasażerksiego. Nawet, jak pokazuje przykład Olsztyna- Szyman, połączenie kolejowe dowożące pasażerów na loty krajowe są możliwe.
To samo jest możliwe w przypadku portu lotniczego Zielona Góra- Babimost. Niezelektryfikowaną bocznicę do portu lotnczego obsługiwałyby spalinowe wagony motorowe - szynobusy kursujące w relacji Gorzów Wielkopolski- Zielona Góra, i składy tej relacji mogłyby obsługiwać połączenia do przystanku Port Lotniczy Zielona Góra.
Innym możliwym połączeniem jest połączenie typu S-banh, Stadtschnellbahn w relacji Frankfurt nad Odrą HBf.- Port lotniczy Zielona Góra -Babimost. Gdyby bocznicę zelektryfikowano, możnaby tutaj przedłużyć część kursów Kolei Wielkopolskich kursujących w relacji Poznań Gł.- Zbąszynek.
Budowa odcinka torowiska do portu lotniczego Zielona Góra- Babimost to niewielki koszt w stosunku do ilości subsydiów, publicznych dotacji przeznaczanych na ten port. Być może połączenie kolejowe zwróciłoby się już po roku- dzięki zmniejszeniu subsydiów wypłacanych liniom lotniczym (połączenia lotnicze muszą być obecnie dotowane).
Od zawsze twierdziłem, że ta bocznica powinna być wykorzystana przez lotnisko![]()
Pomysły coraz zabawniejsze, mają fantazję trzeba przyznać
Tajwan zainteresowany lotniskiem w Babimoście. Czy port będzie obsługiwany przez azjatyckich operatorów?
Nieoficjalne spotkanie Bogdana Nowaka z dyrektorem biura gospodarczego i kulturalnego Tajpej może przynieść wymierne korzyści. Członek zarządu województwa rozmawiał w Warszawie z Yen-shin Chu na temat kultury, współpracy gospodarczej i przyszłości lotniska w Babimoście.
Niewykluczone, że lotnisko będzie wykorzystywane przez tajwańskich operatorów...
Cały tekst: Wyborcza.pl
Zakładki