Nic ciekawego, to tylko rutynowy desant bobrów na spadochronach.
W latach '40 stan Idaho rozpoczął szeroki program introdukcji bobrów. Pewnym problemem było to, że niektóre z wyznaczonych lokalizacji były słabo lub wcale osiągalne drogą naziemną... ale przecież armia miała spore zapasy, których pozbywała się za bezcen. Wśród nich spadochrony.
Żeby oszczędzić bobrom trudów szkolenia, postanowiono że będą „skakać” w plecionych z wikliny koszach, z których po wylądowaniu się wygryzą. Bobry zaakceptowały plan częściowo — stanowczo, czynem odmówiły odkładania gryzienia do „po wylądowaniu”, więc żeby uniknąć stada wkurzonych, wolnych bobrów na pokładzie, opracowano solidną skrzynkę otwierającą się od wstrząsu przy lądowaniu.
Program się udał, potomkowie latających bobrów mieszkają tam do dziś. I robią dobrą robotę: oto zdjęcie po pożarach lasów w 2018:
Źródło: https://earthsky.org/earth/parachuti...stant-wetland/
bo bliskość ziemi gwałtowną posuchę na rozum rzuca, jak i na rzeżuchę
Przed rozpoczęciem naprawy drapaka wyłącz kota!
"Nie w tym rzecz, towarzysze, żeby zbudować silnik na wodę ale w tym, aby produktem odpadowym pracy takiego silnika był spirytus."
W związku z zaćmieniem Słońca Redbull wymyślił taki plan na zdjęcie:
https://youtube.com/shorts/E9zon0doY...sApVv4EV83iQMn
Szalony inżynier od silników
http://www.pinkbike.com/u/ciosu/
https://photos.app.goo.gl/KF0JJjakyrXAm3ag1
Zakładki