Ja pierdolę,... A potem zdziwienie że nikt poważny już nie chce tu pisać...
Z braku dostępnych informacji czepiliście się tematu ś.p. pilota i za przeproszeniem pier.. znaczy pierniczycie od rzeczy nie mając bladego pojęcia jakie miał doświadczenie na Dromaderach, jakie były realia tego lotu i co się w ogóle stało. Stworzyliście własną forumową tezę, gdzie tam tezę, to już jest praktycznie "forumowy fakt" mając na razie jedyną potwierdzoną informację, że się samolot rozbił. Powodów mogą być setki. W tym dziesiątki technicznych, niezależnych od pilota, gdzie tak samo zakończył by ten lot instruktor z nalotem 2000h na M18.
Zrozumcie do jasnej cholery, że czasem najlepsze co można w takiej sytuacji zrobić (tego wypadku i podobnych) to zamilknąć czekając na potwierdzone fakty, chociażby z szacunku do ofiar. Za kolejny argument z du.. typu "forum służy do dyskusji" to będę chyba banował, bo tak, to prawda, ale dyskusji i spekulacji opartych na dostępnych faktach. A nie dyskusji na urojone tematy, która godzi w dobre imię osób, które już się nie mogą bronić.
Pamiętajcie, że to jest forum z którego regularnie korzystają dziennikarze wszelkiej maści, którzy nie odróżniają tu onetowych opinii "znafców" od wypowiedzi osób z branży.
Ja pierdolę,... A potem zdziwienie że nikt poważny już nie chce tu pisać...
Wysyp kanapowych ekspertów... dramat
Czyli idąc tym tokiem rozumowania, wątki odnośnie wypadków/katastrof lotniczych na tym forum powinny wyglądać tak: 1 post że coś spadło, następny post dopiero za 2-4 lata po końcowym raporcie od PKBWL i dopiero później dyskusja skoro mamy opierać się na potwierdzonych faktach a nie wiedzy innych lub danych z radarów.
To, że uwielbiam "Pilota" Davisa i "Norton N22" Crichtona, nie robi ze mnie specjalisty od lotnictwa ani wypadków lotniczych.
To ja zapytam: Jaką obecnie mamy wiedzę "innych", kim sa ci inni i co obecnie mówią radary, co uzasadniałoby jedyną na razie tezę na forum osądzającą pilota i obrzucająca go inwektywami?
Zastanawiajmy się, spekulujmy, ale na podstawie sensownych, rzetelnych i zaufanych źródeł informacji. "Janek mówił, że miał znajomego, którego kolega słyszał, jak Mietek powiedział" raczej takim nie jest...
Pozdrawiam
Konradeck
Nigdy nie pozwól, by samolot zabrał Cię w miejsce, którego Twój umysł nie odwiedził w ciągu ostatnich 5 minut.
jeśli w przestrzeni medialnej pojawia się informacja, pod którą podpisana jest konkretna osoba, a news firmuje swoją nazwa powszechnie znana redakcja, to informację taką należy traktować jako sensowną i rzetelną.
Rolą komisji jest zbadania wszystkich tropów, często do prawidłowych wniosków dochodzi się metodę eliminacji. Jeśli uważasz, że w wątku pojawiają się informacje nieprawdziwe, to przecież możesz je zanegować. Na tym polega dyskusja.
Konkretna osoba (inicjały) jest, news firmowany swoją nazwą przez powszechnie znaną redakcję jest. Wobec tego powyższa informacja była sensowna i rzetelna.Gazeta Wrocławska, sierpień 2010
„Libacja na skwerku”
Autorka MJU
Policjanci dostali dzisiaj zgłoszenie, że na skwerku w jednym z wrocławskich parków grupka mężczyzn pije alkohol.
Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce okazało się, że nikogo tam nie ma.
To już trochę niegrzeczne te wyci taki jedynie namaszczonych prawilnych forumowiczów
Żródłem "rzeczywistości" jest medium wątpliwej rzetelności, ale żródło tej informacji dla tego medium, już niekoniecznie, więc przesłanka do tak sformułowanej przez Nazhira - aczkolwiek drastycznej - tezy jest.
To co, błąd pilota - w forumowych dyskusjach - już na wstępie ( pomimo przesłanek) ma być odrzucany?
nie chcąc kontynuować tego wątku i nie oczekując odpowiedzi napiszę tylko, że praktycznie każdy wątek w tym dziale rozpoczyna się od linku do losowej redakcji internetowych wiadomości - onet, interia, tvn24 etc. Potem, jeśli jest ogólne zainteresowanie katastrofą, to pojawiają się bardziej szczegółowe informacje na tych i na innych portalach. Plus telemetria z flightradaru. I to w obecnej rzeczywistości są jedyne źródła wiedzy, które można zweryfikować, docierając do autora wiadomości z imienia i nazwiska. Redakcje publikując nieprawdziwe informacje, narażają się na procesy cywilne.
Tak działa obecnie rynek medialny i proces zbierania wiadomości.
Oprócz tego są oczywiście organy państwowe badające katastrofy, ale ich szybkość działania jest ekstremalnie powolna i zanim oni sklecą cokolwiek nadającego się do analizy na forum, to temat przestaje być gorący i interesujący.
W takiej rzeczywistości żyjemy. Jeśli ktoś uważa, że artykuł jakiejś redakcji jest nieprawdziwy, to powinien to zgłosić do Rady Etyki Mediów. Oczywiście najpierw trzeba mieć dowody, że ktoś napisał nieprawdę. Można też napisać do redaktora naczelnego z żądaniem sprostowania. Tylko oczywiście znowu trzeba mieć dowody.
co za różnica? Czy wiek interlokutora miałaby jakikolwiek wpływ na twoją opinię na temat jego zdania?
I te albo inne portale informacyjne pisały wprost albo sugerowały, że "z artykułu wynika, że pilot latający cały czas na autopilocie, wyłożył się na pierwszym zadaniu lotniczym, które wymagało manualnego sterowania samolotem..."?
Nie pierwszym, bo Dromader w ogóle nie ma autopilota, a latał już trochę. Znaczenie może mieć za to, że pilot nie miał doświadczenia gaśniczego i zaraz na początku trafił na największy pożar lasu w Polsce od 34 lat. Mógł nie mieć dobrej analogii porównawczej. Dromadery są powszechnie używane do szybkiego gaszenia zalążków pożarów.
Prawdą zalatuje teza, może skrótowo krzykliwe napisane... Polska w pigule...ile masz takich masywnych pożarów do których gaszenia był ś.p. Pilot delegowany? Póki zima była i wiosna to zimne gęste powietrze, brak ognia, daje względną łatwość treningu gaszenia. może nie? Ale system uznał że właśnie On to ogarnie po nocy. System krytykujemy. Jesteś systemem?
Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości - wątek braku doświadczenia w lataniu bez autopilota został wymyślony przez Nazhira, na podstawie innego forumowego domniemania o braku doświadczenia na Dromaderach, tym razem na podstawie filmiku na YT. Ręce opadają...
Niedorzeczność tych oszczerczych wręcz momentami spekulacji ("wyłożył się na pierwszym zadaniu lotniczym, które wymagało manualnego sterowania samolotem" - BTW ZTCW żaden portal tego nie sugerował, to sprytna wrzutka opinii przez Nazhira w celu albo trollingu albo po prostu ludzkiej podłości), polega na tym, że ś.p. pilot był przez wiele lat instruktorem w ośrodku szkolenia lotniczego, gdzie szkolił od podstaw sztuki pilotażu. To jest temat który można przy dosłownie minimum wysiłku sprawdzić w internecie. Ale po co, lepiej szkalować na postawie jakichś wątłych poszlak zupełnie obcą osobę, raniąc jej bliskich i wszystkich, którzy mogli ją znać.
Co do braku doświadczenia na Dromaderach - jeżeli pilot poleciał na akcję to znaczy że przeszedł wszystkie wymagane szkolenia i zaliczył wszystkie wymagane egzaminy i został do takich lotów dopuszczony. Nawet jeśli to była pierwsza jego akcja (podkreślam - tego nie wiem!).
I słowo od moderatora na koniec:
Zostawiam na jakiś czas tego posta i powyższe, ale wątek niedługo zostanie ponownie wyczyszczony z dyskusji pobocznych, a jeśli nie będziecie umieli zachować umiaru w pisaniu, to zostanie tymczasowo zamknięty.
Każdy doświadczony pilot miał w swoim życiorysie pierwszy lot, pierwszy lot w zawodzie pilota i inne pierwsze loty. Piloci Dromaderów latający nimi od lat też mieli kiedyś swój pierwszy lot na gaszenie pożaru. Nie da się inaczej - żeby mieć na koncie lot tysięczny, to 999 lotów wcześniej trzeba było wystartować do tego pierwszego. Można jedynie teoretyzować, jaki lot, na jakie zadanie w jakich warunkach winien być pierwszym ale to teoretyzowanie - w tym przypadku zbyt niewiele mamy danych, by to ocenić. Ten tragiczny lot wcale nie musiał być pierwszym lotem gaśniczym Pilota, mógł być teoretycznie setnym.
To jest zrozumiałe, ale tutaj raczej chodzi o to, że pierwszy niekoniecznie musiałby by być taki trudny...
Proponuje również wystudzić emocje. Przeczytać DOKŁADNIE artykuł na niezależnej (niestety inne redakcje z nieznanych powodów nie drążą tematu) a także komentarze na pewnych portalach dla pilota.
W tej katastrofie przede wszystkim zawiódł system który kuleje od dawna a od dwóch lat szczególnie. Nalot pilota na M18B nie miał żadnego znaczenia. Po prostu o tej porze nie miał prawa brać udziału w takiej misji.
A jak to ktoś napisał na innym portalu Andrzej miał po prostu pecha że miał dyżur w tym dniu. Jest tez tam niepotwierdzona informacja że miał lojalkę.
Może ta niepotrzebna śmierć jakoś wpłynie na system lotnictwa gaśniczego. Po pierwsze zmiana lub modernizacja sprzętu. Po drugie zmiany systemowe. Np może w końcu zrobią porządek z tymi radiostacjami. Po katastrofie SP-ZWL kilka lat temu chociaż zaczęli latać w kaskach.
Zakładki