Coś lipa z tym linkiem.
Coś lipa z tym linkiem.
Właśnie usłyszałem świetny kawał, może już było ale co tam:
Jak się nazywają linie lotnicze które podają Kaszę do jedzenia:
KASZALOT.
Dowcip jak waliza z TATL - może zabić.![]()
Przed startem stewardessa zaczyna instrukcję dla pasażerów:
- Jak państwo pewnie zauważyli, wejście na pokład zajęło państwu prawie piętnaście minut. W razie niebezpiecznej sytuacji będą mieli państwo dziewięćdziesiąt sekund na wyjście, więc radzę słuchać uważnie
To nie dowcip, tylko autentyczna ironia producentów, ale myślę, że ciekawe:
W 1946 firma Convair skonstruowała potężny sześciosilnikowy bombowiec dalekiego zasięgu, który mógł unieść prawie 40 ton bomb, również atomowych. Nazwano go B-36... Peacemaker.
Popatrz jak amerykanie nazywali większość swoich śmigłowców wojskowych![]()
Dobrze go nazwali, wszak razem z mu podobnymi spełnił swoje zadanie w odniesieniu do nazwy. Kto wie, gdyby go nazwali jakoś "Rus-Eliminator/Liquidator/neutralizer itp..." byłoby ryzyko, że też spełni swoje zadanie,(lub przynajmniej spróbuje). Stąd nagle pojawiła się logiczna refleksja, że był potrzebny bo jakkolwiek by go ni nazwali i tak spełnił swoje zadanie
![]()
Proste.
Ten "Peacemaker" powodował "Peace" samą swoją obecnością (no swoją i jeszcze kilku swoich braci)... Taka rodzinka.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mutual...ed_Destruction
Dlatego bombowce strategiczne i rakiety balistyczne służyły zapewnieniu pokoju. Po angielsku jest więcej i dokładniej wytłumaczone.
Rozumiem, o co chodzi, po prostu "twórca pokoju" w odniesieniu do bombowca brzmi trochę dziwnie.
Lotnisko w Nowym Jorku. Facet wchodzi do windy a za nim kobieta w mundurku, mini spódnica, żakiet - stewardesa jakaś. Facet zaintrygowany ta sytuacja mówi:
- Hello, you fly USA airways?
Kobieta nie odzywa się, tylko patrzy na niego zdziwiona. Facet pomyslal no to co, spróbuje jeszcze raz:
- Flugen sie Lufthansa ja?
Kobieta bardziej zdziwona patrzy na niego i nic nie mówi. No trudno pomyślał facet... spróbuję jeszcze raz:
- Volare sinora Alitalia?
Wtedy kobieta mówi:
- A w mordę chcesz palancie?!
- Aha, LOT!
Izrael postanowił skonstruować swoje własne samoloty. Zbudowano prototyp ale podczas oblotu urwało sie skrzydło. Sprawdzono projekt, obliczenia i zbudowano drugi prototyp. Niestety, podczas oblotu znowu uległ katastrofie. Podobnie było z trzecim prototypem. Przed czwartą, ostatnią próbą szef zespołu konstrukcyjnego poszedł do synagogi porozmawiać z rabinem. Ten wysłuchał go i kazał przyjść za tydzień po odpowiedż. Po tygodniu rabin powiedział, że w miejscu gdzie skrzydła łączą sie z kadłubem należy nawiercić szereg otworków.
- Ależ, rabi, to jeszcze bardziej osłabi konstrukcje!
- Chciałeś rady, to ją dostałeś. Co z nią zrobisz to już twoja sprawa - pożegnał go rabin.
Glowny konstruktor wrócił do biura, sprawdził projekt, wzruszył ramionami i kazał wywiercić otworki w czwartym prototypie.
Samolot odbył jeden udany lot, potem drugi i nic nie wskazywało na to, żeby miała nastąpić jakakolwiek awaria. Uradowany konstruktor pobiegł do rabina podziękować mu i zapytać w jaki sposób wpadł na takie rozwiązanie.
Na to rabin odparł: - Gdy poszedłem do toalety to przypomniał mi sie twój problem. Spojrzałem na papier toaletowy i mnie olśniło! Nigdy się jeszcze nie zdarzyło, żeby listek oderwał się na perforacji!
A teraz z kolei cos prawdziwego.
Mam znajomego pilota smiglowca, z reszta Wlocha, ktory pracowal w RPA ale przeniosl sie do Szkocji. Ufff.
A poznalem go w ten sposob, ze kiedy jechalem z psem zeby sobie pochodzic po gorkach to przyuwazyl moje ruskie auto i pogonil za nim "chocbym jechal nie wiadomo gdzie". Za daleko to i tak by nie wyszlo, bo moj Uaz ma co prawda miejsce na 78 litrow benzyny, ale pali ok 20 na setke ;-)
A gonil mnie bo we Wloszech zostawil UAZa minibusa (452) i chcial sobie poogladac mojego.
Ale do rzeczy. Kiedy potem siedlismy sobie pogadac przy szklanicy, to wyznal, ze Aberdeen to jest bardzo glupie miasto.
Poniewaz zwykle w pubie lub klubie dziewczynie miekna nogi i oczka jej rozblyskaja na wiesc, ze pilotuje helikoptery.
A tutaj uslyszal: Co, jeszcze jeden?!?
Profesorowie politechniki zostali zaproszeni na darmową wycieczkę lotniczą. Zasiedli wygodnie w samolocie; kapitan ich wita przez interkom:
- Witam szanowne grono profesorskie na pokładzie naszego samolotu. Proszę zająć miejsca i zapiąć pasy. Pragnę panów poinformować, że ten samolot został całkowicie, od początku do końca, zaprojektowany przez państwa studentów.
Po tych słowach profesorowie w panice rzucili się do wyjścia z zamiarem jak najszybszego opuszczenia samolotu. Szarpią się z pasami, wyważają drzwi, jedna wielka panika!
Tylko jeden z profesorów siedzi sobie spokojnie bez nerwów i patrzy przez okno.
- Dlaczego nie uciekasz, przecież jak zostaniesz, to zginiesz na bank!” – krzyczą pozostali.
- Panowie – ze stoickim spokojem odzywa się profesor. – Ja doskonale znam swoich studentów. Ten szajs nawet nie ruszy z miejsca!
Zakładki