mam gdzieś na strychu 800’ revela z przed parunastu lat. W malowaniu air Berlin. Zacząłem to malować jak go kupiłem pewnie z 15 lat temu, malowałem pendzelkiem bo nie miałem aerografu, i nie wyglada to dobrze. Wspomniałem o tym 1:72 bo marzy mi się gotowy na półce wyglądający jak żywy (jak twoje modele alibaba) a niekoniecznie jego robienie, bo niestety nie jestem (i w przeszłości mimo chęci nie byłem) za dobry w te klocki, łapy mi się trzęsą, kalki rwą, a umalowanie opony bez umazania felgi i na odwrót zawsze było ciężkim wyzwaniem![]()
Dzięki za opis i namiar.
Hmm, właśnie, jak to jest: wypraski chyba się, w pierwszym przybliżeniu, nie starzeją? (A może inaczej jest z przeźroczystymi, tzn. np. matowieją?) Co innego kleje i farby - tych się zapewne na (długotrwały) zapas nie kupi.
BTW, czy każdy klej modelarski ma tak, że się po kilku(nastu) latach jakoś rozsycha, i od sklejonego kiedyś modelu odpadają części?
(Poprzedniego wpisu nie mogę już edytować.)
Nie wiem jak to jest w innych typach samolotów (nie miałem odpowiedniego miejsca w kabinie, albo i przegapiłem), ale w 737 (przynajmniej w tych z rodziny 300) robi niesamowite wrażenie, gdy po dotknięciu pasa spojlery idą w górę - i można dosłownie patrzeć przez skrzydło, lub inaczej mówiąc, przez "dziurę w skrzydle".
PS. W oryginalnym wpisie nie, ale w zacytowanym - skrypt Forum traktuje ciąg znaków "737-800 1/72" jako numer telefonu.![]()
Ostatnio edytowane przez Czterosilnik ; 25-03-2021 o 20:14
Widać też bardzo ciekawe rzeczy w skrzydle. Zastanawiam mnie, czy w 1/72 dało by się chociaż namiastkę mechanizacji skrzydła odtworzyć, z drucików i kawałków plastiku.
Raczej wina złego doboru kleju lub niewłaściwego użycia. Może było przyklejone na farbę. Żeby połączenie było trwałe, klej powinien rozpuścić plastik, niektóre nie są w stanie połączyć dwie pomalowane powierzchnie, albo zniszczą farbę w okolicy. W takich przypadkach używam cyjanoakryli lub usuwam farbę, są też kleje do części przezroczystych, które nie rozpuszczają plastiku, co bardzo przydaje się przy przyklejaniu np. owiewki lub oszklenia kokpitu.
No nic, trzeba będzie kiedyś starannie wybrać numery miejsc w różnych samolotach.
No, chyba na model (przynajmniej jakiś fabryczny) samolotu pasażerskiego w skali większej niż 1:72 chyba trudno liczyć?
Ha! Nigdy wcześniej mnie to nie zastanowiło: czy różni producenci (albo i ten sam producent w różnych modelach) stosują mniej lub bardziej różne rodzaje plastiku, i w związku z tym należy właśnie dobierać pod tym kątem także rodzaj (i/lub producenta) kleju?
Uff, no mam nadzieję że aż tak podstawowego błędu nie popełniłem (ale to było dekady temu).
W niektórych miejscach rozpuszczał aż za bardzo... Trochę udało się to skryć farbą - ale przypuszczam że Autor wątku złapałby się za głowę (słusznie)...
Heh, no tak, żeby jeden model kleić kilkoma rodzajami kleju to nawet mi się nie pomyślało...Jak widać, wciąż dużo do nauczenia się - tym bardziej dzięki (ponowne) za objaśnienia.
PS. Pamiętam z czasów szkolnych, jak model sklejony przez jednego z kolegów (samolot z drugiej wojny, ze stałym podwoziem, w grubych owiewkach; skala modelu dość duża) spadł ze stołu na podłogę - i nie odpadło to podwozie, tylko wyłamał się (z jednej strony) kawałek (mały) skrzydła razem z tym. Nam, obserwującym, szczęki opadły właśnie z powodu tego solidnego kleju. (Kolega zaś szybko model naprawił.)
Ostatnio edytowane przez Czterosilnik ; 27-03-2021 o 00:35
Aerograf fajny, ale z kreską 0,5 mm to chyba trochę przesadzili, albo nie umiem.
Na rakietach zrobiłem lekki preshading
Samolot jeszcze raz wyczyściłem. Położyłem w niektórych miejscach bardziej rozrzedzoną farbę.
Ścierałem na świeżo, samolot trochę pociemniała, więc cały wysmarowałem od nowa.
Ponieważ model ogólnie wyszedł niezbyt dobrze, chciałem jak najszybciej skończyć.
Zrobiłem delikatne ślady eksploatacyjne na skrzydłach, rozcierając farbę olejną patyczkiem z watą i w kilku miejscach na kadłubie.
Lewe skrzydło przed prawe po zabiegu.
Zdjąłem maskę z owiewki, którą musiałem trochę doczyścić. Niestety od środka jest trochę brudna.
Teraz najprzyjemniejszy, ale i jeden z najtrudniejszych etapów. Trzeba to wszystko poskładać do kupy.
Oczywiście sondę do tankowania ułamałem kolejny raz. Podwozie nie chciało się zmieścić do wnęk, które trochę zmodyfikowałem i koło też ułamałem. Dobrze, że to nie ręka i można przykleić.
Jedna goleń jest skręcona, przyklejając koło, skorygowałem geometrię. Podczas walki z podwoziem, gdzieniegdzie odeszła farba z drucików.
Okazało się, że zbiornik paliwa zachodzi na przednie podwozie. Musiałem wywiercić nowe otwory, żeby przesunąć do tyłu.
To są ostatnie zdjęcia, samolot poskładany, Muszę tylko wymienić rakiety na końcach skrzydeł.
Instrukcja mówi, że powinny być te małe, ale są krótsze od pylonów i nie wyglądają to dobrze. Zostały mi dwie większe, pomaluję je i przykleję.
W święta będę miał dostęp do prawdziwego aparatu fotograficznego, spróbuję zrobić zdjęcia i wrzucę do galerii.
Dziękuję wszystkim za miłe słowa i zainteresowanie.
Zakładki