VIDEO »   Red Arrows RIAT 2024        GALERIA »   Zapraszamy do umieszczania zdjęć w naszej galerii   

Zobacz kanał RSS

BLOG - dzien jak co dzien... w powietrzu

12 czerwca 2010 g. 16:07

Ocena: 7 głosów, 4.86 średnio.
przez w dniu 12-06-2010 o 15:07 (3695 Odsłon)
2.45 w nocy a moze to juz rano a mu czekamy przed hotelem na transport na lotnisko. W okolo ostra won kwiatow dokladnie jak slodkie perfumy "Dolce Vita". Kogo mi przypominaja? Tak... milo powspominac i jak ten czas leci... Otwarta jest tylko czesc terminalu w tym zalogowe przejscie. Sprawdzane jest wszystko nawet moj pasek ktory normalnie wszedzie indzien nie "dzwoni" przy przejsciu przez bramke. W lotniskowych OPSach glucho i mroczno. Dopiero w pokoju obok pali sie swiatlo. Hello. Hello! Bona serra! Bongiorno!!! Dopiero za ktoryms tam razem kiedy juz powoli zaczyna brakowac nam tchu od glosnych pozdrowien wychodzi czlowiek. How can I help you? Dobrze ze mowi w jezyku Szekspira a nie tylko po lokalnemu jak to tutaj czesto sie zdaza. Szybko mowimi kim jestesmy i odrazu do reki dostajemy papiery. lot jest prosty a pogoda jak drut. w warszawie o tej porze przewidujemy maly ruch i podajemy zapotrzebowanie na paliwo. Idziemy do otwrtego autobusu w ktorym oczywiscie kierowcy nie ma. Jest jeszcze ciemno. Hello. Hello! Bona serra! Bongiorno!!! Przyszedl mily pan i powiedzial ze samolot dopiero laduje. Aha... i tak wchodzimy i jedziemy wzdloz lotniskowej plyty na stanowisko gdzie bedie stal nasz samolot. Tak duze ilosci samolotow w Weronie w nocy jeszcze nie widzialem. Jest nasz 767-300 i 757 Finn Air. One czekaja na wolny hangar. reszta to glownie 737, A320, ATRy i EMbaery od 145 do 195. Nawet sie trafi Jumbolino i dlugi MDek. Jednym slowem raj dla milosnikow krotkiego zasiegu. Lato musi byc dobre dla tych stron. Z daleka widzimy potezne reflektory 757. w ciagu paru minut wysypuja sie z niegp paxy a ja ide obejzec samolot. Po paxach wchodzimy po schodach i witamy sie z zaloga. Kapitan mowi ze na lotnisku znalezli spora dziure w pasie i tak nagle zrobilo sie tylko 2400m pasa. OPSy przyslaly nowe tabele startowe ale tylko dla pelnej mocy. Sprawdzamy dokumentacje i papierki. osoba ktora zajmuje sie naszym lotem z przykroscia informuje nas ze samolot bedzie nie sparzatany bo o tej porze sparzatajacych nie ma. Dodatkowo rozladunek cateringu sporo jeszcze potrwa bo jest tylko jedna osoba do tego... odrazu przekladamy plan lotu na pozniejsza godzine i podziwiamy pierwsze oznaki nadchodzacego dnia ze wschodu. Wreszcie wszystko jest gotowe i mamy krotkie kolowanie do pasa 22. Ostatnia droga kolowania to dokladnie koniec lub poczatek jak kto woli "nowego" krotszego pasa. Ready? Ready. Cleared for take off o go! I GO to bylo!!! Samolot lekki bo tylko piloci i to bez cateringu z mala iloscia paliwa a start z pelna moca. Wcisnelo nas w fotele az reka sama zjechala z dzwigni gazu. zanim wszystko sie ustabilizowalo juz mielismu ponad 80kts a V1, Vr i V2 postepowaly tak szybko ze callouty nie nadazaly. Pich max 20 stopni a my sie wciaz rozpedzamy. Ale rakieta! Prosimy o FL420 czyli maksymalny dla 757. To taki glupi poziom bo tuz nad RVSM. RVSM - Reduced Vertical Separation Minimum to miejsce gdzie samoloty moga latac z roznica pionowa 1000 stop czyli 300m. Aby to robic samoloty sa specjalnie certyfikowane a zalogi szkolone. Ta strefa zaczyna sie na FL290 a konczy na FL410. Powyzej tego separacja pionowa pomiedzy samolotami musi byc co 2000 stop. Jak widac FL420 nie powinien byc uzywany i dopiero FL430 jest dostepny. Ale o tej godzine ATC wyszlo ze da sie... wschod slonca byl w ekspresowym tempie tak jak nasze wznoszenie. jedna chmurka, dwie i juz jestesmy nad zamgleniem nad wszystkimi chmurami. O tej porze ludzie wracaja z dalekiego wschodu i nad Alpami jest spory ruch ale wszystko pod nami. Nad polska dostajemy w miare szybko na WAR. Dzieki temu wiemy ze ladowanie bedzie na pasie 11. Pogoda super i humory tez dopisuja. No speed limit to tez milo slyszec i dopiero na 5000 stop dostajemy speed 220. Przed nami laduje jeszcze pare samolotow. Krotki wektor i juz prosta do 11. Po ladowaniu w lewo i na stanowisko i do domu. Jutro o tej porze znow lot.

Niecale 24 godziny szybko minely i znow jestem na lotnisku. Dzis lecimy do Sharm i Katowic. W zalodze mamy nowe w firmie osoby. Gdyby tak napisac gdzie kto wczesniej latal to sie okaze ze mamy ludzi z doswiadczeniem z prawie kazdej istniejacej w naszym kraju firmie lotniczej i z paru ktorych juz nie ma. Dodatkowo wiekszosc z nas latala gdzies na blizszym lub dalszym wschodzie a czesc zalogi kabinowej lata do PPLki lub szkoli sie na Dispatchera.
Aby dosjc do swojego gate'u musimy przejsc caly terminal. Jest nas osiem osob mniej ale najbardziej wyrozniaja sie dziewczyny w czerwono zielonych mundurach z 'capellino' na glowie. Dzieci sie patrza inni sie usmiechaja dla nas to prawdziwy "glory walk". Glupio byc w centrum uwagi z powodu munduru ale mogly nas spotkac gorsze rzeczy. Jeszcze przejscie graniczne gdzie wiszace na smyczy ID wystarczy aby znalesc sie "za granica a nawet wiecej bo za strefa Schengen. Samolot juz czeka i wszystkie sluzby do okola tez. Szybko wszystko jest sprawdzone, wklepane, opisane i podpisane. kabina tez sie uwinela i bierzemy paxow. Kolowanie krotkie i szybko do gory i na poludnie. Z daleka widzimy zalane okolice Sandomierza. Akurat Magda, jedna z naszych F/A w tym locie tam mieszkala tylko ze na wzgorzu. Z samolotu widac skale powodzi. Jest to straszne. FL370 utrzymywalismy az do konca Turcji. Potem FL390 i piekny widok na Egipskie Piramidy nieopodal Kairu. Jeszcze skok nad morzem Czerwonym i jestesmy nad Synajem. Rozmawiamy o podejsciu bo nasz kolega jest tam po raz pierwszy. Poniewaz tez jest pilotem lecacym to od niego zalezy kiedy co zrobimy. Ogolnie wyszlo fajnie i przez pare minut lecielismy tuz nad szczytami podziwiajac jalowe widoki. VOR/DME do pasa 4R tez byl bardzo szybki. Stabilizacja byla na 1000 stop ale przy podejsciu nieprecyzyjnym powinna byc sporo wczesniej. Jednak dobra pogoda i widok pasa czesto odwracaja nasza uwage. Ladowanie z bocznym wiatrem na spokojnie i kolujemy nasze stanowisko. Podjezdzaja schody z przodu i z tylu samolotu ale jest maly problem i te z przodu znow odjezdzaja. Teraz wszyscy musza opuscic samolot przez drzwi tuz przed ogonem samolotu. Szykujemy sie do nastepnego odcinka do Katowic.

Umieść "12 czerwca 2010 g. 16:07" do Facebook Umieść "12 czerwca 2010 g. 16:07" do Google

Kategorie
Bez kategorii

Komentarzy

  1. Awatar EBI
    • |
    • permalink
    Hmm, dolce vita.
  2. Awatar MattiS
    • |
    • permalink
    Super opis jak zwykle intensywnych dni pracy pilota. Pozdrawiam i czekam na jeszcze.

    Matti
  3. Awatar kubutek
    • |
    • permalink
    "glory walk" - przypomina mi się jedna scena z filmu "złap mnie, jeśli potrafisz" Filmweb.pl - łeb pełen filmów!
  4. Awatar Stevan
    • |
    • permalink
    "Dolce Vita" , chyba wiem czyje...
  5. Awatar EBI
    • |
    • permalink
    Wiadomo czyje...Christiana Diora