2 listopada --->WAW-JFK<--- Lato 2010
przez
w dniu 02-11-2010 o 01:35 (3783 Odsłon)
Do okola lotniska znow scisk i korki. Jakis zartownis zadzwonil i powiedzial ze gdzies tam jest bomba. Ze tez ludzie nie maja innych zajec tylko psuc plany innym... W biurze przegladamy papiery. Wszystko sie zgadza. Ponad sto stron wiadomosci o lotniskach, pogodzie i wszystko co moze nam sie przydac. Czy aby napewno?
Idziemy do samolotu. Ten lot nalezy do F/O. Wybrala sobie lot na JFk bo tam jeszcze nie ladowala. Dla mnie NY to powrot do domu. Tam rozpoczynalem swoje latanie i tam sa moje lotnicze korzenie nadal mocno trzymajace sie lotnisk Long Island i Connecticut. Jak tylko mam szanse byc dluzej w tamtych okolicach zawsze znajde czas na polatanie ze znajomymi. Oczywiscie ulubiona trasa jest lot do okola Manhattanu ale bez Wiez WTC to juz nie to samo. Tyle czasu minelo od ataku a ja nadal sie nie moge przyzwyczaic do widoku dolnego Manahattanu bez "tyczek". Pozostaly wspomnienia, zdjecia, filmy i zlosc. Duzo zlosci...
http://www.airliners.net/photo/Lufthansa/A...4-ET/0033184/L/
Podczas boardingu pojawil sie glupi problem z hydraulika. W srodkowym systemie (sa trzy - prawy, lewy i centralny) pokazala sie informacja ze jest za malo plynu. Mechanicy szybko ida sprawdzic co sie dzieje. Dolewaja Skydrolu po czym pokazuje sie informacja ze teraz plynu jest za duzo. Zabawa w kotka i myszke trwa z pol godziny. Okazalo sie ze to wina wskaznika. Glupia sprawa ale lepiej to wszystko spawdzic na ziemi.
Zamykamy drzwi i wypychamy sie z 25 minutowym opoznieniem. Do startu pelna dlugosc pasa 33. Wieje silny i porywisty boczny wiatr. Pelne wychylenie lotki zupelnie jak w malym samolocie. Jest Vr i nos powoli idzie do gory. Najlepsza rotacja to 3 stopnie na sekunde. One Mississippi, two Mississippi, three Mississippi i powinnismy miec nos ciut ponizej 10 stopni nad horyzontem. Do startu znow maksymalna masa startowa. Trzeba uwazac przy chowaniu klap bo predkosc maksymalna dla danego polozenia klap rozni sie od predkosci minimalnej do chowania klap tylko paroma wezlami. Wczesniej klap schowac nie wolno bo za wolno lecimy a a pozno tez nie bo bedzie przekroczenie limitacji samolotu. Powoli wchodzimy na FL300 a nad Skandynawia na FL320. Aby zdobyc zgode oceaniczna skaczemy po czestotliwosciach HF ale dzisiaj dobrze slychac i w miare szybko ja otrzymujemy na FL340.
Nad Atlantykiem spokojnie. Czas uplywa przy kontrolowaniu pozycji, paliwa i podawaniu meldunkow pozycyjnych wraz z pogoda. Sprawdzam tez ksiazke lotow wychodzi ze podczas tego lotu stuknie mi 11,000 godzin za sterami roznego rodzaju latadel.
Akurat wyszlismy poza region Atlantycki kiedy dostajemy sygnal SELCALem ze ktos chce z nami rozmiawiac. ATC prosi o przekazanie info do innego Lotowskiego samolotu ktory jest gdzies "niedaleko" nas. Przy okazji chcemy wejsc na FL360 ale do wyboru mamy tylko FL380 lub jeszcze nizej FL320. FL380 odpada bo jestesmy za ciezcy a FL320 tez nam sie nie usmiecha z powodu duzego zuzycia paliwa. Za nasz prosba ATC bedzie sie starac jak najdluzej utrzymac nas na tym poziomie.
Pod nami znow tysiece jezior i pewnie miliony komarow. Ktos kiedys mi mowil ze kazde z tych jezior ma swoja nazwe ale mysle ze to bujda. Po pewnym czasie dobra wadomosc od kontrolerow i udalo nam sie wejsc na FL360 i to akurat w momencie kiedy CB po trasie mamy do tej wysokosci. Po lewej wschod ksiezyca a po prawej zachod slonca. Granica Kanady i USA.
Powoli szykujemy sie do ladowania. Na dalekim dystansie o ladowaniu zaczyna sie myslec duzo duzo wczesiej ale to zapewne dlatego ze w tym czasie nie ma nic innego do robienia poza zmianami czestotliwosci i notatkami o paliwie. Obgadujemy procedure kolowania po ladowaniu i nie mozemy doszukac sie czestotliwosci rampy na JFK. Jest to o tyle istotne ze na tej czestotliwosci wczesniej daja nam znac gdzie stoimy i czego jeszcze mozemy sie dodatkowo spodziewac.
Ponownie wertujemy kazda strone i nic! Gdzie sie to moglo podziac? W briefing roomie bylo napisane ze bedzie to w "Route Manual" ale akurat tej czestotliwosci tutaj nie ma. Na mapie juz z daleka pokazuje nam sie Boston. Najwyzszy czas aby cos z tym fantem zrobic. Latanie w USA ma jeden wielki plus. Jest dla normalnych ludzi. Chodzi o szeroko pojete bezpieczenstwo a nie o chec zarobku przez panstwo. Trudno sie dziwic ze az tyle osob tam sie szkoli i cieszy sie wolnoscia przestworzy. Dziwie sie jednak ze Europa zamiast brac przyklad z czegos co tak dobrze funkcjonuje od tak dlugiego czasu chce calkowicie sie zamknac na cokolwiek zwiazanego z FAA (Federal Aviatio Administration).
"Fligh Watch, I-AIGJ over Portland on 121.1". "This is Boston Flight Watch, I-AIGJ go ahead" slyszymy w odpowiedzi. Flight Watch to czestotlowosc nad Stanami gdzie w kazdej chcwili mozna mozna dostac informacje o stanie pogody lub zlozyc meldunek o pogodzie na trasie. Mozna tez dostac bardzo wiele innych informacji bo wiadomo ze podczas dlugiego lotu sprawy na ziemi czesto sie zmieniaja. Przekazujemy dane o chmurach, turbulencji i temperature. Jeszcze tylko potwierdzenie typu B763 (B jak Boeing; 76 jak 767; 3 jak -300). Typy statkow powietrznych sa zawsze podowane jako troj litero/cyfrowe. Np. B767-200 jest jako B762 a ATR72 jako AT7 w porownaniu do ATR42 ktory jest jako AT4 itd.
Po skonczeniu standardowej komuikacji z Flight Watch czekam na sakramentalne "Can I do anything else for you?" Czy jeszcze moga nam w czyms pomoc? Alez tak... gdyby sie dalo to poprosimy o czestotliwosc rampy na JFK. "Standby a moment, I think I know where to get it". 10 minut pozniej juz wiemy ze to 130.775 i nawet wiemy ze do ladowania JFK uzywa 04R. Jestesmy wdzieczni za pomoc i juz na spokojnie mozemy omowic podjscie ILS do wczesniej podanego pasa. Zaczynamy sie znizac tuz przed Providence. Nad nami przelatuje bardzo jasna gwiazda. Napewno nie samolot. Moze to ISS? (International Space Station - Miedzynarodowa Stacja Kosmiczna)
Wczesiej juz dostalismy STARa (dolot) i teraz ATC tylko daje nam nizej i powoli nas hamuje. Czym blizej NY tym wiecej do okola samolotow. Podczas wektorowania ATC mimo chodem wspomina ze "ILS 04R no Glide Path". Czyli to nie zaden ILS tylko localizer. Wiazka radiowa doprowadzi nas do pasa ale znizanie to juz nasz broszka.
Podejscie jest z nad Atlantyku. Z daleka juz widac miasto a wlasciwie wiele miast zlewajacych sie w jedna wielka mase swiatel. Przed nami jakis Jumbo usilnie prosi o zmiane pasa na 04L gdzie dziala ILS. ATC nie bardzo chce sie zgodzic bo z tego pasa sa odloty a kolejka do startu juz ma ponad 15 samolotow.
JetPhotos.Net Photo Kolejka do startu na JFK
ATC sie pyta czy maja problemy z nawigacja. Nie. Czy maja problemy z samolotem. Nie. A moze chca specjalna pomoc? Tez nie. W koncu slychac zrezygnowany glos zalogi ze jednak wezma pas 04R. Jestesmy ustabilizowani na localizarze 9 mil od pasa na wysokosci 2000 stop trzy mile za 747. Chmury nad nami odbijaja swiatla miasta. Przed nami jednak jest cos szarego co znieksztalca widok. To przelotny deszcz ktory dla nas trwa moze 30 sekund. Pas 04R wychodzi prosto z zatoki. Do okola nie ma zadnych swiatel - black hole approach a na dodatek nie ma tez swiatel PAPI ani VASI ktore pomagaja zalodze pokazujac dobra sciezke schodzenia.
Photos: - Aircraft Pictures | Airliners.net Pas 04R tylko ze w dzien.
Pozostalo liczenie odleglosci, wysokosci i predkosci opadania w "biegu". Kiedy jestesmy nad progiem pasa RA (radio wysokosciomierz) podaje 50 stop. Lecimy dokladnie w sciezce. W ciagu paru sekund Wiemy tez ze juz napewno jestesmy na ziemi. Jeszcze rewers i zaczynamy prawie pol godzinne kolowanie. Omijamy jeden pas a inny przecinamy. Kolujemy do okola rampy i wreszcie stajemy pod sama wieza kontrolna przy miedzynarodowym terminalu. Ostatnia check lista. Otwieramy drzwi i wchodzi bardzo mily Pan ktory przedstawia sie jako inspektor FAA ("and I'm here to help you") czyli jest po to aby nam pomoc... Ramp check czyli kontrola dokumentow i samolotu.
Pokazujemy wszystko o co nas prosi. Jeszcze podpisanie kwitu i teraz my mozemy sie zaczac pakowac. Przed samolotem jeszcze jeden pracownik FAA przyszedl sie z nami przywitac. To szef wiezy JFK S.S. Tak sie sklada ze znamy sie bardzo dlugo i wiele razem wylatalismy. Jak milo powspominac. Teraz poza praca w wolnych chwilach lata na szybowcach.
Photos: - Aircraft Pictures | Airliners.net Wieza kotrolna JFK i Terminal Miedzynarodowy
Zaloga do hotelu a ja z Tata do domu. Malo czasu bo powrot na pasazera juz nastepego dnia. Jeszcze pare telefonow po znajomych, jedno krotkie spotkanie i pedem spowrotem na lotnisko. Wypadam z samochodu przed terminalem, szybkie pozegnanie i spotkanie z zaloga. Przy checkinie uswiadamiam sobie ze swoja komorke zostawilem w samochodzie. Dobrze ze na tej trasie lata duzo znajomyc i w ciagu paru dnich zguba znow byla w moich rekach. Lot na paxa bardzo mily i nawet udalo mi sie zdrzemnac. Jednak klasa biznes to jest to. Kapitan specjalnie przywital nasza zaloge i to nie tylko po polsku ale i po wlosku. Pelen szacun. Po ladowaniu jeszcze raport z inspekcji i czas na odpoczynek.











